10 stycznia 2026 kupiłem PS5 i jest to moja pierwsza gra konsolowa tego gatunku. Zawsze PES, FIFA, UFC na PS4, XBOX. Zawsze wolałem celowanie myszą. Ponad 25 lat gram w Quake 3 Arena i doszedłem do niewiarygodnej percepcji. Potrafię tam sterować pociskami bazooki, jak boty. Boty chyba grają już na kodach i jeszcze współpracują przeciwko mnie w deathmach'u np. czasem uciekają, tracą punkty specjalnie ginąc, żebym tylko ja nie zdobył. Przenoszą się i punktują nawzajem. Gra najszybsza jaką widziałem, ginie się co chwilę. Dynamika i percepcja jakiej nigdy innej nie widziałem.
Chętnie ocenię Resident Evil 2 Remake pod kątem PS. Rezydent zawsze miał wielu fanów i mnie także.
Ocena dotyczy scenariusza Leona:
Grywalność 9
Klimat 10
Zagadki 8
Grafika 10
Muzyka 9
Suma 9,2
Wyjaśniam moje wrażenia.
Sterowanie padem jak w RE2 jest dopasowane do poziomu rozgrywki. Rozumiem to, ale stary RE4 na pc wywarł na mnie lepsze wrażenia sterowania celownikiem.
W PS doceniam za to ciągłą niepewność rozgrywki jak zmienność ruchów zombi, ich uniki i podchodzenie coraz bliżej, co jest niebezpieczne i podkreśla klimat horroru. Sterowność oczywiście jest ciekawa operując ruchem i kamerą. Zawsze lubiłem widok postaci z trzeciej osoby. Bosowie są trudni, ale za to wrażenia po ich przejściu bardzo cieszą, poczynając od udanej ucieczki przed Nemezis'em, później jego pierwsze zabicie, zabicie dwóch naraz dwoma granatami itd. Zawsze puls przyśpiesza.
Sterowność gry jak na PS5 ze względu na ciekawe rozwiązania i wrażenia oceniam na 9. Nie można się doczepić, ale gdyby wpadli na coś nowego, np. grę stworzoną tylko na pada z ciekawszym rozwiązaniem oceniłbym najwyżej.
Klimat mroczny, aż za bardzo. Czasem strach przejść przez korytarz nawet alternatywną drogą. Ryki trupów. Łatwo mogą dopaść znienacka. Szybki ciężki bieg Mr X, który łatwo lokalizuję Leona. Brutalne sceny, duża agresja i dynamika bosów, ich potworny wygląd. Jak dla mnie gra od 16 lat z przymrużeniem oka o ile taka młodzież nie ma tików nerwowych. Jednak co nie zastraszy to wzmocni, ja zawsze grałem we wszystkie gry. Ale nie sam straszny klimat ma duże wymagania wiekowe. Wraz z nim poczucie przytłoczenia podczas braku amunicji, zdrowia i nierozwiązanych zagadek.
Klimat oceniam na 10.
Zagadki mają sens w ich rozwiązywaniu i logiczne myślenie temu sprzyja. Później gracz musi znowu zastanowić się, używać mapy z oznaczeniem opisanych kluczowych miejsc i kojarzyć z nimi nowe przedmioty, planować, organizować. Można też pobiec gdzieś tylko coś sprawdzić. Cofać się do poprzednich zapisów, aby ogarnąć znane już sprawy za jednym zamachem. Czasem pamięta różne aktualizacje mapy.
Same zagadki są raczej łatwe, nie jakieś zaskakujące. Bardziej trzeba umieć ogarniać wszystko razem z nimi związane jak napięcie, mrok, działanie pod presją, szczególnie w trakcie ucieczki, albo strach załatwienia ostatniej prostej, znanej już sprawy w jednej akcji. Czy też zwyczajnie miejscowo eksplorować nowe miejsce tuż po udanych sprawach przed jednym dużym skonsolidowanym zapisem. Uporządkowanie ekwipunku jest tam sprawą organizacyjną. Myślę że na każdym poziomie przygoda ma swoje zalety. Na hardcore trzeba być wytrwałym i odpoczywać od gry, chęć zawsze powróci. Podobało mi się też powracanie myślami do gry szukając rozwiązań. Ale wraz z przejściem dalszych etapów, wrażenia są czasem mylone jakby z jakimiś sukcesami życiowymi.
Walki z bosami też wymagają myślenia, szukania najlepszych sposobów. Jak dla mnie minusem jest bieganie do nich zawsze po załadowaniu save'a. Zawsze trzeba chwilę do nich pobiec, co powoduje tracenie pewności kontroli i skuteczności z obawy o powielanie tej czynności. Oczywiście podkreśla to wagę konfrontacji z bosem, jednak wolałbym inne rozwiązanie.
