Nie wiem co jest z tą grą. Teoretycznie jedynka ma wszystkie cechy, których szukam i uwielbiam w grach, a miałem do niej 3 podejścia i za każdym razem po kilku godzinach się odbiłem, nie łapiąc jej fenomenu.
Nie mam nic do nieposiadania na własność żadnej z gier Ubisoftu. Osobiście uważam, że w większości są to wtórne, nic nie wnoszące, kopie tych samych mechanik i rozwiązań w kolejnych i kolejnych wypuszczanych "nowych" tytułach.
Jak zacząć przygodę z nagrywaniem na YT?
Przede wszystkim zacząć od cofnięcia się w czasie 8 -10 lat.
Henryk Sienkiewicz umarł i nadal nie żyje. Nic się nie zmieniło przez ostatnie lata.
Służę tekstem.
Dokładnie. Pilka nożna kobiet nie interesuje nawet samych kobiet. Natomiast MUSI interesować facetów, bo zawsze wyskoczy jakiś białorycerz, który wydali artykuł, że jak cię panie nie interesuje, to jesteś pan incel, stulejarz albo, o zgrozo!, "biały, heteroseksualny mężczyzna"!
Świetny film akcji o zabójcy pragnącym spokojnego życia, z każdą kolejną częścią zaczyna być parodią samego siebie i coraz bardziej przypomina Szybkich i wściekłych. W ostatniej części, strzelania po pancernych garniturach z odległosci 2 metrów, było o jakieś 1,5 godziny za dużo jak dla mnie.
Zauważcie też, że sąd w tej zje..anej Kaliforni odrzucił pozew, czyli z miejsca chłop został okrzykniety winnym i nawet nie miał prawa do obrony. Dopiero bardziej normalny stan umożliwił mu złożenie pozwu.
Aż sprawdziłem kalendarz czy nie przespałem kilku dni i nie mamy dzisiaj 1 kwietnia...
Pierwsza część była dobra, potem już tylko równia pochyła. Miłą odmianą jeszcze był Tokyo Drift, choć wszyscy na niego narzekają, to mi się podobał. Z ostatnią częścią jak z Modą na sukces, przespałem 1/3 filmu, a po obudzeniu i tak byłem na bieżąco w temacie.
Można napisać, że jak dla mnie to były nawet dwa sezony, bo mniej wiecej w 2/3 każdego jednego odcinka zasypiałem z nudy i potem na drugi dzień kończyłem oglądanie.
Dodałbym do tego, że w miedzyczasie praktycznie całkowicie przerzucono się na wydawanie gier w formie elektornicznej. Dzięki temu zniknął ogromny koszt produkcji i dystrybucji fizycznych egzemplarzy.
Za 2 lata wyjdzie WoW Classic Classic. Mistrzowie odgrzewanych kotletów, którzy od ponad 10 lat gry nie wypuścili...
Mylisz się, ludzie o niczym nie zapomnieli. To właśnie wszelkiej maści twórcy i producenci rozrywki masowej zapomnieli, że ich produkcje nie są tworzone dla zachwytów internetowych "krytyków", z marszu rozpływających się nad postepowymi "dziełami". Nie są tworzone też dla poklepania się po pleckach na imprezach, gdzie jeden znajomek przyzna drugiemu znajomkowi, statuetkę za wybitne zdywersyfikowanie obsady aktorskiej z odgórnie ustalonego rodzielnika.
Są tworzone dla masowej widowni. Być może nie jest ona obdarzona gustem krytyków, czy wrażliwością reżysera, ale ma decydujący głos w temacie odbioru produkcji.
Problem leży w tym, że obecnie, po wyprodukowaniu zwykłej szmiry, twórcy w łatwy i sprawdzony już niejednokrotnie sposób, są w stanie "usprawiedliwić się", zyskując poklask i przebaczenie swojej branży. A to wina inceli atakujących przełomowe feministyczne dzieło, a to wina rasistów atakujących aktorów za ich kolor skóry, a to wina (wpisz tu ulubiony rzeczownik) atakujących sztucznie dodaną do filmu postać, co minutę wyglaszajacą irytujące ideologiczne manifesty.
Ludziom nie podobna się produkcja? Zaraz znajdzie się grono fachowców, którzy od ręki wyjaśnią dlaczego: bo seksizm, rasizm, homofobia. Ewentualnie, bo ludzie są durni i nie wiedzą co to adaptacja.
A to, że produkcja jest zwyczajnie mierna? Ten powód wcale nie jest ważny...
Żeby nie było za różowo, widowania też nie jest bez winy za ten stan rzeczy. Czasem mam wrażenie, że producenci "wyczuli" obecny rynek i działają na zasadzie "nie ważne co o nas mówią, ważne, że jest o nas głośno". Celowo jeszcze przed premierą, wprowadzają takie zagrywki licząc na rozgłos. Przecieki, trailery, artykuły, aby triggerować przeciwną stronę, nakręcić szum, aferę i bedzie można biadolić nad stanem społeczeństwa, a poziom produkcji już nikogo nie będzie obchodził. Druga strona cały czas daje się na to nabierać i słupki oglądalności badziewia szybują w górę. Niestety. A przecież posiada w ręku największy i najważniejszy argument w całej dyskusji, którego nie wykorzystuje - swój portfel.