Witam. Chciałbym dodać coś od siebie, bo czuję, że po prostu powinienem :-) Od razu zaznaczę, iż serii Gothic, ani Risen nie ograłem. Rozpocząłem je, to prawda, ale odrzuciło mnie od ww. produkcji przysłowiowe "drewno". Teraz widzę, że chyba jednak źle zrobiłem. Zapytacie, po co w takim razie piszę komentarz do gry, która klimatem i swymi mechanikami nie odbiega w żadnym stopniu od Gothic'a czy Risen'a? Już wyjaśniam. Otóż zagrywawszy się od długiego czasu w produkcje typu Assassin's Creed, Resident Evil, Wiedźmin, Batman, Fallout, The Last of Us i wiele, wiele innych, zaczęło w pewnym momencie czegoś mi brakować. Nie potrafię dokładnie określić, co mam na myśli. Ale sami chyba rozumiecie: Tego Czegoś. Dlatego też zacząłem się zastanawiać nad grą Elex. Zdawałem sobie oczywiście sprawę z tego, że może nie trafić ona kompletnie w moje gusta (powody podane powyżej). Na dodatek komentarze graczy dotyczące wysokiego poziomu trudności skutecznie zniechęcały mnie do zakupu. W końcu postanowiłem: muszę ją mieć! I albo będę nią zafascynowany, albo rzeczona produkcja szybko znajdzie się na przysłowiowej "kupce wstydu". I wiecie, co? Ta gra mnie zassała! Jestem dopiero na początku swojej przygody, gdzie zwykły szczurek daje mi nieźle w kość, ale chcę więcej! Chcę brnąć dalej! Naprawdę pragnę awansować w hierarchii i stać się bohaterem! Wiem, że będzie bardzo ciężko, ale czuję, że mój czas poświęcony na to wszystko nie pójdzie na marne. Ta gra autentycznie wciąga, pomimo swojej "toporności"! Niektórzy narzekają (oprócz wysokiego poziomu trudności) na masę dialogów. Ja osobiście uważam, iż m.in. tym aspektem powinien charakteryzować się każdy erpeg z prawdziwego zdarzenia. I tych dialogów naprawdę chce się słuchać! Jednym słowem: historia wciąga. Jak bagno :-) Nie wierzycie? Dajcie tej grze szansę, a nie pożałujecie (przynajmniej część z Was). Pozdrawiam wszystkich serdecznie! P.S. Jeśli przeczytają to osoby, które Gothic'a czy serię Risen mają już dawno za sobą, to bardzo proszę o krótki komentarz na temat tych produkcji. Jeśli przekonacie mnie, że klimat i historia głównego bohatera w tych grach są praktycznie identyczne, jak w Elex, to chyba jednak w końcu zdecyduję się na sentymentalną podróż w przeszłość, by móc nazywać się prawdziwym graczem, graczem, który UKOŃCZYŁ SERIĘ GOTHIC ;)
Witam. Widzę, że GRY-ONLINE "schodzi na psy". Ludzie, kogo Wy zatrudniacie? Nie dość, że jak wspomniał ROJO., brakuje opisu wielu istotnych rzeczy, to na dodatek "poradnik" ów (celowo wpisany w cudzysłów) pełen jest błędów i tzw. literówek! Byłoby chyba lepiej, gdybyście się trochę "skurczyli" jako zespół i pisali, co prawda, mniej poradników, ale za to wysokiej jakości. Podobna sytuacja (lecz inna autorka) miała miejsce w poradniku do Spyro: Reignited Trilogy. Krótko mówiąc: BRAK SŁÓW... Pozdrawiam wszystkich graczy!
Jak trudno dziś graczom dogodzić... Ja akurat tego stanu rzeczy nie rozumiem (gra jest naprawdę udana). I to nie tylko w odniesieniu do Tomb Raider'a, ale i do wielu produkcji nastawionych na singla. Jak tak dalej pójdzie, to branżą rządzić już będzie tylko i wyłącznie multiplayer, co oznacza dla mnie (i pewnie dla większości graczy) pożegnanie się z ukochanym hobby. Ech, szkoda gadać...
