Dla mnie trofea kompletnie nie mają znaczenia , jak ktoś lubi masterować i siedzieć godzinami nad tym to jego sprawa może to sprawia satysfakcję niektórym ? Nie mi oceniać . Zawsze gram w takie tytuły które sprawiają mi radoche i uwielbiam do nich wracać , jak tytuł mnie męczy robi się powtarzalny i męczący daje mu kilka szans a jak nie podejdzie to nie wracam do niego. Ważne aby w grach czuć ta nieskrępowaną rozrywkę które daje nam czysty fun.
Niestety zawód straszny może na początku gra przybiera właściwego tempa i mamy wrażenie że zaraz się rozkręci. Niestety z każdą godziną jest coraz gorzej jednym słowem NUDA , historia nie porywa ani trochę na tyle żeby siedzieć z zaciekawieniem co dalej ? Wątek rozmywa się w trakcie gry niczym woda w kiblu. I tak idziemy po kolejnych krainach a to uratować kogoś , zebrać kamyczki bo coś tam, szukamy Frei i jesteśmy skazani na 4 godzinne biadolenie jak to jest jej ciężko. Wątki z Atreusem kompletnie nic nie wnoszą , latamy po dżungli z króla lwa zbieramy jabłka aby wkurzyć babcie poznanej właśnie koleżanki po co ? Nie wiadomo ale 2 godziny wyjęte z gry. Tak naprawdę nikt nie wie czego chce w tej grze i właściwie dokąd idziemy po prostu idziemy wracamy i dalej wiesz tyle co na początku. Dopiero pod końcówka gra przybiera właściwy tor. Oczywiście w trakcie przemierzania różnych krain i zabijania setki nijakich wrogów dialogi i jeszcze raz dialogi z których tak naprawdę nic nie wynika aby popierdolić dyrdymały nic nie wnoszące do gry. Mimir będzie nam przygadywal z tyłu niczym Karol Strasburger i po paru godzinach mamy ochotę wyrzucić ten łeb w przepaść. Mechanicznie również sama walka staje się po paru godzinach mega powtarzalna i brak tej czystej radochy z budowania swojego drzewka umiejętności. Czasem miałem wrażenie że nasze nawet najmocniejsze ciosy nie robiły wrażenia na słabych przeciwnikach , potrafili w miedzy czasie wystosować swój potężny cios jak gdyby nigdy nic. Podsumowując jeżeli chcesz iść na baaardzo długi denny spacer po krainach mitologii nordyckiej oraz słuchać infantylnych do bólu dialogów których Moda na Sukces by się nie powstydzila jak najbardziej polecam. Jeżeli szukasz mocnego Kratosa i nagłych zwrotów akcji które wystrzelą cię z fotela to nie ten adres. Jedyne co trzeba oddać to oprawa graficzna bo jest 10/10 po prostu majstersztyk , Muzyka również ale niestety mordy naszych bohaterów nigdy nie milkną i nie ma czasu na wczucie się w klimat musisz słuchać zbędnego pierdolenia. Także ogólnie słabizna bo spodziewałem się ciekawej historii a nie rozwleczonego makaronu w którym wszystko jest nijakie.