Mortal Kombat i trochę nostalgicznych wspomnień... ;)
Moja przygoda z Mortal Kombat zaczęła się jeszcze przed rokiem 2000 (byłem wtedy małolatem :)). Źródłem gier wtedy były dla mnie najczęściej płyty z "paczkami" gier na MS-DOS - w stylu Prince, Another world i m.in. Mortal Kombat. Pierwsza część trafiła do mnie właśnie w taki sposób. Warto dodać, że też niewiele gier działało na moim 486 z 8 MB ram :) Dodatkowo cieszył fakt, że można było grać w grę "za darmochę" - gdyż w pobliskim salonie gier stał automat, który kosztował nas 50 gr za jeden 'mały, biały' żeton do grania. Tą samą metodą trafiła do mnie Mortal Kombat II - w sumie o jej istnieniu dowiedziałem się w momencie pierwszego uruchomienia - gdyż nie śledziłem jeszcze wtedy branży gier z zapartym tchem. Rzecz jasna obie gdy bardzo przypadły mi do gustu - głownie ze względu na ciekawie zaprojektowane postacie. Całe zamiłowanie podsycił jeszcze film pełnometrażowy na podstawie gdy, który razem z kolegą pożyczyliśmy na "spółkę" z wypożyczalni VHS - heh tak było.
Kolejne części testowaliśmy już we dwójkę - Mortal Kombat 3, Mortal Kombat Trilogy - były to gry, w których wiele godzin spędziliśmy z kumplami po szkole, grając we 2 na jednej klawiaturze. Ciosy, czary, fatality - drukowaliśmy sobie na drukarce, aby nauczyć się kolejnych sekwencji. Myślę, że wtedy powstało największe zamiłowanie do serii i ten czas własnie najbardziej nostalgicznie wspominam.. Podobnie było z Mortal Kombat 4, które zajmowało bodajże 25 MB na dysku i także ogrywaliśmy je z kumplami poznając kolejne postacie..
Minęło kilka lat i na jakiś czas zapomniałem o całej serii, skończyłem szkołę, poszedłem na studia... i któregoś dnia wpadłem na pomysł zakupu PS2 ! Była to świetna okazja aby nadrobić zaległości z serii. Pierwszymi grami jakie zakupiłem były Mortal Kombat DA oraz Deception. Byłem pod wrażeniem postępu jaki zaszedł od wydania 4. PS2 było moją pierwszą konsolą i wtedy poczułem, że granie w bijatyki na padzie ma sens :) Kolejno testowałem Mortal Kombat Shaolin Monks oraz Mortal Kombat Armageddon, które wbrew niezbyt dobrych recenzji mi osobiście bardzo przypadło do gustu ze względu na możliwość pogrania wszystkimi postaciami, które spotkałem w uniwersum do tej pory !
Po dłuższym ograniu w okresie studiów w końcu PS2 przeszło u mnie do lamusa. Mniej więcej w tym samym czasie lub chwilę później premierę miało Mortal Kombat 9 - które po prostu rozłożyło mnie na łopatki ! Głównie za sprawą powrotu do postaci, aren (!!!) - które pamiętałem z młodości z czasów MK Trilogy! Grę testowaliśmy na XBOXIE 360 - po kolei zaraziłem nią swoją żonę (bo też przytrafił mi się ślub :)) oraz szwagra. Po latach zrozumiałem, że główną zaletą tej gry jest fakt - że nie ważne czy jesteś graczem pro, który gra z zamiłowaniem do serii, czy może trzymasz pada pierwszy raz w ręku. Gra zawsze daje tą samą zabawę, daje rozerwać się po ciężkim dniu i trochę "odmóżdżyć". Postacie Sub-Zero czy Skorpiona kojarzy większość osób, która kiedykolwiek miała w ogóle styczność z grami.
Obecnie posiadamy z żoną PS4 (w sumie to ona ją kupiła :) - i od czasu do czasu wieczór gdy dzieciaki śpią zdarza nam się pograć w Mortal Kombat XL, które przeszliśmy już wzdłuż i wszerz kilka razy. Czasem wpada mój brat, czy koledzy i wtedy MK jest wspaniałym wypełniaczem czasu przy "posiedzeniu". Czekam z niecierpliwością na Mortal Kombat 11 i pisząc ten tekst zdałem sobie sprawę, że będzie to z grubsza ok 20 lat odkąd rozpoczęła się moja przygoda z serią.
Dlaczego Mortal Kombat? Bo to dla mnie coś więcej niż sama gra, to masa fajnych wspomnień, która nie jeden raz była pretekstem do spotkania się i spędzenia wspólnie czasu. Liczę, że w przypadku 11 będzie podobnie!
pozdrawiam