Najbardziej czułem się związany z Argo, czyli koniem głównego bohatera Shadow of the Colossus. Był on jedyną przyjazną istotą w tym obcym, pustym miejscu w którym toczyła się akcja gry. Dlatego mimo że nie można było wcisnąć kwadratu by pogłaskać go po pyszczku to relacja z nim zapadła mi w pamięć najbardziej.
Myślę że nieźle sprawdzi się tutaj kanapowy multik w Tekanie nie ma to jak zniszczyć całkowicie swoje relacje rodzinne przed Świętami.
Jednak trzymając się zasad pewnie postawiłbym na ćwiczenia w rozwoju kreatywności w którejś części Just Cause.
Pierwszym sportem w którym GLaDOS mogłaby przetestować redakcję mogłyby być skoki narciarskie z przeszkodami. Każdy z uczestników otrzymałby inne przeszkody typu śmigła, czy gigantyczne pączki.
Drugą dyscypliną mógłby być przeskok na snowboardzie nad basenem z orkami.
Trzecią dyscypliną będzie ucieczka przed biathlonistami. Czyli każdy z uczestników miałby na kombinezonie krążki służące za cele, a biathloniści walczą o punkty.
Czwartą curling, bo czemu nie?
Piątą wyścigi smoczych zaprzęgów. Czyli podpinamy sanie do smoka i sprawdzamy co się stanie.
Wszyscy oczywiście poradzili sobie przyzwoicie, lub dobrze no może oprócz nieszczęśnika, któremu trafiły się pączki jako przeszkoda, tak pączki są najgorsze...
W GTA3 po wpisaniu odpowiedniego kodu wybuchały wszystkie samochody na mapie (szybka metoda na rozładowanie korków, lub wygranie wyścigu. Kolega mi mówił). Dzięki temu możemy ustawić pojazdy w jakiś kształt, lub zgromadzić możliwie jak najwięcej samochodów w jednym miejscu i odchodzimy w swoją stronę w pokoju i harmonii, ewentualnie wpisujemy bangbangbang i patrzymy jak świat płonie, dosłownie.
Moim zdaniem można podciągnąć pod to Rise of Tumb Rider. Dlaczego? Otóż po pierwsze przez fragment toczący się na ośnieżonej Syberii, czy w górach. Po drugie jest to gra, która prezentuje przygodę bohaterki eksplorującej starożytne ruiny w celu znalezienia czegoś starego, co można wpisać w konwencję filmów, którymi często karmiła nas telewizja w okresie świątecznym.
Moim zdaniem najlepszy w tej roli będzie protagonista Saint's Row z naciskiem na czwórkę. Tylko pomyślcie prezydent USA nawalający kosmitów przy pomocy armii fanatycznych bałwanów!
Gdyby coś pomysł na film jest mój!
Przechodziłem to przy okazji Space Impact na telefony Nokii. Pamiętam że kolejne uruchomienia gry wiązały się z coraz większą nudą na pierwszych poziomach. Niemniej porażka pod końcem bolała. Może dlatego Nokia 3310i była tak pancerna?
Kolejną grą którą mógłbym przechodzić na jednym posiedzeniu jest Journey. Jest to fenomenalne doświadczenie, które zyskuje dzięki swojemu nietypowemu modelowi sieciowemu.
Jeśli chodzi o doświadczanie ciepła nieźle sprawdzi się piekło z Dooma, ewentualnie pustynia z Uncharted 3, chociaż biorąc pod uwagę ilość turystów, to chyba zdecyduję się na pustynię.
Ja zatrudniłbym Leonardo da Vinci'ego z trylogii Ezio. Tylko pomyślcie zostawiacie bombkę w szafie na kilkaset lat, potem wystawiacie ją na aukcję i jesteście ustawieni na resztę życia. To lepsze niż sprzedaż choinek!
Mój wybór padnie na dźwięk startu systemu PlayStation, ponieważ od tego zaczynają się na prawdę dobre historie.
