DERRRRRRRNN!!!! DERRRRRRRNN!!!! DERRRRRRRNN!!!!
Jest 6:30. Rozglądam się ospale po komnacie, w której jak co ranek spawnuje się moja postać. Wstaje z łóżka.
Powolnym krokiem przechodzę przez drzwi do pomieszczenia obok. Krótkie aktywności. Pasek zdrowia pełny.
Id do kolejnego pomieszczenia. Kolejne aktywności. Pasek głodu w normie.
Wracam do komnaty startowej. Szybki przegląd ekwipunku i moja postać jest w pełni ubrana.
Wychodzę na zewnątrz. No tak - otwarty świat, nie ma ekranów wczytywania w tej generacji. Idę w kierunku przystanku.
Szybka podróż w kierunku upatrzonego od dawna spota. No może nie aż taka szybka jak bym chciał.
Jestem na miejscu. Zbieram party i osiem godzin koksu.
Dochodzi 16. Komunikat od Clan Leadera - kończymy na dzisiaj.
Po wszystkim zaglądam jeszcze do pobliskiego handlarza.
-Pokaż mi swoje towary.
Zapasy mikstur i żywności uzupełnione, czas wracać do lokacji startowej i wylogować.
A jutro? Jutro też zagram w Życie.