Szczerze mówiąc - znów ta sama śpiewka co z The Gnosis.
Frontier zignorował działania graczy psując cały progres.
Prawdę mówiąc, dzięki takim "zagrywkom" (nie wspominając na robienie wszystkiego byle jak, na szybko, bez rozwijania potencjału gry), to Elite niedługo będzie martwą grą, bo nie każdemu w smak grindowanie każdej byle rzeczy lub sama eksploracja galaktyki.
To już singleplayerowy X4 czy wieczna alfa Star Citizena pozwalają na więcej.
Elitkę stać na to co te gry, ale Frontier ma to gdzieś. Bo tylko "Paintjob Dangerous" się liczy.