Ratke

Ratke ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

03.12.2023 10:35
odpowiedz
Ratke
5

W Kevinie drzemie prawdziwy geniusz taktyczny, udowadniał to już w przeszłości, a jedną z podstawowych zasad przetrwania jest ta, która mówi, że trzeba znać swojego wroga. Czas ciszy i spokoju Kevin wykorzystuje na ogrywanie gry Thief żeby przeanalizować potencjalne zachowania następnych złodziejaszków. Chce myśleć tak, jak oni i być o krok przed nimi. Przy okazji będzie miał lepszą wiedzę jak poruszać się bezszelestnie. Dzięki Thief Kevin będzie gotowy na wszystko!

02.12.2023 00:38
1
odpowiedz
Ratke
5

Sprzątanie, ozdoby, zakupy… ileż można? Ten rok będzie inny. Tym razem przygotowania do świąt będę nadzorował jako Dungeon Keeper! Moją drużynę zasilą uwijający się w pocie czoła słudzy! Zasiądę na swoim tronie (zrobionym z prezentów, klimat świąt musi być) i będę dumnie wskazywał moim poddanym, co jeszcze należy zrobić. Niech ciepło w piekarniku bucha, lampki zawisną w odpowiednim miejscu, a ja będę się temu tylko przyglą… Słucham? Tak, Kochanie, już Ci pomagam przy lepieniu pierogów.

01.12.2023 07:33
odpowiedz
Ratke
5

Postawię na wybór łączący różne, dość odległe kultury. Do wspólnego kolędowania zostanie przeze mnie zaproszony Kazuma Kiryu. Kiryu pochodzi z ojczyzny karaoke i nieustannie pokazuje, że śpiewanie i poczucie rytmu ma we krwi. Śpiewając z nim zawsze poczujesz się jakbyś grał w teledysku, nie ma innej opcji. To przy okazji świetna okazja na miłe spędzenie czasu i wymienienie się wspólnymi zwyczajami. W Japonii zajadają sushi, my w Wigilię serwujemy karpia i śledzie, może mu podejdzie?

22.12.2020 02:58
odpowiedz
Ratke
5

Szukałem ostatnio jakiejś osoby, która pomogłaby mi sprzątnąć dom. W internecie polecili mi faceta, który nazywa się Joseph Seed - podobno spec od oczyszczania. Miał same dobre rekomendacje, również zagranicą. Podobno oprócz sprzątania, zajmuje się też działalnością społeczną i pomaga potrzebującym. Zadzwoniłem i zjawił się na następny dzień. Ucięliśmy sobie małą pogawędkę, a Joseph zaproponował, że skoro nikt z rodziny nie pomaga mi w porządkach, to mogę go nazywać Ojcem. Cóż, ciekawy pomysł, ale co mi tam. Facet faktycznie zna się na swojej robocie. Ciągle mówił o czyszczeniu i porządku, który dopiero zapanuje. Parę razy myślałem, że cały brud był już usunięty, ale Joseph zachęcał mnie do dalszego wysiłku, mówiąc, że nadal otacza nas zepsucie. Zaimponował mi, czuć było w nim pasję i oddanie. Jednocześnie był bardzo skromny - mówił, że jego celem jest gorliwie służyć. W pewnym momencie odwiedziło nas nawet jego rodzeństwo, bardzo przyjaźni ludzie. Zapytali, czy w niedzielę wpadnę do nich pomóc w porządkach. W sumie to się zgodziłem - przysługa za przysługę. Tylko nie do końca złapałem, co mamy sprzątać. Mówili coś o oczyszczeniu dusz i ciał? Ale chyba się przesłyszałem. Pewnie chodziło o czyszczenie dużych ścian.

18.12.2020 01:47
odpowiedz
Ratke
5

Braum! Braum! i jeszcze raz Braum!
Ten potężny wąsacz ma ogromną charyzmę i nie sposób go nie lubić. Bicepsy ma ogromne, ale serce jeszcze większe! Festyn świąteczny musi mieć swój klimat - prawdziwie rodzinną i ciepłą atmosferę. Nie uwierzę, że jest postać, która odda to lepiej. Braum wszystkich podniesie na duchu i chociaż na chwile pozwoli poczuć magię świąt. Każdego artystę przedstawiłby należycie i odpowiednio zmotywował do występu. Publiczność rozgrzałby do czerwoności i zapewnił wszystkim niezłą zabawę. Żartów i trafnych komentarzy ma w zanadrzu tyle, co uroczych komplementów i ciepłych uśmiechów. Oprócz porządnego poprowadzenia imprezy, zorganizowałby różne gry i zabawy - na przykład rzut rozbójnikiem! Jestem pewny, że wszystkie dzieciaki poczochrałby po głowach i rozdał po dzbanku ciepłego koziego mleka, a po części oficjalnej usiadł ze starszymi i uraczył jakąś ciekawą opowieścią. Na pewno miałby dla każdej zatroskanej osoby dobrą radę. Braum to jedyny wybór jeśli chcemy aby do każdego domu zawitał duch świąt Bożego Narodzenia. W końcu, jak mawia nasz bohater Freljordu - "czasem lód w sercu można roztopić gorącym uśmiechem".

