Czyli gra wyjdzie 13 lat po premierze piątki. Licząc tyle samo lat od tej daty, z tym że do tyłu, mamy przez ten czas premiery wszystkich istniejących GTA w 3D.
Nawet jeśli szóstka będzie prezentować jakość RDR2 lub wyższą, to chyba jednak wolę móc ograć co kilka lat coś na poziomie starych GTA niż czekać prawie półtorej dekady na jeden tytuł.
Stylistyka z Fortnite'a? A to dziękuję, postoję...
Jeszcze trailer musieli okrasić tą współczesną pseudomuzyczką, coby ubić już do końca pierwsze wrażenia i utwierdzić człowieka w przekonaniu.
Tylko 3 frakcje (Niemcy, Sowieci i "Alianci")? Do tego jeszcze brak kampanii niemieckiej...
Serio w ramach rozwoju serii nie można było sięgnąć po jakieś nowe armie i dodać np. Francuzów, Włochów czy Japończyków? Przecież juz w Assault Squad było dosć dobrze pod tym względem (5 frakcji i kampanii dla nich), a tutaj znowu regres w temacie. Nawet "Aliantów" nie chciało im się rozbić osobno na Amerykanów i Brytyjczyków.

Mogliby dać wojnę chińsko-japońską (1937-1945). Ale to zbyt niewygodny temat. O ile Japończycy zamiast Niemców już bywali w roli tych złych, o tyle problem byłby z komunistami, bo gdyby już przedstawiać ten konflikt to z perspektywy nacjonalistów, a to zaś stwarza ryzyko jakiegoś bana w CHRL, z którym A-B jest dość blisko związane.
Szkoda bo konflikt ciekawy i rzadko ukazywany w grach. Chiny to był wtedy totalny śmietnik jeśli chodzi o uzbrojenie. Sprzęt niemiecki, włoski, sowiecki, brytyjski, amerykański, francuski, czechosłowacki, hiszpański - wszystko w jednym miejscu. Mogliby stworzyć taki miszmasz wyposażenia jaki zawsze tworzą pod multi i wyjątkowo w tym przypadku byłoby to zgodne z historią. Konflikt długi to byłoby z czego robić kampanię, nawet byłby materiał na jakiś większy dodatek z bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z podstawki w czasie wojny domowej tuż po wojnie (tym razem przeciwko komunistom zamiast Japończyków). No ale nie ma szans, zbyt grząski grunt dla takiego korpo jak A-B.
A może po prostu zaakceptować fakt, że ludzie wolą grać zwykłymi, przeciętnymi postaciami zamiast jakichś fikuśnych dziwolągów? Jakby chcieli grać humanoidalną hybrydą grzyba z rybą, ze świecącym rogiem na czole i dzwoneczkiem na ogonie to by grali... Po co na siłę ich do tego nakłaniać i kombinować co by tu zrobić aby chętniej tworzyli podobne cudactwa?
Jakie znowu cofanie i w jakim rozwoju? Mówa jest o oryginalnym założeniu koncepcyjnym, w ktorym gra ma być autentyczną gangsterską historią, zamiast durnej rąbanki w stylu GTA czy kina klasy B, gdzie trup ściele się gęsto, a główny bohater bezrefleksyjnie wybija kolejne tabuny wrogów.
Zmiana koncepcji i mechanik rozgrywki na efekciarską strzelankę z masą wybuchów i setkami przeciwników do zabicia (bo takie coś się dzisiaj najlepiej sprzedaje) to nie żaden "postęp technologiczny" tylko uderzanie do innej (szerszej) grupy docelowej, ze stratą dla dotychczasowych odbiorców.
Też mi się nie podoba ta cwaniacka, lisia gęba i głos u głównego bohatera. Ogólnie dobór większości aktorów oceniam bardzo słabo, twórcy nie postarali się w tym aspekcie. Miałem poczekać na mody, które to poprawią, ale przez dodane pod sam koniec Denuvo chyba się nie doczekam żadnych modów innych niż filtry Sweetfx itp.

