Piszę tu rzadko, bo nie chce mi się logować za każdym razem, poza tym aż tak często tu nie zaglądam. Grałem w Shadows i to była droga przez mękę. Tragiczny system walki, prości jak konstrukcja cepa przeciwnicy, nic się nie zmieniło od Origins. Masa znaczników z dupy, duży pusty świat (jeszcze bardziej niż w Origins). Zmiany w parkour polegały tylko na podmiance animacji bohatera i tyle. Historia z dupy, serio, już gorszego wprowadzenia Yasuke nie dało się zrobić, a przecież można to było zrobić bardzo ciekawie. Po 2 i pół godziny nudziłem się i wyłączyłem, bo latanie ciągle i robienie nudnych questów jest dobre dla opłaconych recenzentów i debili, którzy muszą robić 100% w grze nie ważne jak dobra lub zła jest. Oczywiście - jak Ci się podobało to spoko, ale nie wmawiaj mi i nie udawaj, że Shadows to zajebista gra, która nic nie zrobiła źle, bo zrobiła źle sporo. Oczywiście jest to w dużej mierze wina Ubisoftu, który obiecywał rewolucję, a dał nam znowu to samo. Tak samo zawiodłem się na Valhalli, która bardzo mnie zainteresowała, ale też się od niej szybko odbiłem, bo była zwyczajnie nudna. No ale oczywiście - korpo robi Cię w ch*ja, okłamuje, zdziera 320 zł za grę, a Ty z wesołą mordą kupujesz jak kretyn i dziwisz się, że ja się śmieję, że dajesz się robić jak mały dzidziuś, który potem krzyczy, że "wcale nie, podoba mi się ta gra i była warta swojej ceny!".
Odnośnie Undertale, to jest to pseudointelektualne pier**olenie o szopenie, można nawet się kłócić, że to nawet RPG nie jest. Zagraj zamiast tego w Spec Ops The Line, które świetnie pokazuje, jak powinno wyglądać umoralnianie gracza i wskazywanie mu problemów.
I w ogóle jakim chorym człowiekiem z nudnym życiem trzeba być, żeby przy odpowiadaniu na komentarz przeglądać profil osoby która napisała XD To kiedy piszę to moja sprawa i Tobie gówno do tego.
Nikt z nas tak nie mówi, bo nie mamy powodu żeby tak mówić. W zasadzie jest zupełnie odwrotnie niż mówisz, bo społeczeństwo zgadza się z nami i dzięki temu takie gówniane gry jak AC Shadows albo Dragon Age Veilguard mają niską sprzedaż. Obiektywnie są to złe gry, nawet już pomijając jakieś tam debilne poprawności polityczne i inne woke elementy. A że recenzje dużych portali growych w ostatnim czasie wyglądają jak wyglądają (dawanie ocen 8/10, 9/10 lub 10/10 za nic, wpisywanie w plusach siedem razy tej samej rzeczy w inny sposób żeby sztucznie podwyższyć ocenę, a w minusach jakieś bzdety które nie mają znaczenia dla oceny) to co mamy robić? Nawet tutaj przecież recenzja Dragon Age Veilguard była beznadziejna, bo recenzent cieszył się z ograniczenia mechanik gry xD Grajcie w indie gry ludzie i tyle
Taaa, "next genowy silnik Unreal Engine 5" a gra wygląda jak Asset Flip z Unity. Lepiej sobie tym scamem głowy nie zawracać, ktoś wziął UE5, kupił (lub zdobył nielegalnie) assety z Unreal Engine, wrzucił wszystko bez ładu i składu na Terrain i nara - "Polski Gothic" XD Cała gra pewnie zbudowana na Blueprints, bo twórcy w ogóle się nie znają na tworzeniu gier. Tzn spoko by było jakby robili sobie grę nawet nie znając się na programowaniu, no ale błagam. Mam taki vibe 16 latków z forum Unity - "Szukam kogoś do pomocy przy tworzeniu mojej pierwszej gry w Unity, to będzie gra podobna do Gothic, Wiedźmina, Skyrima, z dużym światem, pierdyliardem itemów, wrogów i misji". Gdyby zrobili kilka gier przed Farathanem, to ok, no ale twórcy to noname, nic nie osiągnęli i już chcieliby świetne gry RPG robić, które mogą konkurować z legendarnym Gothickiem.
Przecież ta gra wygląda jak syf, kupione assety, którymi ktoś paskudnie nasrał na Terrain w Unreal Engine 5 i tyle. Tam tego UE5 nawet nie widać, to wygląda bardziej jak Asset Flip z Unity 3D. Wszystko pewnie leci na Blueprintach, bo autorzy nie znają się na tworzeniu gier, więc dziwicie się, że nikt nie chce tego badziewia? Jedyne co dobrze zrobili to promocja u Youtuberów, którzy znowu promują taki beznadziejny scam nie warty uwagi.
Najgorszy Assassin's Creed w jakiego grałem. Gówniany parkour - nasza postać przyczepia się do WSZYSTKIEGO co jest w jej zasięgu. Nie możecie nawet się wspinać tam gdzie chcecie, bo Arno jak jakaś przygłupia małpa z downem będzie się łapać byle czego - wskoczy Wam na ławeczkę i usiądzie, a zejście zajmie chwilę, w tym czasie 500 razy zginiecie, bo ktoś Was zestrzeli.
Singleplayer jest ok, pomimo beznadziejnego parkoura i debilnego sterowania jakoś jeszcze idzie w to grać.
