Nie pamiętam dokładnie, ile miałem wtedy lat, ale w mojej głowie uchował się następujący obraz: kilkuletni ja oglądam razem z tatą Mroczne widmo, co jakiś czas zadając pytania na temat fabuły, bo mały rozumek jeszcze nie potrafi nadążyć z przetworzeniem filmowych wydarzeń i dialogów :P. Na Gwiezdnych Wojnach, podobnie jak wiele innych osób, zostałem wychowany i to właśnie ta filmowa saga, w dużej mierze ukształtowała mój gust filmowy oraz zamiłowanie do tematyki kosmicznej oraz gatunku sci-fi, również jeśli chodzi o gry wideo. Niestety oprócz gier Lego, dotychczas nie było mi po drodze z produkcjami w uniwersum Yody i Chewbacci, ale już od pierwszej zapowiedzi Upadłego zakonu czułem, że w tej grze Moc będzie silna. Z wypiekami na twarzy czekam na IX epizod filmowej sagi, a możliwość zanurzenia się w świat Star Wars tuż przed premierą najnowszego filmu niewątpliwie wzmocniłaby doznania zarówno z rozgrywki, jak i seansu.
Star Wars Jedi: Upadły zakon [PS4]
Parę miesięcy temu, śledząc wiadomości ze świata gier, doświadczyłem swoistego dysonansu poznawczego dotyczącego The Outer Worlds. Na jednej zapowiedzi gra wyglądała jak typowy, wysokobudżetowy erpeg akcji, na innej zaś na dość skromną przygodową grę sci-fi. Oczywiście szybko zorientowałem się, że widziałem dwie zupełnie różne gry, jedną z nich było bowiem Outer Wilds, o uderzająco podobnym tytule :P (może przydałoby się ostrzeżenie w kampaniach reklamowych tych gier, analogiczne do "NIE POMYL FILMU!" z plakatu Dywizjonu 303 - oczywiście żartuję :D).
Tak czy inaczej, jako fan wszelkiego rodzaju produkcji osadzonych w kosmosie, Outer Wilds ukończyłem już jakiś czas temu, a teraz z chęcią ograłbym również The Outer Worlds [PC].
Z Alanem Wake byłem swego czasu w trochę toksycznym związku. Z jednej strony kupował mnie ten gęsty klimat, ciekawy główny bohater oraz intrygująca fabuła, ale po kilku godzinach gameplay stał się powtarzalny, a niektóre sekwencje były na tyle źle zaprojektowane, że doprowadzały mnie do szewskiej pasji :). Nie zraziłem się jednak do studia Remedy i z chęcią dam im drugą szansę, zwłaszcza że kocham gatunek sci-fi, a zapowiedzi Control wskazują na to, że dostaniemy grę z osobliwą fabułą i dużo bardziej zróżnicowaną rozgrywką niż w Alanie Wake'u.
Control [PS4]
Zdecydowanie najbardziej chciałbym zagrać w The Sinking City (PS4). Od dziecka zagrywałem się w przygodówki, począwszy od serii gier o Reksiu, a skończywszy na ostatnim A Plague Tale. Uwielbiam, kiedy w grze jest dobra fabuła z satysfakcjonującymi zagadkami logicznymi okraszona klimatyczną oprawą audiowizualną. Zapowiada się, że The Sinking City spełni moje oczekiwania i być może zmobilizuje mnie również do sięgnięcia po książki Lovecrafta, które już od dłuższego czasu znajdują się na mojej liście "do przeczytania".
12 maja 2019
Była niedziela, doktor Rieux w końcu mógł trochę odpocząć od wyczerpującej pracy lekarza. Usiadł na fotelu w swoim skromnym mieszkaniu na przedmieściach Paryża i zaczął przeglądać newsy na swoim smartfonie. Wśród informacji o zamachach terrorystycznych i życiu celebrytów dostrzegł listę growych premier i podobnie jak miesiąc wcześniej westchnął, uświadomiwszy sobie, że znów będzie musiał wybrać tylko jeden tytuł spośród wielu interesujących produkcji. Jego profesja niestety nie dawała mu wiele czasu na rozrywkę.
