Słowa ostre, ale jak najbardziej na miejscu - przynajmniej według mnie. Sapkowski pokazał swoją pazerność wyciągając rękę po to, co nie powinno mu się należeć, tj. po 60 milionów jako zysk dla siebie. Dziwię się, że człowiek łasy na kasę, który wziął z góry ileś tam tysięcy za prawa do stworzenia marki "Wiedźmin" na platformach gamingowych, śmie żądać więcej. Tym bardziej po obrażeniu społeczności graczy, której nie rozumie. Sapkowski to nie jest Kazimierz Kaczor z zamiłowaniem do gier, nawet nie stara się zapoznać fizycznie z tym co zostało stworzone przez ludzi z CDP. Pisarz dobry, fakt, nie można mu tego ująć.
'Chłop ze wsi wyjdzie, ale wiocha z chłopa nie".

Pierwszy raz dorwałem Gearsy w Biedronce, ładnych parę lat temu - bodajże koło 2010 roku. Big Box w wersji PC kosztował mnie całe 10 złotych, okazja życia! Nie tak dawno stałem się posiadaczem wersji na X. Szczerze?
Skrót GoW to dla mnie nie God of War, tylko Gears of War. Fabuła miód, rozgrywka całkiem spoko, mechanika również (ociężałość, sposób biegania i system osłon). Klimatyczna muzyka, w szczególności ta z menu głównego, zasługuje na jakiegoś Oscara w branży gier. Polecam GoW każdemu fanowi nietuzinkowych TPSów.
Pierwszy raz dorwałem Gearsy w Biedronce, ładnych parę lat temu - bodajże koło 2010 roku. Big Box w wersji PC kosztował mnie całe 10 złotych, okazja życia! Nie tak dawno stałem się posiadaczem wersji na X. Szczerze?
Skrót GoW to dla mnie nie God of War, tylko Gears of War. Fabuła miód, rozgrywka całkiem spoko, mechanika również (ociężałość, sposób biegania i system osłon). Klimatyczna muzyka, w szczególności ta z menu głównego, zasługuje na jakiegoś Oscara w branży gier. Polecam GoW każdemu fanowi nietuzinkowych TPSów.
Na dzień dzisiejszy, gra ma spore problemy z płynnością na konsoli, jak i celowaniem / rzucaniem czarów. Targetowanie wrogów to dno. Sama gra jest w moim przekonaniu bardzo dobra, ogrywałem ją na PC w obu wersjach, jednak niedoróbki wersji konsolowej odpychają. Bardzo.

Jedna z niewielu gier, do których lubię powracać. Nowy Jork skąpany w śniegu... pierwsza misja w białej otoczce utkwiła mi w pamięci na zawsze, klimat trzyma do dnia dzisiejszego. Pamiętam, że amunicji do dubeltówki dość mało było, ingram wywalał cały magazynek w 3 sekundy, więc biegałem z berettami przez pół gry, żeby reszta została na mocniejszych wrogów :D Pierwsza wersja - pirat, pożyczony od sąsiada dwa piętra niżej. Kolejna wersja na Steam i pudełko z Kolekcji Klasyki. Tak na wszelki wypadek, w razie gdyby jedna wersja się zagubiła zostają kolejne. ;)