Skyel

Skyel ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

30.03.2017 21:25
odpowiedz
Skyel
1

Uwielbiam serię Mass Effect, więc tym bardziej czekałem na "4" część. Skończyłem ją po 65h gry. Muszę przyznać, że była to najgorsza odsłona Mass Effecta i częściowo na niej się zawiodłem. Niemniej jednak seria ta ma poprzeczkę zawieszoną bardzo wysoko, więc ocena 8/10 nie jest nieuzasadniona. To wciąż jest świetna gra, przy której bawiłem się bardzo dobrze. Niestety od produkcji po szyldem "Mass Effect" oczekiwałem więcej.
Zacznijmy od tego, że nie podoba mi się idea "naciśnij guzik, by terraformować planetę". Od Andromedy oczekiwałem, że (jak w Inkwizycji) będziemy rozwijać swoją działalność i sprawiać, by zaczęła coś znaczyć w tym świecie. Nie otrzymałem tego. A przynajmniej nie w taki sposób, w jaki bym chciał. Najtrudniejszym zadaniem powinna być zmiana warunków na planecie. Andromeda mówi, że nie, gdyż wszędzie mogą być idealnie rozstawione Sprzęty Małego Terraformera i po naciśnięciu guziczka planeta zmienia się w taką, jaką chcemy (kto grał, ten wie o co chodzi). Sami mamy relatywnie mały wpływ na świat. Mam wrażenie, że Inicjatywa miała Porz-Tech (hehe) wkalkulowany i przewidzieli, że nie będą musieli palcem kiwnąć na planetach...
Andromeda ma ciekawy system walki. Przyjemnie morduje się kolejne zastępy wrogów, ALE ulepszanie ekwipunku jest znikome. Pod koniec gry można by było siec przeciwników ekwipunkiem z początku i odniosło by się tylko wrażenie, że jest ciężko (grałem na poziomie normalnym, gdyż wyższe polegają na tym, że przeciwnicy mają milion HP i do zabicia ich potrzeba 2 lat strzelania...). System craftingu i badań mi przypadł do gustu. Nie jest on może wyśmienity, ale mi w żaden sposób nie przeszkadzał.
Fabuła! Mass Effect stoi fabułą i klimatem. Muszę przyznać, że Andromeda robi to też całkiem dobrze. Fabuła może i nie jest tak porywająca, jak w poprzednich częściach, ale klimatu nie mogę tej grze odmówić. Jeśli ktoś lubił poczucie "epickości", przy ostatecznych bitwach w poprzednich częściach, tu też nie będzie zawiedziony :) Niestety, większość misji pobocznych wygląda jak w MMO, czyli przynieś, zabij, idź do - nudy.
O dziwo nie miałem problemu z mimiką twarzy. Możliwe, że grałem po jakiejś łatce (Scottem). Co prawda znajdzie się co jakiś czas buga w postaci (nomen omen) postaci pojawiających się przed twarzą, wchodzących na barierki, czy (najbardziej irytujący) problem z niemożnością wejścia w interakcję z daną postacią.
Nie odczułem nijakości postaci. Grałem z Jaalem i Drackiem, z którymi można się było bez problemu zżyć.
Brak systemu Dobrego-Złego bohatera. Zamiast tego jest to podzielone na cztery części (emocjonalny, logiczny, swobodny i profesjonalny). W trakcie grania brakowało mi możliwości wyboru dobrych lub złych czynności, wszystko było "nijakie".
Mimo tych wszystkich wad w Mass Effect: Andromeda grało mi się bardzo przyjemnie i uważam te 65h za dobrze spędzone. Nie wiem, czy było to warte aż 200zł, ale nie zmienia to faktu, że gra jest świetna (choć jak na Mass Effecta słabsza).
Mimo tych wszystkich wad, w Andromedę grało mi się bardzo przyjemnie

post wyedytowany przez Skyel 2017-03-30 21:30:00

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl