Nope. Nie da się wytyczyć jednego najważniejszego studia pośród całej gamy tego przemysłu. I na pewno nie byłoby to FS, które robi identyczne gry z lekkimi zmianiami, celowane do mniejszej grupy odbiorców niż każule.
Bethesda -> Skyrim - rewolucja open-world do wszystkich gier.
Mojang -> Minecraft - rewolucja open-world i survivali.
CDPR -> Wiedźmin 3 - rewolucja w dziale jakości, po czasie ciągłego spadku jakości w latach 2013-2015.
Rockstar -> GTAV - rewolucja w dziale projektowania gier długowspieranych, praktycznie protoplasta gier jako usług.
Dennaton Games i jemu podobni -> Hotline Miami i inne dobre indyki - rewolucja w segmencie niskobudżetowych gier, wybicie się dzięki kickstarterowi, większe możliwości dla małych twórców poza butem korporacji.
Ubisoft - każda ich długo wspierana marka -> praktyczne wytyczanie trendów: wieże do synchronizacji, coraz większe mapy, innowacje gameplayowe pokroju pływania statkami.
Szkoda że widok izometryczny.
Ale z drugiej strony to projekt z kickstsrtera więc tak twórca z małym budżetem może ukryć wiele rzeczy.
Jedno jest pewne - jeśli wyjdzie to dołączy do Goat Simulator i jemu podobnych na YT
Przecież to ewidentna aluzja do Night of Living Dead, protoplasty wszystkich dzieł o zombie.
Tam też przez większość czasu bohaterowie nie wiedzą, jakim cudem zwłoki ożyły, a potem odbierają transmisję, gdzie prezenter mówi o czymś z kosmosu.
Em, po pierwsze większość z tych gier które rozdawał Epic była już kiedyś za darmo, w bundlach lub miała tyle lat, że większość z tych AAA ludzie na pewno dawno już ograli.
Po drugie Steam w ogóle nie zareagował cenowo na pojawienie się Epica, utrzymywał swoje stare przyzwyczajenia i tyle. Właściwie to Epic musiał częściej robić jakieś z niewiadomo skąd przeceny bo ludzie nie garnęli się by w ogóle z niego korzystać jako ze sklepu (afera z koszykiem itp).
Właściwie tutaj zadziałała synergia:
O nie! Nie mogę kupić wygodnie gry bo Timowi zachciało się mieć swój upośledzony ryneczek -> o kurczę ta gra jest w abonamencie za 4zł? -> zarabiają tylko właściciele abonamentów.
Przewiduje że ten trend będzie nie stały w tym roku. Po pierwsze wpływy Tima maleją, jak i zainteresowanie Fortnite'm. Po drugie wraz z premierą 9 generacji konsol, na pewno usługi abonamentowe zostaną mocniej rozreklamowane co pociągnie za sobą kolejne spadki.
A nie stały, bo mimo wszystko nowe premiery ludzie na pewno będą chcieli ograć np Cyberpunka, a także zapełnić sobie bibliotekę PS5 i Xboxa nowymi exami
"niezłe zadośćuczynienie"?
Czy naprawdę muszę przypominać ile sam abonament ma błędów i bugów?
Albo ile jedna czapka czy kolorek kosztuje w tym ich sklepiku?
To co? Ktoś się będzie wstydził że ktoś zobaczy że pobił rekord godzin grania w Skyrima, czy pokonanej ilości km w grach?
(End of not funny joke)
Patrząc na to, że wypuściła abonament do F76 i ludzie to kupują, mogę cię zapewnić, że nie nauczyli się niczego.
Niby jest, ale wszystkiego i tak musisz się uczyć na własną rękę (zasada prosta: im silniejszy kraj, tym łatwiejsza rozgrywka: czyli jak zaczniesz Francją, Imperium Ottmańskim to możesz nawet popełniać błędy a i tak nie przegrasz)
Polecam tutoriale na YT - są ich setki i nawet z samych Letsplay dużo się nauczysz (np Pulchny Niedźwiedź - jak on potrafi to ty też).
Gra wydaje się trudna do wgryzienia, ale nie będziesz żałować, jeśli lubisz takie gry.
Dla zainteresowanych,
W bundlu są wszystkie główne dodatki (łącznie z tymi dwoma najnowszymi), oraz Ultimate Update i rzeczy z przedsprzedaży.
Nie ma tylko Unit Packów i Dodatkowej Muzyki.
Więc, ktokolwiek lubi takie strategię to polecam. Na Steam z przecenami zwykle te dodatki łącznie kosztowały 300-400zł.
Wiesz, ja jestem dorosłym człowiekiem, a nie szczylem z dowodem osobistym i potrafię się zachować publicznie.
Traktuje ludzi oferujących mi usługi, tak jak sam chciałbym być traktowany gdy ktoś odwiedza moje miejsce pracy.
I wiecie co? Dla większości tego typu ludzi takie zachowanie jest na tyle zaskakujące że potrafię dostać wszystko na czas, czy chodźby bez jakiegoś plucia do zupy.
Ponieważ słowo "nadgodziny" to takie ciężkie słowo do napisania.
Polska język trudna język.
Tak poza tym po co informować o tym? Kogoś to w ogóle obchodzi? I tak piszę ten komentarz tylko z uwagi na te głupie zangielszczenia.
Uwielbiam to jak Polska jest pomijana w różnych tego typu usługach, a potem po x latach twórcy narzekają na piractwo i na to, że nikt nie chce korzystać z ich serwisów.
Prawda jest taka że nikt z zewnątrz, jak i ludzie czytający takie artykuły nie wie jak jest naprawdę i najpewniej nie zainteresuje się na tyle aby sprawa była poparta faktycznymi dowodami obu stron.
Więc hur dur, nie wiemy, ale będziemy jojczyć
Bez spiny, kolego, ale uwierz mi odrobią sobie w okresie świątecznym - większość tych gier będzie na pewno wkładana do pudełek z nowymi konsolami.
Nie martw się, zbyt dobrze kasę liczą by nie wiedzieć, że premiera nowych konsol + święta = zysk na kolejne lata pracy i willę szefa.
I co ci wszyscy twórcy myślą, że pod koniec roku będziemy mięli na wszystko czas i na wszystko pieniądze?
Właśnie sami zgotowali sobie efekt wąskiego gardła.
Albo zdelegalizować wychodzenie z domu, to mógłbyś mordy zminimalizować do minimalnych wartości
Technicznie same treści brutalne nie zachęcają cię do czynienia brutalnych rzeczy. W jakimkolwiek wypadku mogą co najwyżej zapewnić ulgę osobom, które same w sobie mają skłonności do bycia brutalnymi.
Gdyby było inaczej, to bardzo powątpiewałbym w ewolucję człowieka rozumnego. Bo wystarczyłoby wówczas puszczać tylko Kumba Jaaa Maj Lord i pozbylibyśmy się wówczas większości kryminalistów
Ta, liczba graczy rośnie z roku na rok; ludzie wychowani na graniu sami posiadają obecnie dzieci; sama branża gier obecnie przerosła branżę filmową i niedługo pewnie i muzyczną.
Tacy ludzie, o poglądach z lat 80 tych XX wieku to wymierający typ ludzi, którzy łapią się znanych sobie kontrowersji, nie wiedząc na czym obecny świat stoi.
Więc o co tutaj się martwić? Jaki Demokrata pasjonujący się wirtualną rozgrywką zagłosowałby na kogoś o tak prehistorycznych poglądach?
Już spora grupa ludzi, która wychowała się na grach posiada obecnie własne dzieci.
Tacy troglodyci, jak ten polityk i jemu podobni to wymierający gatunek, który jest w mniejszości (popatrz chociażby, że graczy przybywa z biegiem lat a nie ubywa).
Patrząc na to że Nicolas gra dosłownie we wszystkim (Bees bees!!!), to jest pewnie duże prawdopodobieństwo że pojawi się w trzeciej odsłonie - w innym przypadku nie miałoby sensu robić takiej kontynuacji (tak samo jak w przypadku filmu "Next", "Pana życia i śmierci", gdzie jego postaci automatycznie kojarzą się z tymi produkcjami).
Podejrzewam, że odwalą coś w rodzaju Mumii 3, że po prostu będzie działo się po x latach od ostatnich przygód.
Najprawdopodobniej po Cyberpanku, wydadzą jego kontynuację (bardziej się to opłaca z uwagi na dobre relacje z twórcą uv, faktem że marka będzie jeszcze świeża i tym że mniej assetów będą musieli zmieniać pod kątem następcy).
A później (lub nawet jeśli to nie będzie kontynuacja cp) postawią raczej tak na 70% na nowe ip, z uwagi na to że są mocnym graczem na rynku, a nowe marki zawsze przyciągają większe zainteresowanie.
Szczerzę wątpię, by kiedykolwiek chcięli lub powinni wrócić do Świata Wiedźmina (mimo że Trójkę uwielbiam całym swoim lodowatym serduszkiem)
Marketing plus chcą sprzedać więcej kopii.
Wyobraź sobie dodatkowy hype na premierę gdy wyjdą przy okazji nowe konsole (więc można się chwalić grafiką) a także okres świąteczny (gdy z oczywistych względów lepiej się sprzeda).
Przesunięcie nie miało nic wspólnego z dopieszczaniem produktu, po prostu wiedzą że lepiej da się na nim zarobić skoro już tyle czasu na niego poświęcili
"tą po prostu musi być Wiedźmin 4"
Nie żeby coś, ale sugeruje Droga Redakcjo abyście pozbyli się kogoś kto pisze takie felietony.
Nie dość, że nie przetwarza informacji podanych przez devów: którzy parę miesięcy temu mówili otwarcie, że w najbliższej przyszłości planują jeszcze przynajmniej trzy projekty ze świata Cyberpunka - gdzie wiemy, że pierwszym jest to co wyjdzie we wrześniu, drugim jest multiplayer, a trzecim jest być może kontynuacja (na temat której wypowiadał się sam twórca tegoż uniwersum z którym chcą podtrzymać współpracę na dłużej).