KOOPERACJA TO K O S Z M A R
Grałem z dziewczyną i tyle ch**ów, ku**ew, sku**ynów, zj**ebów i innych pięknych przekleństw jeszcze nigdy przy żadnej grze nie używałem. Wszystko się buguje - bugują się przeciwnicy, sojusznicy, synchronizacja animacji i ogólnie wszystko praktycznie. Często nam znikają przeciwnicy, teleportują się, często Arno nie walczy tylko stoi jak słup i nic nie robi, a w tym czasie przyjmuje kolejne obrażenia i ginie jak idiota jakiś (podejrzewam, że to z powodu błędów w synchronizacji z innym graczem).
Tragedia. Przeszliśmy z dziewczyną całą kooperację w bólu. Pierwsze kilka misji było śmiesznych, autentycznie mieliśmy zabawę z tego, jak bardzo to gówno jest zabugowane. Ale im dalej tym gorzej, bo misje stawały się zbyt długie, zbyt idiotyczne i przez to te bugi już nas tak nie śmieszyły, a wku**iały niemiłosiernie.
OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM. NA SZCZĘŚCIE WYDAŁEM TYLKO 30 ZŁ NA PROMOCJI I CIESZĘ SIĘ, ŻE TYLKO TYLE. Szkoda, że kupiłem Far Cry 3 i 4, że dałem Ubishitowi zarobić i dołożyłem się do ich finansów. Niech tam Ubisoft, cytując postać z AC Unity, idzie do burdelu i może będzie z nich wtedy jakiś pożytek.
Okej, zacznijmy od plusów:
1. Doceniam to, że twórca nie poszedł w kierunku jRPG i te walki są faktycznie angażujące zamiast czekania na swoją turę.
2. Doceniam również fakt, że mamy faktycznie wybór czy kogoś zaatakować czy nie.
3. Muzyka, pomimo swojej prostoty, jest fajna i dobrze się jej słucha.
No ale koniec słodzenia. Co ciekawe, największy problem mam tutaj z fabułą, a nie z grafiką.
Fabuła jest jakaś komiczna. Mokry sen autora (???, mam nadzieję że jednak nie), w którym świat jest pełen zdegenerowanych potworów, które próbują zamordować małego chłopca. Chłopca, który w sumie dostał się tam przypadkiem. Zostaje tak naprawdę porwany przez te potwory. To co wspomniałem wyżej - wybory czy chcemy atakować czy nie, są w tej grze idiotyczne. No bo spójrzmy na to logicznie - mamy świat, w którym jesteśmy traktowani jako zagrożenie. Wszyscy chcą nas dosłownie zabić, zamordować, bo dostali taki rozkaz (ciekawe czy to nawiązanie do czegoś). Grając w to po prostu zwyczajnie się broniłem. Po co? Żeby później pod koniec gry dostać strzał w pysk i dowiedzieć się, że jestem "zły i niemoralny" i inne pierdoły. Czego ta gra uczy? Że jak wyskoczy Ci na ulicy bandyta z nożem to możesz albo uciekać, albo bić się z nim, albo flirtować? Brawo, przejdźcie się po najgorszej dzielnicy Łodzi o północy i poszukajcie bandy patusów - jestem ciekaw w jaki sposób "flirtem" unikniecie wpie**olu i kradzieży wszystkiego co macie XD
No bo niby jaki to ma sens? Toriel nas ratuje, to prawda, ale zamiast nam pomóc, postanawia nas zatrzymać jak jakieś zwierzątko. Później okazuje się, że nawet nas nie wypuści i chce nas zabić przy próbie wyjścia. Tak, próbowałem ją przegadać, ale gra nawet nie pozwala w tej sytuacji rozmawiać, jestem ciągle atakowany. Dopiero później, gdy już nie daje rady nas zabić, ŁASKAWIE pozwala nam odejść.
W jakim świecie żyje autor? O co mu chodziło? Rozumiem, że może jest pacyfistą czy coś, ale naprawdę, nijak ma się to do rzeczywistości. Jeśli nie uważasz na siebie i zaufasz nie tej osobie co trzeba, to masz przerąbane. A według Undertale KAŻDY, dosłownie KAŻDY jest taki sam, każdego można przegadać i przekonać do swoich racji. No niestety, to jest niemożliwe.
W sumie ciężko mi cokolwiek powiedzieć o reszcie gry - większość postaci to jacyś idioci, wszyscy z jakiegoś powodu simpią do Undyne. No i trudno zapomnieć o fakcie, że wszyscy nienawidzą ludzi i chcą nas zamordować na każdym kroku. No chyba, że taki był cel tej fabuły i Undertale to tak naprawdę horror psychologiczny.
Autor zaprojektował większość postaci jako zwierzątka, aby wzbudzić do nich jakąś sympatię. No ale sorry, jeśli wielki krowo-człek mnie porwie do swojego domu, a przy próbie wyjścia zagrodzi mi drogę i powie: "NIGDZIE NIE PÓJDZIESZ", to będę walczyć o to, aby uciec, bo jeśli ktoś przetrzymuje mnie wbrew mojej woli, to NIE MA DOBRYCH ZAMIARÓW CO DO MNIE.
Tak jak wspomniałem - grafika nie jest dla mnie problemem. Rozumiem styl artystyczny jaki przyjęła ta gra. Nie przeszkadza mi retro styl. No ale ta fabuła to jakaś masakra.