Bzdura. Byłem może troszkę lepszy na starcie. Poprostu pojechałem za granicę i kilkumiesięczne odkładanie zainwestowałem. I każdy to może
Nie mam uprzedzeń do ludzi i nazywanie "plebsem" jest nie na miejscu. Sam zaczynałem od pracy fizycznej. 12h w brudzie od głowy do kolan
Dziadkowie zasuwali w PGRze za komuny, mieli drobną prywatę, pierwsi dużego Fiata, telewizor. Rodzice zasuwali przy transformacji gospodarczej. Ja zasuwam, bo mam kilka dużych marzeń i musiałem wielu rzeczy uczyć się sam. W pracy doceniają mnie za pracowitość i autonomię. Widzę po większości, że nie mają ochoty wyjść poza strefę komfortu. Zrozumiem ludzi, którzy cieszą się z tego co mają, ale nie zrozumiem tych, którzy mają problem związać koniec z końcem i nie są niezdolni do pracy. Mamy podobne mózgi, ciała
Mam odwieczny problem ze zrozumieniem, jak żyją ludzie za takie wypłaty. Jestem bez rodzica, od lat nastoletnich miałem marzenia i pracowałem po szkole na czarno od 15tki. Nigdy niczego mi nie brakowało, rodzice mieli calkiem spore gospodarstwo. Mam 2x lat, pracuję na etacie, mam jeszcze mały biznes i zarabiam 9,5 - 15k netto i dla mnie to jest mało. Część reinwestuję, malutka część na życie, mam mieszkanie własnościowe z ładnym umeblowaniem po dziadkach, dbam o ogród, stare auto, ale idealnie zadbane. Stać mnie na wydatki typu zrobić zęba, kupić ładne perfumy, ubranie. Lubię historię i czasem kupuję antyki za 400-2000zł. Raz na dwa lata wezmę flagowy smartfon, słuchawki. Lubię jakość, gdy coś kupuję. Czasem książkę, jedzenie na mieście. I uważam, że tak powinien żyć każdy uczciwie pracujący w naszym kraju. Ale mi jest na przykład mało, bo przyzwyczaiłem się. Przykro mi, że nie każdy może sobie pozwolić, ale to według mnie z lenistwa. Obserwuję wiele ludzi i spotkałem kilka osób pośród tłumu w życiu, którzy mają podobnie. Muszę ukrywać swoje zasoby, bo Polaczki są bardzo zawistni. Widzę, to po ludziach. Życzę wam podniesienia kwalifikacji, lepszych zarobków, jeżeli komuś niefajnie się żyje, bo niektórzy cieszą się bez pieniędzy