Czas bożonarodzeniowych przygotowań może niejednego doprowadzić do świątecznej gorączki. Czasami wydaje nam się, że możemy nie zdążyć ze wszystkim bez jakiegoś cudu albo odrobiny magii. Dlatego ja do swojej drużyny wziąłbym ekipę z Hogwarts Legacy - Sebastiana, Poppy, Natty oraz Amita. Z ich pomocą oraz wsparciem ich różdżek i zaklęć, na pewno udałoby nam się przygotować iście magiczne święta!
Na wspólne muzykowanie zaprosiłbym bez wątpienia Edwarda Kenwaya. Jego szanty, które śpiewał razem z załogą, potrafiły ze żmudnego pływania, gdzie wokół bezkresna i niekończąca się kałuża, stworzyć klimatyczną podróż, gdzie wokół spokojny i malowniczy ocean. Jestem pewny, że zwykłe kolędowanie mogłoby stać się niezapomnianym koncertem dzięki Kenway’owi!
Czego życzyć redakcji, której stronę sprawdzam częściej niż własną pocztę?
Czego życzyć redakcji, której newsy śledzę codziennie?
Czego życzyć redakcji, której teksty czytam jadąc autobusem czy jedząc obiad?
Czego życzyć redakcji, której każdy nowy tekst o Cyberpunku mnie bawi, ale jednak i tak decyduję się go przeczytać w całości?
Czego życzyć redakcji, która inspiruje tyle ludzi do interesowania się grami?
Czego życzyć redakcji, która potrafi sprawdzić, że ze zdanie "interesuję się TYLKO grami" potrafi zmienić wydźwięk na AŻ?
Czego życzyć redakcji, której na której filmy na YT czekam bardziej niż na koniec sesji?
Czego życzyć redakcji, która właśnie w ciągu tej sesji potrafi sprawić, że chociaż na chwilę o niej zapomnę?
Czego życzyć redakcji, której tak dużo zawdzięcza tyle ludzi?
Czego życzyć redakcji, którą tak wszyscy kochamy?
Czego życzyć redakcji GRY-OnLine.pl?
Róbcie nadal to co robicie do tej pory. I żeby sprawiało wam to w przyszłym roku jeszcze więcej radości niż w tym. Żebyście nadal byli z nami <3

Najmilej wspominam Ikarosa z gry Assassin's Creed Odyssey. Ten orzeł był czymś więcej niż kompanem w podróży. Był czymś bez czego ta gra straciłaby w moich oczach. Zawsze przed rozpoczęciem czy to ataku na fort, czy na tajną siedzibę Ukrytych, czy chociażby poszukiwania skarbu, najpierw działał Ikaros. Jego rozeznanie terenu zawsze było niezbędne. Dzięki niemu nie trzeba było skakać bez opamiętania na głęboką wodę, można było zlokalizować cele, obmyślić taktykę, a potem uderzyć. Także w walce dawał się wrogom we znaki. Najlepsze jest to, że nawet nie musieliśmy mu wydawać rozkazu, po prostu pikował w dół, lecąc nam na ratunek. Jakby sam chciał nam pomóc, zrobić wszystko, żeby chociaż trochę przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Wszystko to sprawiało, że ze zwykłego ptaka stawał się towarzyszem wspólnej podróży. Takim, na którego zawsze możemy liczyć. Taki, który zawsze może liczyć na nas.
Poza tym sam Ikaros był głównym powodem dla którego tak dużo czasu spędzałem w trybie fotograficznym. Uchwycenie momentu, kiedy prezentuje się w pełnej okazałości było lepsze niż wszystkie skarby, które odnalazłem w całej Grecji. Piękny i niebezpieczny. Tak go zapamiętałem.

Logo The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Jak dla mnie miecz na czubku choinki idealnie sprawowałby się jako czubek. A dodatkowo fani serii dodali by parę punktów stylu za literkę "Z".
Najprostszy sposób żeby wyjąć kilka(naście) godzin z życia? The Elder Scrolls V: Skyrim. Jestem ciekawy czy ten wielki i rozległy świat wciągnie ich tak bardzo jak kiedyś wciągnął mnie. Nic nie może równać się z wielogodzinną eksploracją świata, który skrywa jakiś sekret za każdym rogiem. Wystarczy tylko kilka godzin a wszyscy zapomną co to takiego internet. Ciekawe czy po tym czasie ktokolwiek ruszy główny wątek ??
Ja bym wybrał Jinx. Może mało kto powiązałby ją ze świętami (może nawet nikt), jednak sądzę że ze swoim szalonym sposobem bycia nadaje się wręcz idealnie do prowadzenia tak dużej imprezy. Myślę, że zaraziła by wszystkich swoim pozytywnym myśleniem, sprawiając że na twarzach wszystkich pojawi się uśmiech. Ja raczej na pewno nie nudziłbym się na takim festynie.