Za samą trudność rozwiązywania zagadek daje 6, ponieważ wspiera je mapa, która ukazuje i identyfikuje widziane już, ale pominięte przedmioty. Także identyfikuje i zapisuje położenie urządzeń, czy drzwi dla kluczowych przedmiotów. Informuje kiedy obszar nie wymaga już dalszych działań, w tym eksploracji. Informuje o zużytych kluczowych przedmiotach już do wyrzucenia.
Ocenę podwyższam do 7 za przyjemność i sens w ich rozwiązywaniu.
Do 8 podwyższam za powiązany z nimi styl gry oraz konieczności wykazania się wzmożoną organizacją.
Grafika. Potwierdzam dobre zdanie o grafice uznawanej jako wyśmienita w czasach jej premiery. Gra dąży już do realistycznego wyglądu. Bardzo dobrze zaskoczył mnie pierwszy raz widziany Mr X. Pomysł postaci świetny. Największy nacisk na grafikę uznałem za położony na Nemezis'ów i tego największego bosa. Widać śliskie włókna i konstrukcje potworów. Podobało mi się też laboratorium, ciekawy dobór barw i światła, aż miło popatrzeć.
Grafikę oceniam na 10, oczywiście dla czasów jej premiery, choć pewnie na PS4 inaczej wygląda.
Fabuła. Początkowo ten kierowca z hamburgerem nawet spoko, ale ogólnie to prosta historia. Gdyby nie to, że gram tą postacią to w ogóle by mnie to nie interesowało. Normalna kolej rzeczy. Fabuła obejmuje też nagrania z taśm, które też są fabułą. Rozczarowaniem dla gracza jest to, że na nic mu te kasety się nie przydały i najlepiej je wyrzucić, bo zajmują pozycję w przechowalni, zwracając ciągle na siebie uwagę. Wiem że to nie film, ale na fabułach gier i tak się mało znam, dlatego pomijam ocenę.
Muzyka nie została rzucona na drugi plan. Zaskoczyła pozytywnie, jednak muzyka jak to muzyka. Tu też nie można się doczepić. Lubię dobrą ciężką muzę itd. Ale żeby dać 10 musi zaskoczyć mnie tak żebym musiał dać 10. Oceniam więc na 9, bo nie jest drugoplanowa, buduje klimat i napięcie, poza tym momentami to normalna dobra muza.
Aha i nie udało mi się pozyskać miotacza ognia, choć widziałem go przez zamknięte drzwi. Wydawało mi się ciągle że tracę czas. Próby były zbyt ograniczone bez jakichkolwiek opcji. Pozyskałem więc dwie figury szachowe i dalej uciekałem przed wodnymi olbrzymami. Zbierałem amunicję do miotacza tak jakbym miał go używać, ale w końcu musiałem poradzić sobie bez niego. Może Claire będzie miała gdzieś ostatni wgląd w skrzynie Leona i może ona go zdobędzie.
Weteranom polecam oczywiście hardcore. Jako małolat nie zwracałem uwagi na poziom. Wraz z wiekiem i dostępem do nowszych gier zacząłem je w pełni testować, a nie ich okrojone poziomy. Jeśli znasz swoje możliwości na swoim etapie wiekowym, na pewno dopasujesz poziom.
Przeszedłem na PS5 scenariusz z Leonem na poziomie hardcore bez przechodzenia na niższych poziomach i bez jakiejkolwiek pomocy z poradników, czy innych porad. Grałem 12 godzin + jakieś minuty. Dostałem ocenę "C".
Nie sugerowałbym się czasem liczonym według zasad gry. Myślę że mało kto przestrzega je myśląc o lepszej ocenie, ja nie miałem zwyczaju np. zawsze wychodzić do menu po śmierci, czy uważać otwarty ekwipunek jako ciągłość gry. Ale i tak zdziwił mnie mój czas, skoro nie wiedziałem nic o ocenach.
Tego przedostatniego bosa z tą ręką i oczami postanowiłem załatwić 3 razy, żeby zaoszczędzić amunicję do najlepszej broni przed ostatnim bosem "Mr X". Szacun dla graczy, którzy też pokonali tego przedostatniego. Ja chodziłem do niego w sumie z 19 nabojami do strzelby i 20 do Honor Samuraja oraz 1 granatem. Wszystko na styk. Zostały mi dwa naboje do Lightning Hawk'a, zaoszczędzone na "Mr X", reszta wszędzie pusto po 0.
Ogólnie szacun za przejście scenariusza z Leonem podobnie jak ja hehe. Znam swoje możliwości i każdą nową grę odpalam na najwyższym poziomie, a ta jest trudna i wymaga wytrwałości.
Nie obyło się też bez cofania do poprzednich zapisów w trakcie kilku ważnych przejść, np. dla zorganizowania większej amunicji, zaoszczędzenia tuszów, zdrowia, załatwienia spraw ze znanych już terenów, zredukowania irytującego czasu na te same czynności po załadowaniu gry.
Gra fajna i do tego jeszcze aktualnie niska cena, odpocznę i wezmę się za Claire