Rozległ się dzwonek do drzwi i Rieux musiał wrócić do rzeczywistości. Przed wejściem stał jego przełożony, doktor Castel. "Nie ma czasu na wyjaśnienia, niech się pan szybko pakuje, musimy jechać do Algierii. Przed chwilą otrzymałem ten list od burmistrza Oranu, proszę się zapoznać z treścią a ja lecę powiadomić pozostałych lekarzy". Mężczyzna znikł niemal tak szybko, jak się pojawił, a Rieux stał oszołomiony z listem w ręku i nie zastanawiając się, kto w XXI wieku przekazuje jeszcze takie informacje listownie, otworzył kopertę:
Szanowny doktorze Castel
W ostatnim tygodniu w naszym mieście pojawiła się osobliwa choroba, której nasi lekarze nie potrafią zidentyfikować. Na ulicach roi się od martwych szczurów, a mieszkańcy są bardzo zaniepokojeni. Coraz więcej osób dostaje gorączki i skarży się na ból w klatce piersiowej. Proszę zebrać swoich najlepszych lekarzy i przyjechać do nas, na pewno dobrze zapłacimy.
Z poważaniem
PS. Bakcyl dżumy nigdy nie ginie…
Doktor Rieux natychmiast zaczął się pakować. Czuł w kościach, że sytuacja jest poważna. Nie myślał w tamtym momencie o grach, ale podświadomie już zdecydował, który tytuł kupi po powrocie z Algierii. O ile dane mu będzie wrócić do domu…
A Plague Tale: Innocence [PS4]
Vane [PS4]
Lecę. Pode mną rozpościera się rozległa, martwa pustynia. Jak się tu znalazłem? – myślę. Nie mam pojęcia, co się dzieje, lecz czuję, że wkrótce poznam odpowiedź. Podniebna podróż nie jest męcząca, ale niemiłosiernie się dłuży. Po kilku godzinach w oddali zauważam potężne pasmo górskie oraz jeden wyróżniający się najwyższy szczyt. Obieram go sobie za cel.
Jestem już blisko, jeszcze chwila i odpocznę, poszukam pożywienia i odpowiedzi na moje pytania. Nagle zrywa się burza, widzę błysk. Trafia mnie piorun…
Budzę się cały obolały, ale nie jestem ani na pustyni, ani w górach. Leżę na zimnych skałach. Wstaję i rozglądam się… Wstaję?! Natychmiastowo uświadamiam sobie, że mam ręce i nogi, a jeszcze chwilę temu szybowałem niczym ptak. To niemożliwe, to musi być sen! – tłumaczę sobie. Cóż, nawet jeśli śnię, muszę znaleźć wyjaśnienie tego wszystkiego. Mam przeczucie, że całe moje życie od tego zależy.
Wokół mnie jest ciemno i wilgotno. Musiałem spaść do jakiejś głębokiej jaskini. Idę powoli, ale i tak co chwilę przewracam się na śliskich kamieniach. Poruszam się w labiryncie wąskich korytarzy, ale mimo to mam wrażenie, że wiem, gdzie powinienem iść. W końcu docieram do wylotu tunelu, a przed sobą widzę głęboką, szeroką przepaść. Po jej drugiej stronie natomiast znajduje się coś osobliwego, coś na kształt skalnej świątyni. Przyglądam się tej zadziwiającej budowli przez chwilę, próbuję wypatrzeć wejście…
Tam jest! Między tymi dwiema rzeźbami! Muszę się tam dostać, tylko jak pokonam tę przepaść? Na pewno jej nie przeskoczę… Nagle czuję, że coś się zmieniło, coś się stało z moim ciałem. Patrzę na swoje ręce i widzę… opierzone skrzydła! Więc to prawda, kiedy leciałem nad pustynią, rzeczywiście byłem ptakiem! Natychmiast ruszam przed siebie i sekundę potem jestem na drugiej stronie, przy wejściu do świątyni. Patrzę na swoje ręce – znów są ludzkie.