post wyedytowany przez Ratke 2020-12-18 01:51:23
17.12.2020 03:30
odpowiedz
Ratke
5

Tutaj akurat nie ma co dyskutować, najlepszy pokaz fajerwerków urządzi nam Wiedźmin 3. Próbkę tego przedsięwzięcia mogliśmy już zobaczyć. Całość zorganizowali Vegelbundowie w swojej posiadłości w trakcie zadania Kwestia życia i śmierci. Co tu dużo mówić, cała impreza stała na wysokim poziomie. Impreza wystawna, goście ciekawi, a atmosfera niezwykle gorąca. Łatwo by się tam było odnaleźć i zatracić, zwłaszcza, że większość nas tęskni za powrotem do normalności. U Vegelbundów wszyscy mieli też maski. No, co prawda inne od naszych, ale pewnie sam fakt pomógłby w zaaklimatyzowaniu się. Rozrywek i trunków gościom nie mogło zabraknąć - czego chcieć więcej? Oczywiście, można jeszcze chcieć dobrego towarzystwa. W tym przypadku mieliśmy je zapewnione (tak, wybrałem Triss, skąd wiedzieliście?). Ale zostawiając temat pijanej czarodziejki - Vegelbundowie mieli gest. Po takim pokazie człowiek wróciłby do stołu i rozegrał kolejną partyjkę gwinta. Żyć, nie umierać! Pozostaje jedynie życzyć sobie szczęśliwego 2021 roku. Tylko u Vegelbundów pamiętajcie, że świętujemy 1276!

16.12.2020 09:21
odpowiedz
Ratke
5

Pozostając w klimacie najgorętszej premiery w ostatnim czasie na melodię utworu Arki Noego.

Zaprowadź mnie prosto do Night City,
Zaprowadź mnie do Miasta na krańcu jutra,
Zaprowadź mnie, muszę zgarnąć kontrakt,
Muszę zgarnąć kontrakt!

Dzwoń komunikatorze, stary dzwoń!
Do fixera prowadź mnie!

15.12.2020 23:36
odpowiedz
Ratke
5

Dla mnie świąteczną strzelanką jest Sniper: Ghost Warrior 3. Tu nie chodzi o mechanikę, grafikę, czy inne cechy gry, a po prostu o skojarzenia. Święta to czas ciepła i rodzinnej atmosfery. I tym właśnie jest dla mnie Sniper: Ghost Warrior 3. Zapytacie, jak to możliwe, że gra, w której strzelamy do przeciwników z karabinów snajperskich może być ciepła i rodzinna? Już tłumaczę. Kiedy poznałem moją dziewczynę, była zachwycona tą grą. Miała z niej nawet grafikę na tapecie przez długi czas. Teraz już o Sniperze nie potrafię myśleć jako o grze po prostu, a jest to dla mnie "jej" gra. Stąd, mimo upływu kilku lat, u mnie te miłe skojarzenia. Jedni całują się pod jemiołą, a inni, cóż, prują ze snajperki.

06.12.2020 14:00
odpowiedz
Ratke
5

Szanowni Goście!
Serdecznie witam wszystkich na naszej corocznej konferencji podatkowej, na której mam przyjemność być pierwszym prelegentem. Państwo pozwolą, że się przedstawię - rachmistrz Chociebor Piętka z III Urzędu Skarbowego z siedzibą w Dorian. Moje wystąpienie dotyczyć będzie problemu niezadeklarowanego przychodu. Cóż, wielu ludzi oraz nieludzi szuka szybkiego zarobku i, niestety, często decydują się na rozwiązania niezgodne z przepisami. Przytoczę najczęstsze przypadki z jakimi zmagamy się w naszym oddziale.
Szczególną uwagę, Szanowni Państwo, należy zwracać na rodzaj wykonywanej działalności. Z danych statystycznych wiemy, że oszuści podatkowi najczęściej decydują się na sektor usługowy. Zakładają jednoosobową działalność gospodarczą, która świadczy usługi z zakresu dezynsekcji, deratyzacji lub demonstryzacji. Zakres usług jest dość szeroki, ale i tak szukają dodatkowego zarobku. Na przykład niedawno udało nam się namierzyć jegomościa, który w okolicach Białego Sadu prowadził hurtową sprzedaż niewyprawionych skór krowich! W obszarze handlu zmagamy się również z procederem nabywania małży z intencją sprzedaży znajdujących się w nich pereł. Takie działanie łamie artykuł 86 Kodeksu Cywilnego, gdyż rażąco narusza interesy sprzedającego. Dobra przeznaczone na niezarejestrowaną sprzedaż są też pozyskiwane w inny sposób, jednak równie bezprawny - jak przywłaszczenie. Wchodzą tacy człowiekowi do domu i zabierają dobytek! W ostatnich niespokojnych czasach to istna plaga. Muszą być Państwo na takie działania szczególnie wyczuleni!
Wystąpienie chciałbym jednak zakończyć pozytywnym akcentem. Drodzy Goście, zdarzają się przypadki przedsiębiorców uczciwych. Niedawno miałem przyjemność osobiście wręczyć Dyplom Praworządnego Płatnika niejakiemu Geraltowi z Rivii. Wykonuje on zawód wiedźmina i respektuje nie tylko obowiązujące prawo, ale również zobowiązania cechowe w postaci Kodeksu Wiedźmińskiego. Mam nadzieję, że w przyszłości inni podatnicy również będą się odznaczać tak daleko idącą uczciwością. Czego sobie i Państwu życzę.