To dodatko ten felieton to jeden wielki nie wnoszący click bait stosujący myślenie życzeniowe - czyli najgorszy sort jaki można czytać w internecie.
- Wiem że pewnie usunięcie ten komentarz, więc zawczasu mogę też wyrazić waszą niezdolność przyjmowania konstruktywnej krytyki -
A dlaczego uznajesz otwarty świat za coś złego? Jest jednym z kolejnych typów narracji, a patrząc na to że inspirują się nowymi Zeldami to podejrzewam, że gdy oddadzą ci nowe zabawki do wypróbowania, to wolałbyś korzystać z nich na swój własny sposób a nie tylko w liniowych korytarzach, gdzie twórcy przewidzieli że je zastosujesz
Czego oczekiwałbym po takich zmianach kadrowych?
Że wreszcie byłaby jakaś osoba lub grupka osób, która znośnie posklejałaby uniwersum AC w jedną całość. Czyli jak zaczynamy trylogię, to już z wyobrażeniem jej zakończenia. Z konkretnym wątkiem we współczesności, który równie dobrze mógłby ciągnąć się jak The Walking Dead, ale mający przynajmniej jakiś wydźwięk.
I przede wszystkim już z zakresu wszystkich ich gier oczekiwałbym większego zaangażowania w narracyjne zaprezentowanie postaci - by były bardziej charakterystyczne, bardziej godne zapamiętania, byśmy uniknęli postaci pokroju Prezydenta Elisa z Division2, czy Brazydasa z AC Odyssey.
Takie małe grupki "sztabowców" mogłyby lepiej się skupiać na takich aspektach, ale wątpię aby było to dla nich aż tak ważne.
Division2 jest całkiem w porządku jeśli masz z kim grać - jedynym mankamentem jest fabuła, bo jest zwyczajnie nieangażująca.
Co do pierwszych wersetów twojej wypowiedzi to się zgodzę - setka tych samych staruszków mówiąca jakie gry Ubisoftu są powtarzalne mimo, że pewnie grali tylko w jedną x lat temu i co najwyżej obejrzą kilka trailerów lub co lepiej wysłuchają narzekań jakiegoś youtubera i będą to powtarzać jak papugi.
Miałem przyjemność zagrać w prawie każdą grę od Ubisoftu z wyjątkiem niektórych Far Cryów i Siege, więc mogę stwierdzić na podstawie swoich doświadczeń, że Ubi robi naprawdę przyjemne gry, często oferując coś czego nie spotyka się na co dzień w grach (jak statki z Black Flaga, hasanie po drzewach z AC3, czy niespotykana nigdzie indziej tak oddana wirtualna turystyka).
Dobrze mówi
Ezio nie jest spokrewniony z Kenway'ami. Tylko z Miles'ami. Tak samo jak twoja babcia ze strony matki drogi autorze artykułu nie jest spokrewniona z twoją babcią ze strony ojca.
Dygresja: w ogóle twarz tej figurki nie przypomina wizerunku Ezio.
No z całej listy to tylko Wasteland 3, New World i Empire of Sin mnie interesują.
Zapominasz że ludzie mają swoje gusta i to że napiszesz większość z tytułów z tego roku nagle nie sprawi że wszyscy będą chcieli w nie zagrać.
Ja przykładowo aż do maja nie mam w co. Jupi ja jej. Nie ma to jak posucha.
Nie.
Taki skok mięli tylko wówczas gdy pierwotnie Wiesiek okazał się megasukcesem - wtedy nagle Cp2077 dostał dodatkowych ludzi i dodatkowe podziały studia do pracy - możesz sobie sprawdzić archiwa Gola, gdzieś te wpisy powinny jeszcze być
Niby czułem, że tak będzie, ale i tak mam dla CDPR tylko słowa, których nie mogę tutaj napisać z uwagi na cenzurę.
Znowu nie ma w co grać przez cały rok. Jej.
To Epic jeszcze nie padł?
Szkoda.
Patrząc na to że moda na BR minęła i tendencję spadkową Fortnite'a wciąż można zakładać, że taki stan długo się nie utrzyma.
Łał.
Kiedy grupa fanów w Minecrafcie potrafi zrobić grę, której żadne normalne studio deweloperskie nigdy nie dostarczy Potterheadom.
Trochę to chorę, że żyjąc w czasach z takimi technologiami, prędzej uświadczymy Bethesdę robiącą Fallouta 76 niż coś takiego od serca.
Nah, Sony wciąż wygrywa exami.
M$ to taka czarna owca tego wyścigu że musi nawet wciskać mikrotransakcje do swoich exów (np Gears 5)
Bo gracz mobilny nie zalicza się do tak zwanej społeczności graczy - subkultury.
Kiedy ktoś jest hobbistą gier i spytasz go o E3 albo o najnowsze gry jakie wychodzą w tym roku - to powinien ci na to odpowiedzieć poprawnie.
Gracze mobilni to każule - tak zwani "niedzielni gracze" chociaż nie oznacza to wcale że grają tylko jeden dzień w tygodniu, ale to że nie interesują się samą społecznością.
Ludzie grający w candycrasha czy innego zabijacza czasu, ale nie używający konsoli/pc mają zupełnie inne nawyki zakupowe i inne podejście branżowe.
To jest taka różnica jak między hobbistą lotnictwa, a użytkownikiem drona.
Brak mobilniaków w zestawieniach wykazuje po pierwsze realne, bardziej wiarygodne dane (ze świecą byś szukał przeważającej ilości kobiet jak podaje to zestawienie wśród gamerów), a po drugie i o wiele ważniejsze pokazuje wówczas realne oddziaływanie każulów na branżę - tacy np fani Fify w większości grają tylko w tą grę i również nie wliczają się do subkultury graczy w najczęstszej ilości przypadków.
Wówczas firmy właściwie mogą szacować swój produkt pod kątem odbiorców. Np. jeśli firma patrzyłaby ogólnikowo na temat tych bzdur powyżej, oznaczałoby że jakby zrobili grę pc/konsola skierowaną pod głównie małe dziewczynki to powinni uzyskać sporawy zysk - a tak by się nie stało, bo demografia i członkowie subkultury graczy plus każule są dodatkowo zanieczyszczone mobilniakami.
Mnie również ciekawi Jukatan, ale znając Ubi to pewnie użyliby czasów konkwistadorów, by mieć silniejszego wroga i przy okazji już jakieś ruiny (Teotihuacán).
Z Japonii okres zarówno Sengoku, jak i okres Restauracji Cesarskiej byłby ciekawy (chociaż pierwszy bardziej komponowałby się z Ninja i Roninami).
Zawsze byłem też ciekawy Polskiego settingu np podczas Potopu Szwedzkiego i Oblężenia Jasnej Góry.
Indie z czasów kolonializmu Brytyjskiego były również interesujące czy Rosja z okresu Rewolucji ale wątpię aby bardziej zagłębili się w temat skoro istnieją zarówno komiksy jak i Chronicles dziejące się w tych okresach - dlatego nie wiem czy Chiny są takie prawdopodobne, mimo że bardzo dobrze by się sprzedały na tamtejszym rynku.
Skoro dzięki Origin wykreślili z kanonu odwieczne Bractwo, to sądzę że Mezopotamia, Babilonia czy inna kultura Hettytów nie byłaby już tak interesująca na tym etapie (i pewnie zbyt podobna do Origin mimo wszystko).
Szczerze to najbardziej na ten moment interesowałby mnie najmniej przepasane okresy w grach. Tak jak było to w przypadku Ezio - praktycznie AC2 i ACB zapoczątkowali modę na renesans co zaowocowało serialami (borgiowie, demony da vinci) i większą świadomością ludzi (jak odwiedzałem Florencję to przewodniczka po Bazylice nawet prostowała że zamach jaki widzieliśmy w AC2 nie odbył się przed świątynią, a wewnątrz niej - co pokazuje jak ta gra napąpowała nawet i turystykę)
Tak rozważając...
Nie będzie to Rzym bo prawie nikt by tego nie kupił (ten sam klimat, rozgrywka, bogowie, zwierzęta).
I jednocześnie musi się jakoś wiązać z Leylą skoro to będzie zakończenie jej trylogii przed netxgenem - a patrząc po zakończeniu Faith of Atlantis - Ragnarok jest całkiem prawdopodobny, ale co jeszcze?
Mięliśmy dwie gry w starożytności, z czego druga wyniknęła w wyniku pierwszej. Ale Ubi wziął sobie rok przerwy, więc jak najbardziej prawdopodobne jest całkiem nowe środowisko, które wykorzystując usprawnienia z Odyssey znów może skupiać się na wodzie, podróży i eksploracji mało zaludnionych miejsc o bogatej historii.
No nie wiem jak ty, ale nawet wtedy docieram myślami do Ragnarok xD
Po pierwsze, nie ważne jakiego byś nie robił zestawienia, graczy mobilnych nie można wrzucać do tego samego wora co graczy konsolowych/pctowych. Zaburza wszelkie pomiary.
Po drugie, wiem że nie jestem ekspertem w tej sprawie, ale taki sposób postrzegania grania jako uzależnienia szybko tak naprawdę zamienia się w obusieczny miecz - bo nagle na ludzi, którzy grają sobie w to hobbistycznie, będzie się patrzyło podobnie co na tych którzy potrafią zawalić własną pracę i rodzinę przez granie - mieliśmy już niezliczone przypadki jak obiwniano gry za wszystko i to używając jakiś marginalnych przypadków.
Ale to nadal byłoby jak Rogue.
