nosz kur kupiłem na ps4 cyberpunk zanim wiedziałem o wadach, poszedłem do media expert oddać a co oni: Nie moża oddawać tej gry po świętach. Gra nieotwarta. xdddddddd
Według mnie najlepsze by było minecraftowe c418. Trochę nostalgii, wspomnienia starych czasów zawsze można się zrelaksować, poprzypominać stare czasy kiedy miało się czas na codzienne granie z kolegami. Teraz jest już tylko tak:
- Grasz dzisiaj?
- Nie, uczę się na biologię. Możesz jutro?
- Nie, jutro uczę się na fizykę...
:(
Można sobie poprzypominać czasy, kiedy nie problemy polityczne, globalne ocieplenie, oraz pandemia zaprzątały naszą głowę, ale czy Maciek odda te diamenty co pożyczył tydzień temu...
...ani złoto, ani drogie kamienie, a ... portal do wymiaru Xen! Gdy bohaterowie chcą lepiej zbadać te dziwne urządzenie, to wpadają do środka! Wylądowali na środku pustkowia, gdzie nikogo nie było, a urządzenie zniknęło! Dodatkowo te dziwne urządzenie obryło nas jakąś dziwną mazią, lecz Drake stwierdził, że to ona pozwala nam tutaj przeżyć. Tylko jak się w tym wysikać? Gdy ruszyliśmy przed siebie, co jakiś czas przeskakując między lewitującymi platformami, Lara powiedziała, że czuje się jak w domu. Skakaliśmy tak przez parę godzin, a wtedy.... Zobaczyliśmy sanie świętego mikołaja! Ale chyba nas nie widział. Wtedy Lena wskoczyła na jedną z usypanych wież, i wskoczyła na sanie! Gdzieś przez pięć minut siedzieliśmy z Drakiem na ziemi, i wtedy wrócili! Weszliśmy na sanie, i po paru minutach mikołaj otworzył między-wymiarowe wrota, i powróciliśmy do naszego świata. Całe szczęście wszystko się dobrze skończyło!
Idę dzisiaj do domu,
czas to jest przełomu,
zasiadam dzisiaj do stołu.
Lecz zanim to się stanie,
choinki ubieranie,
do stołu nakrywanie,
gości zawołanie,
a na koniec śpiewanie.
Śpiewanie siłą mą nie jest,
lecz nie zapisze się w rejestr,
gdy będę ja fałszować,
nikt nie będzie się afiszować.
Koło rodziny siądę,
uśmiechnę się serdecznie,
czuję się jak w baśni,
a nie wojennej waśni.
Według mnie jest to Minecraft. Najlepiej na modach. Siedzenie w dużym domku, z kolegami, gdzie zawsze są tacy ludzie jak: tryhard - dwie minuty nie mijają, a on już diamentów szuka. Zazwyczaj oskarża się go o cheaty. Cheater - udaje tryharda, ale jest słaby w grę. Spoko ziomek - robi co mu się powie, najczęściej robi dom z tutorialu, a potem buduje ogromną farmę dla wszystkich. Zarządca - mówi wszystkim co mają robić, ale tylko spoko ziomek go słucha. Siedzenie z takimi ziomkami do 3 nad ranem jest najlepsze, ale teraz możemy tak nawet podczas elekcji :. Uwielbiam też Project Winter. Coś ala Among Us, ale crafting, zbieractwo, i nawet czuć w kościach ten chłód!
Chyba minecraft. 36 patyków za szmaragd. Szmaragd za zboże. Jest sie od razu bogadszym! Miżna zrobić całą fabryke pieniędzy! :)
Oczywiście, że minecraft! Tam za 36 patyków można sobie kupić szmaragd, który można zamienić na grube pieniądze. A jak sie zbuduje farme, to można mieć całą fabryke pieniędzy:)
Ja bym dał burzycielowi paczkę orzeszków. Cały czas biedak siedzi w tych żelaznych spodniach, pewnie głodny jest. A wogóle to on pewnie list zaniósł, bo się pewnie po prostu przeturlał.