Już mam wchodzić do środka, kiedy nagle słyszę dobiegające z wewnątrz głosy. Szybko chowam się za rzeźbą stojącą przy wejściu. Ze świątyni wychodzi kilka mrocznych, zakapturzonych postaci. Idą jeden za drugim i po chwili znikają gdzieś w ciemności. Zgaduję, że nie byłyby zadowolone z mojej obecności.
Po cichu wchodzę do świątyni. Wewnątrz jest coś na kształt ołtarza, a na nim – książka. Na okładce widnieje napisane dziwną czcionką słowo Vane. Nie mam pojęcia, co ono oznacza, ale wiem, że ta księga kryje w sobie odpowiedzi na wszystkie moje pytania.
Wiem, że RDR2 jest prequelem i teoretycznie można grać bez znajomości jedynki, ale często w takich przypadkach można nie docenić pewnych smaczków i easter eggów (tak jak to było w AC: origins). Normalnie najpierw bym zagrał w jedynkę, ale przez cały ten hype na rdr2 mam duży dylemat. Co byście radzili?
Spider-Man
Spider-Man (Araneus sapiens) – osobliwy i rzadko spotykany gatunek pająka z gromady ssaków. Ze względu na nietypowy genom i podłoże ewolucyjne, niektórzy zoolodzy zaliczają go nie do ssaków, ale do pajęczaków, a inni postulują nawet wprowadzenie nowej jednostki taksonomicznej, która systematyzowałaby wszystkie organizmy hybrydowe (patrz: Ant-Man, Kobieta-Kot).
Występowanie
Araneus sapiens jest zwierzęciem lądowym, spotykanym praktycznie tylko w Stanach Zjednoczonych. Najczęściej przebywa na terenie nowojorskiego Manhattanu. Obecna sytuacja może jednak prędko ulec zmianie, bowiem od kwietnia 2018 roku wielu naukowców prognozuje, że Spider-Man wkrótce poszerzy obszar swojego występowania. Prawdopodobnie jeszcze przed końcem 2019 roku będzie go można zobaczyć także w Europie (patrz: Spider-Man: Far From Home).
Morfologia
Osobniki z tego gatunku mają humanoidalny kształt oraz wzrost i masę przeciętnego, młodego człowieka. Na ciele pospolitego Spider-Mana dominuje czerwień pokryta przypominającą pajęczynę fakturą, a część kończyn górnych i dolnych jest w kolorze niebieskim. Istnieją również białe oraz czarne odmiany araneus sapiens, ale nie są często spotykane. Na środku klatki piersiowej Spider-Mana widoczny jest charakterystyczny symbol, a na głowie (a. sapiens, w przeciwieństwie do pozostałych pająków, zamiast głowotułowia posiada wyodrębnioną głowę oraz tułów) znajduje się jedynie para dużych, płaskich, białych oczu. Aparat gębowy ukryty jest pod cienką warstwą tkanki kostiumowej, która zrzucana jest na czas posiłku.
Tryb życia i naturalni wrogowie
Dzięki korzystnym uwarunkowaniom genetycznym, Spider-Man może prowadzić całodobowy tryb życia, odpoczywając tylko od czasu do czasu. Połowę dnia zazwyczaj spędza na doskonaleniu swojej inteligencji oraz zdolności poznawczych, co stanowi ludzką część jego natury. Resztę czasu przeznacza na polowania i życie społeczne. Człowiek-pająk dla utrzymania sprawności fizycznej żywi się typowym białkowo-cukrowym pokarmem, ale jego mózg i psychika wymagają bardziej wyszukanej diety. Aby utrzymać odpowiedni poziom szczęścia oraz poczucia sprawiedliwości, żeruje na tzw. zbirus pospolitus, lecz prawdziwą satysfakcję dają mu starcia z potężniejszymi przeciwnikami, takimi jak sępy, gobliny, nosorożce i ośmiornice, z którymi to araneus sapiens stale konkuruje o terytorium. Zwykle poluje samotnie, choć zdarza się, że dołącza do stad złożonych z innych organizmów hybrydowych i udoskonalonych.