Aha przepraszam mamy pandemię, więc i tak nie spotkam nikogo, co potwierdza moją decyzję. ;)
Podczas wyprawy górskiej z Larą i Natem znaleźliśmy jakiś tajemniczy przedmiot wyglądający na dość stary. Podniosłem go, lecz nie zwróciłem na niego zbytniej uwagi, więc odłożyłem do na miejsce. Jednak moi towarzysze wyrazili spore zainteresowaniem owym przedmiotem. Zaczęli rozmawiać o jakimś starożytnej świątyni, Ameryce południowej i legendarnym lekarstwie na wszystko.
Po kilku godzinach byliśmy już w samolocie, a po kolejnych dwóch dniach morderczej drogi byliśmy u stóp dużej budowli o dziwnie brzmiącej nazwie.
W międzyczasie dowiedziałem się że właściwie szukamy artefaktu, który został pozostawiony przez starożytny lud o jeszcze dziwniejszej nazwie niż budynek, który zbudowali. Artefakt ten ma skrywać w sobie tajemnice młodości, szczęścia i innych rzeczy, które znam z reklam poradników jak być młodym i szczęśliwym.
Czyniąc z długiej historii krótką. Po rozwiązaniu wielu dziwnych zagadek znaleźliśmy posążek, jednak nie było w nim niczego niezwykłego. A żeby tego było mało świątynia zaczęła się rozpadać, przez co utknęliśmy i musieliśmy wezwać pomoc. Kiedy pomoc nadeszła po rozmowie ze smutnymi panami musieliśmy oddać posążek. Po kilku miesiącach dowiedziałem się że posążek zniknął z muzeum. Od jakiegoś czasu nie ma też kontaktu z Natanem. Dziwne...
Najłatwiej przypadkiem zostawić Assassin's Creed 2 po rozwinięciu Montereggioni i tylko wpadać co jakiś czas po kasę.
Ewentualnie można odwiedzić bank z ekipą w GTAV :)
To miała być okazja na szybki zarobek jedna z mieszkanek osady Gertruda mówiąca z dziwnym germańskim akcentem kazała Eivorowi przynieść iglaste drzewo, najlepiej jodłę kaukaską, która według legend posiada magiczne właściwości. Mówiła że chce je przygotować na święto obchodzone w jej stronach przypadające niedługo po świecie JUL.
Eivor niewiele myśląc podjął się zadania, jednak nie do końca wiedział czym właściwie jest jodła kaukaska. Nieważne jest zimno, a las jest ogromny trzeba ruszać.
Po około dwóch godzinach poszukiwań legendarnej jodły lekko zgłodniał. Za pewne w poszukiwaniach nie pomagał fakt że Eivor szukał drzewa iglastego w lesie liściastym, niemniej innego lasu akurat nie było pod ręką. Przypomniał sobie o kanapkach i wywarze, który otrzymał od Gertrudy. Po posiłku poczuł się dziwnie, wydawało się że ktoś go obserwuje, tak znał to uczucie, wiedział co ono oznacza przygotował się na to co miało niedługo nadejść
Nagle drzewa, które dotychczas sterczały czekając tylko na przerobienie ich na meble od słynnego handlarza wyposażeniem wnętrz Ikeara zaczęły biegać wokół niego wrzeszcząc i atakując go swoimi wielkimi konarami. Nasz bohater jednak nie z takimi wyzwaniami sobie radził. Nie czół strachu, unikał każdego ataku groźnych buków, brzóz i klonów. Po chwili zaczął precyzyjnie uderzać swoim toporem powalając każdego przeciwnika. Nagle pojawiła się ona, istota najeżona zielonymi igłami, które w tym momencie przypominały mu broń ostatecznego zniszczenia. Wiedział że ta walka może się skończyć tylko na dwa sposoby albo zwycięży albo wróci jako mięsny jeż. Padł pierwszy cios, trochę po skosie, ale to wystarczyło by powalić potwora. Wiedział że nie ma chwili do stracenia uderzył ponownie i jeszcze raz i to załatwiło sprawę potwór położył się wydając przeraźliwy jęk. Po chwili było już cicho. Eivor złapał oddech zamykając oczy, kiedy je otworzył stał po środku ściętych konarów i gałęzi. Las wyglądał normalnie, podobnie jak drzewa. Eivor spojrzał na truchło iglastego potwora, które teraz wyglądało jak zwykłe drzewo. Wziął je i wrócił do osady.
