@Up
Ale ja nie rozumiem problemu, odpal sobie tego "Dragon Age'a" albo "Wiedźmina" zamiast "Kingdom Come" i masz problem z głowy
Wiecie, to jest taka wasza opinia, jak w sztuce. Zadajcie sobie sami pytanie, czy wolicie sztukę realistyczną czy stylizowaną. Potem zadajcie sobie to samo pytanie w kontekście gier. Później zwróćcie uwagę, że gry, tak samo jak inne dziedziny sztuki/twórczości, mają wiele kierunków, w których zmierzają. Także to że wolicie, aby gry nie próbowały kierować się w stronę realizmu, to jest wasza opinia (ja też jestem raczej zwolennikiem tego, że gry to są gry), ale są ludzie, dla których to jest cel rozwijania gier - dać graczom pewne złudzenie alternatywnej rzeczywistości
Umożliwienie graczom dokonania wyboru zabierze "Kingdom Come" jednak to, co tę grę wyróżnia. Ja bym sobie zadał pytanie, czy wrażeniem, jakie daje nam ta gra nie jest pewne poczucie frustracji rodzące się u graczy, kiedy nie potrafią odpowiednio manipulować dostępnymi środkami. Porównywanie gatunków to faktycznie nie najlepszy pomysł, ale powołam się na to. Dajmy na to takie platformówki często każą nam powtarzać cały poziom tylko dlatego, że popełnimy jeden błąd. I jest to frustrujące na dłuższą metę, ale jednocześnie stanowi esencję tych gier. Czy intencją autorów tej gry nie było początkowo to, żebyśmy czuli się niekomfortowo w pewnych sytuacjach? Żebyśmy brali udział w pewnego rodzaju symulatorze? Choć do mnie ten tytuł nie trafia, to nie uważam, że studio postępuje właściwie, idąc w takich kwestiach za głosem graczy.
Zgodziłbym się tu z ||Peter||. Zakończenie ewidentnie urywa nam historię w połowie.
[TU MAŁY SPOILER DLA TYCH, KTÓRZY NIE UKOŃCZYLI GRY]
spoiler start
Sam fakt, że nie spotykamy Kyros(a) i nie wiemy, kto to w ogóle jest, to olbrzymia furtka. Tak samo jak nasza decyzja odnośnie tego, z kim się sprzymierzymy i kto pozostanie jedynym Archontem rządzącym Terassami. Nie wierzę, że to jest zakończenie, bo nie płyną z niego prawie żadne wnioski. Nie powiedziałbym też, że brak ujawnienia Kyros(a) jest minusem. Mitoologia dookoła Hegemona była właśnie jedną z najbardziej konsekwentnie prowadzonych elementów gry.
spoiler stop
Imho, grę będziemy mogli sprawiedliwie ocenić dopiero, kiedy wyjdzie kontynuacja, która zwieńczy historię.
To akurat fakt - świat traci na wiarygodności bardzo szybko, chociaż zdawał się od początku być najmocniejszą stroną tej gry. Przede wszystkim to, co padło wyżej - odgrywanie roli złola jest śmiesznie niezbyt zabawne, nie różni się bardzo od roli zwykłego awanturnika z innych cRPGów (a w nich jesteśmy raczej ci dobrzy). Za to bycie grzecznym jakoś tak mija się z celem, bo przejście pomiędzy osobą Stanowiciela a Konrada Wallenroda jest tak niepłynne, że aż boli.
No i na koniec ten świat - istna sinusoida plusów i minusów. Z jednej strony są ciekawe zagadnienia (jak idea magii, ten nasz tajemniczy mur czy sam Hegemon), z drugiej ma się wrażenie, że otaczają nas idioci, socjologiczne niepowodzenia i psychologiczne pomyłki. Jakim cudem coś takiego jak Szkarłatny Chór w ogóle funkcjonuje? Jakim sposobem "siły zła" podbiły niemal cały ten kontynent, skoro ich działania na małym skrawku ziemi są tak żałosne? Na te pytania gra nie potrafiła mi odpowiedzieć. Ba! Moja postać zdawała się udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Nie jestem geniuszem, a to co się działo na ekranie nie raz raniło mój umysł.
Zastanawia mnie, czemu Obsidian nigdzie nie wspomniał, jak sporą inspiracją była dla nich Czarna Kompania Glena Cooka, bo już po pierwszych chwilach w grze poczułem się jak w domu i nie wiedziałem czemu. Aż tu pojawia się pierwsze spotkanie z tymi archonami i wszystko staje się jasne.
Wydaje mi się, że ta gra kontynuje starą tradycję drużyny fabularnej, a więc nie możesz sobie zbudować "statystykowego dream team". Aczkolwiek nie przeszedłem jeszcze całości, więc niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę
To chyba bardzo indywidualna kwestia. Mi bohaterowie Pillarsów zapadli w pamięć o wiele bardziej od tych z np. Baldura i nie pod takim płytkim względem "wiem kto to jest", tylko właśnie z powodu emocji jakie towarzyszyły mi wraz z rozwojem fabuły. I to jest ważne - odkrywanie losów tych bohaterów było ciekawe, bo każdy z nich był prawdziwy, mieli swoje życie i nie byli tylko jakimiś awanturnikami, którzy idą obić kilka goblińskich mord. Hiravias był moim najlepszym przyjacielem w trakcie gry, a Niezłomny i Zrozpaczona Matka mieli niebanalne historie
Możliwe, że nawet pan Chris nie jest już w stanie drugi raz napisać takich rzeczy, jakie stworzył na potrzeby Tormenta. Must Play, polecam każdemu : )
Tyranny to taki czarny koń tego wyścigu pośród cRPGów. Większości osób pewnie nie przypadnie do gustu i nie przebije takich causalowych RPGów, ale ja tu widzę PRZYNAJMNIEJ porządny pomost do nowego Tormenta.
I nie zgadzam się, że ta gra zapowiada się lepiej od Tormenta. Po prostu wyskoczyła nagle i nas zaskoczyła, ale już materiały promocyjne i przecieki z produkcji Tormenta są miażdżące, a jeśli to będzie gra choć odrobinę taka jak stary Torment, to najwięcej plusów będzie kryło się gdzieś w środku.
Jest chyba tylko jedno takie ale... Pillars of Eternity zaskoczyło mnie niebywale głębią członków drużyny (coś, czego nie dała rady zrobić żadna gra od Bioware). Możliwe, że Tyranny zrobi to samo i nie będzie tylko ukłonem w stronę fanów klasycznych cRPG.
Gra jest nie tylko dobra, jest też fabularnie bardzo intrygująca i nawet mądra. Co prawda silnie opiera się na dotychczasowym dorobku klasyki sci-fi - najbardziej w oczy pewnie rzuci się film Blade Runner i literacki oryginał na bazie którego ten film powstał - ale dylematy moralne w Dex wykraczają w pewnym momencie poza schematy, które znamy z gier RPG, wymagają głębszej analizy z punktu widzenia etyki i właściwie ciężko powiedzieć, które z zakończeń jest tym najlepszym (choć twórcy dają nam pewne wskazówki na ten temat). No właśnie, a pro po zakończeń, są 3 (jeśli nie 4, bo możliwe, że jedno pominąłem po drodze) i wszystkie dają do myślenia, co jest dużym plusem.
Na minus na pewno będzie poziom trudności, bo gra przechodzi się od pewnego momentu praktycznie sama (maksymalny stopień hackowania + AR wystarczy do pewnego momentu, aby pokonać wszelkich przeciwników, a wszystkich pozostałych albo ominiemy, albo powstrzymamy w tradycyjny sposób).
@lazar486
Rozumiem chęć utrzymania sprawiedliwości, ale może powinno się wyjść z założenia, że ktoś jest niewinny dopóki nie udowodni się mu winy. Takie podesłanie linków nie jest, imho, dostatecznym dowodem, bo konta na DeviantArt'cie nie muszą pokrywać się nickami z tymi na GOL-u. W regulaminie nie zauważyłem punktu, według którego prace zamieszczone w konkursie miałyby być niepublikowanymi nigdzie wcześniej pracami, jest tylko zapis mówiący: "Zgłaszający [...] oznajmia, że jest jej (pracy) autorem oraz posiada do niej osobiste i majątkowe prawa autorskie".
@Szczuromalpa82
Stary Mag rządzi :D

Moje zgłoszenie i co nieco o postaci:
Każdy widzi bohatera jako potężnego maga, silnego wojownika albo urodziwą kobietę, ale młody Książę też może być bohaterem! Co prawda zasady zabraniają mu zajmować się takimi brudnymi sprawami jak poszukiwanie przygód, ale dla sławy i oczywiście "dobra królestwa" można odnaleźć okrężną drogę. Po co Książę ma brudzić sobie dłonie? Wystarczy posiadać nianię o demonicznej prezencji, która w imię przyszłego króla pokaże wszelkim przeciwnościom, iż przed szlachetnie urodzonymi nawet smoki i demony klękają.
A tak jeszcze bardziej ludzkim zachowaniem chciałem pochwalić Koziego Króla, ze wszystkich poprzednich zgłoszeń ta koncepcja (wraz z wizerunkiem) spodobała mi się najbardziej. Patrząc na poprzedników czuję się przytłoczony, ale nie spodziewałem się, że pojawi się tyle jakościowo ładnych grafik, także życzę wszystkim powodzenia :)