A ja oprócz mema mam flashbacki z serii Watch Dogs, gdzie z gry z właściwym jej klimatem zrobiono jakiegoś newschoolowego ziomeczka co śmiga ze smartfonem i jest królem życia.
Koncepcja Saints Row może i dotarła do pewnego muru, może i nie wszystkim siadał ten klimat... ale na litość - dzięki temu ta gra się sprzedawała i jak mnie wręcz to momentami odpychało, tak wtedy i dziś miałem frajdę z ogólnego luzu i czegoś innego. Nowej edycji saints row przydała by się widocznie omawiana broń, bo wygląda jakby ją ktoś wykastrował - ukryty za otoczką wybuchów i akcji bohater jest mizerny, grymasi i boi się petard