SandorHlervu

SandorHlervu ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

16.06.2020 17:09
odpowiedz
SandorHlervu
1

- Imię...?
- Almalexia. - o grube żelazne kraty, oddzielające porucznika od bandy więźniów, oparła się niższa od niego co najmniej o głowę, raczej niepozornej budowy elfka, z wyglądu bez wątpienia Dunmerka. Jej migdałowe, lekko skośne oczy jarzyły się typowym dla jej ludu, niepokojącym czerwonym blaskiem. Wrażenie potęgował odbijający się w nich, drżący płomień pochodni dzierżonej przez Grimesa. Bladą, trójkątną twarz barwy świeżych popiołów nieznacznie wykrzywiał lekko drwiący uśmiech, podkreślając i tak już wydatne kości policzkowe. Kruczoczarne włosy nosiła związane niedbale w koński ogon, pojedyncze pasma opadały na gładkie, niskie czoło. - Dla przyjaciół Alma. Lexie, jeśli chcesz być niegrzeczny.
Parę osób, które zostało w tyle, parsknęło śmiechem.
- Poruczniku, to po pierwsze. - Angra skrzywił się, podchodząc kilka kroków do elfki. - Wszystkie elfy mroczne mają takie denne poczucie humoru? - dopiero teraz, zbliżywszy się do kraty, w blasku pochodni dostrzegł na nadgarstkach Dunmerki gładkie jak lustro, niepozorne kajdany w kolorze głębokiego kobaltu, zupełnie inne od tych, jakie zazwyczaj stosowano u więźniów. - Prawdziwe imię?
Elfka wyprostowała się i nieco mocniej zacisnęła dłonie na żelaznych prętach. Kobaltowe kajdany zalśniły metalicznie. Spojrzała na niego wyzywająco, drwiący uśmiech nie znikał z jej warg.
- Ma to dla ciebie aż takie znaczenie jak będziesz do mnie mówił… Poruczniku?
Angra zbliżył się do niej jeszcze bardziej. Nachylił się ku niej nieznacznie, opierając wolną rękę o kraty.
- Sęk w tym, że to ja jestem po tej właściwej stronie tego oto tu żelastwa. - lekko zapukał palcami w metalowy pręt, wydobywając z niego głuchy, dudniący odgłos. - A skoro tu stoisz, ewidentnie sama też chciałabyś znaleźć się po tej właśnie stronie. Więc skoro grzecznie pytają i, póki co, są dla ciebie mili, warto byłoby chyba odpowiedzieć.
- Yerrah. Na imię mi Yerrah. - nie czekał długo na odpowiedź.
- Morrowind…?
- Łza. Urodzona i wychowana.
Łza była jednym z ośmiu najpotężniejszych miast Dunmerów, największym zaraz po stolicy, Twierdzy Smutku i Ebonheart nad brzegiem Morza Wewnętrznego. Leżała na niegościnnych bagnach praktycznie w samym południowo-wschodnim krańcu królestwa mrocznych elfów, blisko granicy z Czarnymi Mokradłami. Była główną siedzibą Rodu Dres, jednego z pięciu największych dunmerskich klanów, cieszącego się raczej złą sławą z powodu parania się handlem niewolnikami.
- Należysz do Rodu?
- Nie. Trzymam się z dala od polityki.
- Gutrim? - Grimes zwrócił się do sierżanta. - Weźcie tę tutaj i przyprowadźcie mi ją zaraz do mojej kwatery. Póki co, tylko ją… - ruszył powoli do wyjścia; wchodząc na schody prowadzące na zewnątrz odwrócił się jeszcze raz do Gutrima. - Aha, i nie ściągajcie z niej tych kajdan.
Elfka odprowadziła porucznika wzrokiem, a jej nieznaczny do tej pory, drwiący uśmiech, rozszerzył się, odsłaniając drobne, białe zęby.

