Właśnie to miałem napisać. Autor najwyraźniej nie rozumie jakie wyrażenia mają w języku polskim charakter pejoratywny. Może wszyscy powtarzają mu, że ma się słuchać
Prawda jest taka, że nie ważne czy fanom Sapkowskiego się to podoba czy nie, ona może zrobić co jej się żywnie podoba. To nie jest ekranizacja powieści tylko adaptacja. Jeśli ktoś chciałby zrobić adaptację "Potopu" to Kmicic byłby odmiennej orientacji a Szwedzi występowaliby pod tęczowym sztandarem. Wiem, że niektórym się ciśnienie podniesie ale współczesną gwarancją sukcesu filmowego jest: emo-bohater, jedna niezależna kobieta, murzyn oraz inwalida.