03.12.2020 02:54
odpowiedz
Ratke
5

Krasnoludy oczywiście. Takie z uniwersum Wiedźmina to już zwłaszcza. Mikołaj mieszka gdzieś z dala od świata i krasnoludy też by się tam doskonale odnalazły, bo większość z nich również żyje w odciętym od świata Mahakamie. Klimat też im nie straszny - ogrzeją ich długie brodziska. Są rasą pracowitą i sumienną, a i do pomocy zawsze się garną - sam Zoltan Chivay mówił, że jego główną przywarą jest niepohamowana dobroć. Była to dobroć głównie dla siebie samego, ale to zawsze dobry początek! Grzecznym dzieciom krasnoludy sprezentują talie do gwinta, a tym niegrzecznym zapakują jakiś duvvelsheyss. Tylko uważajcie żeby w listach nic nie pisać o krasnoludzkich kobietach!

post wyedytowany przez Ratke 2020-12-03 02:56:06
02.12.2020 13:00
odpowiedz
Ratke
5

Czarny! To czarny kolor najbardziej psuje święta. Jest też bardzo groźny, bo może uśpić twoją czujność.
Grasz sobie we Frostpunka - czarny węgiel jest dla mieszkańców lodowych pustkowi gwarancją względnie spokojnych świąt. Potem jednak przeskakujesz na świąteczne DLC do Borderlands 2 żeby poczuć klimat świąt przed wspólnym posiłkiem. Tutaj już węgiel coraz mniej ci się podoba - są z niego zrobione cwane i złowrogie oczka bałwanów, które chcą cię załatwić. Bałwany mają czarne guziczki i czarne cylindry. Zdaje się, że tylko czarny ołów może je powstrzymać. Na tym etapie zaczynasz już powątpiewać w dobrotliwość czarnego koloru... aż tu nagle znikąd widzisz czarny ekran! Przecież to gorsze od Blue Screena! Pustka, nicość, smutek i mrok. Odpuszczasz sobie granie i idziesz coś zjeść, a jedzenie... też zwęglone. Znów ten czarny! Wyglądasz przez okno żeby odetchnąć, a tam zamiast pięknego, białego puchu - czarny pokryty błotem asfalt. Drzewa też czarne, bo bez liści. Pozostaje ci już wtedy tylko nadzieja, że przy świątecznym stole nie spotkasz tej ciotki, która zawsze nosi czarne sukienki i wypytuje o twoje życie prywatne.

22.06.2020 15:46
odpowiedz
Ratke
5

Porucznik Angra stał jak wryty i patrzył na wampira. Nie widział w nim jednak krwiożerczej bestii, a młodego żołnierza. Chłopak był sprawny, radził sobie z zadaniami i przyjemnie się z nim gadało przy ognisku, każdego potrafił rozbawić. Doskonale pamiętał, jak narysował kiedyś karykaturę kapitana Beinarda, jako żuka gnojarza toczącego kulę łajna, na której szczycie mieścił się Fort Greymoor. Poważny z reguły Grimes ledwo powstrzymywał śmiech podczas rozmów z kapitanem przez kolejny miesiąc. Teraz jednak Milten leżał u jego stóp i dogorywał. Jeśli przyjdzie im walczyć z przemienionymi ludźmi, których znają… może lepiej, że nie wziął swoich chłopców. Mieliby zbyt duże skrupuły.

