Nie wiem czy ktoś to zauważył, czy sobie naciągnąłem (moją znajomość uniwersum określiłbym max jako dostateczną), ale była w Przebudzeniu Mocy jedna scena, która ewidentnie wzbudziła we wszystkich mnie miłe wspomnienia.:)
W jednej ze scen Han Solo mówi (chyba do Rey) o tym, że Luke wybrał życie w osamotnieniu po tym, jak jeden z jego uczniów, przeszedł na ciemną stronę mocy. No i czy to nie jest oczywiste nawiązanie do Jedi Academy, w którym mogliśmy na końcu wybrać stronę po której staniemy? Moim zdaniem bardzo fajna rzecz.:)
A ja z chęcią nowego Bonda oglądnę! Skoro jest gorszy od Skyfall, które było lepsze od Qantum (sic!), które było gorsze od Cassino Royale ( sic! sic!). Nie wiem zupełnie o co wam chodzi ludzie. To Qantum było z wszystkich nowych Bondów najlepsze! CR to nudy jak cholera, Skyfall - szału nie ma,ale fajna muzyka. Za to w Qantum nastąpiło dosyć fajne rozwinięcie opowiadanej historii przy akompaniamencie niezłej akcji u pościgów. A przede wszystkim tego od filmu akcji oczekiwałem. To był Bond!
A ja bardzo chciałbym zobaczyć "Kane and Lynch dead men" w reżyserii Quentin`a Tarantino. W roli Kane`a chyba najlepiej wypadłby sztucznie podstarzony Ewan McGregor. Nie wiem kto miałby zagrać Lyncha.
W świetnym Sacrifice (ktoś pamięta?) był bardzo fajny mechanizm śmierci. Gdy wrogowie cię zabili traciłeś jedynie ciało i mogłeś dalej kontynuować właściwą rozgrywkę. Czyli kwintesencję rts'a - wydawanie rozkazów jednostkom. Jednocześnie traciło się jakąś kontrolę nad polem bitwy, ponieważ znikały czary. Jednocześnie smak porażki i brak frustracji. Może warto by to powtórzyć?
A ja wprost nienawidzę tego "kuszenia gracza mechanikami". Najpierw twórcy dają mu kontrolę nad na maksa odpicowaną postacią i wrzucają go w jakiś szalenie dynamiczny fragment, by potem bez litości ograbić ze wszystkiego. W jednej chwili jesteś herosem, w następnej już jakimś lumpem, bo coś tam się wydarzyło i zostałeś zdegradowany, okradziony, zabity itp. Nikogo nie obchodzi, że ja jako gracz czuję się oszukany.