Far Cry 2 był śliczny i były momenty, że stałem np. nad jakąś rzeką i podziwiałem widoki:) Ale tak jak pisali poprzednicy, gra bardzo szybko zaczynała nużyć. Jeżdżenie albo pływanie w jedną i drugą stronę doprowadzało do pasji głównie przez oskryptowanie punktów kontrolnych. Można było wybić wszystkich do nogi, potem wystarczyło odjechać/odpłynąć na jakąś odległość i po chwili na posterunku czekała ta sama załoga. Bezsens totalny...
Nie wiem, czy ktoś zauważył ale kiedy redaktorzy testowali mecz Polska-Irlandia, to okazuje się, że twórcy gry zrobili z Irlandii Nową Zelandię (zobaczcie, co pojawia się na mapie świata)... Ale zonk:)
Mnie dziwi tylko jedno - skoro od dawno wiadomo, że SH wychodzi mocno niedorobiony, to po co rzucacie się do sklepów i kupujecie to za spore pieniądze?? A potem jest płacz i lament... Bez sensu. Ja czekam sobie na kolejne 3 patche i kilka modów i wtedy ewentualnie kupię tą grę, ale nie za 115zł tylko np. za 60zł, bo będą pierwsze przeceny. dasintra powinien to znać choćby z serii WiTP, bo tam praktycznie dopiero w rok po wydaniu gry da się grać całą kampanię. Podobnie od dawna robię z serią Football Manager. Od początku wiadomo, że dopiero patch ...0.3 będzie tym ostatnim i wtedy warto zasiadać do gry...
czarli1986 - dwie sprawy. Po pierwsze zastanów się. Gdyby gry mogły kosztować na początku połowę taniej i producent miałby mieć z tego większy zysk, to myślisz, że jest idiotą i robi sobie na złość? Jest coś takiego, jak ekonomia, opłacalność itp. Stwórz coś kiedyś i wystaw na sprzedaż. Zobaczysz, że Ty wycenisz swoją pracę na np. 100zł, a wiele osób powie, że jesteś sęp na kasę, zabijasz rynek itp. i powiedzą, że gdybyś sprzedał za 50zł, to by kupowali od groma. Norma. Ja pracuję w branży samochodowej i ludziom się wydaje, że dealerzy mają takie marże na samochodach, że głowa boli. Dobre sobie. Jakbyś zobaczył, że na samochodzie za 100000zł zostaje 1000zł marży, to byś się zdziwił. Dzisiaj ten rynek przypomina rynek konsol. Nie zarabia się na samochodach (albo zarabia się bardzo mało), ale za to zarabia się na częściach, serwisach, naprawach blacharskich itp. Jak wiesz, do produkcji konsol się dokłada sporo kasy, ale potem zarabia się na grach, stąd gry na konsole nigdy tanie nie będą.
Sprawa druga - pensje. Mówisz, że wyśmieją. A wiesz dlaczego? Bo ludzie przychodzą i wołają 2000-3000zł podstawy!! Nikt Ci tyle nie da, chyba że jesteś gość z dużym doświadczeniem i idziesz na specjalistyczne stanowisko. Każdy da Ci najniższą podstawę 1000zł, a resztę możesz dorobić na prowizjach. I jak będziesz się starać, to możesz dobrych kilka tysięcy zarabiać. Poza tym taki system motywuje do pracy. Znam wielu ludzi z banków (sam kiedyś pracowałem) i branży moto, którzy mają niską podstawę, a zarabiają bardzo dobrze. To nie problem.... Pozdro
czarli1986 - zarzucasz komuś, że posługuje się badaniami, które wg Ciebie są do kitu, a sam rzucasz kwoty i liczby wzięte z kosmosu i niczym nie poparte. To, że Ty i kilku Twoich znajomych (bo pewnie nie podawałeś tylko swojego przykładu) nie możecie znaleźć pracy za więcej niż 1500zł nie oznacza, że tak jest w całym mieście/województwie/kraju. To raz. Po drugie gadanie, że gry są drogie. Oczywiście fajnie by było, gdyby były tańsze. Ale nie są. Tyle, że to jest tylko rozrywka, a nie rzecz niezbędna do życia. Nie stać Cię na grę, nie musisz jej mieć. Proste. Nikt nie każe też kupować Ci nowości. Poczekaj trochę, aż gra stanieje albo szukaj okazji na wyprzedażach (sam wystawiłem kilka gier w idealnym stanie i już się ludzie rzucili do kupowania). Kto powiedział, że musisz mieć 10 gier miesięcznie i to jeszcze premierowych??????? Więc nie chrzań głupot, znajdź pracę i założę się, że na choćby jedną gierkę miesięcznie będzie Cię stać.