Z rozmyślań wybiło go szarpnięcie za ramię.
- Musimy wiać! - krzyknęła Micareth jedną dłonią dalej trzymając Angrę za ramię, a drugą dzierżąc zakrwawiony rapier.
Angra oprzytomniał - dotarło do niego, że musi wyprowadzić drużynę z tego piekła, bo siłą się nie przebiją. Przed nimi ciągnął się szeroki korytarz, wyglądał identycznie jak ten, którymi tu dotarli. Była to w zasadzie ich jedyna droga, ale to właśnie stamtąd dobiegały niepokojące dźwięki i ryk bestii. Grimes rozejrzał się i dostrzegł kratę po przeciwnej stronie korytarza i w paru susach znalazł się przy niej. Możliwe, że była to ich droga ucieczki – za kratą znajdowała się dźwignia, najprawdopodobniej krasnoludzkiej roboty. Porucznik Angra nie miał pojęcia, co się stanie gdy pociągną za dźwignię, ale doskonale wiedział, co się stanie jeśli tu zostaną. Krata była jednak zamknięta, a dostęp blokował stary, zardzewiały zamek.
- Sha’anks, potrafisz to otworzyć?
- Sha’anks wszystko otworzy
Khajit zbliżył się do zamka i wcisnął jeden ze szponów w otwór. Na jego pysku wymalowało się skupienie, gdy obracał pazurem to w jedną, to w drugą stronę. Hałas za ich plecami narastał. Vera spodziewała się, że w każdej chwili zza rogu może wylać się mnóstwo potworów. W tej chwili jednak jedynymi bestiami w zasięgu wzroku, były te leżące bez tchu na ziemi. Stojąc pośród morza ciał, Vera miała świadomość, że niewiele brakowało, a sama by do nich dołączyła.

Po chwili zamek ustąpił i cała czwórka przebiegła na drugą stronę. Micareth zatrzasnęła za nimi kratę i zebrali się wokół dźwigni. Nikt nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności i jej pociągnąć, ale hałas wciąż narastał i był już głośniejszy niż chrapanie sierżanta Gutrima. Na działanie zdecydował się Grimes, był w końcu ich dowódcą.
- Na pohybel – powiedział cicho, kiedy dźwignia wydała przeraźliwe skrzypnięcie. Mechanizm był od dawna nieużywany, ale zadziałał. Trybiki wokół nich zostały wprawione w ruch, a z kilku szczelin zaczęła wydobywać się para. Po chwili drużyna poczuła silny wstrząs i wraz z posadzką zaczęli opadać w dół.Trzymanie się głównego korytarza dawało nadzieję na znalezienie drogi powrotnej. Teraz wszystko wskazywało, że zaraz znajdą się w samych trzewiach Blackreach i będą mogli tylko kontynuować wędrówkę wgłąb.

Kiedy platforma się zatrzymała, rozejrzeli się wokół. Podstawowym źródłem światła były znane im już fluorescencyjne grzyby, tu jednak rosnące w dużo większych ilościach. Ściany pokrywała plątanina rur, z których uciekała para. Pełno było tu też kół zębatych, łańcuchów i innych nieznanych im elementów. Niektóre mechanizmy wciąż pracowały, co było zaskakujące, gdyż zapewne nikt nie wprawiał ich w ruch od bardzo dawna. Nie mieli zbyt dużego wyboru – korytarz, w którym się znaleźli nie miał żadnych rozwidleń - kluczył w jednym kierunku, wijąc się jednak to w lewo, to w prawo, co chwile podnosząc się lub opadając, co zmuszało drużynę do pokonywania kolejnych wyżłobionych w kamieniu schodów. Co jakiś czas na ścianach widniały symbole podobne do tego, który malował na ścianie Milten, jednak dużo gorzej wykonane.

Po pewnym czasie, dostrzegli coś w oddali. Zbliżyli się ostrożnie – w cieniu majaczyły człekokształtne postacie. Poruszały się w zgarbionej postawie i wydawały charczące dźwięki. Grimes przyglądał się im uważnie.
- Co to do cholery jest?
- Kolejne pijawki – odpowiedziała Micareth robiąc krok naprzód. Jej rapier był słabo wykonany, ale trzymała go pewnie. To ważne, miecz musi być przedłużeniem ramienia – Za mną, teraz to my je zaskoczymy.
- Stój! - syknęła Vera – To nie wampiry, to Falmerowie.
- Śnieżne elfy? - spytał z niedowierzaniem Grimes.
- Można tak powiedzieć. Kmioty opowiadają, że widują śnieżne elfy na powierzchni, ale to bajki. W istocie, zostały zniewolone przez Dwemerów i zmieniły się w Falmerów. Słyszało się kiedyś, że wychodzili z podziemi żeby zabijać i plądrować. Cóż, lata niewolniczego życia w ciemności kompletnie ich zepsuły. Ostatnio raczej się ich nie widywało, ale najwyraźniej przetrwały w tej głębi.
- Dobrze, elfko, starczy tego uczonego bełkotu. Mamy je oszczędzić tylko dlatego, że to twoi cholerni pobratymcy? - zapytała z irytacją w głosie Micareth.
- Jestem Altmerką – odpowiedziała Vera ze złością. Denerwowało ją, kiedy ludzie wrzucali wszystkie elfy do jednego worka – Falmerowie są ślepi, nie musimy z nimi walczyć. Wystarczy, że się przekradniemy. Widzimy tylko czterech, nie wiesz, ilu siedzi głębiej i czy nie rzucą się z odsieczą, a drugiej takiej jatki możemy nie przeżyć.
Micareth ten pomysł wyraźnie się nie spodobał. Była wojowniczką, specem od zabijania, a nie złodziejaszkiem. Czuła, że przekradając się plami swój honor. Dodatkowo, walka z potworami dała jej zastrzyk adrenaliny i po raz pierwszy poczuła, że w tej ekspedycji jest dla niej miejsce. Teraz to uczucie znikało. Przystała jednak na propozycję w obliczu aprobaty pozostałych.

