Przepraszam panowie ale jako fan obydwu serii absolutnie się nie zgadzam. Soulsborny nie mają nic wspólnego ze slasherami nie licząc kraju pochodzenia i gigantycznych bossów do pokonania. Dark Souls nie ma bogatego pełnego w opcje systemu walki który pozwala Ci kreować nowe scenario co każde przejście i wyrażać siebie w unikalny sposób. Dark Souls nie ma systemu oceny twojej gry, w Dark Souls nie możesz drwić z przeciwników itd. Skill w soulsach sprowadza się do umiejętności parowania i skumania że większości przeciwników można wejść za plecy, no i może tkiedy zrobić unik. Ale to tak naprawdę tyle, bo system walki w soulsach nie jest niczym niezwykłym. Ma jedynie spełniać swoją rolę jako element gry RPG - pomóc Ci przetrwać w niebezpiecznym otoczeniu wykreowanego świata. To bynajmniej nie znaczy że seria ma słaby gameplay, dużo jest w soulsbornach eksploracji, a gęsty klimat i poczucie zagrożenia czynią z takiego Bloodborne całkiem dobry survival horror. Mówię to ja który kocha soulsborny i to właśnie po nich poczuł się na tyle śmiały by zagrać w Devil May Cry. I tak, DMC jest od strony combatu trudne do wymasterowania i na upartego można by je przejść ba pałe wciskając jeden guzik. Pytanie brzmi: dlaczego chciałbyś to robić gdy gra dostarcza ci tak wiele możliwości? Serio mam w DMC3 już przegrane około 100 godzin, oglądam poradniki na YT, eksperymentuję, uczę się nowych technik, doskonalę swój skill i szczerze? Devil May Cry 3 4 i 5 mają najlepszy system walki jaki widziałem w jakiejkolwiek grze. Za nic nie potrafiłbym już wrócić do Soulsów dla samego gameplayu widząc jak płytki jest ich combat. Jeśli miałbym szukać genezy soulsów prędzej patrzyłbym na action RPGi, metroidvanie i dungeon crawlery niż na hack n slashe.