Posiadacze nowych konsol dostali by coś nowego na 2021 (lub 2022), a ci z PS4/Xone właśnie takiego Rogue.
Rogue też stał na silniku AC4, był do niego podobny prawie pod każdym względem z wyjątkiem miejsca akcji i historii.
To w tym przypadku mógłbyś właśnie dostać Rzym - użycie assetów z Origin i Odyssey - i postawiliby to na zmodyfikowanym silniku "Ragnaroka" - czyli podobnie jak było z Rogue.
A dlaczego ten akurat analityk ma mówić prawdę, a nie jakieś nołnejmy z Reddita czy Chana?
Jest tak samo wiarygodnym źródłem, jak wszystkie inne plotki.
Poza tym brawo redakcjo za swoje artykuły, ledwo minęły 4 dni od ostatniej plotki, a teraz znów kolejna.
Wracając do tematu, to na pewno nie zrobią Rzymu - za duże podobieństwo do Odyssey. A patrząc na zakończenie Faith of Atlantis - wikingowie są całkiem prawdopodobni, chociaż wcale nie mniej niż wiele innych pomysłów.
Mam nadzieję, że na tej konfie PS5 pokażą chociaż trailer nowego AC.
Technicznie to nie byli Kosmici bo żyli na tej samej planecie przed ludźmi :p
Ale tak, masz rację. Do dzisiaj pamiętam tą misję przed Mostem Aniołów w ACB gdzie dosłownie roznosiłeś cały garnizon, a zwłoki leżały wszędzie.
Fabuła w Origin była świetna i to głównie przez to że budowała klimat.
Nie zaczynasz historii od środka ale od drugiego aktu i starasz się zorientować co się właściwie stało. A później wręcz odwiedzasz lokacje w których Bayek już był (krzywa piramida i wioska obok) i poznajesz konsekwencje tej opowieści.
Tak samo jest dużo ukrytej narracji - na przykład jak Bayek spotyka się ze starymi znajomymi z którymi będzie rywalizował na hipodromie to nie dość że kłamie gdy jest pytany o swoją rodzinę to na koniec sceny lekko się krzywi, odwracając głowę, co pokazuje jaki ból odczuwa mówiąc o utracie syna.
Albo gdy podróżujesz po Cyreneji i widzisz efekty działania Jabłka Edenu zamiast w twarz dostać głównym złym.
Mówienie że Origin ma złą fabułę, wskazuje że musiałeś ją przespać albo jej nie zrozumieć.
Wiesz co ma złą fabułę? AC Syndicate gdzie bardziej banalnego happy-ending przewidywalnego zakończenia to żadna odsłona w serii nie miała. Albo ta w AC Unity gdzie pod koniec sama ignoruje własne założenia.
Jeśli zamierzasz robić AC3 na 100% to od razu dam ci podpowiedź:
W misji z szubienicą goń swój cel, zabij jednego gostka po lewej, dogoń swój cel, powal swój cel nie zabijając go, zabij przydupasów celu, a na sam koniec swój cel.
W AC3 pełne synchronizację są niewybaczalne i niesamowicie psują wrażenia z grania. Więc od razu pamiętaj o tym co ci napisałem powyżej. Najlepiej zrób sobie screenshota.
Biadolenie.
"Nie jest tak jak zawsze więc jest źle"
A dajcie sobie już siana z tym jojczeniem.
- Coop
- Wikingowie
- klasy postaci
- wtapianie zależne od stroju
- rozległy świat
Jeśli przecieki się potwierdzą, to możliwe że to będzie kolejny mój ulubiony AC.
Technicznie moje porównania są trafne:
Praktycznie masz trzy trylogie:
Trylogię Ezio (AC2, ACB, ACR)
Trylogię Amerykańską (AC3, AC4, ACR)
Trylogię Leyli (ACO, ACO2, nadchodzący Ragnarok)
AC Unity i Syndicate to realne spinoffy bo ich wątki są najgłupsze i do niczego się nie dopasowują.
Origin ma dużo wspólnego ze wcześniejszymi częściami - wyjaśnia skąd wzięły się charakterystyczne elementy Bractwa przed Restauracją Altairowską i też kręci się wokół tych co pragną mieć dostęp do technologii Isu.
->
Kolejny raz powtarzam - ta seria jest tak elastyczna, że zawsze możesz od każdej z nich oderwać tytuł AC i masz niezależną podobną grę tylko że nazwiesz je Romans we Florencji albo Bukanierzy z Karaibów (tak to aluzja do tego teatru z AC Syndicate). AC3 masz indianina ratującego swoje plemię, w Unity chłopca który chce wyjaśnić śmierć swojego ojca i przyszywanego ojca i pogrąża się w spiskach, nawet AC2 to nie historia zabójcy co vendetty jak w starych powieściach z tamtego okresu itp. To elastyczność marki pozwala na coś takiego i tak samo jest z SW, gdzie też możesz zrobić serial o najemniku, film o kosmicie ratującym swoją planetę i pradawnym odwiecznym zakonie który kolejny raz musi się podnieść z ruin (coraz więcej analogii).
Spoko, możesz sobie podtrzymywać swoją opinię, ale w wielu przypadkach jest po prostu niesłuszna.
Co do psucia lore to się zgodzę, bo mnie też boli, że nie umieją wymyśleć nowego wątku który lepiej by spajał nowe gry ze sobą, czy chcieć wyjaśnić niektóre wątki (ten Mędrzec nie ma znaczenia poza AC4, a w ACS w końcu sklonowali Isu i też wątek zastygł pewnie na zawsze).
A te kto coś ukrył jak najbardziej ma sens - Ezio działał w pojedynkę tak jak Altair - studiował jabłko Edenu a potem je ukrył w Koloseum w świątyni Isu - nie dość że nikomu nigdy nie mówił o swojej pracy to jeszcze pozostawił artefakt w miejscu gdzie pół-Isu mogą się tylko dostać.
Dalej nie wierzysz? To spróbuj wyjaśnić skąd wzięło się kolejne jabłko w grobowcu-bibliotece Altaira - sam Ezio tego nie wie, my tego nie wiemy, Desmond tego też nie wie.
Artefakty ginęły w dziejach - wypadek w Tungusce, czy eksperyment który udaremniła Eve Frye;
zostawały chowane - Ezio i Altair ze swoimi jabłkami;
niektóre traciły swoje właściwości i stawały się popierdółkami - kryształy krwi z AC4 czy miecz Edenu z ACU;
lub po prostu bez przerwy przechodziły z rąk do rąk - pastorał Isu.
A wiedza ginie - 150lat (odległość w czasie od Napoleona do końca Drugiej Wojny Światowej) starcza by wiele zapomnieć, zwłaszcza jak prowadzisz sekretne organizacje, które co jakiś czas są wyżynane w pień na zmianę.
Cóż muszę sprostować twoje słowa, bo ktoś inny je przeczyta i również wszystko źle zrozumie.
Kolejne części mają sens, tak samo jak istnienie Mandaloriana czy Clone Wars w świecie SW - to są poboczne historię w danym uniwersum, opowiadające o konkretnych czasach i miejscu.
Ludzie często nie rozumieją elastyczności tej marki - raz mogą sobie twórcy zrobić grę o zabójcach z Konstantynopola a jak im się przeje temat nagle mogą skoczyć na Karaiby i zrobić grę o piratach - tak samo jak w SW mogłeś dostać Rouge One gdzie nie miałeś Jedi ale za to był ślepy mnich który był wrażliwy na moc - tak tutaj możesz mieć Edwarda który napotyka Assassinów ale przez większość czasu nie musi ich nawet lubić.
W XXI wieku większość Bractwa i Zakonu wie o wielu Artefaktach, ale z biegiem czasu bywały zgubione, skradzione bądź ukryte - Ezio ukrył np jabłko pod Koloseum a Altair swoje pod Masjafem, z lore wiemy że po eksperymencie w Tungusce jeden Artefakt zgubiono a drugi przejął Orlov i tak dalej.
A jeśli chodzi o ACI to wyświetlona pod koniec gry mapa wyświetlała właśnie miejsca jedynych z tych najbardziej ukrytych - dlatego właśnie Abstergo wykorzystało przodków Desmonda by zobaczyć tą mapę.
Z tymi zapiskami itp: wszystko ginie w mrokach czasu, a do wynalezienia internetu widać że Bractwo i Zakon działały bardziej jako odział niżeli siatka - patrz że dopiero Heytan założył ryt kolonialnych Templariuszy, albo Ezio musiał podnieść z gruzów Assassinów bo byli w tak opłakanym stanie, sam fakt że np Assassini z Konstantynopola korzystali z ostrza z hakiem pokazuje że poszczególne oddziały różniły się między sobą.
Wiesz, o czym będzie Ragnarok trudno powiedzieć na podstawie dwóch poprzednich części - bo Origin opowiadał o powstaniu Bractwa (moim zdaniem zbyt wczesnym przez co gryzie się ze wcześniejszym lore i opowiastkami) a Odyssey dział się w czasach gdy Bractwo nawet nie istniało.
W Ragnarok obie strony powinny już istnieć i Templariusze i Assassini, a także powinni mieć już w miarę uorganizowane swoje struktury. Więc pod kątem samych ukrytych stworzarzyszeń wracamy do tego co znaliśmy wczesniej.
Spore to mało powiedziane. Jeszcze wybrzeża Skandynawii-Danii-Francji plus cała Brytania to jeszcze zrozumiem, to ten Kijów wydaje mi się absurdalny.
W Odyssey też nie mieliśmy Azji Mniejszej (Rodos, Helikariasu, ruin Troi), więc powątpiewam by tutaj zmieścili Morze Północne razem z Bałtykiem.
