Kiedy twórcy filmów zrozumieją, że łysina Hitmana, to nie ogolony maszynką czerep, tylko wynik archetypu genetycznego klona? Już ten "szczegół" ukazuje, że reżyserzy maja nikłe pojęcie o serii.
SMOK - System Monitoringu Obywatelskiego i Kontroli
Nasz SMOK sprawi, że pokochasz swoją wieżę!
Po pierwsze, proszę o wybaczenie małego 15 minutowego spóźnienia - złośliwość rzeczy martwych. Po drugie - w moim opowiadaniu w pewnym newralgicznym momencie pada słowo " Twojego", zamiast "Twoje ego" haha, no tak, niby czemu edytor miałby poprawiać właściwie napisane słowo. :D
Zanim otworzył oczy, zebrał donośnym charknięciem zalegającą w podniebieniu krew i splunął gęsta wydzieliną. Później ujrzał ją, z jeszcze większą pewnością na twarzy, niż kiedy podawała truciznę Verminusowi.
-Ha - zaczęła z jeszcze większa pewnością – naprawdę myślałeś, że tak to się wszystko skończy? Nic Nie podejrzewałeś? Ty, książę złodziei?
-Pałka wymierzona w tył głowy skutecznie utrudnia myślenie - odparł. Chyba będę musiał zmienić wspólnika, na mniej...
-Basso ma z tym tyle wspólnego co i Ty, Garrecie – przerwała, domyślając się reszty zdania – Wami dwoma da się z łatwością manipulować. Perfekcyjna formuła... Moje wspaniałe narzędzie manipulacji – duma w każdym jej słowie niemal uderzała Garetta swym podmuchem – Wystarczyło kilka plotek we właściwych miejscach i właściwym czasie, aby ze zwykłego kawałka papieru powstało coś, co przyciągnęło uwagę każdego szemranego typa w tym mieście, a w konsekwencji Ciebie, Garrecie. Któż inny mógłby dostać się do tak dobrze strzeżonej rezydencji? Musiałam mieć Ciebie i Twoje zdolności, to – wyciągnęła z woreczka naszyjnik, który odbił sie w jej oczach takim blaskiem, że stworzył z nich idealna parę – było zbyt dobrze zabezpieczone. Garret wisiał przywiązany sznurem do sklepienia piwnicy, nie zdradzając po sobie krzty emocji.
- Ty masz swoje wytrychy Garrecie – ciągnęła – a ja mam waszą huć, niewiarygodne jak dobrze przyswajacie sobie informacje zaszeptane w łóżku. Basso połkną haczyk o tajemniczej formule. Verminus nawet nie zorientował się, że jego przybytek stał się marzeniem każdego pasera w mieście, a Ci tutaj – wskazała na straż stojącą tuż za nią – im wystarczy tylko spojrzenie.
-Skoro podzieliłam się swoim kunsztem z kimś kto w ogóle go zrozumie i mam pewność, że Twoje truchło nie wzbudzi podejrzeń, możesz już umrzec łacherze – jej demoniczność wezbrała do stopnia najnikczemniejszego z sukkubów.
-Doprawdy świetnie zagrane Maggie – u kącika jego ust można było dostrzec zawadiacki uśmiech – jeżeli twoje przemówienie podłaskotało już dostatecznie Twojego, pozwól, że teraz ja przemówię.
- Jak ja, Garret, książę złodzieji - jak to ujęłaś mogłem się nie domyślić? – Kontynuował niezykle spokojnie – Cóż... Przekonasz się, kiedy dokładnie obejrzysz sobie swoją gwiazdę polarną, a może raczej MOJĄ gwiazdę polarna.
Maggie z prędkością rozwścieczonej niedźwiedzicy dopadła do woreczka, przyjrzała się, poczerwieniała ze złości i krzyknęła – Ty podstępny łacherze!
- Wiesz, że tylko ja wiem gdzie ona jest, więc grzecznie mnie wypuścisz, a ja może wskażę Ci te miejsce.
- Jeżeli spróbujesz jakichś sztuczek –zginiesz! Wściekłość Maggie zasnuwała jej oczy jak gęsty dym.
Sekundę po rozwiązaniu Garreta gęsty dym zasnuwał oczy wszystkich oprócz jego samego.
Po chaotycznej krzątaninie w pomieszczeniu zostali tylko strażnicy i wściekła femme fatale.
Dopiero później w woreczku na naszyjnik Maggie dostrzegła, że w miejscu repliki znajduje się mała karteczka. Chwyciła ją drżącą ręką i przeczytała - „Dzięki za zlikwidowanie wszelkiego tropu odnośnie MOJEJ gwiazdy i do zobaczenia wkrótce –G.” Po chwili dostała migreny.

Potencjalnych camperów ostrzegam, że zdobywanie szczytu 'Super Stack 2000 Sniper Edition' jest nielegalne i podlega karze grzywny. Pozdrawiam.