Gra niby taka sama jak Terraria, ale jednak gorsza. (dla mnie)
Wyeliminowano niestety czynnik przywiązania do danego miejsca. W Terrarii mieliśmy jakąś bazę wypadową, w której mieliśmy wszystko, i to był po prostu nasz dom. Mogliśmy go przebudowywać, budować nowe budynki itd. Tu zaś wszystko mamy na statku i nie czuje się potrzeby stawiania bazy. Zabiło to trochę kreatywność. Prawdopodobnie był to zmierzony zabieg. W końcu jak kosmos to i podróże. Lecz przez to gra zrobiła się lekko nudna. Gra nie jest zła. jakieś 6/10
Witam.
Wczoraj kupiłem tę grę i... nie dałem rady jej skończyć.
Jest ona tak absurdalna, że mój - za przeproszeniem - mózg tego nie ogarnia. Mam dwa poważne zarzuty.
Po pierwsze, granaty. Nadlatują one praktycznie w równych odstępach czasowych i to nie wiadomo skąd. Co ciekawe, przeciwnicy uważają nas za największe zagrożenie, więc lecą one tylko w naszą stronę. Oczywiście jeśli mamy szczęście, to możemy odrzucić granat... no chyba, że przylecą CZTERY (!?) na raz. Idę spać i boje się, że zaraz znikąd nadleci granat ;)
I po drugie, niekończące się fale przeciwników. Niestety, w tej grze nie ma czegoś takiego jak wyeliminowanie wrogów. Jest za to: "Przejdź z punktu A do punktu B, a przeciwnicy po prostu znikną." Oczywiście mogę zrozumieć taką sytuację na otwartej przestrzeni, o tyle nie pojmuję jak można coś takiego zastosować w pomieszczeniach. Absurd! Istne króliki.
(Swoją drogą, bardzo mi to przypomina rekrutację jednostek w Kozakach 2. Wiecie, fala żołnierzy wylewająca się bez końca z koszar).
To był mój pierwszy CoD i chyba ostatni. Bardzo się zawiodłem.