Ale kto ich tam wie, mieli rok więcej niż na Odysseye - w tym czasie to ich tylko wyobraźnia ogranicza
Pożyjemy, zobaczymy ;)
Mam nadzieję, że duża część z tych pogłosek się sprawdzi bo od dawna chciałem zagrać w nowego coopa w świecie assassinów (Unity wymiatał swoimi zadaniami pod multiplayer).
A otwarty świat, duży jak w Odyssey też się pod tym kątem sprawdzi - masz wrażenie wędrówki, podróży, gdzie dosłowne szlajanie się oznacza szlajanie się.
Naprawdę mi szkoda tych ludzi którzy po prostu latają za znakami zapytania i twierdzą że gra jest nudna bo od 5minut nie dostali wybuchami i skryptami po twarzy.
To będzie odpowiednik AC4BF a nie AC:U. Takie AC:U, tylko na nową genę dostaniemy za rok albo dwa lata.
Tegoroczny będzie międzygeneracyjny w końcu
Nie spoilerując ci to w wątku głównym masz jeden wybór który jak kostki domina decyduje o pewnych konsekwencjach.
A w pobocznych to wszystkie zakończenia wątków danych regionów kończą się jakimś wyborem - niestety ich konsekwencje co najwyżej przewiną się w dialogach i nie wpłyną na nic poza tym.
Miałeś losowe bitwy o regiony w Odyssey - one nie służyły tobie bo byłeś najmwnikiem, ale w nagrodę za udział dostawałeś kasę i ekwipunek - jedne z bardziej epickich doświadczeń w grach, gdzie jak mityczny heros walczysz na polach Grecji.
Tutaj może to rozwiną - może dostaniemy coś w rodzaju Monterigioni z AC2 i przejmowane ziemię będą mieć znaczenie? - a nawet jeśli nie to to z czym mieliśmy do czynienia w Odyssey było dostatecznie przyjemne więc wystarczy że tylko usprawnią te bitwy o jakieś nowe elementy
Prawdopodobnie rozwiną te wspomniane drzewka i pewne rodzaje ubioru (jak w Odyssey) będą pod konkretny typ - czyli pewnie tylko właśnie w jakimś kapturku, przebraniu mnicha będziesz mógł się wtapiać w tłum, a mając ciężką zbroję nie zakopiesz się w śniegu.
Patrząc po tych informacjach, jeśli są prawdziwe to dostaniemy to co najlepsze z Odyssey podrasowane pod wspólne granie
Jeśli to prawda, to jaram się tą grą bardziej niż Rzym za Nerona.
Coop, wielki świat, wikingowie.
Też te chowanie się w błocie i śniegu brzmi intrygująco interesująco
Wiesz, technologia rasy Isu i same Isu są od pierwszej części - to nic nowego, ani odstającego od założeń serii.
Nie powiedziałbym, że seria leciała od początku w dół - praktycznie jedynymi spadkami formy były AC:R, AC3 i AC Syndicate.
Zgadzam się z twoją opinią o walce i wspinaczce z Origin i połowicznie z Odyssey - jest żałośnie słaby, a przez brak swojej widowiskowości robi się wtórny - w Odyssey trochę ratowały to magiczne zdolności, ale też nie można ich wciskać do wszystkich kolejnych części.
Wspinaczka też dość tragicza się stała - fajnie że można się wszędzie wspiąć, ale przez to całkowicie zniknęły zagadki środowiskowe.
To skakanie na główkę wynika właśnie z tego, że możesz się wspiąć wszędzie - gdyby tego nie było strasznie utrudniałoby to poruszanie bo mapa jest głównie wygenerowana a nie zaprojektowana, przez co twórcy nie byli w stanie przewidzieć wszystkich ścieżek zejścia.
Podsumowując - walka i parkour są na minus w Odyssey i zwłaszcza w Origin ale fabuła i eksploracja sprawiają że wciąż jesteś ciekawy co znajdziesz za chwilę. Wątek we współczesności jest nieporozumieniem i powinni go w końcu dopracować bo jest w obecnym stanie gorzej niż pretekstowy
Yup, dokładnie.
Zakładając, że pod koniec 2020 wyjdzie nowy AC i właśnie WD Legion, można założyć że Gods and Monsters wyjdzie na początku 2021 tak jak zwykle Far Cry'e się ukazywały.
Przypomnę ci
I także pamiętaj, że przesunęli premierę WD Legion na koniec 2020, więc nie ma w tym czasie miejsca na trzy duże gry od Ubisoftu, wręcz sabotujące się na rynku dla przeciętnego zjadacza chleba.
Pamiętam jak taką wpadką rok temu był Assassin's Creed Legion - więc nie powiedziałbym, że te wpadki jakkolwiek potwierdzają pogłoski
Według książki Hobbit - Gollum miał czarną skórę i złote, kocie oczy.
Więc albo dostaniemy Netflixową adaptację, albo ktoś wreszcie zechce zrobić Golluma bliższego oryginalnemu wizerunkowi.
Jak dla mnie to ISU-technology to fajny system do robienia narracji ale Ubisoft rzadko kiedy korzysta z tego w kreatywny sposób - ostatnio zasłania się tym tylko wtedy gdy nie wie jak wyjaśnić jakieś luki w fabule albo rozgrywce.
Zobacz o ile ciekawsza byłaby Odyssey'a w realiach Homerowskich epopeji - gdzie każdy z herosów dysponowałby broniami ISU, a bogowie pojawiali by się im w formie hologramów czy nawet nagrań (prawie tak jakby ktoś podczas oblężenia Konstantynopola przez Osmanów znalazłby współczesny odtwarzacz dvd czy telefon z nagraniem).
Fajnie by byłoby to zorganizować w ramach fabuły - np kultów wielbiących mikrofalówkę, czy czczących broń masowej zagłady jak Kult Atomu z Fallout 3, czy samolotu z Mad Maxa.
To ma potencjał - tylko nikt nie chce się nim bawić.
Dla mnie dodaliby coopa do rozbijania się po mapie i questach i byłbym w siódmym niebie.
Mapa w Odyssey jest tak ogromna, że nawet gdyby dwaj gracze by się na niej znajdowali, to istnieje całkiem duże prawdopodobieństwo że nie spotkali by się przez całą grę.
Albo ten plakat tak podjudził hype, że Ubi rzeczywiście porzucił poprzedni projekt i zaczął robić wikingów sądząc, że tego oczekują fani?
Tak samo nie jesteśmy w stanie na 100% powiedzieć jak trafne są przecieki - większość przecieków od Ubi w przeszłości zawsze się potwierdzała (Syndicate rok przed premierą, Origin pół roku przed zapowiedzią na E3)
Po pierwsze, po co generować artykuły dosłownie z końskiego zadu? Aż tak warte to jest tych kilku dodatkowych kliknięć?
Po drugie, pamiętacie jeszcze jak AC stylizowała się na historyczne realia, gdzie magio-nauka była głównie McGuffinem samej historii, a nie centralnym systemem rozgrywki? Ja tak. Mam nadzieję że przy nextgenowym assassine zmienią znowu rozgrywkę bo ta walka z Origin jest tak słaba że aż muszą ją ubierać w magiczne ciuszki by dało się ją znieść.
Różne argumenty:
- bo jest modne wśród znajomych, więc twoi koledzy napędzają cię do grania
- bo ma ładną grafikę
- bo ma banalną rozgrywkę, w stylu easy to play, hard to master
- bo jest wciąż wspierana przez korporacje z zewnątrz i różnorakie crossovery z innymi markami
- bo popularność nabijają jej streamerzy/ytuberzy, którzy są idolami dla większości młodzieży
- bo nie wymaga myślenia do dobrej zabawy
Pewnie znalazłoby się więcej powodów
Robią to już od dawna. Głupawe tańce-emotki w Division 2, mikrotransakcje w każdej pełnopłatnej grze, itp.
Co prawda wysyp BR mamy już za sobą, ale póki nie pojawi się kolejny dziecioprzyciągacz to Fortnite będzie trwał w najlepsze, tak samo jak GTAV
Wiesz mnóstwo średniawych rzeczy generuje wielkie przychody - patrz nowa Trylogia Star Warsów, Titanic swego czasu, itp.
To popularność przyciąga ludzi a nie jakość.
Takie zakończenie gdzie Bruce ginie razem z rodzicami byłoby lepsze.
Na cały film nie należy patrzeć jak na Origin Jokera bo nie o to w tym filmie chodzi.
A patrząc na konstrukcję tego bohatera lepiej by było jakby trzymał się swojej ustalonej konwencji i wybił wszystkich którzy mu w jakiś sposób zaszli za skórę - jakby nie patrzeć zrobił to z przyjacielem z pracy i własną matką i prezenterem telewizyjnym.
Fakt tego że Joker w tym filmie nie jest zaangażowany w śmierć Wayne'ów bezpośrednio sprawa że sam wątek Wayne'ów jest niepotrzebny dla filmu - gdyż wycięcie scen z Tomasem i z przed willi nie zmieniłyby niczego na ścieżce głównego bohatera.
Przy okazji śmierć Bruce'a pokazałaby też takim ludziom jak np
Poza tym ci którzy są zaznajomieni z komiksami znają pojęcie "odrodzenia się Jokera" - często w komiksach pojawia się sytuacja, gdzie Joker "ginie", "znika" lub coś się z nim dzieje i w kolejnym swoim odrodzeniu zachowuje się nieco inaczej.
Podsumowując: czy film byłby lepszy jakby Joker zabił samych Wayne'ów?
Nie bardzo bo to wciąż by był niepotrzebny Origin story dla Bruce'a a nie Jokera.
Czy film byłby lepszy jakby zabił Bruce'a i jego rodziców? - Zdecydowanie tak, ponieważ poza idealnym szokiem na koniec filmu przy okazji dopełniła się by droga bohatera, jego zejście, opadnięcie kurtyny jak w tradycyjnych scenach teatralnych.