Idealny pokaz fajerwerków tylko w Monster Hunter World. Podczas przeróżnych eventów można obserwować piękne pokazy sztucznych ogni siedząc sobie w Centrum Zgromadzeń, rozmawiając z innym czy zajadać się pysznościami, które wyszły z koleżkotowej kuchni. Nic tak nie uspokaja po krwiożerczej walce z potworami, jak chwila wytchnienia przy pięknej fajerwerkowej aranżacji.
Melodia - "Dzisiaj w Betlejem"
Dzisiaj na świecie, dzisiaj na świecie, wesoła nowina:
10 grudnia, 10 grudnia, rodzi się dziecina.
Gracze się cieszą, pieniędzmi grzeszą,
Kompy włączają, grę odpalają,
Tego dnia premiera, tytuł setki zbiera, całość w piersiach dech zapiera.
I na ekranie, i na ekranie, pojawia się Johnny.
Tak wychwalany, wyczekiwany, przez wszystkich wielbiony.
Przyśpiesza serce, drżą już Twe ręce,
Oddech narasta, euforia wzrasta,
Czujesz się jak w raju, na zawału skraju, słyszysz: "Wstawaj Samuraju".
Przyznać należy, przyznać należy, robota udana,
Kawa się parzy, ja tylko marzę, żeby grać do rana.
2 proste słowa - gra wystrzałowa,
0 niechęci - gameplay w pamięci,
7 dni tygodnia,
7 godzin co dnia, w tę grę przecież to nie zbrodnia!
Zabawne w sumie, że tak wygląda dzisiejsze zadanie. Kiedy byłem jeszcze małym graczem, w czasach gdy monitory do komputerów zajmowały 10 razy więcej miejsca niż dzisiaj, moją ulubioną grą był Jazz Jackrabbit 2. Problem stanowił jednak fakt, że gra była po angielsku, a mój piękny, czerwony słownik przetłumaczył słówko "save" jako "oszczędzać". Oszczędzać grę? Co to w ogóle znaczy? Postanowiłem nie korzystać z tej opcji. I w ten oto sposób codziennie siadając do zabijania żółwi moim zielonym królikiem zaczynałem grę od początku. Poskutkowało to znajomością prawie każdego sekretu, każdej skrytki z diamentami, każdego bossa i sposobu jak go pokonać. Siadając do gry miałem zawsze jeden cel - dojść dalej niż wczoraj. Czy żałuję takiego można by powiedzieć "grindu"? W żadnym wypadku. Dzisiaj siadając do tej gry gram tak, jak grałem zawsze , bez zapisywania, bez wczytywania. Najchętniej przechodzę właśnie te początkowe poziomy. Jest w nich coś, ta dziecięca radość, za którą każdy z nas czasami tęskni.
Dla każdego kto narzeka na brak słońca i ciepła polecam oazę na pustyni w grze The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Słońce, piasek, woda. Nic tylko wylegiwać się całe dnie albo pływaj w cieplutkiej wodzie. A jeśli ktoś reflektuje bardziej aktywne wakacje, może wybrać się na zwiedzanie pobliskich świątyń. Osobiście polecam The Seven Heroines. Zapiera dech w piersiach. Dla tych, którzy pragną przygody zdradzę pewną tajemnicę - liczba 7 jest tutaj lekkim niedopowiedzeniem ;)
Control - jedna z najlepszych gier poprzedniego roku. I nie jest to tylko moja opinia. Każdy kto miał z nią styczność będzie w stanie to potwierdzić. Sporów pewnie też nie będzie, gdy ktoś zada pytanie o najlepszy fragment gry - Labirynt Popielniczki. Jednak byłby on niczym bez kawałka "Take Control" Old Gods of Asgard. Sądzę, że ten kawałek będzie idealnym przygotowaniem się do 2021 roku. A dlaczego właśnie ten? Czas najwyższy, aby każdy z nas przejął kontrolę nad własnym życiem, szczególnie po 2020 roku, który nie miał litości dla nikogo.