Fake'iem jest tylko ta nowa wersja na krążących po sieci porównaniach old/new build, pochodząca od jednego z użytkowników z twittera, który wziął screen z podanego w artykule linka do Gadgets360 i poddał liftingowi przerabiając w photoshopie, rozjaśniając całość, zwiększając nasycenie kolorów, świateł, kontrasty itd itp, następnie powstało z tego porównanie, ktoś wrzucił na Reddit i tak w końcu trafia na GOLa (który już oczywiście o kulisach jego powstania nie wspomina).
Tak że jedyny legitny screen to ten z artykułu na Gadgets360, który faktycznie wygląda lepiej niż na trailerze więc można z dużą dozą prawdopodobieństwa domniemać, że gra faktycznie wygląda lepiej (chociaż w samym artykule nie ma nic o pochodzeniu screena). Samo porównanie powinno zaś wyglądać tak -->
czy firmy zaczęły by robić mniej tłumaczeń wejściowych i przycinać na graczach, czy też rzeczywiście robić te, których normalnie nie chcieliby realizować?
Dobre pytanie. Wszystko znowu zależy od opłacalności, czyli jeżeli taki dodatkowy pakiet językowy za osobną opłatą byłby kupowany na tyle chętnie aby zwrócić koszty jego wytworzenia (a być może nawet przekroczyć?), dając przy tym trudną do zmierzenia korzyść w postaci zwiększonej sprzedaży na danym rynku, to raczej takie wersje byłyby realizowane. Jeśli jednak nie miałyby wzięcia i nie zwracałyby się nawet w wariancie z osobną opłatą to raczej nie. Wydaje mi się jednak, że takie średnie pod względem ilości użytkowników języki, jak np. polski, włoski czy turecki, które nie zawsze łapią się na oficjalne tłumaczenia, miałyby w takim systemie zwiększone szanse na otrzymanie własnych lokalizacji. W przypadku mniej popularnych języków, jak np. czeski, węgierski czy szwedzki raczej wiele by to nie zmieniło i te języki i tak nie przeskoczyłyby pułapu opłacalności.
Głównym tematem w związku z niedawną premierą Crusader Kings 3 okazało się spolszczenie gry, jako że gra nie posiada oficjalnej lokalizacji w języku polskim. Pod recenzją gry wywiązała się dyskusja odnośnie tego czy spolszczenia są dzisiaj w ogóle potrzebne, a jeśli tak to czy i kiedy się opłacają itp. Część użytkowników twierdziła, że nie jest im ono potrzebne i dobrze się odnajdują w angielskim, czasem nawet wybierając język angielski mimo polskiej alternatywy. Inni uważali, że skoro płacą za grę tyle samo co osoby w innych krajach to podobnie jak one chcą mieć możliwość gry w swoim własnym języku i produkt pozbawiony polskiej lokalizacji jest dla nich produktem wybrakowanym. Dla jeszcze innych był to powód całkowicie wykluczający zakup.
CK3 to tylko przykład takiej sytuacji, temat spolszczeń powtarza się w przypadku wielu różnych tytułów i wydawców. Szczególnie, że odsetek polskich graczy w stosunku do ogółu w ostatnich latach raczej maleje, a to ze względu na stale rosnącą ilość graczy z Azji.
Przez lata utarło się, że poszczególne lokalizacje stanowią integralną część danej gry i możemy się między nimi dowolnie przełączać w ustawieniach. Co jednak gdybyśmy mieli płacić za dostęp do każdej innej lokalizacji niż angielska? Gdyby gry miały language packi w formie DLC na premierę gdzie zainteresowani płaciliby dodatkowo za możliwość gry we własnym języku. Dochód z takich DLC pokrywałby koszta związane z jego produkcją i cena byłaby zależna od opłacalności danej wersji językowej, co pozwalać by miało na powstawanie wersji, które w normalnych warunkach nie zwracają się i przez to nie powstają. Bylibyście skłonni zapłacić np. 5-30zł (zależy od tytułu) więcej za możliwość grania po polsku? Pytanie kieruję szczególnie do osób twierdzących, że z zasady nie kupują gier które nie posiadają polskiej wersji językowej.
Czy przypadkiem nie jest tak, że dodanie lokalizacji w postaci samych napisów (bez nagrywania dialogów itp) to są groszowe sprawy, szczególnie w porównaniu do budżetu gry?
Skoro to tylko przetłumaczenie kilku plików z tekstem z gry (co często fani robią potem sami w formie moda) to chyba nie powinno to być wielkim problemem dla takiego korpo jak PDX?

Serio? Ta gra ma tutaj ocenę 9.1? Co się stało?
Hmmm... Jak do tego mogło dojść? Miliony pytań bez odpowiedzi.
Beznadziejna stylistyka i gęby NPCów jak w grach Ubisoftu, do tego jeszcze jakieś hipsterskie fryzury i klimat gry zarżnięty. Szkoda, bo mogło być fajnie. 4/10 na zachętę.