aope - całkowicie zgadzam się z Tobą na temat piractwa. Sam kupuję od wielu lat tylko oryginały. Przy tych cenach, to nawet szkoda czasu na ściąganie, a później bawienie się w szukanie cracków, łamanie zabezpieczeń itp. Bezsens. Poza tym później można sprzedać to dalej i w sumie wychodzi całkiem tanio:) Co do tych zarobków i gadania "gdyby było tańsze, to bym nie piracił", to był kiedyś przykład jednej grupy, bodajże rockowej, która wydała swój album w necie i każdy mógł to kupić za cenę, którą sam uważał za stosowną - czyli np. można było to sobie wycenić za np. 1zł. I co??? No właśnie... I tak okazało się, że album "rządził" na torrentach, bo po co wydać 1zł, skoro można mieć za darmo... Totalny kretynizm i niedojrzałość...
TRX---> zgadza się to, że ludzie bezmyślnie ściągają wszystko po to, żeby mieć. Dziwi mnie to, bo przecież ile da się ukończyć gier w miesiącu????? Poza tym nikt nie każe kupować gry od razu po premierze!!!! Wystarczy poczekać pół roku i jest wtedy taniej. Poza tym często nie ma możliwości zagrania w dany tytuł, bo sprzęt jest za słaby, a granie w niskiej rozdzielczości przy detalach na medium jest lizaniem cukierka przez szybę. Ja np. Crysisa kupię za pół roku, jak będzie już tańszy, a do tego czasu stanieją również karty graficzne, które tą grę pociągną (jeszcze mnie nie pogięło, żeby płacić 2000zł za grafę, która za chwilę będzie kosztować poniżej 1000zł)...
Triber----> jeśli komentarz dotyczył mojego postu, to źle to odebrałeś. Poza tym nie pisz od razu jaka gra nie jest dla kogo, bo co nic o innych nie wiesz.
Dla mnie grafika nie jest najważniejsza w strategiach, bo liczy się sama jakość gry. Ale w strategiach z widokiem 3D jednak ma ona duże znaczenie (przytoczone przez Ciebie EU3 nie jest tego typu grą - w nich rzeczywście grafika nie ma wielkiego znaczenia). Wystarczy spojrzeć na takie produkcje, jak Company of Heroes, czy seria Total War. I tutaj Supreme Commander przegrywa z kretesem, bo tak jak już wcześniej napisałem - nie wygląda dużo lepiej niż stare TA. Mimo to powalczę na nim jeszcze, bo chcę sprawdzić, czy wciągnie mnie na tyle, żeby zapomnieć o złym wrażeniu wizualnym.
Kurde, zawiedziony jestem. Patrząc na screenach i filmikach wydawało mi się, że to wszystko lepiej wygląda. Mam włączone wszystkie detale na max, 1280x1024 i to wcale nie wygląda dobrze. Mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że stareńki TA nie wygląda dużo gorzej. Wolne, zbyt duże menu - jak na razie mnie odrzuciło. Może spróbuję jeszcze raz...
Azzie ---> masz rację, ale nie do końca o to mi chodziło. Podałem akurat przykład techniczny, bardziej jednak miałem na myśli, że zawsze na początku wiele osób wytykało słabości Sony, a życie pokazywało co innego. Dlatego podkreśliłem na końcu, że patrzenie w specyfikacje jest bez sensu. Ile to już razy w historii sprzętu przegrywał produkt technicznie lepszy, ale bez odpowiedniego wsparcia...
Co do szans PS3, to historia rzeczywiście stoi po jej stronie. Najpierw PS1 było słabsze technicznie od Dreamcasta, a powaliło go na łopatki. Później PS2 niby było słabsze od XBoxa i ciągle było najlepsze. Zobaczymy, jak będzie teraz. Tak naprawdę wszystko zależy od twórców gier. peter123456 napisał, że nie wykorzystają procesora w pełni. To radzę spojrzeć wstecz i zauważyć, jak wyglądały pierwsze gry na PS2, a jak te z lat późniejszych (to samo było z PS1). Po prostu z biegiem czasu developerzy uczą się wykorzystywać pełne moce danej konsoli. I wtedy dopiero widać, co potrafi dany sprzęt. Dlatego nie ma co się podniecać samymi danymi technicznymi. O czyjejś porażce lub zwycięstwie pogadamy za dobrych kilka(naście) miesięcy.
Mnie też dziwi tak wysoka pozycja Railroads. Oprócz bajkowej grafiki nie ma tam nic więcej. Tak naprawdę tylko nazwa sugeruje, że ta gra ma coś wspólnego z poprzednimi częściami. Na pudełku powienien być napis: dla dzieci do 5 lat.
Triber--> Lockwood siedział wtedy na lądzie, a nie pływał na op. Chodziło mi o nazwisko dowódcy op, który wykonał atak i spowodował ostatecznie podjęcie prób z torpedami. O tych zygzakach już nie pisałem, bo to jest właśnie złe trzymanie głębokości:) Żeby było śmieszniej, to wiele torped miało dodatkowo tendencję do nawracania i gonienia za okrętem, który przed chwilą opuściły:)
Jeremy--> Były 3 wady wynikające z braku testów torped i zapalników przed wojną. Pierwszą wadą było to, że torpedy nie trzymały żądanej głębokości. Druga wada, to zapalnik magnetyczny (później z niego zrezygnowano, Niemcy mieli ten sam problem). Trzecia wada była napoważniejsza i najpóźniej odkryta (w 43'). Był problem ze spłonką. Kiedy torpeda uderzała pod idealnym kątem (90') lub zbliżonym, to obudowa głowicy zgniatała się w sposób uniemożliwiający eksplozję. Wybuchy następowały przy kątach 45' i większych. Dowódcy okrętów klęli, bo wszyscy widzieli ten problem, tylko nie Biuro Uzbrojenia. Dopiero, kiedy jeden z dowódców (nie pamiętam teraz nazwiska) wystrzelił 14 torped do unieruchomionego okrętu japońskiego i obserwował trafienia bez wybuchów, to sprawa nabrała rozgłosu i przeprowadzono testy, które potwierdziły wadę...
Było łatwiej podejść, bo Japońce byli po prostu słabo przygotowani do walki z op. Co do Yamato. Owszem, wytrzymał trafienia wielu torped, ale lotniczych. Salwa torped z op w jedną burtę też mogłaby załatwić sprawę. Bo tak naprawdę konstrukcyjnie Yamato i Musashi były bardzo niedopracowane (słaba ochrona przeciwtorpedowa) i do tego japońskie grupy przeciwawaryjne do końca wojny działały dużo gorzej niż u Aliantów. kwo: Amerykanie mieli problem z torpedami do 43'. Potem już wszystko działało, jak należy...
Jeremy--> masz rację i potwierdzasz moje słowa. Oba lotniskowce zatonęły z powodu słabej ochrony przed atakiem i słabej pracy grup awaryjnych (na Shinano nie było pełnej załogi, otwarte i niekompletne grodzie, a na Taiho dowodzący akcją ratunkową kazał "przewietrzyć" okręt, bo zauważył, że w jednym miejscu zebraly się opary z paliwa. No i cały okręt napełnij się oparami i wystarczyła jedna iskra... Jak się ta iskra znalazła, to okręt eksplodował...)
