Gra literalnie żerująca na dokonaniach branży.
Przepraszam. To nawet nie gra. To najnudniejszy wirtualny spacerniak jaki widziałem. Płaskie do bólu postacie. Gra, rozrywka, wolność - to dla twórców tylko słowa. Tego tu nie ma. Jest bezpłciowo. Bez charakteru.
Oni chyba myśleli że zrobią drugiego Wieśka przez Disco Elysium, ale jakby nie wiedzieli co uczyniło te gry tym czym są. Umieli skopiować parę animacji i pozornie tylko styl rozgrywki.
Cieszę się że grałem u znajomej, bo płacenie za to byłoby dla mojej kieszeni najgorszym interesem życia.
Gra literalnie żerująca na dokonaniach branży. Przepraszam. To nawet nie gra. To najnudniejszy wirtualny spacerniak jaki widziałem. Płaskie do bólu postacie. Gra, rozrywka, wolność to tylko dla tej gry słowa. Tego tu nie ma. Jest bezpłciowo. Bez charakteru. Oni chyba myśleli że zrobią drugiego Wieśka przez Disco Elysium, ale jakby nie wiedzieli co zrobiło te gry. Umieli skopiować parę animacji i pozorny model rozgrywki. Cieszę się że grałem u znajomej, bo płacenie za to byłoby dla mojej kieszeni najgorszym interesem życia.
Nie rozumiem totalnie negatywnych opinii, choć jestem bardzo krytycznym człowiekiem. Gierka niesamowicie mnie ujęła klimatem. Takie przystępniejsze Dark Soulsy bez zbędnych zawiłości, natomiast fabuła nie jest też jakaś nachalna. Podszedłem do gry bez żadnych oczekiwań. Przyciągnęła mnie stylistyka. Klimat, muzyka i design świetne. Przywodzi na myśl mieszankę Blasphemous ze wspomnianymi soulsami, ale w wydaniu dla laików. Najbardziej satysfakcjonujący jest level design i stopniowe otwieranie skrótów i odkrywanie jak wszystko zaczyna się ze sobą łączyć niczym puzzle.
Po najnowszym gameplayu wszystko wskazuje na zmarnowany potencjał, nudnego klona nowych Residentów i zmarnowane pieniądze na super aktorów.
I zanim się ktoś tutaj spoci, żeby napisać, że to Residenty kopiowały z AiTD... tak i co skopiował Capcom, to też znacznie usprawnił... wszystko można by rzec.
Tutaj mamy sytuacje odwrotną. Leniwa żżyna, która wydaje się być wykonana gorzej, zamiast lepiej.
Cd. konkretów, to świat wydaje się pusty i nieciekawy, stwory bardzo średnie, a cutsceny niby miały być tajemnicze, a wyszedł tylko nieciekawy bobel.
Miałem spore oczekiwania, wobec takiej marki jak Alone in The Dark, która grubo po ponad 20 latach bierze się za reboot (tymbardziej jak angażują nie byle jakie nazwiska z Hollywood).
Zapowiada się jednak klapa, większa niż w 2008 i taka, która może pogrzebać serię na dobre.
Naprawdę chciałbym się pomylić... tak chociaż trochę, aby pomyśleć że warto zagrać.
Dajcie na PC!
Nie do pomyślenia dla mnie jest to, że tak dobra gra nie poszła jeszcze do szerszego grona.
Na emulatorze działa i wygląda 10x lepiej niż to co na powyższych screenach.
3rd Birthday jest niesamowicie grywalna i dynamiczna. Przerywniki i muzyka to miód. Można narzekać, że fabuła pomieszana, ale w takim razie ktoś chyba nie grał w serię Metal Gear Solid, która za to jest tak czczona.
Wiem że są fani serii Parasite Eve, którzy pominęli tę grę ze wzglądu na kontrowersyjne opinie. No cóż. Dla mnie to najlepsza część po klimatycznej jedynce.
Rynek jest zalany dzisiaj szmirami i crapami (co druga gra na premierę jest nieskończona), a ta perła pozostaje niedoceniona.
Gratka dla fanów twórczość H.P. Lovecrafta!
Nigdy nie ciągnęło mnie do gier typu film interaktywny, ale spróbowałem ze względu na sentyment do prac tego autora, którego dzieła czytałem z pominięciem właśnie Dagona. Gra niesamowicie wciągająca. Magnetyzm detali + muzyka sprawiają, że każdy kadr pochłania.
Ciekawostki są szczerze nawet bardziej ciekawe od fabuły samej gry i robiłem wszystko żeby żadnej nie pominąć.
Gratka dla fanów twórczość H.P. Lovecrafta!
Nigdy nie ciągnęło mnie do gier typu film interaktywny, ale spróbowałem ze względu na sentyment do prac tego autora, którego dzieła czytałem z pominięciem właśnie Dagona. Gra niesamowicie wciągająca. Magnetyzm detali + muzyka sprawiają, że każdy kadr pochłania.
Ciekawostki są szczerze nawet bardziej ciekawe od fabuły i robiłem wszystko żeby żadnej nie pominąć.
No tak... no... mówią że złe. Obrzydzą człowiekowi, a gierka dobra i ma więcej wspólnego sposobem budowania fabuły i klimatem z New Vegas czy klasykami niż część trzecia czy czwarta. Hejt wziął się tu widzę chyba z aspektów technicznych i tego jak gra się miała po wydaniu. Ja zacząłem grać w końcem roku 2020 i moja obiektywna opinia jako fana serii jest taka, że fabularnie jest tu bardzo ciekawie. Nie podejmujemy bardzo ważących decyzji, ale to wynika z mechaniki gry. Cała frakcja nie może obrócić się przeciwko nam kiedy ukradniemy im puszkę, jak to było w starych częściach, ale czy to źle?
Część od której zacząłem przygodę z serią i ani trochę tego nie żałuję. Ogrom historii płynącej z fabuły, postacie, muzyka i ogólna atmosfera były czymś nowym co mnie wciągnęło od pierwszych godzin gry. Zanim ukończyłem fabułę minęły miesiące... może rok. Teraz będąc fanem, który zna już serię na wylot, mogę napisać, że gdybym miał zaczynać przygodę z serią od nowa to znów zacząłbym ją od New Vegas.
Nie wykorzystał pełnego potencjału oryginału, który tkwił z klimacie, ale to naprawdę dobra gra dająca sporo frajdy. Dla przyjemnego mruczenia niektórych samochodów jeżdżę po mieście jeżdżę powoli, a każda okazja do strzelaniny wyzwala naprawdę dobre doświadczenia. Aktorstwo jest genialne, ale drażni mnie jak przemodelowali charakter Tommyego. Jest bardziej gangsterski, ale jednak nie ten sam koleś, którego polubiłem w pierwowzorze. Przekaz gry niestety został zmieniony i uproszczono go do jednego słowa - Rodziny.
To co mnie gryzło w poprzedniczce to klaustrofobia, która, jasne, była umyślna, ale mnie bardziej irytowało takie wykorzystanie potencjału gry. Raccoon City to więcej przestrzeni i możliwości. To co zdecydowanie stoi dla mnie na szczycie to GRA AKTORSKA. O ile w oryginale postacie oprócz Jill były nijakie to tutaj polubiłem chyba wszystkich oprócz Rosso ??. Gra trzyma super poziom pomijając jej długość i parę szczegółów.