Po kilku godzinach gry stwierdzam.
Na plus:
- graficznie gra wygląda lepiej niż TSW2, może nie jest to drastyczny skok, ale jest ładniej, przyjemniej, bardziej realistycznie dla oka;
- kto grał w poprzednie części w tej odnajdzie się momentalnie, mechanika gry nie zmieniła się ani trochę, klawiszologia też
- zadania wydają się być ciekawsze i bardziej urozmaicone, np. już w pierwszym scenariuszu jedziemy przez dym w rejonie wielkich pożarów (których nie widać)
- z pewnością wystarczy na długo
Na minus:
- mało zawartości w podstawce, zaledwie 27 scenariuszy, jak napisałem wyżej są urozmaicone, ale jest ich trzykrotnie mniej niż w podstawce TSW2
- gra jak zwykle lubi celowo robić graczowi pod górę np. nakazując zatrzymywać pociąg na wzgórzu, żeby trudno było ruszyć, albo przy dużych prędkościach nagle zapalając czerwone światło, gdzie trzeba ostro hamować
- wysokie ceny DLC w stosunku do ich zawartości
Czy warto tą grę kupić? Moim zdaniem w cenie ok. 170zł nie warto. Jest to jedynie odświeżona i usprawniona wersja TSW2. Ale jeśli kiedyś cena spadnie do takich 99zł to już jest bardziej warte rozważenia.
Na pierwszy rzut oka bardzo ładny symulator, który stara się kłaść nacisk na realizm, fizykę pociągów i realia bycia maszynistą. W praktyce gra celowo rzucająca graczowi kłody pod nogi, nie tłumacząc dlaczego. Prowadzisz wielki pociąg towarowy, po dwóch godzinach jazdy jesteś 2 mile od punktu docelowego - nachylenie trasy tak rośnie, że pociąg staje i trzeba się nagimnastykować, żeby ruszył się z miejsca. Zasuwasz 250km/h pociągiem pasażerskim? W połowie trasy bez wyraźnego powodu zapalą Ci czerwone światło, gdzie jeśli się tego nie spodziewasz masz mizerne szanse wyhamować. Grasz w misję, gdzie manewruje się lokomotywą i przetacza wagony? Gra nie powie Ci, że można zwrotnice przestawiać zdalnie, chodzisz jak ten ciul i przestawiasz ręcznie. Itp itd. To zabija całą przyjemność z gry i jazdy.
Wiedźmin Monster Slayer miał potencjał by być naprawdę dobrą grą. Może nie tak dobrą by zdetronizować Pokemon Go, ale jednak na tyle dobrą by na stałe stać jedną z pozycji obowiązkowych dla graczy lubiących gry typu "Go". Niestety potencjał został zmarnowany.
Gra wyszła w połowie lipca. Gracze na dzień dobry otrzymali 13 questów fabularnych, które można przejść w ciągu kilku dni. A można by było i szybciej, gdyby nie sztuczne wydłużanie ścieżki fabularnej przez twórców (poczekaj kilka godzin, kilkanaście godzin, poczekaj do pełni).
Tak czy siak od lipca do końca listopada (ponad 4 miesiące) do gry nie dodano absolutnie żadnej zawartości. Były dwa eventy, z czego jeden nawet nigdzie oficjalnie nie był ogłoszony.
Sytuacja zmieniła się od grudnia. Faktycznie dodali zadania czasowe. Wszystko to jednak wiąże się z tym, że gra raz na tydzień czy dwa przez pół dnia nie działa, bo ją apdejtują. Do tego zawsze coś schrzanią. A to błąd w zadaniu, który nie pozwala go ukończyć, a to wprowadzający w błąd opis zadania, a to nie znikające powiadomienia o ukończeniu zadania. Do tego trzeba pobierać kolejne gigantyczne ilości danych. Obecnie Wiedźmin zajmuje mi 2,3gb w telefonie, a Pokemon Go 1,5gb.