Też uważam, że czasopisma nie zginą. Po pierwsze: dostęp do netu - to ciągle nie jest takie oczywiste, jakby się mogło wydawać i daleko nam do krajów cywilizowanych. Zresztą nawet w tych krajach czasopisma mają się dobrze. Po drugie klimat czytania na łóżku/w wannie/w wc jest nie do podrobienia:) Był czas, gdy kupowałem prawie wszystko, co było na rynku - SS, Top Secret, Reset, Świat Gier, Gambler, CD Action, PC Games CD i kilka innych. Dzisiaj kupuję już tylko CD Action, bo jest najlepsze, a reszta albo padła, albo nie nadaje się do czytania, niestety. Porównując do programów informacyjnych w tv, to CD Action wygląda, jak Fakty, a pozostałe są czymś w rodzaju Teleekspresu. I mała uwaga: nie ma co dyskutować, które pismo jest/było najlepsze. Bo to jest zawsze ocena subiektywna. Najlepszym wykładnikiem są wyniki sprzedaży. Skoro możemy dostać pisma za 5PLN, a jednak najwyższą (i to wyraźnie od wielu lat) sprzedaż ma pismo za 15PLN, to widocznie najwięcej osób uważa je najciekawszy wybór. I nie ma co szukać teorii spiskowych dla upadku SS, Gamblera itp. Po prostu nie udało im się trafić do czytelników w wystarczającym stopniu. Grunt, że nie zostaną zapomniane, bo swego czasu rządziły na rynku.
Znakomita trylogia. Ale do pełni szczęścia mnie też zabrakło więcej informacji o atmosferze w branży, a ta często była bardzo napięta. Afer było dużo ale jedna szczególnie zapadła mi w pamięć. Otóż swego czasu bodajże Gambler zamieścił kserokopię dokumentu ujawniającą korupcję w polskiej prasie. Chodziło to, że pewne pismo przyjmowało pieniądzę za wysokie oceny przyznawane danej grze. I tu dziwna sprawa. Pamiętam, że wszystko było zamazane na tym ksero oprócz noty za grę (było widać znaczek %). W tamtym czasie jedynym pismem przyznającym oceny w % było PC Games CD. Jakiś czas później pismo zniknęło z rynku. Dziwny zbieg okoliczności? Nigdy nikt tego nie wyjaśnił, zresztą temat bardzo szybko umarł. Ciekaw jestem, jaka była rzeczywistość...
graf_0: czy dobrze pamiętam, że w RT2 nie było można budować tuneli? Grałem w to wieki temu, ale coś mi się tak kojarzy... A wracając do Sida, to w demie były jeszcze problemy z dźwiękiem, bo często się gubił... Szkoda, bo miałem takie nadzieje. Ale poraziła mnie "wielkość" map, a jak zobaczyłem pociąg wspinający się na szczyt góry, to miałem wrażenie, że gram w jakiegoś Rollercastera:( Jak zaraz po tym włączyłem ponownie RT3, to mapa wydawała się tam bezkresna. Do RT3 dołączyć wielkość map z RT2 i grafikę z Sida - marzenia:)
Ostatnie zdanie jest bardzo prawdziwe. Sam wróciłem do RT3. Bardzo zawiodłem się na "Sid...". Ale najpierw wymienię plusy: piękna grafika i dobrze zrobiony system "zasięgu" stacji (nie trzeba się martwić, czy stacja obejmie zasięgiem wszystkie domy, tartaki i inne). To raczej wszystko. Do pozostałych rzeczy muszę się ostro przyczepić: czas płynie zdecydowanie za szybko, mapy są za małe i wyglądają groteskowo (wielkie miasta są nieproporcjonalne do wielkości mapy), zbyt małe odległości między miastami powodują, że często dłuższy skład wjeżdża na jedną stację, a jego koniec dopiero wyjeżdża z drugiej stacji, brak wygodnego podglądu na posiadane pociągi, niemożność dokładnej konfiguracji składów (w RT3 można ustalić np. ile min i max wagonów ma wziąć lokomotywa), w ogóle menu gry jest dosyć mało wygodne i przejrzyste, model finansowy i ekonomiczny jest dość mocno uproszczony. Rzeczywiście ta gra może podobać się osobom, które chcę w dość prosty sposób pobawić się "kolejkami". Dla pozostałych największą satysfakcję przyniesię pokonanie konkurencji w RT3. Tak na marginesie: liczyłem, że Sid nie pójdzie na łatwiznę i zrobi z Railroad Tycoona coś co zrobił z Civilization (czwarta część jest naturalnym rozwinięciem trzech pierwszych części bez zbędnych uproszczeń)...
