Po długiej chwili milczenia, Grimes usłyszał pierwsze kroki.
***
Z ciemności wyłoniła się postać. Była to wysoka leśna elfka.
-Witaj-przywitał się Grimes
Nie usłyszał odpowiedzi. Kilka sekund później z końca korytarza słychać była kolejne dudniące kroki. Z mroku wyłonił się Nord i sprawnym ruchem wybił nóż prosto w szyje elfki. Posadzkę zalała krew . Strażnicy szybko zareagowali i jeden z nich wymierzył cios prosto w twarz zabójcy. zakrwawiony Nord upadł na ziemie.
-No masz, straciłyśmy jedyną chętną - skomentował jeden ze strażnik który cały czas stał za Angrą.
-Ktoś jeszcze jest chętny? - Krzyknął Grimes
-Ja! - odpowiedział więzień z samego końca korytarza
-Czemu nie podejdzie?
-Jest związany- wyjaśnił jeden ze strażników
-Rozwiązać go już- Porucznik wydał polecenie
Strażnicy poszli wykonać polecenie. Po chwili z ciemności wyłonił się więzień. Angra spojrzał mu prosto w oczy. To był Khajiit średnio wyskoki gepardokształnty Khajiit. Grimes nienawidził tej rasy. To właśnie oni przed laty zamordowali jego żonę i dzieci.
-Witaj -Przywitał się delikwent po czym splunął na trupa leśnej elfki. Khajiit był ubrany w obdarte ubranie jak każdy więzień, ale Angre coś w jego ubiorze niepokoiło.
-Oto złodziejaszek Dar S’Art najprzebieglejszy ze wszystkich łotrów w Skyrim -przedstawił Khajiita czerwony od krwi Strażnik -Pochodzi z Morrowind gdzie on i jego rodzina byli niewolnikami. Pewnego dnia zbuntował się i zabił swojego właściciela. Wtedy uciekł z rodziną do Skyrim i zamieszkał w Greymoor. Gdzie Trudnił się kradzieżą. Podczas jednego z swoich rabunków został złapany, lecz podczas swojej ucieczki zabił dwóch Strażników i zranił pięciu. W sądzie zarzekał się że jest Magiem nikt mu nie uwierzył i skończył tu.
-Coś jeszcze?-Dopytał porucznik
-Tak, we więzieniu doprowadził do trzech buntów które pociągnęły za sobą dziesiątki ofiar.
-Aha
Grimes po krótkim zastanowieniu doszedł do wniosku że idzie na samobójczą misje i śmierć obok mordercy i złodzieja nie była jego marzeniem, ale z drugiej strony mógł zabrać na śmierć Khajiita przedstawiciela rasy na której od tak dawna chciał się zemścić. Do butów porucznika dopłynęła krew.
-Dobrze szczegóły wyprawy poznasz później-Powiedział porucznik Angra i odszedł
Na twarzy S’Arta pojawił się szyderczy uśmiech .