Mechanizmy obronne
Spider-Man charakteryzuje się nadnaturalnie dużą siłą i wyostrzonymi zmysłami. W zależności od odmiany, może mieć biologicznie uwarunkowaną umiejętność chodzenia po ścianach oraz wytwarzania i wystrzeliwania pajęczyny z kończyn górnych. Niektóre osobniki jednak nie posiadają tych zdolności, dlatego wchodzą w symbiozę (zwaną w tej szczególnej sytuacji spajdozą) z wpływowymi miliarderami, którzy dostarczają im odpowiednią technologię, a araneus sapiens zapewnia im w zamian poczucie rodzicielskiego spełnienia.
Zobacz też:
- Uncle Ben’s – amerykańska marka ryżu i produktów spożywczych
- Smażony pająk – potrawa ceniona przez zbirów i rzezimieszków
WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI!!!
Elastyna i Pan Iniemamocny to wyjątkowo dobrana PARRa. Kiedy w PARRku wylądował tajemniczy, prostokątny statek, nasi superbohaterowie już tam byli. Pobliski PARRking prędko zapełnił się, a wokół tego całego zamieszania zgromadziła niemała grupa gapiów. Ludzie w domach, zaPARRzywszy herbatkę, z zaciekawieniem przyglądali się rozwojowi wydarzeń na ekranach telewizorów. Max wPARRował do wnętrza ogromnego, kanciastego pojazdu jako pierwszy. Zrobiło się gorąco, ale właśnie przybył PARRtner i pomocnik Iniemamocnych – Mrożon i atmosfera momentalnie się ochłodziła. „Przecież ten statek to po prostu wielgachny klocek LEGO!” – PARRsknął ktoś z tłumu. Wiola, trzymając Jack-Jacka na rękach, ostrożnie podeszła do potężnego kawałka plastiku, kiedy ten niespodziewanie wyPARRował. W jego miejscu pojawił się obszerny PARRkiet, wypełniony po brzegi stertą świeżutkich egzemplarzy gry „LEGO Iniemamocni”, z której wynurzył się uśmiechnięty Max. Helen i Bob natychmiast przystąpili do udzielania wywiadów, a dzieciaki zajęły się sprzedażą, dając autografy na każdym PARRagonie. Rodzinka Parr naprawdę ma PARRcie na szkło!
LEGO Iniemamocni (PS4)
Mnie mocno odrzucił wątek droidów, miałem wrażenie, że temat świadomych robotów został potraktowany w tym filmie bardzo pogardliwie. Pierwsze spotkanie z Chewbacą miało ogromny potencjał, ale niestety zostało pokazane w bardzo uproszczony i mało wiarygodny sposób.
Detroit: Become Human Tematyka sztucznej inteligencji i androidów jest niezwykle popularna w grach wideo. The Turing Test, NieR: Automata, The Talos Principle - każdy z tych tytułów, mimo że traktuje o AI, ma coś innego do powiedzenia oraz znacząco różni się stylistyką i rozgrywką. Detroit zainteresowało mnie już pierwszym teaserem. Nie kojarzę innego "interaktywnego filmu" o androidach i mam nadzieję, że podobnie jak wcześniej wymienione produkcje gra będzie oferowała nieco inne spojrzenie na tę problematykę. Na pewno mnogość zakończeń będzie tu dużą pomocą, gdyż na przykładzie Automaty widać właśnie, jak różne finały prowadzą do różnych interpretacji. Pisząc ten komentarz naszła mnie taka rozkmina: "Czy Rick Deckard starałby się zabić walczącą w obronie ludzkości, ale przebywającą na Ziemi i dość niebezpieczną 2B? :P" Cóż, Detroit na to pytanie raczej nie odpowie, ale jestem przekonany, że zada inne, sensowniejsze i bardziej głębokie :D