To wy jesteście chorzy z nienawiści, prawdziwi patrioci piszą ody, poematy i pieśni sławiące Pana Prezesa Kaczyńskiego Jarosława.
Oda dla Jarosława Kaczyńskiego, przywódcy narodu, zwycięzcy w wyborach
Niby zwycięski Chrobry wzmacniasz państwo nasze,
Ty , który od nowa polską godność wskrzeszasz,
Jak orzeł ponad skałą wzlatujesz i zawsze,
To Ty masz rację, Ty na pomoc spieszysz.
Tyle dróg przejść musiałeś, wodzu nasz zwycięski,
Tyle klęsk przejść musiałeś by podnieść się z klęski,
Tyle lat musiałeś czekać by teraz już w chwale,
Rządzić Polską, by zmieniać nasz kraj stale
W kierunku mocarstwa od morza do morza,
By wszystkie narody od Bałkanów po Bałtyk
A nawet ptaki co krążą w przestworzach,
Wielbiły Polskę i wielbiły jej wodza.
O Jarosławie Wielki, władco dusz Polaków,
Który nasz naród wyprowadzisz z klęski,
Który zdobędziesz imperium Lechitów,
I znów odrodzisz Warszawę i Kraków.
Niech będzie pamięć Twego brata Lecha
Na zawsze w kraju świętego Wojciecha
Łączyć a nie dzielić naród nasz wybrany
Selim Chazbijewicz
Każdy może wybrać drogę Prawdy i każdy może zostać zdrajcą, sprzedawczykiem i szubrawcem.
Wolny wybór.
To My wyznaczamy kto, kiedy i jak.
Nikt nam nie będzie narzucał.
Zdrajca to zdrajca, ubek to ubek, chyba że się zrehabilitował.
A niech sobie rysują linie we wszystkich kolorach, nawet niech sobie tęczę narysują.
To ich najważniejszy kolor - tęczowy.
My reprezentujemy Suwerena, właściwie Suweren to My.
Niech żyje Suweren!
PiS niech żyje!
Mamy twórców, mamy zasób niezmierzony, ale najważniejsze, mamy Prawdę.
Nie taką waszą prawdę, skarlałą i ujadającą z pod kanapy.
My mamy Prawdę przez P jak Polska!
Prezydent Lech Kaczyński wkracza do nieba
doborowym dowodził oddziałem i wszyscy idą wyprostowani
niebieską aleją jakby manewr "odchodzimy" powiódł się
i nie było wybuchu który miał zmienić ciało Polski w proch
a ich rozszarpać na kawałki by nie było ani śladu ani nadziei
tak chciano ich ośmieszyć i każdą kroplę krwi zamienić
w kroplę farby drukarskiej niosącej kłamstwo za kłamstwem
tak chciano ich ośmieszyć z każdej nitki ich mundurów
snuć odwieczną szatę zdrady narzucać ją na usłużne plecy
lecz statek ich powietrzny rzucony na złom na deszcz na rdzę
w Feniksa się zamienił by w górę serca unosić niepokorne
a Oni wkraczają teraz do nieba: dwaj Prezydenci generał
Błasik Anna Solidarność Janusz Kurtyka kapitan Protasiuk
admirał Karweta i pozostali zrównani w szarży bohaterstwem śmierci
wniebowzięci w blaski ideałów bo tylko wiara w nie czyni cuda
gotowi przyklęknąć i pochylić głowy przed potęgą ofiary najwyższej
odznaczonej dziurą w nagiej oblepionej katyńską ziemią czaszce
witają ich w milczeniu odziały powstańców
podchorążowie Wysockiego zwycięska kawaleria
polegli w potyczkach i dobici bagnetami
kto służył ojczyźnie odnajdzie ją w niebie
nie widzą już smoleńskiej mgły
ani plugawego spektaklu umywania rąk
odznaczania zdrajców i stawiania pomników najeźdźcom
uginania karków i powszechnej hańby milczenia
wkraczają teraz do nieba i śpiewają im aniołowie
tak piękni i młodzi jak stewardesy które
wytrwały przy nich do końca
wkraczają do nieba
i wita ich Chrystus
przejmuje stery i
ofiarowuje im
Polskę
ALEKSANDER RYBCZYŃSKI
- poeta, krytyk artystyczny, fotograf, publicysta i wydawca. Absolwent historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował tomem wierszy "Jeszcze żyjemy" (1982), za który otrzymał Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Wydał m.in. książki poetyckie: "Światłoczułość" (2003), "Jaskółka" (2004), "Kaligrafia w ciemności" (2009). Mieszka w Toronto.
Rymy?
Rymów Ci u nas dostatek.
Wielu poetów sławi nasze dokonania:
Sława *
Pałac zdobyłeś. Tłumy na Frascati
Na całą Polskę sławiły Twe imię.
Przyglądam się tej barwnej fotografii.
Po lecie, rychło nadchodzącej - zimie.
Zimny był Pałac. Nieufni sąsiedzi.
Wśród żyrandoli kapuś ściskał pięści.
A Ty jak dziecko, co ma księżyc w sieci,
Ukradłszy nocy blask – nie wierzysz zemście.
Smok wyszedł z jamy. Padłeś pod Wawelem.
Niebo zamknięte. Srożą się wulkany.
Nadziei w sercach strwożonych niewiele.
Głosimy klęskę setne licząc rany.
Po nocy – brzask. Po zimie wiosna świta.
Po ojcu – syn. A brat szlusuje brata.
Są moce zła. Lecz Anioł wnet je schwyta.
To zwykły Sławy bieg. Porządek świata.
* Część wiersza datowana 23.IV.2010 r. Całość tekstu na stronie Andrzeja Tadeusza Kijowskiego.
To nie żadne prowo.
To Prawda i Słuszność.
Pan Prezes Kaczyński Jarosław przewidział, przenikliwie spojrzał w teraźniejszość, wyciągnął nauki z przeszłości i wyekstrahował przyszłość.
Będzie dobrze.
My nie czujemy strachu, My nie boimy się zasad tradycyjnych, kwasów w naszej rodzinie też się nie boimy.
My stać będziemy niezłomnie w jednym rzędzie z piastowymi wojami na straży.
Niech sobie Niemce plują, niech Francuzy szmoncesy opowiadają.
My plwamy na to.
My ruszamy z posad bryłę świata i związek nasz solidarny ogarnie ludzki ród.
Ale Suweren złożył na nasze barki ogromną odpowiedzialność.
I my taką odpowiedzialność dźwigamy.
Będziemy z sił całych bronić naszej wolności.
Nasz las, nasze drzewa, nasza decyzja.
I rachunku krzywd żadna obca dłoń nie przekreśli.