Skutek tego wszystkiego jest taki, że gra jest martwa. Mam kilkadziesiąt osób w znajomych z początku gry, aktywnych jest ledwie kilku. Ubijanie w kółko tych samych potworów nudzi i nic nie pomaga, że wyglądają one świetnie, mają super animacje itp. Mówienie, że jest jakiś progres bo dodawany jest jeden-dwa nowe potwory na miesiąc to ponury żart. Questy czasowe są banalnie łatwe do wykonania. Gra nie ma żadnych zabezpieczeń przed oszustami więc bez zbędnego kombinowania można się teleportować do Central Parku w Nowym Jorku, gdzie można wykonać każdy quest. Gra jako przedstawiciel gatunku "go" w żaden sposób nie zachęca do chodzenia, przydałoby się coś na kształt jajek czy innych rzeczy, które wraz z kolejnymi kilometrami dostajemy. A no i na koniec mapa. Bardzo klimatyczna, ale punkty na niej umieszczone są całkowicie losowo. Znam przypadki nemetonów umieszczonych np. na środku ronda, na terenie niedostępnego dla osób postronnych centrum logistycznego, na zamkniętym osiedlu czy na terenie elektrowni. Bez sensu.
Krótko mówiąc - SŁABO. Gra jedzie na sentymentach fanów uniwersum Wiedźmina. Więc tak szybko nie zniknie. Natomiast na dzień dzisiejszy nie ma ona zbyt wiele do zaoferowania dla graczy i jest zwyczajnie nudna. Nie widzę do końca sensu po co mam bić kolejne potwory.
No tak wygląda świat. Wyborców nie obchodzi zbilansowany budżet czy inwestowanie w dochodowe gałęzi gospodarki. Wyborcy chcą namacalnych profitów dla siebie "tu i teraz". Tak samo w realnym świecie określone osoby czy ugrupowania często tracą władzę choć nie do końca da się wytłumaczyć dlaczego. Patrz PO, które rządziło przez 8 lat wygrywając wszystko, a pół roku przed wyborami bez żadnych konkretnych powodów trend się odwrócił i teraz przegrywają wszystko.
Jeśli ta gra uczy młodych graczy życia to nic tylko pochwalić twórców :D
Na moim gamingowym laptopie mogę pograć w Wiedźmina 3 na wysokich detalach. Mogę pograć w GTA V. Mogę grać płynnie w zżerające zasoby strategie Paradoxu. I cisnąć w WoTa na 80 klatkach. Ale niestety w SimRail pograć nie mogę. Zarówno demo jak i prolog są tak fatalnie zoptymalizowane, że mam prosty wybór: klatkowanie albo wygląd niczym z amatorskiego EUMaszyna z przełomu lat 90. i 00. Ktoś powie, że symulator kolejowy musi być szczegółowy - ok. Mam też Train Sim World 2 i mogę płynnie grać na wysokich detalach.
Wyczuwam, że przez taką a nie inną optymalizację SimRail będzie porażką. Pomimo że zapowiada się super.
Moim subiektywnym zdaniem. Zalety:
- całe historyczne tło fabuły, jest takie poczucie, że to co nas otacza to element jakiegoś wielkiego świata, rozgrywek między możnymi itp.
- bardzo fajnie oddane relacje pomędzy szlachtą a pospólstwem, tego chyba jeszcze nie było nigdzie :D
- gra bardzo dobrze stwarza pozory realnego świata pełnego mieszkańców zajmujących się swoimi sprawami
- wizualnie robi wrażenie, pomimo że grafika nie jest spektakularna
- gra ma swoje "momenty", które śledzi się z zapartym tchem i które zapadają w pamięć
Wady:
spoiler start
- fabuła częściowo idzie na skróty, przykładowo Henryk tak bardzo kochał rodziców, że ryzykował życie by ich odnaleźć w zniszczonej Skalicy i pochować, a potem dowiaduje się, że jest bękartem Radzika Kobyły i przechodzi nad tym do porządku dziennego, bez żadnego problemu
spoiler stop
- optymalizacja leży i kwiczy, komputer męczył się bardziej niż przy Wiedźminie 3
- szkoda, że nie ma czeskiego dubbingu! bo węgierskie teksty Kumanów naprawdę robią klimat
- system sejwowania ze Zbawiennymi Sznapsami - moim zdaniem trochę to niefajne rozwiązanie, byłoby ok, gdyby gra sama się zapisywała po każdym etapie wykonywanych zadań, a nie zawsze tak jest i czasem trzeba się cofać o kilkanaście/kilkadziesiąt minut
- w niektórych zadaniach można popełnić błąd uniemożliwiający przejście gry, trzeba wczytywać grę
Ogólnie jednak uważam, że to jedna z lepszych i fajniejszych gier w jakie grałem. Wciągnęła mnie i smutno mi było gdy fabuła się zakończyła.