nfsvfan --->
Masz 100% racji. Dokładnie to samo chciałem napisać. Żadne gadanie o cenach, datach premier i innych takich nie zmieni faktu, że to tylko durna wymówka. Gdyby ściąganie piratów z netu było surowo karane, to proceder mocno by ograniczono. Przecież w innych dziedzinach życia jest tak samo. Chociażby często podawany przykład samochodów: marzy mi się BMW M6. I co? Nie stać mnie na jego zakup (bo taki wóż powienien kosztować 10.000PLN, a dealer chce ponad 400.000PLN - złodzieje!:)). A skoro mnie nie stać, to pewnie powinienem go zaj... Nie zrobię tego (i większość też nie), bo wiem, że będą mnie ścigać i pewnie trafię do więzienia. I ta nieuchronność oraz surowość kary jest tym najważniejszym czynnikiem!! A trzeba pamiętać, że samochód jest mi NAPRAWDĘ POTRZEBNY (w przeciwieństwie do gier). Więc zostają mi 2 wyjścia - albo kupuję to, na co mnie stać, albo czekam wiele lat (z grami jest dużo krócej), aż dostanę taką używaną M6 za duuużo mniejsze pieniądze. I wbrew pozorom ten samochód nawet 10-letni będzie dostarczać często dużo więcej frajdy od nowych samochodów. Z grami jest tak samo - kto powiedział, że np. F.E.A.R. za 2 lata nie będzie grywalny? Będzie bardzo grywalny, a jego cena będzie w zasięgu większej ilości graczy.
Z tym sprawdzaniem gier przed zakupem, to już raz napisałem - jest tyle sposobów, żeby dowiedzieć się o danej grze, że tylko najwiekszy leń tego nie sprawdzi!! Demo, recenzje w czasopismach, fora internetowe - jest tego tyle, że nie sposób źle wybrać. A jak się komuś spieszy i MUSI to mieć od razu, to niech potem nie wydziwia i szuka tanich usprawiedliwień!!!
Indoctrine --->
Muszę:/ Potrzebuję trochę rozrywki, a niestety nowe gry są za krótkie.
Nie musisz. Argument, że gry są za krótkie też jest słaby. Wiekszość gier da się skończyć w stosunkowo krótkim czasie, to fakt, ale większość można przechodzić na wiele różnych sposobów. A już w strategie, czy managery można grać całymi miesiącami.
Poza tym czegoś nie rozumiem. Dlaczego nikt nie neguje faktu, że idzie np. do kina na film, który trwa 90-120 min., może okazać się kiepski, a musielismy wydać około 20zł? Czyli rozrywka duuużo droższa, niż większość gier (przeliczenie ceny do długośći rozrywki). I co, z tego powodu ludzie nie chodzą do kin?
Tia, tylko utrudni nieźle zwykłym graczom(vide Starforce, które nie pozwala włączyć gry przy 64 bitwym windowsie).
Problem jest marginalny dla użytkowników legalnych wersji, a użytkowanie Windowsa 64 bit wiąże się jeszcze z pewnymi niedociągnięciami (każdy system na początku ma pewne braki).
Całkowita bzdura!!
Jak nie będzie piratów, to czemu gry mają nie kosztować 250 zeta? Ludzie i tak będą musieli kupić...
Nie będą tyle kosztować, bo nikt by nie kupił, a wydawcy też umieją liczyć pieniądze. Poza tym chcesz widać powiedzieć, że piractwo zmniejsza ceny oryginałów? Dobre... A ludzie i tak NIE MUSZĄ kupować gier!