Po powrocie do domu Gertrudy wręczył jej drzewo, jednak ta spojrzała na nie i z niezadowoleniem stwierdziła że tak brzydkiej i zmasakrowanej choinki w życiu nie widziała. Poza tym to świerk nie jodła, ale cóż niech będzie. Na odchodne dodała że chyba przez przypadek zamiast kompotu z jabłek dała Eivorowi swoje ziółka na poprawę nastroju, które otrzymała od znajomej zielarki mieszkającej na skraju osady.
Życzę Wam wszystkiego co najlepsze, by rok 2020 oszczędził Wam rozczarowań zarówno w grach, jak również w życiu codziennym. Aby nowa generacja konsol była jeszcze lepsza niż obecna i aby nowa dekada przyniosła masę nowych, świetnych doświadczeń, przygód i historii.
Zdrowych, wesołych świąt!
W mojej opinii dobrym wyborem byłaby GLaDOS z serii Portal. Wyobraźcie sobie dyktowanie przez nią parametrów wiatru i innych statystyk oraz możliwych konsekwencji ewentualnego upadku.
Pewnie zachowam neutralność zastanawiając się co robi wiedźmin w moim domu?
I czy ten dziwnie wyglądający siniak na mojej ręce an pewno jest tylko siniakiem, a plamy krwi na ubraniu, które znajduję po przebudzeniu i wełna, którą znajduję podczas mycia zębów nie koniecznie mogą być kwestią tej nowej pościeli?
Moim najważniejszym postanowieniem jest bardziej rozważne kupowanie gier. Chodzi o bardziej przemyślane wybieranie gier pod kątem tego w co właściwie chcę zagrać i co mi odpowiada oraz dokładniejsze sprawdzanie recenzji, zamiast kupowania czegoś bo akurat jest promocja, a potem gra albo nigdy nie jest odpalana, albo okazuje się rozczarowaniem i wyłączam ją po godzinie lub trzech, przez co tracę pieniądze i czas, a przecież życie jest za krótkie by grać w kiepskie gry.
Najchętniej poświęciłbym ferie na odbycie stażu na Gwieździe Śmierci, ponieważ byłby to ciekawy wpis do mojego CV.
Mam tylko nadzieję że mój staż skończy się zanim jakiś gość w latającym X rozwali wszystko w diabły.
Najbardziej ucieszyłbym się z powrotu serii Half-life (chodzi o legendarną trójkę). Chciałbym zobaczyć jakie emocje wywołałby tytuł i móc obserwować dyskusję na jego temat, z uwagi na to że oczekiwanie na powrót powyższej serii stało się swego rodzaju fenomenem kulturowym i ciekawie byłoby doświadczyć „tej wiekopomnej chwili”.
Jako 13 potrawę zaserwowałbym chipsy oraz colę podane oczywiście przed konsolą podczas świątecznego turnieju w jakąś grę.
Najlepszą bronią w takiej sytuacji jest smok z jakiejś gry, gdzie one występują. Drugą najlepszą bronią gdybyśmy nie mieli pod ręką smoka, bądź ten dostałby kataru albo z jakiegoś innego powodu był niedysponowany, jest Gravity gun, ponieważ z jednego z oblegających nas bałwanów możemy pozyskać 3 kule, którymi możemy likwidować kolejnych oblegających.
Pewnie zrobiłbym moim rodzicom paczkę gier złożoną z:
Battlefielda 1 za podejście do tematu I wojny światowej
Detroit Become Human za historię przedstawioną w grze
Need for Speed Hot Pursuit 2 za tryb, który dobierał losowo samochód i trasę do ścigania
Którąś z odmian Tetrisa bo to Tetris
Z nieudawanym zakłopotaniem zapytałbym go o drogę licząc że gdy zobaczy czym przyjechałem uzna że jestem już dość pokrzywdzony. Gdyby to nie pomogło, dalej z jeszcze większym zakłopotaniem zacząłbym mieszać jak podczas sądy ulicznej że nie wiem że, że się nie znam, że się spieszę, że zarobiony jestem i zacząłbym narzekać na rząd, albo pracę, to zawsze stanowi niezłą podstawę do dialogu.