Witam.
Pozwolę sobie króciutko ocenić tę produkcję. Zaznaczam, że jeszcze jej nie ograłem, choć z pewnością połowę przygody mam już za sobą :-)
Powiem tak: nie jest to gra dla niecierpliwych :-) Lubię wymagające produkcje (do pewnych granic, rzecz jasna), a Prey niejako mieści się w tej klasyfikacji :-) Jesteś zmuszony planować każdy krok, rozglądać się dookoła, po prostu - być czujnym. Ale wiecie, co najbardziej mnie w niej kręci? Poza fabułą i zadaniami, oczywiście. NAGRODA. Za co? Za CIERPLIWOŚĆ :-) Otóż, jeśli tylko będziecie spokojnie brnęli naprzód, nie marnowali niepotrzebnie amunicji i dokonywali zakupu ulepszeń "z głową", to gra Wam to wynagrodzi, zobaczycie :-) Czym? CHOLERNĄ GRYWALNOŚCIĄ, a zarazem BRAKIEM FRUSTRACJI, pojawiającej się w początkowych godzinach przygody. Od Prey'a nie sposób się oderwać! Wiem, co mówię :-)
Reasumując: po równie udanym Dishonored, a obecnie Prey’u, produkcje Arkane Studios biorę w ciemno, jakie tylko by nie powstały :-)
Zapytacie: dlaczego, wobec tego, gra nie dostała ode mnie pełnej dziesiątki? Już wyjaśniam. Za backtracking i respawn przeciwników. Są to dwie rzeczy, za którymi nie przepadam :-)
Pozdro dla wszystkich graczy!
Nie, mylisz się, kolego :-) Wszystko ZACZYNA SIĘ PRZED wydarzeniami z jedynki (nie wcielamy się wtedy w bohatera, gdyż jeszcze sobie smacznie śpi :-)), ale WŁAŚCIWA AKCJA gry ma miejsce dopiero po 600 latach, jeśli dobrze pamiętam, czyli po przybyciu arki do Nexusa :-) Wtedy można faktycznie rzec, że jesteśmy gdzieś między dwójką a trójką :-) Ale sam zaczątek wszystkiego, podkreślam raz jeszcze, ma miejsce PRZED częścią pierwszą :-) Zacytuję sam siebie: "Wiem, że sam lot na pokładzie arki trwa lat kilkaset..." Czyli dla mnie jest to, jakby nie patrząc, prequel :-)
Pozdro!
No i znowu muszę się wypowiedzieć, ale bardzo się ciesze, że pojawił się interlokutor na poziomie ;)
Fakt, negatywna opinia na temat tej gry jest ogólnoświatowa. Wcale nie winię za nią tylko naszych rodaków :-)
Rumcykcyk, powiem Ci tak: kwestia gustu... Ja akurat nie jestem rozczarowany KONTYNUACJĄ Mass Effect, bo to kontynuacja nawet nie jest :-) Akcja rozpoczyna się około dziesięciu lat PRZED wydarzeniami z części pierwszej. Wiem, że sam lot na pokładzie arki trwa lat kilkaset, ale nie zmienia to faktu, że mamy jakby do czynienia z prequelem :-)
I wiesz, co? Uważam, że twórcy bardzo fajnie to wszystko rozwiązali. Scott to nie Shepard, to typowy młokos bez doświadczenia (dobra, z genami ojca :-) ). I brak pompatyczności (przynajmniej na początku rozgrywki) jest jak najbardziej zrozumiały i pożądany zarazem. Wypowiadam te słowa konkretnie do tych osób, którzy z kolei zarzucają rzeczonej produkcji brak "czegoś wielkiego" :-)
Jeśli chodzi natomiast o Dragon Age'a, to grałem również we wszystkie części. Tutaj sytuacja jest podobna. Pomimo hejtu na drugą część, wszystkie z nich uważam za bardzo udane, każdą na swój sposób. Nic nie poradzę na to, że mam do gier BioWare taką słabość :-) Ale nie jest to słabość nieuzasadniona, bo pomimo faktu, że ich produkcje cechują się w ostatnich latach powtarzalnością zadań (vide: DAI), to nie wiem dlaczego, ale i tak zalicza się je miodnie :-) Jako porównanie podam tu może Śródziemie: Cień Mordoru. Ową produkcję zaliczyłem (jak to ja) w 100%, ale w połowie gry dopadła mnie taka nuda, że szok! A niby taka super gierka... Nie dla mnie, przynajmniej.