***

Angra postawił przed Yerrą drewniany kubek i nalał do niego wody. Elfka póki co nie skorzystała z oferowanego jej napitku, siedząc w bezruchu i wpatrując się w mężczyznę wyczekująco.
- Nie sądziłem, że w takiej dziurze jak Fort Greymoor mogą mieć kajdany z dwimerytu. - porucznik rzucił przeciągłe spojrzenie na kobaltowe kajdany na nadgarstkach Dunmerki. - Zakładam, że wiesz to i owo o magii…
- Znam parę ciekawych sztuczek… - Yerrah uśmiechnęła się niewinnie, co kontrastowało z drapieżnym i niepokojącym spojrzeniem jej krwistoczerwonych oczu. - Prosta dziewczyna ze Łzy musi sobie jakoś radzić na tym nie najlepszym ze światów…
- I jak to się stało, że prosta dziewczyna ze Łzy trafiła do ciupy w odległym Skyrim…?
- Powiedzmy, że te moje magiczne sztuczki nie do końca przypadły do gustu kilku strażnikom z Białej Grani. Jeżeli mam być szczera, mogły być ofiary śmiertelne, jedna albo dwie. Ktoś mógł też skończyć z dość dotkliwymi poparzeniami… Tak, jak mówiłam, dziewczyna musi sobie radzić.
Grimes uśmiechnął się i prychnął bezgłośnie.
- Jesteś samoukiem?
- Poznałam podstawy jeszcze we Łzie za dzieciaka. Później trochę bujałam się z gildią magów w Twierdzy Smutku. Potem spędziłam jeszcze trochę czasu w akademii Shad Astula…
Angra zagwizdał, trochę z podziwem, a trochę z drwiną.
- Rozumiem, że nie zabawiłaś tam długo?
- Wylali mnie. Cenię sobie swoją niezależność. Ciężko jest mi się podporządkować.
Porucznik skrzywił się w udawanym grymasie.
- Niedobrze. Ja raczej wymagał podporządkowania. Pełnego.
- Bardziej podporządkowana już być nie mogę. - Yerrah wyciągnęła przed siebie skute dwimerytem ręce, uśmiechając się drwiąco.
Mężczyzna zmrużył oczy i zmarszczył czoło. Wyzywające żarty elfki i jej ogólna nonszalancja powoli zaczynały go irytować. Odchrząknął głośno i usiadł za stołem, naprzeciwko dziewczyny.
- Mam zadanie do wykonania. Dość ważne. I równie niebezpieczne, prawie że misja samobójcza. Jeśli chcesz skorzystać z mojej oferty, będę wymagał pełnego podporządkowania. Każde moje polecenie ma zostać wykonane co do joty. Żadnych wygłupów. Działanie bez rozkazu tylko wtedy, gdy na to pozwolę.
- Co dostanę w zamian?
- Hej, nie zapominaj, że jesteś tu więźniem i jak się rozmyślę, trafisz z powrotem za tamte kraty. Ja dyktuję warunki. Żadnych negocjacji. Tak jak mówiłem tam na dole, masz szansę na odpracowanie tego, co zrobiłaś. Jeśli się sprawisz i wrócisz żywa, jesteś znowu wolna.
- A wrócę żywa skąd…?
Porucznik znowu zmarszczył brwi i momentalnie spoważniał. Zastanawiał się przez chwilę nad odpowiedzią, po czym po dłuższej pauzie odparł pozbawionym jakichkolwiek emocji tonem:
- Blackreach. Mówi ci to coś?
Elfka pełnym gracji ruchem położyła skrępowane dwimerytem dłonie na stole, nachylając się lekko w stronę Grimesa. Ciemnokobaltowe kajdany zabrzęczały cicho, uderzając o drewniany blat. Jej wyraz twarzy ledwo zauważalnie się zmienił, chociaż na jej twarzy nadal gościł uśmiech. Tym razem jednak bardziej tajemniczy, niż drwiący, czy wyzywający. Mężczyźnie ciężko było odgadnąć, co też ten uśmiech miałby znaczyć.
- To kiedy wyruszamy?
- Nie tak prędko, Yerrah. Przed wyruszeniem w drogę muszę zebrać drużynę. Trochę ci się już posiedziało tam na dole. Przychodzi ci do głowy ktoś, kto mógłby okazać się przydatny?
Elfka uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl