Cześć, może mnie ktoś upewnić czy kupując tą wersję gry będę miał wszystkie wydane do tej pory dodatki do Skyrima?
PS: Wie ktoś w jakiej cenie będzie ów edycja? Z góry dzięki za odpowiedź.
Cześć, mam pewne pytanie. Kiedyś grałem bardzo krótki czas w DA III na swoim komputerze stacjonarnym, który posiada 21 calowy monitor i m.in wybór rozdzielczości w grach 1280x1050, o ile dobrze pamiętam. Taką też wówczas ustawiłem rozdzielczość i gra była jakby w trybie panoramicznym/kinowym. Rozgrywka wyglądała tak jak każda część Assassin's Creed (no oprócz Unity i dalej, gdzie można było efekt kinowy usunąć). Teraz zakupiłem DA III i gram na swoim lapku Lenovo, który posiada 17,5 cala i wybór ekranu FULL HD, ale tej rozdzielczości w wymagających grach nie używam, bo wolę postawić na płynną rozgrywkę nawet kosztem drobnych dla oka detali. Mianowicie chodzi o to, że na lapku gra jest na cały ekran, menu, cutscenki, jak i sama rozgrywka. Nie da rady jakoś ustawić trybu kinowego a'la Assassin's Creed?
Mi tam w ogóle nie podoba się pomysł grania w szóste GTA w jakimś Tokio czy innym skośnym miastem. GTA jak zawsze sprawdzało się w klimacie Europy i chyba nikt jakoś na to nie narzeka. Takie szukanie świeżości nie jest konieczne. Twórcy odświeżyli rozgrywkę w piątce (i to nie zmianą miasta). Jest wiele, wiele możliwości jak odświeżyć kolejną część. Ja się na przejście do Tokio nie piszę.
Moja opinia na temat tej gry jest dosyć hmmm.... pośrednia. Oceniłem ją na 8.0, bo niewątpliwie gra ta mnie bardzo wciągnęła. Jednak jak to zawsze mam w zwyczaju grę oceniam pod względem plusów i minusów z którymi inni mogą się zgadzać lub nie. Wymieniam rzeczy, które mi się podobały i rzeczy, które mi się nie podobały oraz takie, które według mnie powinny wyglądać inaczej.
Plusy:
+ Fabuła, momentami się dłużyła, ale jakoś nigdy nie spotkał mnie efekt znudzenia głównym wątkiem fabularnym. Na każdej z postaci było co robić i w odbiorze gracza wyglądało to tak, że misje postaci opowiadały zupełnie co innego. Przedstawiały inny klimat opowiadania, co wyszło bardzo pozytywnie.
+ System ulepszeń broni i samochodów, cieszę się, że w końcu w grze pojawił się element wydawania kasy na coś innego niż posiadłości i bronie, jak to miało miejsce w poprzednich częściach.
+ Miasto, słoneczne, duże, ruchliwe
+ Bardzo podobał mi się czytelny wgląd w statystyki gry, licznik tego, ile procent gry mamy ukończone oraz ilość misji wypełnionych. Statystyki umiejętności postaci też były bardzo fajne. Dla osób lubiących gry RPG jest to fajny element poczucia tego, że można jakoś ulepszyć naszą postać.
+ Napady i tworzenie ekipy, zaliczę to jeszcze później do minusów, ale sam pomysł twórców na tworzenie ekipy do napadów oraz możliwości wyboru ich przeprowadzenia bardzo, ale to bardzo pasował w charakter serii. Jednak według mnie brakowało tutaj jeszcze większego rozwinięcia opcji napadów, bo niewątpliwie była to wisienka na torcie tej części.
+ Dialogi, postacie i ogólny zarys fabularnych pobocznych jak i przypadkowych misji w grze. Wiele ciekawych nawiązań do poprzednich części serii, jak i przedstawienie w humorystyczny sposób aktualnie dziejące się zdarzenia na świecie.
+ Giełda, inwestycje i wpływ na rynek, bardzo mi się to podobało. Zwłaszcza efekt tego, że mogliśmy poprzez pewne misje u Lestera wpłynąć na akcje giełdowe i zarobić grubszą forsę. Jednak jeśli chodzi o ogarnianie giełdy i zarabianiu na tym poza misjami to zawsze miałem z tym problem.
+ Dochód z nieruchomości, kolejna świetna sprawa w GTA. Jedyne do czego mogę się przyczepić to fakt, że tak naprawdę na takie grubsze nieruchomości możemy sobie zainwestować dopiero po ostatniej misji.
+ Ulepszony internet, zdecydowanie fajniejszy niż w IV. Bardziej rozbudowany, no i posiadał wiele ciekawostek jak liveinvader, gdzie mogliśmy sobie poczytać, co reszta postaci pisze na swoich tablicach. Nie wiem dlaczego, ale zaczepiałem chyba z kilkanaście dziewczyn z hushsmach (dziewczyny na telefon) i żadna nigdy się nie odezwała.
+ Zadania poboczne typu, łapanie zbiegów Trevorem, niszczenie nieruchomości jakiegoś typa, zbieranie trofeów celebrytów dla świrniętej pary, skandaliczne zdjęcia dla Beverly'ego. Tego typu czynności poboczne znakomicie mnie urzekły.