A gdyby tak puścić fatality z Mortal Kombat wykonane przez postać w koszulce z napisem 2020 na postaci w koszulce z napisem 2019? Ludzie głoszący że gry są wymysłem szaleńców chcących zniszczyć świat przez przejęcie umysłów dzieci wyszliby na ulice, wszczęli rewolucję, obalili rządy a w konsekwencji zakazaliby gier i innych nieodpowiednich dzieł kultury i legalne byłyby tylko filmy i książki o tematyce rodzinnej...
Może zostańmy przy wyświetlaniu cyfr?
W mojej odpowiedzi nie będę oryginalny i również wskażę na Trevora.
Wyobrażam to sobie tak:
Trevor wchodzi do przedszkola i zaczyna rozdawać prezenty, dzieciaki zaczynają rozrabiać, wchodzić mu na głowę, ogólnie totalny chaos. Trevor każe im się zamknąć, a kiedy w jednej sekundzie zapada cisza, zaczyna opowiadać im jakąś totalnie pokręconą, wymyślaną na poczekaniu świąteczną historię. Kiedy reszta ekipy przyjeżdża aby go odebrać zastają zasłuchane i zachwycone dzieciaki. Kiedy Trevor wychodzi z przedszkola dzieciaki zawiedzionymi głosami mówią coś w stylu "do widzenia św. Mikołaju"
Dla mnie najbardziej świąteczny charakter mają Tertimino L i Tertimino J, ponieważ ich kształt można znaleźć w dekoracjach świątecznych takich jak charakterystyczne biało-czerwone laski, czy skarpety na prezenty. Ten kształt można odnaleźć w lasce św. Mikołaja, płozach sań, porożach reniferów (jeśli odpowiednio się skupić), jeżeli odwrócisz odpowiednio klocki, ustawisz je względem siebie jako lustrzane odbicia i przekręcisz o 45 stopni i powtórzysz operację możesz nawet uzyskać coś na kształt choinki.
Biorąc pod uwagę szybkość i precyzję dostarczania paczek, mój wybór padłby na samolot przeznaczony do zrzutów zaopatrzenia z MGS'a 5, połączonego z D-Waklerem.
Plan jest taki:
1. Namierzam miejsce zrzutu na IDroidzie
2. Zrzucam paczki z D-Walkerem i mną
3. Dostarczam paczki w okolicy na D-Walkerze.
4. Zbieram D-Walkera i siebie przy pomocy Fultona
5. Przenoszę się w kolejną okolicę i powtarzam.
Zaletą D-Walkera jest również to że gdyby ktoś jednak postanowił nakryć mnie na zostawianiu paczki, czy podjadaniu ciasteczek mogę potraktować go strzałką usypiającą. ;)
Mój list powierzyłbym Burzycielowi, ponieważ myślę że dzięki "kulowrotkowi", "pazurowi", czy poczwórnym działkom z dużą skutecznością powinien poradzić sobie z oblodzonymi drogami, zaspami, drzewami w sporej ilości (zwanych również lasami) i innymi przeszkodami w drodze do celu.
Moje typy jednostek do zrekrutowania w DLC to:
1. Oddziały na zmutowanych (powiększonych dwukrotnie i trzykrotnie bardziej wytrzymałych niż zwykle) reniferach pełniące funkcję ciężkiej jazdy;
2. Jednostki złożone ze zwykłych elfów służące jako podstawowa piechota, dość słabi, ale można ich posłać dużo w krótkim czasie;
3. Oddziały rzucające żółtymi śnieżkami, które po kontakcie z celem zatruwają obszar zadając obrażenia jednostkom znajdującym się w ich polu rażenia;
4. Komandosi na nartach działający na tyłach i sabotujący budynki przeciwnika;
5. Inżynierowie mogący posiadać dwie specjalności:
5.1. Budowanie maszyn miotających dużymi, eksplodującymi kulami śniegu;
5.2. Budowanie umocnień ze śniegu i lodu;
6. Jednostki na magicznych saniach, których zadaniem jest przeprowadzanie nalotów na pozycje przeciwnika.
Pamiętam jak kiedyś podczas gry w Maxa Payne'a wczułem się w klimat zimowych, nieprzyjaznych lokacji odbierając coraz bardziej dotkliwy chłód. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się że mamy awarię ogrzewania.
Myślę że w tej grze było mi najzimniej.