Definitywnie nie tak dawno zadebiutowane Zaginięcie Ethana Cartera.
Tak świetnie skomponowanego i dopasowanego soundtracku do gry dawno nie słyszałem. To on budował klimat grozy. Nie było chwili w którym odsuwałem muzykę na dalszy plan, była ona integralną częścią rozgrywki. Reagowała dosłownie na wszystko, mistrzowskie przejścia między sielankowym motywem w trakcie spaceru nad oświetlonym klifem a nutą grozy towarzyszącą mi w trakcie przejścia przez kawałek ciemnego lasu przyprawiał o dreszcze.
Częścią soundtracku byłą również... ... cisza. Nie był to brak dźwięków w określonej sytuacji, to genialne zagranie twórców, które wzbudziły we mnie niespotykany wcześniej niepokój... Samą ciszą! To świadczy tylko o świadomym i umiejętnym operowaniu muzyką.
Wielu pisze że podstawa dobrego soundtracku to wyjątkowość i możliwość posłuchania go poza grami, zgadzam się. Uwielbiam podczas pracy posłuchać genialnych motywów z moich ulubionych serii Assassin's Creed, Dragon Age czy Mass Effect. ALE to soundtrack z Zagnięcia Ethana Cartera(choć nieco krótkiego :) ) zdobyła 1 miejsce na osobistej top liście. I gorąco polecam sam tytuł, nie tylko dla fanów gatunku.
Nie jestem typem gracza który traktuje gry pobieżnie. Jak już decyduję się na dany tytuł, zapoznaje się z opiniami, recenzjami (i przy okazji cenami :)), by wybrać jak najlepiej. Podchodzę do gamingu zawsze z zaangażowaniem, by wyciągnąć z gry wszystko to co najlepsze. Jednym z kryteriów przy wyborze (i późniejszej ocenie) jest muzyka. To ona nadaję klimatu grze i sprawia że ciarki przechodzą po plecach przy epickich walkach bądź ciemnych zaułkach survival horroru. Dodaje głębi nawet najbanalniejszym tematom i dreszcz przerażenia scenom pozornie nie strasznym. A to co pozwala w pełni odebrać muzykę to dobrej jakości sprzęt audio. Dodatkowo można się odizolować od otoczenia, jednocześnie dając do zrozumienia współlokatorom widzącym zamknięte słuchawki na głowie że jesteś w innym świecie :)
P.S. Osobiście uważam że nasze życie powinno mieć soundtrack odpowiadający naszym humorom, dostosowany do okoliczności. Przeboje radiowe i ulubione zespoły to zdecydowanie za mało! Np. w trakcie czytania tego komentarza wyobrażam sobie epicki motyw rodem z filmu akcji, gdzie główny bohater wygłasza pompatyczną mowę motywującą do poświęcenia. Powiecie że to banalne, ja powiem: spróbujcie sami! :D