Prawdopodobne jest, że wszystko zostało ustawione przez Activision-Blizzard, a to co się dzieje teraz, czyli kolejni zbanowani gracze i protesty to po prostu gawiedź, która połknęła haczyk. Jak można uwierzyć, że manifest podczas tak niszowej imprezy "sportowej" został od tak rozdmuchany? Wcześniej tylko gracze Hearthtone i to w dodatku, jakaś ich część wiedziała, kto jest mistrzem świata, albo kto to taki jakiś Blithung. A teraz wszędzie się mówi o banie i wpływie Chin. Wystarczy spojrzeć, jak zmieniała się cena akcji tej firmy od tego wydarzenia. A teraz wyobraźcie sobie, gdyby zamiast tego pojawił się news - Chiny wprowadzają embargo na produkty Blizzarda. Ludzie nadal nie rozumieją, że jest wolny rynek - jak chcesz to coś kupujesz, jak nie to nie. W takich Chinach jest już rynek regulowany przez rząd, więc chyba oczywistym jest, że gdyby Blizzard na ten proceder nie zareagował, straciłby więkoszść odbiorców Diablo Immortal w Azji czyt. większość odbiorców w ogóle. Zeszłoroczny Blizzcon był po prostu marną próbą sprzedaży marki Immortal na rynku Amerykańskim i może Europejskim.