Witam. To mój pierwszy post na forum ( nie mam raczej zwyczaju komentować postów innych użytkowników, tu jednak coś we mnie "drgnęło" ). Do rzeczy...
Owszem, link Corran Horn'a nie ukazuje "prawdziwej walki" w myśl pojedynku na śmierć i życie, natomiast przedstawia sport w konwencji i ramach autentycznych średniowiecznych zasad turniejowych, w których zwycięztwo uzależnione było od powalenia oponenta.
Zaostrzona broń po "trafieniu w kolano" nie pozbawiłaby przeciwnika kończyny. Rzeczywistość odbiega od tego co widzimy w grach komputerowych czy anime typu "Berserk", inaczej nikt nie siliłby się na dzwiganie 20-25kg stali na grzbiecie. Jedynym sposobem na skrzywdzenie kolegi zakutego w stal, było celowanie w nieosłonięte pancerzem części ciała lub powalenie go i próba "wsadzenia" sztychu w szparę w opancerzeniu. Wyjątkiem były tu wyspecjalizowane wynalazki typu późnośredniowiecznych/wczesnorenesansowych młotów lucerneńskich (przykład www.metmuseum.org/art/collection/search/26670). Lecz była to broń piechoty, określana w epoce jako "nierycerska" - taki "otwieracz do puszek").
Jeżeli interesuje nas coś autentycznie zbliżonego do walki "na śmierć i życie", będzie to raczej HEMA/DESW (www.youtube.com/watch?v=x_yO7X3kY1U&t=1s )
Pozdrawiam