Na plus:
- cała mechanika gry faktycznie wciąga, pomimo iż jest to w kółko powtarzanie tych samych czynności, to człowiek chce to robić, żeby tylko zarobic na nowe pole, nową maszynę itp.
- graficznie gra wygląda naprawdę nieźle, okolica jest ładna, maszyny są piękne, uprawy są ok
- ogromna liczba maszyn, gdzie mieszczuch taki jak ja 2/3 nawet nie wie do czego służą :D
- podkład muzyczny jest ok
Na minus:
- mapy są fatalnie zaprojektowane, przykładowo poruszanie się kombajnem z najszerszą ścinarką to droga przez mękę, nie da się przejechać przez latarnie, nawet niektóre mosty są za wąskie!
- fizyka pojazdów w tej grze nie istnieje, ważąca wiele ton ciężarówka z naczepą potrafi skakać jak piłka, znaki drogowe możemy ścinać jak zapałki, ale połowę mniejszy słupek jest w stanie zatrzmać nas na amen...
- pojazd może się przerwócić i wtedy pozostaje podjechanie innym pojazdem i popchnięcie go lub jeżdżenie w kółko leżąc na boku w oczekiwaniu aż się podniesie (!) najgorszy scenariusz to taki, gdzie pojazd przewróci się przy jakichś kamieniach lub w jakiejś dziurze, może być tak, że w ogóle nie da się go wyciągnąć!
Sumarycznie określiłbym tą grę jako dobrą, jednakże z całą masą drobnych baboli, które psują grę.
Znając Paradox to na to DLC poczekamy co najmniej do wakacji. Ostatni dodatek od zapowiedzi do premiery dzieliło 10 miesięcy.
Dodatek zakupiony w dniu premiery i już ograny przez kilkanaście godzin.
Plusy:
- mapa wygląda ładniej
- wskaźnik paliwa szczególnie w późniejszych etapach gry nabiera bardzo dużego znaczenia
- rozbudowane drzewko rozwoju floty
- dwa nowe kraje z drzewkiem narodowym
- wreszcie jakieś nowe mechaniki (handel w przypadku Holandii, kwestia kościoła katolickiego w przypadku Meksyku)
Minusy:
- wbrew temu co zapowiadano flota nadal odgrywa trzeciorzędne znaczenie
- drzewko rozwoju floty jest co prawda rozbudowane, ale cały system ulepszeń i produkcji okrętów jest jak dla mnie póki co nieczytelny, np. wynalezienie niszczyciela z 36r. nie powoduje, że poprzedni staje się przestarzały?!
- dwa kraje z drzewkiem narodowym to fajna sprawa, ale tak naprawdę są to TYLKO dwa kraje
- oba dodane kraje mają dość liniową rozgrywkę, Holandia musi sprzymierzyć się z III Rzeszą bo alternatywą jest prowadzenie wojny z terenu azjatyckich kolonii, czyli de facto oznacza to oglądanie tego co robią inni. Meksyk z kolei wymiata w obu Amerykach do czasu jak USA zachowują neutralnosć, potem następuje wojna na wyniszczenie w której gracz ma znikome szanse powodzenia
Podsumowując - pod względem zawartości jest to chyba najbardziej lipny dodatek ze wszystkich do tej pory wydanych.
Dodatek został zapowiedziany w maju 2018 roku, a ma mieć premierę w marcu 2019 roku??? Prawie rok czasu robić DLC??? Coś chyba nie halo!
\
Kocham serię HoI, szczególnie dwójkę, gdzie nie wiem ile godzin przy tym spędziłem podbijając cały świat. Tyle tylko, że pamiętam doskonale jak było z trójką. Zakup w dniu premiery był pomyłką, gdyż pomimo spełniania z górką wszystkich wymagań gra cięła i muliła. Dopiero kilka kolejnych patchy załatwiło sprawę. Obawiam się czy z czwórką nie będzie podobnie :)