Tylko Tropico 6. Nic tak nie podnosi poziomu witamny D jak karaibskie słońce i mała pacyfikacja opozycyjnej demonstracji. Jeszcze cichcem zakłuć kolegę z czasów rewolucji. Eh, dyktatorzy w ciepłych krajach, to jednak mają zawsze z górki. Grzeją się i w słońcu i w niechęci tłumów. A u nas? Kot, kaloryfer i kapcie. Kto by w to grał.