I dobrze porównuje do dresa, bo to jest zwykła kradzież!!!!! I znowu to pieprzenie o cenach! To jest żaden argument, bo Ty NIE MUSISZ mieć tej gry!! Też bym chciał, żeby wiele rzeczy było tańszych, ale jest inaczej i trzeba się do tego dostosować. Jest dużo więcej ważniejszych rzeczy w życiu, które mogłyby być tańsze (prąd, gaz, żywność). I one są potrzebne do życia! gry nie, więc nie ma żadnego argumentu za uzasadnieniem kradzieży. I też jestem za tym, żeby wreszcie zlikwidować tych wszystkich handlarzy "legalnie" obracających piratami na bazarach. Żeby wprowadzać coraz więcej zabezpieczeń zniechęcających do grania na piratach. Bo tylko w ten sposób można zmniejszyć problem. A większa sprzedaż oryginałów zawsze spowoduje ich powolny spadek cen i większe zainteresowanie zachodnich koncernów, by nasz rynek zacząć traktować poważniej.
Bri: to kodowanie nie musi być na zawsze. Ja też wychowałem się na piratach, pamiętam czasy lat 80-tych, gdzie kupowałem gry "na setki". A jednak potrafiłem się przestawić mentalnie i przestałem kraść.
Mówienie, że na podstawie demo nie jesteśmy w stanie sprawdzić dokładnie gry jest teorią mocno naciąganą. Jak chcemy kupić buty, nawet bardzo drogie, to też nie dostaniemy ich do noszenia na tydzień, tylko przymierzamy 10 minut na miejscu. I co? Ukradniesz buty, bo nie mogłeś ich dłużej nosić? Nie sądzę. Z grami i tak mamy dobrze, bo możemy wypróbowac produkt przed zakupem. W wielu innych dziedzinach jest dużo gorzej. Samochody są duuuuuużo droższe, a też ludzie kupują je na podstawie recenzji w prasie i jazd próbnych. Powiedzmy sobie szczerze: Ci, którzy kradną robią to, bo są bezkarni, bo to łatwo przychodzi. A dorabianie do tego różnych teorii jest tylko żałosną próbą samooczyszczenia z zarzutów, nic więcej...
Czytam wypociny wielu "biednych" i zastanawiam się, co to w ogóle jest bieda w Polsce. Jeśli ktoś, kto posiada komputer, ma dostęp do netu (czyli rzeczy, które ABSOLUTNIE NIE SĄ dobrami podstawowymi), to niech nie pieprzy o biedzie!!!!!! Nawet jeśli ma słabszy sprzęt niż inni. To jest taka mentalność i biadolenie, które ma usprawiedliwić kradzież. A kto każe grać??!! A jesli ktoś już musi, to do pracy i zarobić, a nie siedzieć na dupie i jęczeć. i powiem tak:
1. Jeśli ktoś pracuje (jak ja), to na pewno nie ma czasu na granie 15h na dobę i nie przejdzie więcej niż 2-3 gier w miesiącu. Czyli nie muszę ściągać 30 gier, bo i tak w nie nie zagram. Granie na zasadzie "odpalę, pogram 10 min i wyrzucę" nie daje nic. Szkoda czasu.
2. Jeśli ktoś pracuje (jak ja), to stać go na zakup choć jednej gry w miesiącu i nikt nie mówi, że musi to być od razu hit za 200PLN. Skoro mam wydać kasę (ciężko zarobioną) to nie kupię od razu pierwszej lepszej gry. Najpierw poczytam o niej w prasie i w necie, pogram w demo, a dopiero potem kupię. I mam 99% szans na to, że dobrze wydałem pieniądze. Jeśli jest to gra na długie miesiące (a nawet lata), to ją sobie zostawiam. Jeśli mi się znudzi, to zawsze mogę wystawić ją gdzieś na sprzedaż (np. na Gry-Online) i odzyskać część kasy. Dla wielu osób będzie to okazja, bo sprzedaję gry, które w sklepie kosztują więcej.