Skradali się w małych odstępach. Wystarczająco dużych, żeby na siebie nie wpadać, wystarczająco małych żeby ruszyć sobie z pomocą. Największy problem miał porucznik Angra. Potężnej budowy Nord nie był stworzony do bezszelestnego poruszania. Skulony wyglądał raczej komicznie – jak mamut, który próbował się schować za sosną. Jedynie Sha’anks czuł się pewnie i poruszał się z istną gracją, która kontrastowała z jego mizerną sylwetką i poszarpaną sierścią. Zapowiadało się dobrze, trzymali równy krok. Jednak gdy Vera zrównała się z siedzącymi w kręgu Falmerami, jeden z nich podniósł głowę i obrócił się w ich kierunku. Jego twarz zaczęła się wykrzywiać od złości, a charczenie stało się złowrogie. Wyszczerzył w ich kierunku kły, z których ślina opadała ciężkimi kroplami na posadzkę. Dostrzegł to Grimes i momentalnie zrozumiał co się dzieje.
- Na nich, zabić tych ślepych skurczybyków! - mimo wszystko w duchu ucieszył się, że może się wreszcie wyprostować.
Na szczęście, żadna odsiecz z głębi korytarza nie przybyła. Z czwórką ślepych istot poradzili sobie bez problemu. Na jednego z nich skoczył Sha’anks, ostrymi pazurami robiąc miazgę z jego twarzy. Drugiego Angra rozpłatał na dwoje silnym uderzeniem topora. Pozostali dwaj leżeli na ziemi krwawiąc z licznych ran zadanych rapierem, zanim Vera zdążyła rzucić jakiekolwiek zaklęcie.
- Nie rozumiem, przecież byliśmy cicho…
- Sha’anks ostrzegał. Smrodu śmierci się nie zmyje. Złe zaklęcia, zła magia, zła. Oni wyczuli.
- Cicho bądź, ta zła magia uratowała nam na górze życie.
Khajit wzruszył ramionami. Skoro Falmerowie leżeli martwi, drużyna zdecydowała się obejrzeć ich obóz. Znaleźli masę przedmiotów dwemerskiego pochodzenia, ale też przyrządy wykonane przez Falmerów. Nie znali zastosowania większości z nich. Kawałek dalej, po prawej stronie korytarza znaleźli małą salę skrytą za obłokami bijącej z rur pary. Znajdowało się w niej kilka kamiennych ławek, a w centralnym punkcie na podniesieniu stały potężne świeczniki, na których zostały resztki wosku. Pomiędzy świecznikami na drewnianym pulpicie leżała otwarta księga. Stronice pokryte były równymi wersami zapisanymi czerwonym atramentem. Oby to był tylko atrament. Grimes pierwszy dotarł do księgi, ale nie potrafił jej odczytać. Przez ramię zajrzał mu Khajit.
- Może to księga tych farmerów?
- Sha’anks, Falmerowie są ślepi, nie piszą ksiąg – powiedziała Vera zbliżając się do pulpitu. Odsunęła bezceremonialnie porucznika oraz Khajita, gdyż wiedziała, że jeśli ktoś będzie to w stanie przeczytać, to tylko ona. Sha’anks prychnął pogardliwie, ale odsunął się bez słowa.
Altmerka nie rozumiała wszystkich słów, ale pojęła znaczenie tekstu. Księga zawierała swego rodzaju proroctwo dotyczące odnowy świata. Proces miał rozpocząć się tutaj, w centrum Skyrim, a następnie rozlać na całe Tamriel. Świat miał odrodzić się na nowo z krwi pokonanych. Zapowiedziano nadejście wampirzego lorda, który ukoi wszystkich wiernych całunem ciemności, a z przeciwników uczyni najgorliwszych poddanych – to by się zgadzało z opisem Morowych Burz, które ostatnio nękają te tereny. Proroctwo, jak to zwykle bywa, zakończono stwierdzeniem, że procesu nie da się już zatrzymać. Wszystko wskazywało, że ten potężny wampir zasiada na swym tronie tutaj – w Blackreach, głęboko pod ziemią. Częstotliwość Morowych Burz z kolei mogła sugerować, że zebrał już pokaźną armię i niedługo rozpocznie swój podbój.
Vera skończyła czytać i podniosła głowę. Pozostała trójka stała nieruchomo i wbijała w nią pytające spojrzenia. Elfka spokojnym ruchem zamknęła księgę.
- Mamy przesrane.

17.06.2020 19:23
odpowiedz
Ratke
5

Kroki należały do wysokiego Argonianina. Z rozbrajającym uśmiechem wystąpił przed szereg zamiatając podłoże ogonem.
- Bracia nie wybaczą mi przepuszczenia okazji, aby wyrwać się z tej nory, ale z trepami – tutaj obficie splunął – współpracować się nie będę! Szukasz ochotników, Angra? Twoi chłopcy pewnie trzęsą się na samą myśl o opuszczeniu garnizonu. W wielu lochach siedziałem, ale takich ciepłokrwistych tchórzy jeszcze nie spotykałem. Może zostaw nas, uczciwych złodziei, w spokoju i zajmij się szkoleniem swojej zbieraniny?
- Wracaj do szeregu Ghai-te, nie mam dziś humoru na kłótnie z tobą – odparł porucznik – Jeszcze jedno oślizgłe słowo, a resztę swoich dni spędzisz w ciemnicy!
Argonianin jeszcze raz splunął, ale bez słowa wrócił na swoje miejsce. Kiedy ustał dźwięk jego kroków, w celi znów zapadła kompletna cisza. Cholerni więźniowie, zaklął w duchu Angra. Był coraz bardziej podirytowany. Liczył, że będzie wybierać spośród chętnych i nie będzie zmuszony do zabierania swoich podwładnych.
- No dalej, obdartusy. Niepowtarzalna okazja, być może pierwszy raz w życiu zrobicie coś dobrego.
Wypowiadając te słowa, Angra wolnym krokiem przechadzał się wzdłuż nierównego szeregu więźniów i uważnie lustrował ich wzrokiem. Kiedy padało na nich przenikliwe spojrzenie porucznika, więźniowie odwracali wzrok. Z wyjątkiem jednego. Angra zauważył w szeregu dojrzałego Redgarda. Jego krótkie włosy były tej samej ciemnobrązowej barwy, co długa potargana broda. Redgard nie był pokaźnej postury, odsiadka z pewnością miała na to swój wpływ. W jego oczach dało się dostrzec dumę i pewność siebie. Angra zatrzymał się i przez chwilę podtrzymywał kontakt wzrokowy. Więzień nie spuścił oczu. Oho, twardziel, pomyślał.
- Jesteś daleko od Hammerfell, Redgardzie. Z tego co wiem, jesteście ludem honorowym - czemu więc porzucasz okazję do odpłacenia za swoje winy? Wolisz tu sczeznąć?
Więzień przez chwilę milczał, nie spuszczając wzroku. W końcu odezwał się. Głos miał niski i mówił wolno, jakby ważył każde wypowiedziane słowo.
- Rezygnacja z sądu oznacza przyznanie się do winy. Zostałem niesłusznie oskarżony i czekam na sprawiedliwość.
Porucznik uśmiechnął się, a kilku więźniów parsknęło śmiechem. Wszyscy, którzy zdążyli zapoznać się z panującą w Greymoor sytuacją wiedzieli, że miarą sprawiedliwości jest tutaj waga mieszka.
- Więzienia pełne są niewinnych – położył rękę na ramieniu Redgarda – Czekasz na sprawiedliwość? Źle trafiłeś. Wszyscy pójdziecie na szafot i niech was wasi bogowie sądzą.
Redgard nie odpowiadał, ale na jego twarz wstąpił grymas mogący świadczyć o pewnym zakłopotaniu. Angra zbliżył się do niego i odezwał ściszonym głosem.
- Jeśli mi pomożesz i uda ci się przeżyć, uzyskasz uniewinnienie. To dla ciebie jedyna ścieżka do sprawiedliwości, wierz mi – po tych słowach porucznik wykonał krok w tył i znów mówił swoim pewnym, doniosłym głosem – Jak ci na imię?
- Hasefiz – odpowiedział Redgard po dłuższej chwili.
- Dobra, to mamy do pogadania, Hasefizie. A wy na co się gapicie? - porucznik zwrócił się do reszty więźniów – Mieliście swoją okazję. Teraz możecie wracać do gnicia w tej norze. Rozkoszujcie się chwilą, bo może być waszą ostatnią.
Więźniowie porozchodzili się po kątach celi wracając do swych spraw. Jedni umilali sobie czas grą w kości, inni rozmową, jednak większość siedziała w cieniu w samotności. Angra ruchem ręki nakazał Hasefizowi by ten się zbliżył.
- Za co tu siedzisz?
- Jestem niewi…
- Tak, tak, wiem – przerwał mu bezceremonialnie – jesteś niewinny, już mówiłeś. Za co cię wsadzili?
- Za zabójstwo. Na trakcie pod fortem pewien Nord próbował mnie przegnać. Nie ustąpiłem, więc się na mnie rzucił. Jego śmierć była jego wyborem – Redgard wypowiedział te słowa ze spokojem. Widocznie nie był zbyt przejęty śmiercią Norda, to dobry znak. Angra potrzebował biegłego i pewnego wojownika - skrupuły nie będą im potrzebne w Blackreach.
- Cóż, rodowici mieszkańcy Skyrim nie przepadają za obcymi. Sędzia również jest Nordem, więc nie powinieneś liczyć na sprawiedliwy proces – porucznik zdążył się już oswoić ze świadomością, że spotkanie uczciwego urzędnika, czy oficera graniczy tu z cudem, ale ta myśl zawsze wywoływała w nim złość - Ci tutaj to w większości pospolici zbóje niewarci jednej monety, a ty wyglądasz mi obiecująco. Zrozum, że to dla ciebie jedyna szansa – nie warto iść na szafot, nawet z podniesioną głową. Lepiej umrzeć w boju, przodkowie to docenią.
- Dlaczego więc nie dasz swoim ludziom okazji do chwalebnej śmierci? - zapytał Redgard wpatrując się uważnie w porucznika.
- Bo życie również jest chwalebne, a z tymi chłopakami zdążyłem się już zżyć – pytanie zaskoczyło go, ale nie chciał okazać zakłopotania – Paktowi Ebonheart bardziej przysłużą się żywi niż martwi, a za przestępcami nikt rozpaczać nie będzie. Skoro jednak chodzi tu też o moje życie, wolę zabrać ze sobą doświadczonego wojownika z Hammerfell niż oślizgłego argoniańskiego kieszonkowca.
Hasefiz stał chwilę w milczeniu. Blask pochodni odbijał się od jego miedzianej skóry. Opanowanym ruchem przeczesał splątaną brodę i skinął głową.
- Dobrze więc, masz swojego ochotnika, poruczniku Angra. Dokąd wyruszamy?
- Do Blackreach, reszty dowiesz się po drodze. Przyślę po ciebie kogoś, dostaniesz wyposażenie - Angra odwrócił się i ruszył w stronę drzwi. W pewnym momencie przystanął i rzucił przez ramię - Mam nadzieję, że prawdę mówią o waszym honorze i nie będziesz próbował głupich sztuczek. Nie żeby jakoś bardzo mi na tobie zależało, po prostu zabijając cię stracę ochotnika, a zupełnie nie mam ochoty wracać do tej zatęchłej nory.
Redgard skinął głową i ruszył pod ścianę, a następnie rozsiadł się na zapchlonym materacu. Angra opuścił celę. Morderca z Hammerfell, to mi się trafił kompan do wyprawy, pomyślał, gdy za jego plecami rozległ się głuchy trzask zamykanych drzwi. Nie miał jednak zamiaru zmieniać swojej decyzji. Cóż, porucznik Grimes Angra słynął ze złych pomysłów.

17.12.2019 11:52
odpowiedz
Ratke
5

Czym jesteśmy, dokąd zmierzamy?
Sztuczna inteligencja otacza nas na każdym kroku. Często mamy z tym jakieś skojarzenia, że "sztuczna" to taka gorsza. My, ludzie, to jesteśmy ta prawdziwa, potężna inteligencja! Cóż, osobiście uważam, że mój smartphone jest bardziej smart niż ja. Co więc nas odróżnia od maszyn do tego stopnia, że pomimo przepaści w mocy obliczeniowej jesteśmy tymi nadrzędnymi jednostkami? Emocje i samoświadomość. Niektórzy próbują nawiązać silniejszą relacje z Siri, ale to chyba nie o to chodzi. Po zakupach przy kasie samoobsługowej, kasa żegna nas słowem "dziękuję", ale tylko dlatego, że tak ją ktoś zaprogramował. Ale gdyby maszyny zyskały zdolność odczuwania emocji? Gdyby zyskały świadomość? Czym wtedy będą? Mimo wszystko, jeszcze nie ludźmi, ale granica będę niezwykle cienka. Zdaje się być materią czysto filozoficzną, jak w takich warunkach należy traktować maszyny, które mogą się okazać bardziej ludzkie niż ludzie.
Detroit: Become Human robi z nas takich filozofów. Bardzo cenię sobie w grach rozbudowany system wyborów, ale tutaj zyskuje on nowy wymiar. To nie jest gra na przeklikanie, wymusza na nas refleksję nad tym, jakie wybory podejmiemy. Mamy tu do czynienia ze świetnie napisaną historią, którą bardzo chętnie poznam bliżej. Jest to gra grudnia 2019, na która interesuj mnie najbardziej.