A tak zakończenie to głównie pokaz tego że ludzie naditerpretują symbole i perfidnie wielbią apoteozę - co jest zabawne bo dokładnie to samo stało się z tym filmem i postacią.
Tak to nie działa. Jedyny powód dlaczego Respawnowi pozwolili zrobić małą popierdółkę z SW wynika z faktu że drugi Battlefront od EA okazał się klapą na skalę rządową.
EA nie ma interesu w robieniu dobrych gier, skoro istnieją gracze takich produkcji jak F76 i właśnie SW gdzie wystarczy że dzieje się w danym uniwersum i ludzie zaczynają zostawiać w takich produkcjach grube miliony.
Jeśli Respawn zrobi kolejną grę w SW to raczej będzie bliźniaczo podobna do poprzedniej.
A wątpię by EA dobrze wyekploatuje tą markę z racji że Disney zakończył ostatnio Sagę Skywalkerów, a główny zarobek obu tych firm zawsze kręcił się wokół hypu jaki te filmy generowały.
Tam musi być błąd - nie 500 osób a 500 razy tą samą osobę - przecież każdy wie że społeczność F76 to jakieś trzy osoby
Mam nadzieję, że ta aktualizacja też im wypali w twarz... Kogo ja oszukuję, przecież to jest oczywiste
Już czekam na te informację co znowu nie poszło nie tak
Pytanie co przez to twórcy rozumieją.
Taki Ubisoft od dawna się tym bawi pomimo dużych światów - pooglądajcie sobie npctów w AC Syndicate lub Unity, jak robią sobie zdjęcia na statkach, dzieci grające w piłkę, handlarzy, robotników, prostytutki czy kloszardów.
Szczerze oczekiwałbym rozwoju reakcji npctów na to co robimy. Dzisiaj jak wbiegniesz na npcta automatycznie przerywasz jego animacje i wprowadzasz go w stan "kółka" i co najwyżej się od ciebie odsunie albo powie randomowy tekst i tyle. Koniec.
Albo rozwój losowych wydarzeń. Skoro umiemy już wygenerować pełne światy to i to co się w nim dzieje powinno być lepiej programowane przez algorytmy by odciążyć twórców, którzy mają ograniczone zasoby w tym temacie.
Sama większa ilość różnorodnych npc, w tym przypadku nie zapewniłaby żywszego świata, bo to wciąż jest marginalne dla naszego odbioru dzieła
Wciąż jestem zdania, że nowe pady powinny wprowadzić jeden przycisk więcej oprócz X,Y,A,B lub właśnie takie dwa dedykowane pod palce utrzymujące pada.
Albo chociaż by dało się baindować przyciski bo mi na wała jest potrzebny przycisk "share" i już wolałbym tam podpiąć na przykład quicksave (np AC Odyssey)
Mam nadzieję, że to nie będzie Elex 2. Szczerze nie widziałem świata w grach, który bardziej niszczył własny klimat próbując wcisnąć do niego wszystko, sprawiając, że ta gra nie ma żadnego klimatu, czy historii, która by cię obchodziła.
Jedynka sprzedała ile kopii? 100-200k? Nie znalazłem żadnego źródła, które dawały by wiarygodne dane.
Zakładając choćby i 500k kopii (w co wątpię), nadal nie sądzę by dwójka sprzedała się lepiej.
Marka: Xbox Model: 360
Marka: Xbox Model: One
Marka: Xbox Model: Series X
To dosłownie niczego nie wyjaśnia, nie usprawiedliwia i wcale nie sprawia że szary Kowalski zauważy różnice między Xbox One X a Xbox Series X
Mimo że zgadzam się z tegoroczną galą to i tak sądzę, że Nagroda Gry Roku jest dość głupia.
Odbywa się pod koniec roku, gdzie wciąż trwa ekscytacja dobrymi grami wydanymi w październik-listopad, gdzie produkcje z marzec-maj są już ograne i praktycznie pozbawione podobnych emocji.
Jak inaczej ludzie by patrzyli na obecnych zwycięzców, gdyby wszyscy wyszli tego samego miesiąca? Czy byłyby takie same wyniki, gdyby ludzie nie obraczali gier swoimi emocjami powszechnie określanymi jako hype?
1. Jeśli zmienią walkę na tą drewnianą to ja podziękuję - ta inspirowana For Honor jest naprawdę dobrym rozwinięciem tego co znamy z pierwszego Gothica - też miałeś wychylenia myszki, które informowały z której strony zadasz cios.
2. Bezi na pewno do zmiany - ten jego ciągły monolog z początku gry jedynie sprawiał że chciałem go udusić a nie z nim sympatyzować.
3. Wciąż wolałbym kontynuację niż Remake bo co to za zabawa wiedzieć co zdarzy się na koniec gry, ale jeśli już padnie na to, wówczas mam nadzieję, że zrobią klimat właśnie nawiązujący do tego że cała kolonia jest opanowana przez skazańców, zamiast malować w tym fantasy hero adventure.
Szczerze, to im to się nie opłaca. To był w miarę mały projekt, który w sumie miał ogłosić jedno "my tu wciąż jesteśmy i potrafimy robić to czego od nas oczekują fani".
Dosłownie OW to taka broszurka informacyjna.
Ten kolejny "duży rpg" będzie tym, czego oczekiwaliśmy po twórcach FNV.
Meh, Sony wciąż wygrywa exami. Tylko w 8 generacji większość najlepszych gier singleplayer było od nich.
A co z grami typu "remade"?
RE2 bazuje na schemacie narracji swojego pierwowzoru, ale jest zupełnie inną grą, z lepiej dobranym klimatem i elementami rozgrywki.
Albo z naprawdę udanymi remake'mi?
Przecież takie Spyro czy Crash Bandicoot to naprawdę dobre gry, praktycznie odtwarzające te same uczucia, jakie towarzyszyły nam, gdy pierwszy raz graliśmy w te gry na PS2 (a teraz nawet i na PC).
Powyższe przypadki to nie kolejne Skyrim Srajtaśma Ediszon, tylko pełnoprawne produkcję bazujące na swoich pierwowzorach.
Łał, pierwszy raz mogę się zgodzić z jakimiś nagrodami roku.
Cieszę się, że Sekiro, Disco Elysium i DMC5 zostały wyróżnione
No głupie, zwłaszcza że ostatnio miałem przecenę ze steam po wykuciu odznaki na grę propagandową o A. Nawalnym, więc głupie jest to, że akurat te o protestach w HK są tak dyskryminowane.
Jeny, skończcie wreszcie te debilne artykuły.
Ewidentnie widać że to nie jest cała mapa. Widać ucięte drogi w jej północnej i wschodniej części - dosłownie nikt, żaden developer nie zostawiłby mapy gdzie 4 drogi koło siebie kończą się niewidzialną ścianą.
To co jest pokazane to prawdopodobnie jedynie Haywood, albo inna dzielnica blokersów.
Więc przestańcie siać famę i dezinformację.
Berg jeśli jakimś cudem przeżył (chociaż nie powinien patrząc na zakończenie Fate of Atlantis), zdecydowanie nie zdradziłby Templariuszy.
Po pierwsze Abstergo ma lek dla jego córeczki, po drugie ten kto grał w Rogue wie jakie Berg ma nastawienie do Assassinów, po trzecie Assassini zabili mu cały Sigma Team więc za nic w świecie by się do nich nie przyłączył dobrowolnie, a patrząc na to, że jest cholernym Łowcą Assassinów, zdecydowanie żaden z Bractwa nie chciałby z nim współdziałać.
Więc możliwe że znowu dostaniemy Templariusza do grania. Co byłoby super
Przecież widać po:
- ucięciu dróg na górze
- wielkości ulic,
że to nie jest cała mapa
Jakbyś czytał to widziałbyś różnice dlaczego np ciemnoskórzy aktorzy nie pasują - jak to kiedyś napisał - zaściankowy chłop brzydzący się innością zdecydowanie na pewno będzie trzymał za pan brat z murzynem niż z kimś kto ma tylko spiczaste uszy czy jest niski i krempy. Książki mają mnóstwo szczegółów i zdecydowanie całe Królestwa Północy to obraz Wschodniej Europy.
A tak klasyczny argument "jeszcze nie oglądałeś to nie możesz się wypowiedzieć". Nie no jasne, człowiek przecież nie dysponuje całkiem potężnym narzędziem jakim jest mózg i nie potrafi połączyć zbroi wyglądającej jak moszna, mnóstwa różnoetnicznych aktorów i naprawdę kiepsko dobranej obsady głównej ze sobą i domyślić się jaki klimat dana produkcja zaoferuje.
Ta jasne, dlatego wyraźnie widać, że Królestwa Północy to słowianie, Nilfgaard to Święte Cesarstwo Rzymskie, Skeliege to Dania/Skandynawia.
Poza tym jakbyś potrafił sięgnąć do literatury i opracowań mitologicznych zauwazylbys dwie rzeczy - po pierwsze mitologie się przenikają, germańska mitologia zainfekowała prawie całą Europę przez wędrówkę ludów, ale jakoś Sapek nie dorzucił Wieśkowi Zeusa, faraonów i wielu innych, no nie wiem może dlatego że mimo wszystko wypracowywał styl nadający charakteru opowieści? I po drugie jeśli już robisz aluzje do wielkiej Lechii, to proszę cię, kieruj takie wypowiedzi do twoich karków z osiedla, a nie do mnie.
Kopiowanie tego samego opisu nie sprawi że będzie jak kolwiek prawdziwy za setnym razem. I widać że nadal nie rozumiesz tego że wiele krajów w świecie Wieśka to aluzje do innych kultur. Ciężko żeby Falka była słowiańskim imieniem, tak jak Ragnarok i statek z paznokci. Jednak to nie zmienia tego że Temeria, Redania i te pozostałe mniejsze Kraje Północy to obraz średniowiecznej Wschodniej Europy, gdzie murzyni pasują jak pięść do nosa, a co dopiero zbroje uszyte z moszny.