No, to by było na tyle. Zachęcam wszystkich do dalszej dyskusji. Konstruktywnej, rzecz jasna :-)
Pozdrawiam serdecznie!
P.S. MEA gierką super jest i basta ;)
Dobry wieczór wszystkim.
Zacznę może od pytania: czy mogę tu wypowiedzieć swoje własne zdanie? Wiem, być może jest to głupie pytanie, ale widzę już od dawna (rzadko się wypowiadam na forum, choć jestem już kilkunastoletnim graczem z niezłym "stażem" i 34 latami na karku), że człowiek nie może swobodnie przedstawić subiektywnej opinii. Zwłaszcza, kiedy jest się w tzw. mniejszości. Od razu pojawia się fala hejtu. Nie uważacie, że to chore? No ale, myślę sobie czasem: "cóż poradzić, to TYLKO ludzie..."
Ale do rzeczy. Żeby nie było: jestem wielkim miłośnikiem RPG i FPS. Mass Effect Andromeda to gra RPG, czyli jeden z moich ulubionych gatunków. O co chodzi? No właśnie, żebym to ja sam wiedział... Opinie na temat tej gry śledzę od samego początku. Opinie NEGATYWNE, rzecz jasna, bo głównie takie się pojawiają. W końcu sam postanowiłem sprawdzić jaką w istocie jest ona produkcją. I wiecie, co? Moim zdaniem ŚWIETNĄ! Już hejtujecie? :-) Powiem tak: od momentu uruchomienia gierki, urzekła mnie ona całkowicie. "WTF!?" - zapytacie. "Nie grał w poprzednie części i pieprzy głupoty!" Otóż grałem. Tak, cała trylogia jest zajebista, potwierdzam. Ale MEA również jest na swój sposób rewelacyjna. Animacje twarzy? Po patchach znacznie lepiej to wygląda, choć i tak by mi to nie przeszkadzało. Nuda? Pokażcie mi grę, która jest jej całkowicie pozbawiona. Osobiście nie znam takiej, a ograłem już w swoim życiu niemałą ich liczbę. Że te same, powtarzające się zadania... Owszem, przyznaję, są tu takowe. Ale nic nie jest doskonałe, w dodatku ja przynajmniej tej niby monotonii tutaj nie czuję. Fabuła zaciekawia już na samym początku. Przynajmniej mnie. Człowiek naprawdę śledzi to wszystko z zapartym tchem, czyta nowe newsy pojawiające się w Leksykonie, po prostu tym żyje. Że skanowanie terenu? A np. w Wiedźminie 3 co było? Nie, żebym krytykował tę grę, gdyż według mnie jest ona rewelacyjna. Ale powiem szczerze, że po iluś tam godzinach spędzonych z Wieśkiem musiałem zrobić sobie przerwę, gdyż ciągłe poszukiwanie "czerwonych" śladów trochę mnie znużyło. Nie mówiąc już o znakach zapytania, których jest od cholery i jeszcze trochę. Wiem, wiem, nie muszę zwracać na nie uwagi... Ale jestem tzw. 100% graczem, tj. wyciskającym z danego tytułu wszystko, co tylko możliwe, stąd też nie bardzo mi one przypadły do gustu. W W1 i W2 nie było ani żadnego, a gierki były super. Można? Można.