3. Nikt nie każe kupować gry od razu. Można poczekać na przecenę. Tym bardziej nie rozumiem ludzi, którzu kupują (lub ściągają) takiego np. F.E.A.R., chociaż mają sprzęt, który pociągnie góra na min. rozdzielczości i min. detali. To po co w to grać? Mimo, że mam sprzęt, który by to obsłużył, to jeszcze tego nie kupiłem, bo lubię grać wykorzystując chociaż z 80% możliwości enginu gry. Czyli najpierw zainwestuję w sprzęt, w tym czasie program stanieje, a gdy go kupię, to skorzystam z wszelkich jego udogodnień. Tym bardziej, że w międzyczasie pojawią się patche i update-y usprawniające całą zabawę.
4. Kupowanie oryginału ma jeszcze te zalety, że nie muszę kombinować z ami i innymi takimi, mam dostęp do całych zasobów internetowych wydawcy (forum, download itp.), mam porządne opakowanie, instrukcję - czyli wszystko, aby w całości delektować się grą. Mogę rywalizować legalnie w multi i nie bać się, że gdzieś mnie namierzą, czy wykopią, bo pirat.
5. Gadanie o tym, że wydawcy za dużo zarabiają jest pieprzeniem rodem z socjalizmu! Tam się patrzyło na bogatych, jak na wrogów, "bo wszyscy mieli równe żołądki i wszyscy mieli być biedni". Życzę wszystkim gadającym takie głupoty, aby założyli kiedyś własne firmy, włożyli w to mnóstwo pieniędzy, czasu i wysiłku. Żeby sprzedawali swoje produkty, a ja będę do nich przychodzić i narzekać, że próbują na mnie zarobić, a ja nie jestem taki głupi, więc przyjdę w nocy, żeby im to zaj...
Wniosek jest taki: jeśli ktoś pracuje, zarabia i sam kupił sobie komputer, to stać go na mądre kupowanie legalnych gier (tych bogatszych na nowe i drogie tytuły, tych uboższych na odpowiednio tańsze tytuły). Jeśli ktoś nie pracuje, a ma kompa (bo np. dostał) i mnóstwo czasu, to powinien myśleć nad zdobyciem pracy i zarobieniem na te gry, skoro już MUSI w nie grać. A jak jeszcze nie dorósł do pracy, to niech się nie wymądrza na tematy, których do końca nie rozumie.
Pozdrawiam wszystkich
Dziękuję. Jak fajnie coś wygrać. Co prawda kilka dni temu kupiłem tą grę, ale będę mieć teraz prezent dla brata. Będziemy mogli grac w sieci.
Pyskacz: Gdybyś napisał cokolwiek sensownego, to można by dyskutować i czegoś bronić. Nie podałeś żadnych argumentów, rzucałeś tylko pustymi hasłami. I widać, że pewnych rzeczy nawet nie rozumiesz, bo inaczej byś tego nie pisał. Chodzi mi o ilość reklam w CD-Action. Gdybyś nie wiedział ( a pewnie nie wiesz), to ilość reklam jest proporcjonalna do zainteresowania danym pismem. Nikt nie będzie reklamować się w czymś, co się nie sprzedaje. A skoro CD-Action sprzedaje się dobrze, to wiadomo, ze reklama dotrze do większej ilości ludzi. A reklamodwcy, to żródło pieniędzy dla pisma. Dzięki nim może się rozwijać i obniżać cenę sprzedaży. Proste? To się nazywa ekonomia. To samo masz w radiu, telewizji... Wszędzie....
Kamikazze: zgadzam się z Tobą. CD-Action został ostatnim czasopismem, który oferuje dużą porcję tekstu. Na dodatek informacje nie są w postaci "flashu", tylko w formie porządnych recenzji. Szkoda tylko, że pozostałe pisma nie wytrzymały konkurencji, ale w końcu to my, czytelnicy o tym zadecydowaliśmy. Kupuje się to, co jest lepsze. I widocznie CD-Action jest najlepszy (a przynajmniej ma największą ilość czytelników)...
Do reklamowania Paraworld trzeba było brać dinozaury. Lepiej by wyglądały, niż te dwa pomalowane czółna:) Za to ta pierwsza i ta ostatnia (blondi), to całkiem dobra akcenty z tych targów;) A tak na poważnie - nastawiałem się na Battlestations Midway, ale trochę mi mina zrzedła po tym komentarzu:( Na szczęście są jeszcze HoMM5 i World War II:)