Tak szczerze, a zapowiada się, że będzie ku temu szansa, tej zimy porzucałbym się śnieżkami kooperacyjnie, czyli w dwóch drużynach grających przeciwko sobie. Tak zwyczajnie, tyle że w przebraniach swoich ulubionych herosów. Oczywiście nie jak mainstimowcy w puchowej kurtce z czapką i szalikiem, ani nie jak Ci którym się wydaje, że nimi nie są - w opatrzonych przebraniach kapitana Ameryki, Wdowy czy Hulka, (choć przyznam, że filmy z tej seriI dobrze się oglądało). Chciałbym czegoś nietuzinkowego ludzi przebranych za takich z PC’ towych gier. Ja przebrałbym się za skazańca który uciekł z koloni górniczej i z chęcią zobaczyłbym za jakie postacie reszta by się przebrała :P Wiem, że wypowiedź brzmi jak nakaz rodziców "odejdź od tego komputera i wyjdź na pole" ale pamiętam, że jak miałem 7 lat, to rzucanie się śnieżkami, budowanie iglo, czy też wynoszenie wiader wody z domu żeby zrobić lodowisko to była po prostu super super zabawa!
Słuchaj - O ludziach wyniosłych mówię, że im jedynie herbu brakuje lub „widziałem tytuł szlachecki w promocji – nie chcesz?”, natomiast o hejterach – wątrobowce, ponieważ mówią (od autora - mówią jest przekreślone) ?m?ó?w?i?ą? zazwyczaj piszą co im leży na wątrobie. I choć nie ma to związku z opowiadaniem, chciałem abyśmy się trochę na początku poznali.
- Przeważnie, nie mam za dużo do powiedzenia od siebie, dlatego musiałem w końcu to z siebie wyrzucić, nie wytrzymałem.
- Też mi miło, lignum vera vitae jestem, tudzież choinka. Ekhm.. kim jesteś i dlaczego tu się pojawiłeś? Kogo jak kogo, mało tu się Ciebie spodziewałam.
- Jestem copywriterem na dorobku, a mój zawód to opowiadanie cudzych historii. Dziś jestem tutaj żeby dokończyć taką jedną.
- Jaką? - Zapytała z zaciekawieniem w głosie choinka
- Tą, ale zabrakło mi tuszu w laptopie, wybacz, nie tak mnie wychowano.
- Minusy cyfryzacji..
- Dokładnie, nie ma to jak wieczne pióro w drukarce.
- Chyba będziemy musieli kończyć, bo się przemęczysz. Nie masz zupełnie pomysłu na tą historię – jest 23:46, a tu trzeba walczyć, to je Valhalla!
- Pomyliłaś kwadranse, ja to miałem powiedzieć – powiedział narrator i nadludzkim wysiłkiem wyskrobał słowo, biorąc zamach chińskim laptopiórem kupionym okazyjnie w promocji w zestawie z bez drukarki.
to twój Konie