Tylko po co?
Przecież w tym serialu nie ma nawet kropli słowiańskości, więc równie dobrze mogą sobie kręcić w Anglii, gdzie znajdą więcej ciemnoskórych statystów i to taniej.
Obserwowanie tej dziecinnej przepychanki o to która konsola jest mocniejsza z perspektywy pececiarza jest jak przyglądanie się dwójce smarkaczy w piaskownicy, którzy kłócą się o to czyja zabawkowa rakieta wzbije się wyżej w powietrze.
Bawi mnie to jak gdy mówi się o tej babce to tylko wspomina się o tym że pracowała przy pierwszym assassinie.
No ma czym się pochwalić skoro ta informacja pojawia się zawsze a od AC1 minęła ponad dekada
Nie wiem co drogi autor artykułu chciał osiągnąć tym newsem skoro tego typu składanki powstają praktycznie co chwilę na YT, zwłaszcza gdy wychodzi nowa część w serii.
Tak poza tym to chciałbym aby ta "ewolucja" serii poszła wreszcie w poprawę walki - bo ten soulsowy styl z Origin jest toporny jak walenie cepem o płot - a ludzie, którzy mówią że poprzedni styl walki nie był wymagający to widać że nie grali w Unity i Syndicate - jasne, ciężko w jej wyniku zginąć, ale całość polegała na tym byś przeprowadził ją jak najbardziej widowiskowo z jak najmniejszą ilością trafień.
A do ludzi co mówią że Black Flag to nie assassin, to zaskoczę was, ale nim jest. BF po prostu pokazuje jak elastyczna jest ta marka, gdy tylko twórcom znudzi się jakiś settings mogą natychmiast wskoczyć w zupełnie inny i każda strona ma poczucie świeżości.
Uwielbiam Black Friday na Steam, bo wówczas większość gier kosztuje tyle ile jest warta zamiast 250% ceny jakie zwykle widnieją na Steamowym Stoisku
Fajne to, ale nie musicie mi każdym takim newsem przypominać że nie mam przyjaciół
Jeszcze 5 miesięcy do premiery...
Naprawdę takie wiadomości są mocno bezcelowe, bo każdy aspekt gry nadal może zostać zmieniony lub usunięty nim nastąpi premiera.
A potem dziwimy się skąd tyle MTX w grach, jak zawsze znajdzie się chociaż jedna osoba, która mogłaby ufundować nowe państwo na Karaibach dla danej firmy...
Zbroje Nilfgaardczyków, murzyni jako statyści i poboczni bohaterowie, mało trafiona obsada główna (Triss poważnie?).
Wiadomo że takiego Amerykanina czy Brytyjczyka to nie obchodzi bo nie znają materiału źródłowego i tym bardziej wychowali się w multikulti społeczeństwie - ale z perspektywy oddania świata i bohaterów to Netflixowy Wiedźmin to zwyczajne guano.
Wiem że się sprzeda i wiem że moja opinia znaczy tyle co zeszłoroczny śnieg, ale za takie adaptacje to ja podziękuję bo oglądanie czegoś co nawet klimatu świata przedstawionego nie potrafi oddać nie różni się od bardzo taniego fanfika
Trzeci epizod Assassin's Creed Chronicles dzieje się w tym okresie więc jak chcesz to możesz mieć przedsmak tego okresu.
Odyn też był bogiem wojny i mądrości, prawie jak Minerwa/Atena.
Tyr jest bogiem wojny obronnej tak jak bóg Kwirynus w starożytnym Rzymie
Miło mi że ktoś inny też podziela mój styl gry :D
Najbardziej mnie chyba bolała niemożność wejścia na Olimp :/ masakra, ta góra aż prosiła się o wspięcie na nią.
Przynajmniej można było wejść na Tajgete :)
No podstawkę zrobiłem w 190h - w przeciwieństwie do innych ludzi ja nie ganiam jak kurczak bez głowy, tylko sobie podziwiam widoczki, poluje na najemników itp.
Kolejne h zabrały mi dodatki a konkretniej głównie ten o Atlantydzie bo Dariuszowy to w 3 wieczory da się skończyć bo nie oferuje nowej mapy
Patrząc na to że w Odyssey mam 220h to wolałbym aby chociaż płeć głównego bohatera była do wyboru.
Nie tylko z uwagi na widoki od tyłu ale także z faktu, że jedna z tych postaci zawsze mniej pasowała do prowadzonej narracji - zauważcie że Alexios był jak typowy rusek (nawet akcent podobny) przez co ciężko było udawać że jest w stanie być pozytywnym bohaterem... Czy chodzby interesującym
Jeśli dodadzą Kooperację, poprawią parkour i wreszcie zmienią tą tragiczną walkę to biorę w ciemno.
Jak tylko "ubogacą Odysseye" to szczerze podziękuje. Mimo że Odyssey sprzedał się najlepiej w serii i miał swoje momenty to dawno nie widziałem czegoś co by było aż tak nijakie, miałkie i pozbawione pomysłu na siebie.
Chłopie, dawno się z kimś tak nie zgadzałem (większość ludzi tylko narzeka na AC), że aż musiałem napisać ten komentarz.
Szczerze ten żal, że Odyssey jest pozbawiony tej magii serii najbardziej odczułem w misji z dodatku o Atlantydzie, gdzie żywcem parodiują te wszystkie słynne misje pościgowe z jakich seria słynęła od dwójki (wiesz te gdzie nie możesz dogonić swojego celu do pewnego momentu), i tam dosłownie czujesz jak parkour z Odyssey jest miałki, niedorobiony, wręcz tragiczny.
A te elementy RPG są tak bardzo na siłę, zwłaszcza te dialogi.
Jednak największym gównem w serii poza oczywistościami jak 100% synchronizacji i tower defensa z ACR, to uważam walkę z Origin - zaimplementowanie soulsopodobnego naparzania cepem jest tak okropne i nieprzyjemne do rozgrywania, że dosłownie Origin przeszedłem w 100% na cicho (nie licząc bossów) i mimo że umiejętności z Odyssey nieco to podratowywały to nie wyobrażam sobie tego by przy wikingach znowu wrócili do tej taniej formuły z Origin.
Życie w Iranie jest kontrolowane pod każdym kątem i w każdym aspekcie, więc nie dziwię się że ich rząd ma takie możliwości by nagle go odciąć
No i historia Iranu jednoznacznie pokazuje, że odkąd wprowadzono teokrację, wszelkie prawa człowieka i swobody poleciały na łeb na szyję.
Nie wiem jakie prochy bierzesz, ale jeśli sądzisz, że Iran nie jest siedliskiem najbardziej destruktywnych siatek terrorystycznych wspieranych i kontrolowanych przez teokratyczny rząd to widać, że swoją wiedzę bierzesz z ich broszurek propagandowych.
Przywołać można tutaj apel najwyższego teokraty Iranu w sprawie książki brytyjskiego autora, w której skrytykował Koran i Mahometa, za co ludzie z tych siatek terrorystycznych ścięli mu głowę by uzyskać nagrodę od naczelnego teokraty Iranu, który nawet się nie krył z tym, że ją wystawił za głowę tego pana.
To akurat dobrze.
Destabilizacja doprowadzi do zamieszek, zamieszki jeśli będziemy mięli szczęście do rewolucji, a rewolucja jeśli się powiedzie obali teokratyczny rząd.
Poczytaj sobie. Ten ustrój zniszczył wszystkie osiągnięcia Iranu z poprzedniego stulecia
Nie żeby to było coś personalnego, ale wymiotować mi się chce na wieści o tym co teokracja zrobiła z dumną Persią
No dobra, ale to nie znaczy że w wyniku tej ewolucji nagle trzeba stać się bucem.
CDPR jakoś nie nadkakuje każdej grupie by tylko się przypodobać "nie swoim odbiorcom".
Czy taki GGG gdzie potrafi się zachowywać jak człowiek.
Akcjonariusze akcjonariuszami, wiadomo że ci dziadkowie nawet nie wiedzą czym gry komputerowe w ogóle są, ale by ich przekonać do inwestycji tak samo skłonią ich cyferki dobrze sprzedanej gry zrobionej z sercem i pomysłem.
Mówią, że nie należy kopać leżącego, ale nie ważne co byś nie zrobił nie da się uratować czegoś co jest popsute w każdym aspekcie...
... Łał, i o dziwo nie mówiłem tym razem o Fallout 76
Szkoda że nie dość że trzeba czekać do przyszłego roku, a potem jeszcze jeden rok by wyszła wersja Goty SR5. Dobrze wiemy że ta seria słynie z miliona małych i większych dlc.
Ale tak poza tym, to jaram się SR5 jak Rzym za Nerona
Widzę że nie ma tego wzgórka pod światełkiem co oznacza że może stracić wiele na wygodzie.
Albo dali patent ze wstępnym nie potwierdzonym obrazkiem, bo w teorii nie muszą tego robić składając wniosek patentowy
Naprawdę chciałbym sobie zagrać w PoE lub PoE2, ale dopóki nie wprowadzą wsparcia dla kontrolerów pod pc, to niestety muszę sobie odpuścić.
Jakby kto pytał dlaczego: jak zagrałem w D3 na PS4 po tym jak grałem na PC, to wersja pod pady jest wygodniejsza i da się znacznie szybciej zarządzać postacią na polu walki
Tylko kto tego potrzebuje?
Rynek survivali jest tak przesycony jak rynek battletoyali i karcianek swego czasu. Dodatkowo nie jest już to w ogóle popularne wśród każuli, a zwykli gracze zapomną o tym projekcie tak szybko jak się pojawił.