Do czego zmierzam? Otóż KAŻDA GRA posiada w sobie coś, co nam się nie spodoba. Sztuką jest, moim skromnym zdaniem, dostrzec w danej produkcji coś wyjątkowego. Może to być np. fabuła, eksploracja terenu, system walki, dialogi, piękno przedstawionego świata itd. Dzisiejsze gry wcale nie są takie złe, jak się je maluje. Obserwuję za to już od dłuższego czasu, że graczom (i nie tylko Im, żeby była jasność) nic się już nie podoba. Ciągle czegoś Im brak. To złe, tamto niedobre. Zachowują się jak rozkapryszone bachory. Ludzie, zamiast narzekać, cieszcie się, że mamy nadal w co grać! Że możemy przeżywać przygody, cieszyć się tymi światami, których namacalnie nie uświadczymy i w których to dane nam będzie zostać bohaterem...
A na koniec powiem tak: jeśli ktoś z Was zastanawia się nad kupnem MEA, ale waha się z powodu niepochlebnych opinii większości graczy - kupcie, a uważam, że nie pożałujecie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu z nowych nabywców gra ta przypadnie do gustu, ale można warto, abyś Ty czy Ty dał jej szansę? Przemyśl to...
Pozdrawiam wszystkich potrafiących spokojnie, rzeczowo i umiejętnie prowadzić dyskusję ;)
No, to pora powiedzieć coś od siebie... :-) Witam wszystkich serdecznie, tak w ogóle ;) Właśnie ukończyłem cały sezon gry Life is Strange i... No i rzecz w tym, że kolejny raz muszę rzec do siebie te oto słowa: "Chłopie, kieruj się zawsze swoim rozumem!" W dowolnym tłumaczeniu: każdy człowiek ma swój gust, swoje myślenie itd. Wiadomo o co chodzi :-) Moi drodzy, oceniam tę grę jako dobrą, po prostu DOBRĄ. I tyle. Aż tyle i tylko tyle. Ale winien jestem uzasadnienia swojej oceny. Otóż, wiedziony bardzo pochlebnymi opiniami tejże produkcji, stawiającymi ją wyżej nawet od gier studia Telltale Games, rozpocząłem przygodę swoją protagonistką Max. I jakie wrażenia? Fabuła całkiem, całkiem... Muzyka, grafika - jest dobrze. Ale to jednak nie to... Wiecie, na co liczyłem, kupując ten produkt? Na grę faktycznie lepszą od serii The Walking Dead. Zawiodłem się jednak... W produkcji studia Telltale Games wszechobecna jest przede wszystkim AKCJA, cholernie dynamiczna akcja, nie pozwalająca się nudzić ani przez chwilę. A w Life is Strange? Po prostu wieje nudą. Tam akcje i reakcje można policzyć na palcach jednej ręki. Bo poza nimi jest tylko zwyczajne przemieszczanie się po lokacjach, wchodzenie w interakcję z wieloma przedmiotami, co, tak naprawdę, bardzo niewiele wnosi do samej gry. Mało tego, spotkaliście się kiedyś w życiu z czymś takim, że zastanawialiście się nad podjęciem jakiejś ważnej decyzji w nieskończoność? W Life is Strange macie ku temu okazję. Wiem, to tylko gra... Ale Telltale Games poszło o krok dalej już wcześniej i na podjęcie jakiejkolwiek decyzji daje nam, protagonistom, bardzo mało czasu! I to jest właśnie ODZWIERCIEDLENIE SYTUACJI ŻYCIOWYCH! Kolejny plus dla The Walking Dead :-) Mamy 2:0 ;) Ale to nie wszystko, jedziemy dalej... Obydwie produkcje długością rozgrywki nie grzeszą, to prawda. Ale gdybym w Life is Strange nie wydłużał jej sobie sztucznie, zaglądając w każdy zakamarek i czytając, co popadnie, ukończyłbym chyba tę grę w kilka godzin. A już ostatni epizod tej produkcji, pomimo tego, że cholernie na siłę wydłużany w samej końcówce, przeszedł samego siebie (jeśli chodzi