Brawo, specjalnie się zarejestrowałem aby skomentować.
Zanim zagrałem po raz pierwszy na Nostalriusie, mówiłem podobnie. Ot, ludzie patrzą na to przez różowe okulary, tęsknią bardziej za młodością niż vanilią.
No ale wtedy stworzyłem pierwszą postać. Rany, jakie to było dobre! Znowu, od bodajże WotLK poczułem coś o czym już dawno zapomniałem! Przygodę! Levelowanie było przyjemnością, questy były znów wymagające! Redridge solo było prawie niewykonalne. Kiedy ostatnio byliście zmuszeni (ale w tym dobrym znaczeniu) do znalezienia grupy aby wykonać zwykłe questy? Wszyscy wiemy że obecnie levelowanie na globie to nudny faceroll (głównie na instancjach które można wysolować). Poza tym mniej więcej wtedy uderzyło mnie że prawdopodopnie nie gadałem z nikim na /s od mniej więcej cata.
No a potem przyszło to, level 18, wypadało by skoczyć do Deadmines. Obecnie trwa to jakieś 15 minut, zazwyczaj masz jakiegoś afk na follow.
Na Nostalriusie to było wyzwanie, dość szybko zmontowaliśmy party, jakieś 40 minut. Pierwsze wipe zanim weszliśmy do instancji. Niektórzy nie wiedzieli jak tam dojść tak btw. Wyczyszczenie VC zajęło nam jakieś 1,5 godziny ale satysfakcja była większa niż po rajdzie w WoD.
Ale to i tak nic w porównaniu do questa na Vertigan Fist, niemal 10 godzin ze szwedzkim dwarfem paladynem (hälsningar Gobdir), kiedy odbieraliśmy młotek pod bramą IF dosłownie popłakaliśmy się z radości. W Legionie po dropie pierwszego legendara ledwo podskoczyła mi powieka.
Niestety wtedy przestałem grać. Gdy zorientowałem się że przesiedziałem ponad 12 godzin za jednym posiedzeniem musiałem odinstalować tę grę, nie te czasy niestety, człowiek się zestarzał, nie ma czasu na przygody.
Może nieco chaotycznie, ale to moje odczucia. Nigdy nie byłem pro playerem, zawsze bardziej bawiły mnie małe rzeczy. Instancje, questy, world pvp, profesje, dziwne buildy etc. Obecnie wow przypomina jakieś league of legends, jedna i jedyna meta, wszyscy te same postaci z tymi samymi buildami i itemami... Legendarny loot z losowych skrzynek, pokemony, twittery, facebooki. Co z tego że w ładniejszym opakowaniu jeśli tak naprawdę bez duszy?