Tego dnia było zimno. Śnieg opierał się na gałęziach szpiczastych drzew, a aby przejść parę metrów trzeba brodzić przez metrowy śnieg przez parę minut. Las z pięknymi drzewami znajdował się gdzieś 200 metrów od domu Eivora. Wiele legend przed nim zmarło nie trzymając w ręku topora, lecz leżącego w łóżku z chorobą. Eivor nie mógł sobie na to pozwolić. Ubrał się w wilcze skóry, założył buty i wyszedł. Gdy dotarł do lasku, zobaczył ją. Wysoką, szczupłą, choinkę świąteczną. Lecz tej jednej wyjątkowej chronił wilk na 40 lvl. Eivor, choć ma już 52, nigdy nie widział tak potężnego wilka. Musiał działać szybko, bo już niektóre części ciała zaczęły mu zamarzać. Topór w dłoń i hej! Wybiegł z krzaku, skoczył z okrzykiem bojowym na ustach na wilka, i ciął toporem dwuręcznym od góry. Zwierzak parę sekund przed uderzeniem odskoczył na bok, a następnie złapał wikinga za but. Na szczęście dla naszego bohatera, przez liczne opady śniegu Eivor miał na sobie buty z potrójnej skóry. Kopnął wilka, a następnie uderzył go w podstawę czaszki, toporem. Aż z paru metrów można było słyszeć ten przyjemny trzask. Następnie nasz wiking doskoczył susem do drzewa, aby paroma uderzeniami wyciąć najpiękniejszy kawałek. Był z siebie zadowolony. Mógł wracać do wioski.
Według mnie były by to gobliny. Szczególnie te z WoWa. Małe, pracowite, inteligentne, gdy się do mikołaja dorwały to po (najwyżej) miesiącu na biegunie stałaby zautomatyzowana fabryka zabawek, z której 1/4 zabawek idzie na sprzedaż, aby opłacić najemników, bo w innym przypadku kto chroniłby ich przed szczurami?
Dla mnie jest to czerwony szarlatan. Wychodził z wenta, podstawiał bombę, i uciekł. W dodatku covida roznosi. Lecz tym razem będzie inaczej. Wiemy, że ten zdrajca jest łasy na ciastka i mleko, więc zastawimy pułapkę. Mamy go! Żółty podszedł do ciastek, wziął je, lecz wtedy z venta wyskoczył czerwony, i uciekł! Emergency meeting!
Z półmroku wyłonił się czarnowłosy młodzieniec, gdzieś po dwudziestce. Szczupły, w ciemnej tunice.
- Wyglądał nawet zacnie – pomyślał Grim.
- A co niby mamy zrobić? – spytał go więzień.
Grims zmusił się do uśmiechu
Skierowali się do stołu w rogu więzienia. Usiedli na krzesłach.
– Problemy w Blackreach, jeżeli musisz wiedzieć – odparł – potrzebuję paru sprawnych ludzi gotowych ciężko popracować w zamian za wolność. Lecz czy będziesz się nadawał, tego nie wiem. Za co siedzisz?
- W sumie, to chętnie bym się stąd wyrwał, bo na stryczek się za tydzień wybieram. A siedzę tu za magię. – odparł mężczyzna.
- Za magię? – Grims wiele w życiu słyszał, lecz nic nie wiedział o aresztowaniu za uprawianie magii. Po momencie uzmysłowił sobie, że mógł jej używać w nienajlepszych celach, lecz według niego był za młody na doświadczonego maga.
- Ano chyba mówię, nie? – odparł chłopak – znam się na magii zniszczenia co nieco. Szkołę opuściłem po paru latach nauki, nudziła mnie. – powiedział - A tak poza tym, jestem Karl. – dodał po chwili.
- Jak szkoła magii mogła cię znudzić? - Grims nie znał się na magii, lecz wiele o niej słyszał, bo jak to jest w życiu wojaka, walczył z i przeciwko różnym magom. I od żadnego nie słyszał aby szkoła magii go znudziła.
- A więc, jak uciekłem, to zacząłem się sam douczać. Wiesz jak łatwo zdobyć księgi jeżeli się wie gdzie szukać? – zapytał Karl nie zwracając najmniejszej uwagi na pytanie Grimsa – ostatnio, jak pomagałem jednemu złodziejowi, to nas dorwali. Zrobili zasadzkę. Jednego walnąłem błyskawicą, lecz kiedy pozostali wlecieli, to się kapnąłem że po mnie. I tak się tu dostałem.
Grim przez chwilę musiał to przemyśleć, lecz doszedł do tego, że po szkole czy nie, maga zniszczenia lepiej mieć pod ręką. Szczególnie w Blackreach. Skierował się do strażnika i wymienił z nim parę zdań. Sakiewka złota przeszłą z ręki do ręki. Po chwili przed więzieniem stał wraz z nim mag zniszczenia, z uśmiechem na twarzy.
- Teraz, znajdźmy ci jakiś sprzęt. – rzekł Grims.