o długość rozgrywki, rzecz jasna). No panowie i panie, chyba nie tędy droga. Jeśli płacę za jakiś produkt i to wcale niemałe pieniądze (nawet po przecenie), to chyba nie po to, żeby przeznaczyć na dany odcinek 40 minut? Co, jak co, ale The Walking Dead aż tak "obcięte" nie jest. I mamy 3:0 dla truposzy ;) Aha, jeszcze jedno. Uwielbiam, kiedy gry doprowadzają mnie do łez, czy to ze śmiechu, czy to ze wzruszenia (jak oczekiwałem w tym przypadku). No i powiem tak: pomimo, że tematyka truposzy panoszących się po świecie jest, w moim mniemaniu, nieco bardziej odrealniona niż cofanie czasu pani Max C., to w przypadku tej ostatniej wzruszyłem się chyba raz podczas całego sezonu, gdzie, dla porównania, perypetie bohaterów i ich walka o przetrwanie z zombie doprowadziły mnie do łez co najmniej kilkakrotnie! 4:0 dla zombiaczków ;) Zapytacie pewnie, po cholerę piszę w tym wątku o The Walking Dead? Ano po to, żeby uwidocznić różnicę między tymi dwiema grami. Bo, choć są one strukturalnie bardzo podobne do siebie, to jednocześnie diametralnie się różnią. I to chciałem uchwycić. Na zakończenie: czy poleciłbym tę grę komukolwiek? Jasne, że tak, gdyż to, jak powiedziałem na początku, dobra produkcja, ale (zaznaczam: TO MOJA OPINIA) rewelacji i rewolucji na skalę światową się nie spodziewajcie. A mnie z kolei pozostaje tym razem wypróbować interpretację Gry o Tron studia TG. Uważam, że po raz kolejny przeżyję wspaniałą przygodę... Pozdrawiam wszystkich!!! P.S. Spodziewam się oczywiście co najmniej kilku nieprzychylnych komentarzy pod moim adresem, bo niektórym ludziom po prostu pojęcie SUBIEKTYWNE odczucie jest zupełnie obce... Ale, co tam, mam większe problemy w życiu ;)
Zgadzam się z przedmówcą w 100%. Dlaczego? Już wyjaśniam... Ale, może najpierw, dla odmiany, zacznę od minusów tejże produkcji:
- zadania poboczne "nie powalają"
- dialogi przeważnie mało zajmujące.
I to wszystko, jeśli chodzi o minusy. Tylko tyle??? Tak, moi drodzy, TYLKO tyle. Zanim przejdę do plusów gry, chciałbym coś sobie obiecać. Tak, sobie :-) Otóż, NIGDY WIĘCEJ NIE ZASUGERUJĘ SIĘ ŻADNĄ OCENĄ GRY, czy to tutaj, czy na innym portalu, to nieistotne. Każdy ma jednak inny gust i samemu trzeba zapoznać się z daną produkcją, aby przyznać (bądź nie, jak w tym przypadku) zdanie recenzentowi. No dobra, wymieniam plusy:
- liniowość (tak, dobrze widzicie; sandboxy, w których to mamy do czynienia z wciskaniem na siłę masy pierdół, znudziły mnie już jak kocie g...o!)
- ciekawa fabuła, może inaczej - dobrze prowadzona (o.k., może temat i jest oklepany, ale nic nie poradzę na to, że mi akurat przypadł do gustu)
- walka, która to cechuje się zarówno dynamiką, jak i prostotą zarazem
- grafika (może i szału wielkiego nie robi, ale mi pasuje)
- no i najważniejsze, GRYWALNOŚĆ!!!!!!! TA GRA WCIĄGA JAK CHOLERA :-)
Odnośnie ostatniego plusa, to przyznam szczerze, że po rozpoczęciu przygody z tą grą odrzucił mnie stopień trudności prowadzonych walk z przeciwnikami. Ale powiem tak: wystarczy trochę zastanowić się, w jakie umiejętności najlepiej zainwestować, a z czasem walka (chociaż nadal trzeba uważać) sprawia mniej kłopotów, a tym samym wrogów rzeza się coraz przyjemniej :-)
No, to by było na tyle. Nie pozostaje mi nic innego, jak wystawić Bound by Flame zasłużoną ocenę końcową...