zwykły kawałek materiału. Nawet nie było w nim nic szczególnego. Gdyby nie blade światło latarki, którą trzymała Lara, ciemność jaskini całkowicie by go pochłonęła. Patrzyłem zastanawiając się co to wszystko znaczy. Ślepa uliczka, zwykły ludzki błąd czy może po prostu słaby żart? Nie miałem nawet siły się nad tym zastanawiać. Szybki ruchem obróciłem się w miejscu i skierowałem w stronę wyjścia. Jednak powstrzymał mnie dźwięk moich kroków. Mówiąc dokładniej - dźwięk "tylko" moich kroków. Lara i Nathan stali w miejscu patrząc na tę dziwną szmatę. Zdziwienie na ich twarzy powoli zmieniało się w coś na kształt ekscytacji. Teraz to już kompletnie nic nie rozumiałem. Jednak chyba byłem jedyną osobą w tej paskudnej jaskini, która miała totalny mętlik w głowie. Już miałem wyrwać ich z tego transu, lecz nagle oboje czym prędzej wybiegli zostawiając mnie samego. Powoli podszedłem do kawałka płótna, spodziewając się... w sumie czegokolwiek - mapy, wskazówki, poszlaki. Miałem racje, było tam coś napisane. Serce zaczęło mi być szybciej, gdy powoli podnosiłem dziwny zwitek materiału. Tylko jedno zdanie - "Nie szukajcie mnie". Podążyłem wzrokiem za Larą i Nathanem biegnącym w stronę miasta. Wygląda na to, że autor powinien spodziewać się gości.
Dwóch bandytów grających w grę kooperacyjną. To musi być "Untitled Goose Game". Nic tak nie rozgrzeje was w zimowe wieczory jak wspólna chęć denerwowania innych. A nic jeśli już doprowadzać innych do białej gorączki, to w najlepszy możliwy sposób - ten gęgający. Nie jest to gra, w której spędzicie niezliczone godziny, w której nawet nie zauważycie, że grudniowy śnieg zastąpiło kwietniowe słońce. Jednak gdy chęć wyjścia z domu walczy z niechęcią do ujemnej temperatury, taka gra może być odpowiedzią, której szukacie.
Jak dla mnie idealna by była rasa Koleżkotów z Monster Hunter. Nie wiem czy komuś innemu pomaganie innym sprawia tyle radości. "Samochodzik z kości Anjanath" czy "Pistolet z rogów Legiany" - takie prezenty już samą nazwą mają w sobie pewien pazur. Po za tym kto nie lubi słodkich kociaków ??
Życzę wam drogi GOLu, żebyście nie stracili tej pasji, którą widać w każdym, nawet najmniejszym waszym artykule i żebyście dalej inspirowali innych tak jak robiliście to do tej pory.
Neutralność. Dlaczego? Otóż powód jest banalny. Kiedy ostatnim razem ingerowałem w życie miłosne Geralta spędziłem całą noc w samej bieliźnie przykuty do łóżka. Następnego ranka odnalazł mnie nie kto inny jak Jaskier. Na wszystkich, których znam musiał to być akurat on... Oczywiście nie obyło się bez kilku kąśliwych komentarzy, zaraza... Także sorry Geralt, radź sobie sam. Ja mam dość związków. Lepiej grać w gwinta i wieść spokojne życie.
Główny soundtrack z serii Assassin's Creed 2. Pierwsze moje spotkanie z bractwem asasynów w życiu. Tytuł ten miał wielki wpływ na moją przygodę z tą serią, z którą jestem na bieżąco po dziś dzień. Za każdym razem, kiedy słyszę tę parę dźwięków przypominają mi się pierwsze chwile, kiedy to przywdziałem charakterystyczny kaptur i ruszyłem na łowy. Niby tylko zlepek nut, a jednak jakie wspomnienia potrafi przywołać.
Skoro wszyscy nawiązują do swoich dziecięcych przygód, to i ja wspomnę o tytule, z którym spędziłem najlepsze chwile. Mowa tutaj o Jazz Jackrabbit 2. Nie jestem w stanie zliczyć ile żółwi stanęło po złej stronie mojej broni, kiedy to eksplorowałem kolejne poziomy i szukałem ukrytych przejść. Część 3 to gra, przy której przysłowiowa "łezka w oku" nie opuszczałaby mnie ani na krok. Tylko błagam nie 3D.
Melodia - "Dzisiaj w Betlejem"
Dzisiaj na świecie, dzisiaj na świcie, wesoła nowina:
16 kwietnia, 16 kwietnia, rodzi się dziecina.
Gracze się cieszą, pieniędzmi grzeszą,
Kompy włączają, grę odpalają,
Tego dnia premiera, tytuł setki zbiera, całość w piersiach dech zapiera.
I na ekranie, i na ekranie, pojawia się Johnny.
Tak wychwalany, wyczekiwany, przez wszystkich wielbiony.
Przyśpiesza serce, drżą już Twe ręce,
Oddech narasta, euforia wzrasta,
Czujesz się jak w raju, jakbyś był na haju, słyszysz: "Wstawaj Samuraju".
Przyznać należy, przyznać należy, robota udana,
Kawa się parzy, ja tylko marzę, żeby grać do rana.
2 proste słowa - gra wystrzałowa,
0 niechęci - gameplay w pamięci,
7 dni tygodnia, 7 godzin co dnia, w tę grę przecież to nie zbrodnia!