No oczywiste, że zazdrosny szef będzie bronił swojego statusu quo, a szkalował konkurencję. Chciałby żeby psplus był w ułamku tak dobrym gateway drug'iem do swojego ekosystemu. Sony jest tak bardzo hermetyczne, że ekskluzywny dla nich jest nawet multiplayer i nie pozwalają kolegom bawić się razem w crossplayu.
Fajna inicjatywa. Szkoda tylko że nie mogłem znaleźć czasu w tym tygodniu na granie. Dorosłość jest do bani.
Artykuł ma bardzo tendencyjny wydźwięk.
Nauczanie domowe nie równa się brakiem edukacji. Dzięki temu można skompresować sobie lata szkoły albo wydłużyć w miarę potrzeb. Chłopak zda liceum, wypełni obowiązek edukacji a co zarobił go jego. Podziwiam.
Zmiana oczekiwań graczy odnośnie gier usług polega na tym że gracze nie chcą kolejnych gier usług.
To na pewno wada. Dlatego cieszy mnie np. współpraca z EGS, który się zarzeka, że każda gra dostępna na platformie będzie do ogrania na GFN. Im bardziej niszowy tytuł tym mniejsza szansa na wsparcie od razu.
To jest parodia, że od bety (z listopada 2020) nie są w stanie doprowadzić do premiery na current-genowe konsole po ponad roku prac. W dodatku na najbardziej PC-tową konsolę w historii, czyli XSX.
Z ciekawości sprawdziłem w Wordzie ile zajmują patch notes. 28 tysięcy słów! Niemal 80 stron! Toż to szaleństwo! Zamierzam iść na żywioł i grać bez wnikania w szczegóły, bo jeżeli to zrobili dobrze, to będzie się grało zauważalnie lepiej. Same modele potworów w tym dodatku przyprawiają o gęsią skórkę. Dawno się tak nie nakręciłem na ligę.
Pokemony też ostatnio dostały po łbie od fanów, a tych mają rzeszę. Głównie chodzi o #dexit, czyli zablokowanie części starszych pokemonów w najnowszej grze, tak aby nikt nie mógł zebrać pełnej kolekcji i był zmuszony do kupna kolejnej części na switcha pomimo, że modele starszych generacji są obecne na kartridżu z grą, a dataminerzy twierdzą że to 1:1 skopiowane assety z gier na 3DSa.
Z innych komentarzy wynika, że ani autor ani czytelnicy nie zdają sobie sprawy z falą molestowania oraz wykorzystywania seksualnego pracownic w ubisofcie, w który od lat umoczona jest kadra zarządzająca, a firma nic z tym nie robi. Poza PR-owym mydleniem oczu żaden z wysoko postawionych przestępców nie poniósł konsekwencji.
Więcej informacji:
https://www.gamesindustry.biz/articles/2021-05-18-ubisoft-has-reportedly-made-minimal-changes-following-abuse-allegations
Także zasłużenie firma jest znienawidzoną za bycie tragicznym miejscem pracy i toksycznym środowiskiem. O tym mówi się na Twitterze, a dane do powyższej mapki są właśnie stamtąd.
Zgadzam się. Mainstreamowe nie są wcale najlepsze.
Zamiast "dobble" mogę polecić znakomitą "Tarantula Tango", która może być rozrywką dla 5-latka jak i wyzwaniem dla dorosłego. Spazmatyczne wybuchy śmiechu gwarantowane.
Jeżeli znacie się jak łyse konie i nie wstydzicie się powygłupiać świetnym rozwiązaniem jest "Vudu", gdzie gracze rzucają na siebie zwariowane klątwy (stanie na jednej nodze, trzymanie kart łokciami, trzymanie czoła na blacie, udawanie zwierzęcia) i liczą aż ktoś inny nie wyrobi, złamie klątwę i przegra.
Niedawno do Polski zawędrowało tłumaczenie gry "ROOT". To taktyczna gra strategiczna, w której nie ma symetrycznych stron konfliktu, a każda frakcja dąży do zwycięstwa inną drogą. Przepięknie malowana szata graficzna. Zasady nie należą do najtrudniejszych ale można długo się nią cieszyć bo regrywalność jest ogromna. Kampania crowdfundingowa na tłumaczenia eksplodowała i błyskawicznie wychodzą kolejne dodatki.
Zamiast "Pierwszych Marsjan" polecam w tej tematyce "Terraformację Marsa". Globalna rozgrywka korporacji, których celem jest ustanowienie stabilnego ekosystemu na czerwonym globie i zbicie na tym najlepszego interesu. Rywalizacja może być bezwzględna, bo można przeciwnikowi np. zalać wodą obszary, które planował na rozbudowę miasta. Gra na tyle dobrze się przyjęła, że doczekała się kilku dodatków.
Nie. Kupowanie gier na premierę to brak szacunku dla własnych pieniędzy. Sorry, mam istotniejsze wydatki, mogę poczekać na przecenę.
Skrót do ofert CP2077 w tym poście to dobry sarkazm.
Zawsze łapię się na tym, że instaluję nową mobilkę w nadziei, że będzie przypominała normalną grę a i tak po paru dniach ją wyrzucam i odpalam GBA z Final Fantasy Tactics Advance, Pokemonami i moim ulubionym Super Robot Wars OG2.
Za nieskończonym grindem w gatcha mobilkach nie stoi żadna motywacja, żaden cel. Celem appki jest tylko zmusić gracza do tak astronomicznych nakładów czasu, żeby człowiek pękł i kupił walutę premium, lub inny nic nie warty tat ze sklepiku.
Żeby nie było zbyt jednostronnie, to wymienię jeden singleplayerowy wciagający tytuł na Androida, przy którym spędziłem dziesiątki godzin: Bloons TD5 (i 6). Wolę zapłacić z góry za zamkniętą kompletną grę niż tracić czas na F2P.
Pamiętacie takiego fajnego cRPGa "Tyranny"? Tam można było być poplecznikiem tytułowego tyrana ale również była możliwość wysiudania do z tronu.
Do tego dodam całe Mount&Blade, gdzie po bezcelowym łażeniu i zbieraniu sił w końcu można było sprawdzić się w podbijaniu państw i detronizowaniu królów.