@dj_sasek
Obstawiam, że towarzyszy będzie więcej, ale póki co ujawniono jedynie psa. Poczekamy, zobaczymy. :)
@dienicy Warhammer 40,000: Regicide ma obecnie 89% pozytywnych opinii na Steamie, przy 471 głosach. Chociaż na faktyczne podsumowanie i oceny trzeba poczekać do premiery.
Głos oddałem na Transistor, bo gra jest absolutnie magiczna. Studio SuperGiant Games poraz kolejny stworzyło coś, co z czystym sumieniem można określić mianem małego dzieła sztuki. Piękna grafika, kapitalny soundtrack i historia, która zostaje w pamięci jeszcze na długo po napisach końcowych. Dodajmy do tego innowacyjny system walki i masę smaczków fabularnych ukrytych w terminalach i mamy doskonałą mieszankę. Stosunkowo mała, niezależna produkcja absolutnie zniszczyła konkurencje.
Crysis 3? Aliens? Dajcie spokój, w lutym mój wybór może być tylko jeden, a mianowicie Metal Gear Rising: Revengeance, dzieło, za które odpowiada prawdziwy wizjoner branży gier komputerowych - Hideo Kojima, jeden z najbardziej zasłużonych ludzi w przemyśle wirtualnej rozrywki. Dlaczego akurat ten tytuł? Cóż, nie ukrywam, że duży wpływ na to ma sam fakt, że seria Metal Gear Solid i wszystkie spin-offy należą do moich ulubionych gier, po skończeniu części 1-3 na PS1 i PS2, a także Portable Ops i Peace Walker na PSP śmiało mogę stwierdzić, że to najciekawsza seria gier, jakie kiedykolwiek miały premierę. Co prawda, tytuły te miały pewne wady, ich grafika obecnie nie zachwyca, ale posiadają cudowną, rozbudowaną, a przede wszystkim dojrzałą fabułę, która w niczym nie ustępuje najlepszym filmom oraz książkom szpiegowskim i sensacyjnym. Postać Snake'a jest bardzo bogata i wielowarstwowa, a pojedynki z różnego rodzaju antagonistami zapadają w pamięć na długo. Do dziś wspominam pokonanie Grey Foxa, Ocelota czy członków Cobra Unit, pomimo tego, że minęło już sporo czasu od tego, kiedy ostatni raz miałem do czynienia z przygodami Snake'a. Metal Gear Rising: Revengeance, chociaż jest tytułem diametralnie innym i nastawionym przede wszystkim na akcję w szaleńczym tempie nadal jest produkcją umieszczoną w uniwersum Metal Gear - przejawiają się tutaj postacie znane z poprzednich odsłon serii, a sam Raiden, wystąpił przecież w MGS 2 i 4. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, że jego postać jest bardzo ciekawa - jako dziecko był zmuszany do zabójstw i innych okropieństw związanych z wojną, co na zawsze odcisnęło na nim piętno i uczyniło prawdziwą maszynę do zabijania (maszyna, to zresztą podwójnie trafione słowo, biorąc pod uwagę, że jest on cyborgiem :)). Taka postać idealnie pasuje do dynamicznego slashera, w którym zajmujemy się przede wszystkim masową eksterminacją wrogów. Na szczęście, twórcy postanowili złożyć hołd oryginalnej serii, dodając do gry elementy skradankowe, w tym nieodłączny atrybut Snake'a - czyli kartonowe pudło używane do chowania się przed wrogami. :) Po tym, co widziałem w wersji demo i na licznych nagraniach z gameplayu czeka nas naprawdę wyśmienity tytuł, z ciekawą fabułą i wyraźnie zarysowanymi postaciami (największe wrażenie zrobił na mnie jeden z bossów - Monsoon, czyli cyborg, którego ciało połączone jest magnesami - fenomenalny wygląd i głos w japońskiej wersji). Dodatkowego smaczku tej grze dodaje też Blade Mode, który stał się bardzo słynny jeszcze przed premierą, dzięki któremu wrogów i liczne obiekty w grze możemy dowolnie ciąć na najdrobniejsze fragmenty. Wiele osób ma zarzuty do Kojimy za stworzenie MGR: Revengeance, ale warto pamiętać, że jest to spin-off, a Snake powróci w kolejnych odsłonach MGS - Ground Zeroes i części piątej. Metal Gear Rising: Revengeance to dla mnie coś więcej, niż tylko gra lutego, dla mnie jest to gra roku i jestem w stanie ocenić to już po krótkim demo, jestem jednak przekonany, że pełna wersja spełni moje wszystkie oczekiwania i po raz kolejny pozwoli mi zanurzyć się w fenomenalny świat stworzony przez Kojime.
Jak dla mnie najciekawszym tytułem stycznia zdecydowanie jest DmC: Devil May Cry, nie tylko przez to, że w styczniu dobrych tytułów jak na lekarstwo, ale również przez to, że jest to naprawdę kawał dobrej gry, cytując klasyka z youtube. ;) Japońska seria, chociaż ciekawa nie była w stanie trafić do szerszej ilości graczy, głównie przez nietypowy, specyficzny klimat. Reboot serii w zmienionej formie to strzał w dziesiątkę. Wiele osób ma obiekcję co do zmian dotyczących głównego bohatera, jednak jak dla mnie są to zmiany jak najbardziej na plus. Nowy Dante jest chamski, opryskliwy i lekkomyślny, a te cechy idealnie pasują do młodego, obdarzonego nadprzyrodzonymi zdolnościami łowcy demonów. Nie zapominajmy, że jest on Nephilimem - potomkiem anioła i demona, chyba każdy mając takie korzenie byłby typowym "kozakiem" (i to bynajmniej nie takim, należącym do zakonu rycerzy ortalionu). ;) Zmiany w wyglądzie Dante również mi nie przeszkadzają, ba nawet wręcz przeciwnie - teraz nie wygląda on jak postać wyciągnięta żywcem z japońskiej mangi, zamiast tego dostajemy typowego, amerykańskiego nastolatka, który posiada jednak uzbrojenie, jak na łowcę demonów przystało, a Rebellion i Ebony&Ivory nadal dają radę i potrafią przerobić zastępy oponentów na mielonkę. Oglądając gameplaye z tej gry i mając za sobą kilkukrotne przejście demo (tak, demo jest wciągające) na różnych poziomach trudności muszę też stwierdzić, że gra nic nie straciła z miodności poprzednich części. Masowe krojenie i robienie miazgi z zastępów pomniejszych demonów nadal jest bardzo przyjemne, a pokonywanie bossów na wysokich poziomach trudności daje OGROMNĄ satysfakcję. Tym co rzuciło mi się w oczy, zaraz po uruchomieniu dema jest też REWELACYJNY klimat, jaki zapewnia nam Limbo City, czyli miasto, w którym dzieje się akcja tej produkcji. Miasto autentycznie chce nas zabić, a pojawiające się na ścianach napisy czy głosy towarzyszące przemienianiu się miasta bywają naprawdę psychodeliczne... Starcie z dostępnym w demie bossem również pozostało mi w głowie niedługo, głównie przez pyskówki głównego bohatera, ale też przez pokręconą wizję autorów na temat sukkuba, którego musimy zniszczyć, a z tego co widziałem na materiałach z youtube dalej jest tylko lepiej (polecam wszystkim sprawdzenie walki z jednym z bossów - Bobem Barbassem - psychodela na całego!).... krótko mówiąc, ja i mój Xbox nie możemy już doczekać się możliwości zwiedzenia demonicznego Limbo i skopania czarnych jak smoła tyłków demonów. ;)