+ Atrakcje, wyzwania, skoki spadochronem, wyścigi, triatlony, tenis, itp
Minusy:
- Nie wiem czy twórcy specjalnie aż tak drastycznie wzięli sobie do serca, by jak najmniej kasy dawać za misje. Czasami bardzo drażniło mnie to, że robię już któryś napad z kolei i nie dostaje za to kasy.
spoiler start
Tak samo z misjami kradzieży aut dla Devina.
spoiler stop
Rozumiem zamysł, że w przeciwieństwie do poprzednich misji trzeba ograniczyć trochę zdobywanie funduszy, ale w tej części było to bardzo niewyważone.
- Robienie misji na złoto... Jestem osobą, która lubi wyzwania w misjach przez co podobało mi się, że w danej misji musimy zrobić jakieś dodatkowe rzeczy, by zostać za to nagrodzonym 100% ukończeniem misji, ale powinniśmy mieć wgląd w to, co musimy zrobić, by ukończyć misję na stówkę. Musiałem drugi raz lub trzeci powtarzać misje, bo dopiero po jej ukończeniu dowiedziałem się, że celność musiała być na takim i takim poziomie lub miałem nie drasnąć kradzionego auta.
- Zarabianie kasy na boku, według mnie było nie adekwatne do wydatków w grze. Dostanie 50 dolców za to, że oddałem komuś portfel? Za 50 dolców to nie wiem czy bym dwie koszulki w sklepie odzieżowym kupił. Nie mówiąc już o takim sposobie zarabiania kasy na takie sprawy jak nieruchomości, bronie czy ulepszenie aut. Tak samo jeśli chodzi o zarobienie na jakąś nieruchomość z kasy uzbieranej na pobocznych czynnościach. No nie dało się...
_______________________________________________________________________________________
Na koniec powiem, że przy kolejnym przechodzeniu gry inaczej rozegram całą rozgrywkę. Napiszę to tutaj, by komuś lub sobie w przyszłości przypomnieć, co powinienem zmienić w sposobie przechodzenia gry przy kolejnym podejściu:
- Powinienem misje dla Lestera zostawić na sam koniec gry, po przejściu głównego wątku fabularnego.
- Nie tracić kasy z napadów na chore kupowanie wszystkich dostępnych broni i ich ulepszeń. Oszczędnie powinienem kupować najbardziej potrzebne na dany etap gry bronie i ulepszenia.
- Ulepszanie wozów osobistych ulepszać adekwatnie do potrzeb, a nie wszystko na raz. Najlepiej ulepszać wozy, jak gra powie nam, że już wszystkie części zostały sprowadzone do miasta.
- Przy pierwszym i drugim skoku postawić na osoby, które biorą jak najmniejszy procent zysku, by zdobyć bardzo tanią ekipę a w późniejszym czasie mieć wymaksowane ich statystyki bez niesienia kosztów za ich pełne paski.
- Skupić się na zrozumienie giełdy i większą ilość czasu spędzić na sposobach zarobku na niej. Na przykład zainwestować w akcje na ubezpieczenia a potem zabijać ludzi, by zaczęli inwestować w ubezpieczenia na życie ;-)
Pierwsza część Risena jest dla mnie bardzo udana. Nie jest to gra, która daje fabularnego kopa lecz opowiada dosyć ckliwą i powtarzalną historię. Niemniej jednak gra bardzo mnie wciągnęła, dzięki czemu przechodzę ją już któryś raz z rzędu. Zawsze po stronie Bandytów, gdyż jakoś nie przekonuje mnie strona Inkwizycji, a tym bardziej maga. Może i historia tych frakcji jest ciekawa i daje pewne odświeżenie, gdy po raz kolejny sięgamy po Risena, ale ja jakoś od czasów Gothica zawsze pokładałem zaufanie w kuszę / łuk i miecz / topór. Gra jednak nie jest pozbawiona błędów, uproszczeń i pewnego rodzaju schematów. Nie nazwałbym ją nawet wiernym odwzorowaniem pierwszej i drugiej części Gothica. Risena zawsze traktowałem jako osobną część, która z Gothiciem ma jedynie wspólnych twórców i tego się trzymajmy.
Plusy:
+ Wciągający system rozwoju postaci
+ Bardzo ciekawy I i II rozdział, który oferuje wiele zadań pobocznych i ciągłych
+ Czuć klimat średniowiecznego RPG'a
+ Jestem zwolennikiem eksploracji a w Risenie można się w niej zatracić
+ Dużo przedmiotów
Minusy:
- Późniejszy etap gry oraz zadania polegają jedynie na chodzeniu po wyspie, szukaniu i zabijaniu przeciwników, którzy już nie są dla nas wyzwaniem
- Poziom "wysoki" daje wyzwanie do II rozdziału. Przy dobrym expieniu i rozwinięciu postaci można od III rozdziału nie czuć tego poziomu trudności
- Ogólna fabuła gry nie jest wciągająca. Nie opowiada historii rodem z Wiedźmina, Mass Effecta czy Dragon Age'a. Dostajemy podstawowy schemat przygody. W ogóle nie czuć tego, że ratujemy przed większym złem wyspę.
- Dużo zadań wykonujących się i pojawiających znikąd - np: "Kamienie teleportacyjne czy Miecze jaszczuroludzi"
- Brak na większą skalę poczucia, że wchodzimy w nowy rozdział.
Ocena - 7,5 / 10