Ta teoria, że potrzebowali czegoś do gamepassu, jest najbardziej prawdopodobna, praktycznie ta gra to taki kolejny Crackdawn, czyli jest by był, aby biblioteka abonamentu wydawała się większa.
Dodatkowo wygodnie wrzucą to do wczesnego dostępu, by móc go łatwo ubić jeśli się nie sprzeda lub szybko straci swoją społeczność
Wreszcie ktoś zrobił grę o tym kowboju z filmu Ghost Rider, który dostał kawałek sceny jak odprowadzał Nicolasa Cage'a na spotkanie z synkiem Szatana.
A tak poza żartami, ładnie to wygląda, ale sądzę, że grafika ograniczy mocno grywalność
Uwielbiam takie zapowiedzi... Nie wiemy co, nie wiemy jak, nie wiemy co z czym, ale pokażemy wam trailer, który będzie was gów*o obchodził, bo dosłownie nic nie mówią o rozgrywce, czy jej założeniach.
Wow... Studio, które specjalizuje się w robieniu rpg, zajmuje się wymarłym gatunkiem gier, by w najlepszym wypadku zrobić kolejnego Arka...
Po co? Po prostu po co?
To marnotrawstwo czasu, zarówno ich jak i naszego, szczególnie teraz, gdy rpgów jest jak na lekarstwo.
Czy tylko ja jestem tego samego zdania że w przypadku takich strategii jak gry Paradoxu to rozwiązania z poprzedniej części powinny zostać zachowane w całości lub rozwinięte?
Bo jakoś nie uśmiecha mi się kupowania kolejny raz dlc o republikach, wielkich plagach, itp.
I tak najbardziej cieszy mnie to że rezygnują z procentów przy claimowaniu i granie szarą eminencją będzie bardziej rozbudowane, ale jak dostaniemy kolejnego Imperator Rome to sądzę że jest równoznaczne z powiedzeniem do fanów "płaćcie dwa razy za to samo"
Mam nadzieję że Obsidian nie zapowie kolejnego izometrycznego rpga, tylko coś w stylu kolejnego FNV.
Co by nie mówić OW jest mocnym średniakiem, a z zastrzykiem gotówki od Microsoftu może wreszcie zrobi grę która bardziej będzie podpadać pod AAA
Miło że wyszedł z tego toksycznego związku, ale sam fakt ile na to czasu i sił zmarnował...
Mam nadzieję że jakaś inna firma pozytywnie rozpatrzy jego starania i może nawet zatrudni jako konsultanta
Masz rację.
Najbardziej męczą mnie te mówienie o odgrzewanym kotletów, albo że nic się nie zmienia a prawda jest taka że seria AC to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się marek - dodawali statki, polowania na zwierzynę, olbrzymie rozległe światy, itp
Według "przecieków"
AC na starą generację ma być u Wikingów, a ten na nową cenę w jakimś azjatyckim państwie.
Ile z tego jest prawdą dowiemy się w czerwcu
@Loukassz @Mówca Umarłych
No skalowanie w Odyssey to prawdziwe utrapienie właśnie przez to że w ogóle nie czujesz postępu swojej postaci, szczególnie jak rozwiniesz swoje drzewko umiejętności na maksa.
To już lepiej było w poprzednich częściach (np dzielnice w AC Unity itp) gdzie odpowiednio ciężsi wrogowie byli w innych lokacjach.
Z tym skalowaniem to co najwyżej najemnicy mięli do tego prawo - w końcu robili to co my, czyli można było to uznać za fair że się rozwijają, ale to nadal bardzo głupie gdy będąc na szczycie listy walczysz z kimś z dolnych tierów i ma zbliżony do ciebie poziom
Najlepszym rozwiązaniem byłoby chyba dać możliwość dojścia graczom do takiego momentu gdzie są w stanie poczuć swoją siłę - co dałoby im poczucie tego że do czegoś doszli - i jednocześnie pod koniec gry wprowadzać kompletnie nowe nie spotykane wcześniej zagrożenia lub przeciwników, którzy mięliby z nimi szanse
@lis22
No mi chodziło właśnie o coopa (stąd to nawiązanie do Unity)
Patrząc na to że kooperację mają już wszystkie gry Ubi z wyjątkiem Assassinów uważam za kompletnie nietrafiony pomysł, zwłaszcza jak wielki świat był w Odyssey
(wielki do tego stopnia że jakby swojego singla grało na niej dwóch graczy to istniała duża szansa że nigdy by się nie spotkali przez całą rozgrywkę)
(2)
No właśnie. I do tego dochodzi nie kończenie wątków (jak zakończenie w Syndicate) i zaczynanie nowych kompletnie z dupy nie wiadomo po co (zakończenie Origin).
Miałem dostęp do niektórych komiksów, książek niestety nie, ale nawet w nich nie wyjaśniają tyle ile powinni (cała historia Orlovów z zabójstwem Mistrza Assassinów w Dubaju).
Ubi musi zrobić tej serii soft reboot tylko po to by wreszcie znów tworzyć historię w kolejnych grach. A po tym co wydarzyło się w zakończeniu Atlantydy do Odyssey (nie wiem czy grałeś to ci nie spoileruje) to praktycznie tylko pokazali do jakiego stanu doprowadzili fanów, gdzie nawet ja nie wiedziałem o co im chodziło.
I jeśli AC 2020 będzie kontynuował to rozwarstwianie historii na różne medium to wątpię by utrzymali przy sobie fanów, zwłaszcza że ostatnie dwie części mało oferowały dla ludzi którzy są z tą serią najdłużej i zdaje mi się że o tym wiedzą (stąd cały ten wątek na Redicie i wycofanie się z premierą AC na 2019)
No to prawda. Odkąd zaczęli bawić się w książki i komiksy, praktycznie metafabuła w głównym nurcie, czyli grach, nie istnieje.
Ale podobno mają "zrebootować" serie (cały wątek na Redicie się w tej sprawie toczył) i podejrzewam że nie wymażą całej historii ale wreszcie wrócą do tworzenia fabuł łączących odsłony ze sobą - czemu sprzyja to że wychodzi nowa generacja więc mają nawet pretekst do świeżego startu
Mam nadzieję, że w AC 2020 wróci pełnoprawny mulit-coop coś podobnego do AC Unity lub coś jeszcze lepszego.
Te światy są ogromne i zwiedzanie go ze znajomym byłoby jeszcze fajniejsze.
Tak samo cieszylbym się jakby zrobili coś w stylu fabuły że wybierasz czy chcesz dołączyć do Assassinów czy Templariuszy, przez co mógłbyś przejść grę dwa razy i doświadczyć fabuły z dwóch punktów widzenia - dynamika tego konfliktu zawsze była ciekawa głównie przez to że dobre rozpisanie go pokazuje że żadna ze stron nie jest tą "dobrą"
I oby przywrócili wreszcie te charakterystyczne elementy serii jak rozmowa po śmierci ze swoim celem, bo grając w Odyssey nie raz zabijałem jeden z ważniejszych celów a nawet nie bardzo orientowałem się jakie było jego stanowisko w Zakonie, co strasznie zubożało polowanie na nich.
@lee32147 (2)
Już ci odpowiadam.
Co do multiplayera to się nie wypowiem to nie jest część tej rozmowy patrząc na to że N skupia się głównie na singlu i na partyganes, które są już zupełnie osobnym tematem.
Wiesz, nie mam nic przeciwko by postacie w ogóle nic nie mówiły w grach (np Limbo) albo porozumiewały się bąbelkami z rysunkami (np Spore), ale gdy postać w grze zaczyna ruszać ustami i pojawia się pod spodem tekst - to wybacz, to już nie ma nic wspólnego ze stylistyką tylko ze zwykłym anachronizmem, a w przypadku gier takich jak np Yakuza Zero to już szczyt lenistwa bo jest wiele momentów gdzie postacie mają dublaż.
I nie powiedziałem że samo zbieranie poków jest dla mnie nudne, nudne jest w tym to że ten gameplay się nie zmienił od niezliczonej ilości odsłon, a co gorsza wcale się nie rozwinął (rozwinięcie tego projektu ma taki potencjał że możesz z nim zrobić wszystko od walczenia poków w czasie rzeczywistym do strategii z przemieszczaniem się między polami jak w strategii)
I te twoje przykłady z końca twojego komentarza są nie równe. Bo porownujesz ze sobą różne rodzaje gier z całkiem innymi nastawieniami biznesowymi. Wspominasz o takim liniowym singlu z BF, no zaskoczenie że EA jest nastawione tylko na multi od prawie 10lat, ale jak już porównasz to do The Line, nagle okazuje się że liniowa w miarę krótka gra może mieć za sobą ciekawą, godną przemyślenia fabułę.
I naprawdę nie chodzi mi o to by wytykać palcem czy gry mają być liniowe, czy otwarte, czy mają mieć misje poboczne, czy mają mieć elementy RPG i tak dalej;
Mi chodzi o to by gry się rozwijały, a to co pokazują japońskie studia jest przykładem typowej stagnacji. To że wymyślą ciekawy gameplay mało co znaczy skoro ciągle nie rozwijają niczego więcej - tak kompletnie niczego więcej.
I jak wspominałem nie będę mówił nikomu co ma robić ze swoimi pieniążkami, albo co ma lubieć. Ale to nadal nie zmieni tego, że gry od N odstają już od tylu lat że oni od czasów Wii w ogóle nie starają się konkurować z innymi konsolami (stąd cały ten pomysł na handhelda przecież) i uważam to za kompletny błąd bo zwyczajnie w świecie marnują marki, takie jak np Pokemon które zasługują na rozwój a nie bycie tym samym czym były w dniu premiery pierwszej odsłony z serii.
@SpecShadow (2)
No nie. Nie zgodzę się z tobą.
Sam fakt jaką furorę zrobił Wiedźmin 3 wychodząc na Switcha pokazuje, że ludzie mający dostęp do handhelda są spragnieni takich gier, produkcji, które dają coś więcej niż tylko japońskie ułomności.