PS. Nie wiem jak Wy, ale ja na wszelki wypadek już od dłuższego czasu nie uderzam sprzętu, kiedy się zatnie. Lepiej dmuchać na zimne.

post wyedytowany przez Ratke 2019-12-17 11:53:55
07.12.2019 01:15
odpowiedz
Ratke
5

Ten, który wygląda jak literka I. Bo ogólnie to jestem wysoki i chudy, ale w ten świąteczny czas przez te barszczyki, uszka, pierożki, krokieciki, serniczki i tak dalej robię się raczej szerszy niż wyższy. Ewentualnie leżę i nie ma opcji na ruch (chyba, że po kawałek serniczka).

06.12.2019 09:39
odpowiedz
Ratke
5

Dobra, troche naginam zasady, ale koń to też środek transportu i taki trochę pojazd, prawda? Po prostu, wszelkie pojazdy się do tego słabo nadają, a z zadaniem poradzi sobie... Płotka. Jedno gwizdnięcie i pojawia się za plecami. Chcesz dostać się do domu przez komin, jak przystało na porządnego Mikołaja? Nie ma problemu, Płotka i tak jest już na dachu. W razie nudy można sobie pogadać. W końcu w świąteczny czas zwierzęta mówią ludzkim głosem, ale tylko niektóre głosem Wojciecha Manna.

03.12.2019 13:25
odpowiedz
Ratke
5

Tyle jest gier osadzonych w pięknej zimowej scenerii, ale ja pójdę nieszablonowo - This war of mine. Ta gra wpływa na mnie, jak żadna inna. To nie jest kolejna gra wojenna o żołnierzach-herosach, ale o zwykłych ludziach. Czujesz, ze możesz być jedną z tych postaci: zamiast siedzenia przed komputerem w kapciach i z herbatką, dorzucać do prowizorycznego piecyka ostatnią szczapę, która została ci po porąbaniu szafy. Widzisz smutne dziecko lepiące pod domem bałwana - chwila wytchnienia w tych strasznych czasach, ale nie możesz długo cieszyć się pięknymi białymi płatkami - musisz zadbać o zapasy żywności i wody pitnej, zatroszczyć się o opał i swoje zdrowie, bo choroba w tych warunkach może oznaczać śmierć.
Są gry, gdzie jest zimniej - można porównać te marne kilka stopni na minusie do frostpunkowych temperatur, ale This war of mine ma zimę prawdziwą i nawet ekran monitora nie ochroni cię przed jej chłodem.

02.12.2019 13:38
odpowiedz
Ratke
5

Szanowni Państwo!
Przesyłamy gorące pozdrowienia z zimnego Pekinu. Przed nami dzień emocjonujących zmagań - z niecierpliwością czekamy na start naszych zawodników w łyżwiarstwie szybkim, ale oczy całego świata zwrócone są na lodowiska hokejowe. Wraz ze swoją drużyną wystąpi Kratos - bóg wojny. Decyzja o dopuszczeniu Spartan do udziału w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich była bardzo kontrowersyjna, ale Kratos jest twardym negocjatorem. Jak mówił nam w zeszłym miesiącu: "Robię to wszystko dla syna. Sporo razem trenowaliśmy i czas żeby chłopak się sprawdził. Myśleliśmy o curlingu, ale za mało tam destrukcji". Bóg wojny wspomniał także, że zamierza wykorzystać swoje wieloletnie doświadczenie i warunki fizyczne. Dostrzegł też związek między zachowaniami hokejowymi a tradycjami Sparty, dodał także "Rosjanie nie mogą mnie pokonać, Kanadyjczycy mnie nie powstrzymają, nie będziecie w turnieju na tyle długo, żeby sięgnąć po medal".
Nieoficjalnie wiadomo, że Kratos złożył wniosek o uznanie zabijania bogów za dyscyplinę olimpijską. MKOl nie podjął jeszcze decyzji, ale możliwe, iż ujrzymy Kratosa podczas igrzysk w Tokio.
Życzę wielu wrażeń! Oddaję głos do studia.

27.10.2019 17:53
odpowiedz
Ratke
5

Mój ojciec to fanatyk westernów, całe mieszkanie zawalone książkami o Winnetou. W najwcześniejszych latach życia, kiedy jeszcze nie potrafiłem przeczytać nawet pojedynczych literek, bardzo mnie te książki fascynowały. W każdą niedzielę w telewizji obowiązkowo John Wayne. Aż takiego zamiłowania do Dzikiego Zachodu nie odziedziczyłem, ale duży sentyment pozostał, więc wybór najbardziej wyczekiwanej premiery listopada 2019 jest dość prosty - Red Dead Redemption 2, tym bardziej, że konsoli nie posiadam i jeszcze tego tytułu nie ograłem.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl