Przez lata korzystania ze Steama nie miałem nigdy żadnych przykrości. Dwa razy usunięto mi grę kupioną w kluczykowniach - dostałem stosowną informację na mailu i w kliencie, a support Kinguina zwrócił mi pieniądze za gierki. Raz dostałem też ostrzeżenie, że za dużo zwracam i ta funkcja nie służy do tetowania gier (miałem słabego kompa i pustą kiermanę). Oby j.e. Gabe Newell żył 100 lat i więcej, bo za Jego życia to wszystko będzie hulać i grać, potem może być różnie.
Jakbym nie miał PC i szukał sprzętu do grania, z budżetem ograniczonym do Steam Machine, budżetowego składaka albo laptopa gamingowego z niższej półki, raczej próbowałbym złożyć kompa z jakimś sensownym Ryzenem i 5060ti. Chyba że komuś zależy na mobilności, to wówczas laptop. Ale nawet jako fanboj Steama muszę przyznać, że trochę z tym sprzętem odlecieli.
Na razie się wstrzymuję z zakupem. Oszacowałem, że najbliższe 25 tytułów, które zamierzam ograć, zajmie mi około 1100 godzin. Przy graniu średnio 1,5 godziny dziennie, mam w co grać przez ponad dwa lata. Echh, potrzebuję szybko zostać wampirem.
Zapraszam bracia i siostry do pięknej krainy PC. Jest super, nawet wyobraźcie sobie nie trzeba płacić dodatkowo za granie ze znajomymi
Koledze szwagra mojego wujka to się spaliło Ps5 jak tylko z pudełka wyjął. Serio mówię.
Moje najlepsze wspomnienie gamingowe to jak w pewne wakacje zasiadłem do Dzikich pól o 7 rano i skończyłem grać o 4 rano. Kiedyś to człowiek miał energię na granie. Nagrody poproszę do paczkomatu.
Moja propozycja to wyświetlanie na dodatkowym ekranie obok właściwego filmu np. gameplay'u z CoDa albo Minecrafta, żeby zjeby świecące co 30 sekund telefonem w kinie (na pełnej jasności) tak bardzo się nie nudziły.
Superhot to męczące gówno i przerost formy nad treścią, ot co. Bawi pół godziny, potem zaczyna nudzić ta ciągła "faza". Szczególnie Mind Control Delete, rzyg. Do przejścia i zapomnienia.
Szkoda, śmiesznie mlaskał i sapał podczas prezentacji. Nawiasem mówiąc, może pod celą nauczy się grać, bo kaleczył tego Starfielda niemożebnie.