DaRo_93 Mimo, iż nie grałem w Wiedźmina 2, ani tym bardziej w Wiedźmina 3 (ograłem jeno "jedynkę"), to myślę, że rzeczona przez Ciebie fabuła oraz możliwość wyborów stoi na wyższym poziomie w naszym rodzimym Wieśku. Ale co chciałbym dodać... Otóż grywalność, jaka towarzyszy Dragon Age: Inquisition, jest moim zdaniem nieziemska, stąd mój zachwyt tą grą i komentarz, jaki udzielam na Twoje pytanko. Dodam tylko, iż za mną około połowa gry z jednym tylko ogranym DLC, a 115 godzin na liczniku. To chyba mówi samo za siebie :-) Trzymaj się!
Martius_GW Z jednym aspektem się z Tobą zgodzę: faktycznie, mapy mogłyby być trochę mniejsze, z lekko okrojoną "zbieraniną", to fakt. Ale cóż, nie ma róży bez kolców, a jest to (przynajmniej dla mnie) tak naprawdę żaden problem, gdyż, powtórzę się, TA "ZBIERANINA MA W TEJ GRZE PRZYNAJMNIEJ JAKIŚ SENS, a w mało której grze tak jest (w innych produkcjach najczęściej zbieramy to czy tamto, bo nam tak po prostu "wypada" to robić, aby wydłużyć sobie przyjemność z obcowania z produkcją).
Nie lubię AC ale tam dla przykładu w 2 mogłem w ominąć większość takich atrakcji jeśli mnie nie interesowały (z kilkoma wyjątkami jak zmuszenie do szukania części kodeksu na sam koniec).
No właśnie, rzecz w tym, że ja NIE CHCĘ I NIGDY NIE POMIJAM pobocznych aktywności danego świata gry. Powód jest prosty: zawsze chcę wycisnąć z gierki wszystkie soki, czyli ukończyć ją na 100%, skoro wydałem na nią ciężko uciułane pieniądze. I właśnie w tej produkcji cieszy mnie, że nie istnieje konieczność "zmuszenia się" przeze mnie do zaliczania owych "dupereli", bo są one po prostu przydatne (odłamki, astraria) i ciekawe (strony kodeksu). Tyle z mojej strony na ten temat.
Dodam tylko, że przecież każdy ma inny gust i Tobie ma prawo nie podobać się to czy owo w tej produkcji. Ja tam jestem bardzo zadowolony, bo ostatnio nie każda gra przykuwa moją uwagę na tak długie godziny, stąd moja subiektywna ocena wystawiona temu dziełu: 9.
Pozdrawiam :-)
Martius_GW. Co do widoku taktycznego, zgodzę się z Tobą. Ale, tak między nami mówiąc: do czego jest Ci on potrzebny? Wystarczy mozolnie, lecz zarazem wytrwale rozwijać swoją postać i swych towarzyszy, by od pewnego poziomu stać się maszyną do zabijania bez konieczności planowania jakichkolwiek akcji. Ponadto, dodam jeszcze, iż sterowanie klawiaturą jest tragiczne, ale po podłączeniu pada, to jak niebo, a ziemia: różnica jest kolosalna i gra się wyśmienicie! Teraz, co do Twojego "porównania" z Asasynem... Sam zacząłem przygodę z tą serią i zatrzymałem się, póki co, przy Assassin's Creed: Brotherhood. BO W TEJ SERII FAKTYCZNIE ZNAJDŹKI I ZADANIA SĄ NA JEDNĄ MODŁĘ, NIC NIE WNOSZĄCYMI DO ŚWIATA GRY. W Inkwizycji jest zgoła inaczej, o czym wspomniałem już w poprzednim komentarzu, więc nie będę się powtarzać. Co prawda, część zadań pobocznych (nie mówię o "znajdźkach") mogłaby być bardziej urozmaicona (ciekawsza?), ale wskaż mi RPG-a idealnego, z niemalże każdą interesującą aktywnością poboczną, bo ja takiego jeszcze nie spotkałem, a niemało gier (w tym właśnie RPG) mam już na koncie, biorąc pod uwagę swój wiek. Krótko mówiąc: chylę czoła przed Bioware i przed pracą, jaką wykonali, życząc Im jak najlepiej na przyszłość!