I co do drugiego tak, w każdym prawie komentarzu wspominam o kosztach i takie molochy jak N mogą sobie spokojnie pozwolić na innowacje, czy zdubingowanie tych trzech postaci na krzyż w takim Oddechu Wolności.
Co więcej ostatnia sytuacja z Pokemonami i nie chceniem dania wszystkich poków w grze i limitami w grafice, voiceactingu, animacjach widzę że oni nie chcą tego zrobić ponieważ - wielkie zaskoczenie - ludzie i tak to kupią (powrót do fanboi, dzieci, etc), a przede wszystkim zarobią na akcesoriach z tych gier. Czyli duperelach, pluszaczkach, przywieszkach, figurkach i tak dalej - to jest główny przychód takich firm jak N.
Więc dlaczego chciałbym innowacji w grach N? Bo chciałbym osobiście zobaczyć powaważną historię w świecie Pokemon, coś jak np End of Pokemon ( [link] i wiem że N potrafiłby się dobrze zabawić ze swoimi markami bo już w Masce Majory czy nadchodzącej nowej Zeldzie widać, że lubią eksperymentować z horrorowym pastiszem.
I nie wmówisz mi, że gry nie zyskują na dodatkowych animacjach twarzy, ciała, głosie npców i tym podobnych pierdołach, które są takim standardem dla nas dzisiaj, że gdybyśmy to pokazali graczom z przed 20-25lat to by skakali z radości jakich czasów udało się nam dożyć pod kątem technologii i rozrywki
@lee32147
Już ci odpowiadam.
Taki Wiedźmin 3 - gra na 80h lub dłużej zależnie, jak tam sobie grasz. Dużo voiceactingu z wieloma rozwidleniami odpowiedzi i kilkoma zakończeniami wielu zadań. Masa pracy, kasy i poświęcenia by coś takiego przygotować.
Najnowsza Legenda Zeldy Oddech Dzikości, liniowa fabuła, misje poboczne równie liniowe, tak naprawdę więcej spędzasz czasu na rozgrywce niż na pretekstowych rozmowach. A jednak w tej grze spotkasz głównie tekst czytany, mimo że nagranie wypowiedzi tych paru pobocznych npctów nie byłoby tak karkołomne jak dialogi do Wiedźmina. A jednak i tak tego nie zrobili.
Pokemony podobnie. Fabuła krótka, liniowa, a voiceacting nie zająłby nawet ćwierci budżetu jakby się na niego zdecydowali.
To jest po prostu brak wysiłku, co ja bym bardziej dobitniej określił lenistwem i brakiem chęci dodania takich rozwiązań mimo posiadania ogromnych środków jakimi dysponuje N i pozostali Japońscy giganci.
Taki Skyrim. Jakby robiło go N to wszystkie te dialogi byś musiał czytać i prawdopodobnie miałbyś tyle odpowiedzi co w F4, bo by im się nie chciało robić rozwidleń historii.
@SpecShadow
I nie zamierzam im tego bronić, czy mówić, że mają w to nie grać. Jak mówiłem fanboje (nie odbieraj tego słowa jako coś negatywnego, to tylko stwierdzenie), dzieci i nostalgiczni dorośli.
Ale nie zmieni to faktu, że ich gry odbiegają od wielu utartych już standardów.
I szczerze N potrzebuje jakiś zmian, bo patrzenie na entą grę z Linkiem walczącym z Ganonem, czy Trenerem Pokemon walczącym ze złym gangiem i łapiącym pod koniec legendarnego poka jest na tym etapie nudne.
I tak będą ludzie, którzy tego chcą i wydadzą na to pieniądze. Jednak to nie zmieni miałkości i zacofania produktów Nintendo
@Swamplon
Nie lepiej, ale nie wmówisz mi, że gry z Mario, Pokemony i im podobne nie są centralnie kierowane do dzieci, oferując pretekstową fabułę.
Zdecydowana większość gier N to produkcje dla dzieci, a grający w nie dorośli to półprodukt nostalgii i przywiązania do tych marek.
Sam lubię Pokemony, ale chciałbym zobaczyć w tym świecie historię która jest chociaż skierowana do nastolatków, a nie najmłodszych. I dlatego nie wydam tak dużej kasy na konsole i gry, które i tak się nie zmienią pod różnoraką, wielopokoleniową publikę
@wilk252
Jasne, oczywiście.
Chodzi mi o anachronizmy lub rzeczy wręcz niewygodne, które wciąż znajdują się w grach japońskich twórców.
Np. grałem sobie w Yakuza Zero i oglądasz filmik na silniku z gry wraz z dubbingiem, następnie masz filmik ale już z napisami bez głosu, a potem masz pokaz slajdów jak w visualnoweli ale znowu z dubbingiem - i to wszystko dosłownie w jednej i tej samej misji.
Wiele jest takich pierdół i o dziwo zawsze je znajduje w japońskich grach (za dużo tabelek, mnóstwo statystyk z czego połowa dosłownie nie ma żadnego zastosowania w rozgrywce, braki voiceactingu, braki animacji postaci itp)
I najlepsze jest to, że te firmy zarabiają tyle, że spokojnie mogliby nie popełniać takich gaf, ale Japończycy to tradycjonaliści nawet pod kątem gier, więc u nich zmiany zachodzą w zbyt wolnym tempie
A potem twórcy różnych dzieł kultury dziwią się dlaczego w niektórych krajach jest tak duży poziom piractwa...
Ta... Wysoka cena konsolki, mającej dość słabe parametry, wysoka cena za gry, które przez ograniczenia sprzętu i japońską metalność ledwo posiadają standardowe rozwiązania z gier jak voiceacting czy przerywniki filmowe.
Nie oszukujmy się, N wypracowało sobie swoją grupkę fanbojów i to na nich będzie zarabiać + gry skierowane do dzieci, których i tak głównymi odbiorcami są sentymelnalni dorośli
@lis22
Wiesz ciężko bazować coś takiego na kilku opiniach z Reddita czy tam innego nanchana.
Ja też tylko gdybam, ale chociaż przedstawiam argumenty, które da się wykazać, że faktycznie zaistniały.
Przechodzenie gry przez różnych graczy jest sobie nie równe: masz zarówno tych co prą tylko przez główny wątek, masz tych co zrobią wszystkie misje poboczne, masz tych którzy znajdą wszystkie znajdźki, masz tych co wysłuchają wszystkich wypowiedzi w Vampyr, masz tych co pokonali wszystkie Valkirie w GoW i masz tych, którzy nie obsługują jednocześnie gałki ruchu z gałką kamery przez co grę na 10h mogą przejść w 40h.
Ale szczerze nie liczyłbym na wiele w przypadku tej gry
"Pozostałe gry trzeba będzie kupować tak jak na tradycyjnych platformach sprzętowych." + wersja premium + abonament...
Nawet jakby to dobrze działało w takich krajach jak Polska, gdzie net na wioskach czy w niektórych miastach to śmiech na sali, to wymienione cechy Stadii, jedynie odrzucają mnie od całego tego projektu.
Uważam ten projekt strimowania gier za kompletnie nietrafiony pomysł głównie przez pazerność, mimo że na papierze wydawał się ciekawy
Nie zdziwiłbym się jakby to było tylko około lub mniej 10h potrzebnych na przejście głównego wątku.
Po pierwsze, ten projekt ruszył z kopa, dopiero po fiasku Anthem i zamknięciu studia od Dead Space'a. Zauważcie że nawet twórcy wspominali, że mechanikę gry przygotowali pod zupełnie inną grę.
Po drugie, grę musieli budować w przyśpieszonym tempie by wyrobić się na premierę SW9, by podpiąć się pod hype i zarobić o wiele więcej, więc niewykluczone, że głównym odbiorcą produkcji są tak naprawdę każule.
I te bronienie się przed spoilerami... Jakby którakolwiek gra od EA w tym dziesięcioleciu miała jakąkolwiek dobrą fabułę, której wcale byś nie przewidział w ciągu pierwszej godziny grania...
Mnie osobiście Pillarsy nie porwały przez sztampowy do pożygu świat przedstawiony i niesamowitą monotonię od samego tutoriala.
Przy okazji nie jestem też fanem walk w czasie rzeczywistym w przypadku takich gier.
Jak dla mnie Divinty 2 zrobiło to znacznie lepiej. Ponieważ mimo, że ciągłe czytanie tekstów jak się dotarło do większego Huba mogło prawie uśpić to nie brakowało tej grze wiele humory w stylu starych Falloutów, a wisienką na torcie była sama walka, w której turowa walka sprawiała, że lepiej dało się opracować wykorzystanie interakcji między żywiołami i umiejętnościami.
Tak czy siak, mam nadzieję, że nigdy nie wrócą do Pillarsów i ich kolejne gry będą bardziej w stylu FNV
Zakładam, że na 8-10h + jakieś formy monetyzacji, które wydłużą ten czas dla niewielkiej grupki (dlc, pvp, czy coś innego).
Wciąż trzeba pamiętać, że to EA, więc wątpię by pierwszy raz w tym dziesięcioleciu zrobili grę, która przewyższa 30h, szczególnie, że produkt jest przeznaczony pod hype dookoła SW9 więc chcą głównie zarobić na każulach
Przetłumacze z PRowego bełkotu:
"Mamy wiele stworków, które są reskinem z niewielkiej puli stworków"
Właściwie to nie wiadomo. Ta liczba którą podają (7mln) to liczba ogólna, czyli zarówno Epic jak i konsole.
Równie dobrze może się okazać, że na Epic sprzedało się tylko 10%, a patrząc na to, że twórcy podają tylko liczbę całkowitą, oznacza to, że na pewno na pc, gra sprzedała się najsłabiej