Ograłem 3 bety, śledziłem 5 lat i jak dla mnie Skull and Bones jest warte maksymalnie 50 złotych pod warunkiem że kupujesz to z kolegą bądź dwoma żeby pograć sobie z 2 dni - dlaczego akurat z dwoma? Bo krasnoludy z ubisoft nie wierzą w to że miłośnicy bitew morskich mogą mieć więcej znajomych - grupy są maksymalnie dla 3 graczy (XD). Gra jest powtarzalna, walka to zwykły akcyjniak z podświetlonymi jak byk miejscami na wrogim statku w które należy strzelać. O kordelasach możemy zapomnieć - abordaż to cutscenka która za każdym razem wygląda tak samo i trwa może z 5 sekund. Mechanika plądrowania to tak naprawdę stanie w kółku i pokonywanie kilku fal przeciwników złożonych z od 1 do 4 statków. Gra reklamowana salwami dział Galeonów oferuje maksymalnie statki klasy medium czyt. np. Snow. To wydmuszka wypuszczona tylko po to żeby nie mieć na pieńku z finansującym to rządem Singapuru (o ile dobrze pamiętam kraj - polecam zagłębić się w temat). W 7 lat (czy ile tam to padło produkowali) ubisoft wyprodukował harpun na portfele ludzi którzy kochają bitwy morskie i klimat pływania statkami a nie produkt który można by nazwać dobrą grą. To naprawdę przykre, że tak ogromna (bo społeczność jest dość duża) rzesza ludzi którzy taki klimat lubią jest pozostawiona bez jakiegokolwiek produktu dającego długofalową przyjemność z gry. Ja osobiście polecam grę free to play - World of sea battles - przyjemna odskocznia od symulatorów bitew morskich jak Naval Action a przy tym dająca satysfakcję i multum rzeczy do roboty.