Darkest Dungeon to gra, jakiej nigdy wcześniej nie spotkałem a jakiej nieświadomie wyczekiwałem od lat.
Nie jest aż tak trudna jak niektórzy próbują sobie tłumaczyć bo wystarczy ostrożne rozgrywanie misji i staranie się, by maksymalnie "wyczyścić" każdy z lochów, by odłożyć troche grosza.
Trudne sa jedynie rozgrywki z bossami Swine i Hag, na całą resztę wystarcza jedna taktyka (ale nie zdradzę jej bo uważam, że to dośc istotny element zabawy, by samemu dojść do pewnych wniosków).
Gdy po raz pierwszy skompletowałem drużynę ulepszonych i wyposażonych "na maksa" (w sumie 8 postaci w 90 tygodniu), byłem pewien, że gra już się zakończyła. Odpaliłem jednak misję ubicia Swine God na poziomie champion i cała czwórka moich bohaterów w ciągu kilku tur przestała istnieć. Wysłałem drugą, z misją zemszczenia się na prosiaku i nagle miałem ośmiu 6-levelowych bohaterów na cmentarzu. Wściekłem się a jednocześnie jestem zauroczony tym, jak bezlitośnie wytknięto mi każdy błąd jaki zrobiłem, począwszy od ustawienia bohaterów, przez dobór umiejętności, aż po zbyt lekkomyślne wyposażenie bohaterów w celu zmaksymalizowania zadawanych obrażeń.
Tej grze jeszcze wiele brakuje ( system quirków jest trochę denerwujący przy bardziej rozwiniętych bohaterach) ale wiem, że spędziłem przy niej około 20 godziń w ciągu zeszłego tygodnia i na pewno nie był to nawet 1% czasu jaki los mi na nią przeznaczył.
Gorąco polecam.