P.S. Rozumiem, że w dzisiejszych czasach "wszystko już było...", ale strasznie denerwuje mnie narzekanie na praktycznie każdą grę, jaka się ukazuje. Zrozumcie, iż nie jest dziś już tak łatwo, jak kiedyś, stworzyć odkrywczą, niebanalną fabułę. To tak, jak z innymi odkryciami w nauce. Kiedyś odkrycie naukowe (wynalazek) to był faktycznie fenomen na skalę światową. Dziś patrząc, tak naprawdę stoimy w miejscu, bo z coraz większym trudem naukowcy wprowadzają jakąś innowację na rynek. Dlaczego? BO PRAWIE WSZYSTKO JUŻ ZOSTAŁO ODKRYTE! Piszę celowo PRAWIE, gdyż nigdy nie odkryjemy wszystkiego, to sprawa oczywista, ale myślę, że rozumiecie, o co mi chodzi. I to samo dzieje się z grami. Także, starajmy się nie narzekać i cieszyć się, że są jeszcze twórcy, którym NADAL SIĘ CHCE i oby chciało im się jak najdłużej! Amen :-)
Apeluję do wszystkich tych, którzy jeszcze ociągają się z zagraniem w tę wspaniałą grę: ZRÓBCIE TO, ZAGRAJCIE W NIĄ, A NIE POŻAŁUJECIE!!! Z początku, kierując się tekstami w stylu: "to takie MMORPG..." itp., wahałem się z zagłębieniem się w tę produkcję. I powiem tak: może i owa część Dragon Age'a jest podobna w pewnym aspekcie do powyższego gatunku gier (w które to nie gram, tak na marginesie), ale robi to z gracją, powodując, iż po prostu się tego nie dostrzega. Każde "znajdźki" mają tak naprawdę ukryty w sobie sens (przekonujemy się o tym dopiero w późniejszej fazie gry, trochę cierpliwości :-)), a większość z nich to notatki o, jakże interesującym zresztą, świecie gry (zdobywanie doświadczenia za zbieranie ich to dodatkowy bodziec dla nas). Krótko mówiąc: GRA WCIĄGA NIESAMOWICIE, MÓWIĘ WAM!!! Mam za sobą dopiero tak naprawdę 1/3 gry, a 86 godzin na liczniku (gram w edycję GOTY z wszystkimi DLC). Odchodzę od monitora tylko w dwóch przypadkach: bólu głowy wywołanego dłuuuuuuuugim graniem albo bardzo późnej pory, zmuszającej mnie do wypoczęcia przed pójściem do pracy :-) Mam już prawie 33 lata na karku, a gry nadal bawią mnie niesamowicie. A "Dragon Age: Inkwizycja" tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu...
Poradnik pierwsza klasa "bartek"!!! Gry - online jak zwykle przodują! Gratuluję "bartek", świetna robota!!!
Przepraszam bardzo, czy wie ktoś, gdzie są te wszystkie ślady zwierząt do odnalezienia? ja znalazłem tylko 2, a gdzie jest trzeci? :-)
Jescze jedno: w zielarstwie odkryłem wszystko, co można było i mam 94%. Co jest nie tak? :-)Pozdro!
Proszę Was, nie negujcie Autora tego poradnika! Człowiek włożył w niego wysiłek, a tu jeszcze pretensje...
Mam jednak pytanie do GRY-ONLINE: skoro do takiej gry został napisany poradnik ( i o.k., nie mam nic przeciwko temu ), to dlaczego nie piszecie Państwo poradników do znacznie ciekawszych i lepszych jakościowo gier, np. "Blood magic"? Czy mogę uzyskac odpowiedź na to pytanie? Pozdrawiam!