Nigdy nie zrozumiem tego popłakiwania o polską wersją językową. I tak najlepiej w większości wypadków jest w grę grać w oryginalnej wersji dźwiękowej i włączyć angielskie napisy. A od czasów kiedy gry przestały być lokalizowane przez polskich wydawców (na co wpłynęła dystrybucja cyfrowa) to i tak zdecydowana większość tłumaczeń jest tak słaba, że lepiej zaoszczędzić sobie bólu i włączyć po angielsku.
KotOR był przede wszystkim przyjemnym cRPG. Wszystko wskazuje na to, że chcą go przerobić w remake'u na jakieś smętne aRPG, albo akcyjniaka z elementami RPG.
Czekam, aż w końcu dostaniemy remake Tormenta w wersji otwartego świata ze znajdźkami. Bo do tego epoka remake'ów zmierza.
Moja pierwsza Fifa to było 97... A potem genialna rtWC 98. Cudowna gra wszystkie reprezentacje, sporo (jak na tamte czasy) lig. Jak człowiek już opanował grę, to się można było bawić, w zdobywanie mistrzostwa świata reprezentacją Vanuatu. Zgodzę się z artykułem, że żadna inna FIFA ani PES nie miały tyle zawartości, nie dawały tyle zabawy. A był jeszcze przecież tryb halowy.
99 mnie jakoś nie powaliła. Po ogromie rtWC 98 wydawała się pusta i nijaka. A potem przez lata zagrywałem się w 2001. 2002 odrzucała tymi różnymi dziwnymi animacjami, ognistymi smugami etc.
A potem przeszedłem na PES 6 i to jest do dzisiaj moja ulubiona gra piłkarska. Właściwie w każde późniejsze wydanie czy FIFA czy PES grało mi się gorzej. Może to też kwestia tego, że zawsze grałem na klawiaturze, a nowsze odsłony są robione wybitnie pod pady.
Ogólnie uważam, co jest obecnie niemodne, że piractwo na własny użytek nie powinno być karane, ale jednak wykorzystywać nielegalne oprogramowanie do celów zarobkowych to już dla mnie podchodzi pod bycie złym człowiekiem.
Mi brakuje jednej kluczowej informacji, zwłaszcza w kontekście fatalnych rozwiązań pod tym względem w TWOM - czy można zapisać grę w każdym momencie.
I zanim ktoś tutaj będzie marudził - jestem człowiekiem, który chętnie siada do gry jak ma czas np. 15-20 minut. Brak zapisu w dowolnym momencie, właściwie uniemożliwia mi granie tyle ile chcę.
Zdecydowanie popieram opinie tych, którzy uważaja, że "exy" to rak.
Nie wiem jak to wygląda z punktu widzenia konsolowca, ale dla mnie jako pececiarza wygląda to tak, że 90% gier konsolowych mnie nie interesuje, ale jak już coś mi wpadnie w oko, to się okazuje, że jest exclusivem, albo nie wyszło na PC. Bez sensu.
Nikt normalny nie będzie kupował konsoli (i w moim wypadku telewizora) tylko po to, żeby zagrać w 1 grę rocznie.
@Jockeras
Tylko proszę bez głodnych kawałków o średniej krajowej. Średnia działa tak, że jak z 10 ludzi 9 zarabia tysiąc złotych, a jeden milion, to średnio zarabiają ponad 100 tysięcy.
Patrzmy na dominantę - najczęściej zarabianą pensję 1800 zł netto.
Ech marzenie o dużym Hogwartowym RPG jest moim Guilty Pleasure. Niestety czeka nas tylko gierka mobilna, nastawiona pewnie na klikanie i wyciąganie kasy z naiwniaków.
Szczerze nic tu nie wydaje się w porządku (no poza premiami)
Owszem jest tak jak gdzie indziej, ale to nie znaczy, że jest dobrze.
Praca ponad miarę - nie w porządku.
Bezpłatne nadgodziny - nie w porządku
Wiara w głodne kawałki, że spełnienie i praca przy ambitnym projekcie usprawiedliwia łamanie prawa pracy -bardzo nie w porządku.
Ale z tymi tytułami, których nie można jeszcze kupić to sroga kpina z ludzi ze strony Valve.
Masz absolutną rację. Ja na przykład staram się nie kupować gier, które utrudniają mi zabawę - niestety niektórzy wydawcy wolą traktować każdego gracza, jako potencjalnego przestępcę.
Zresztą to podobnie jak z filmami - kupisz płytę masz reklamy, menu, reklamy, piętnaście ekranów, że "nu, nu, nu, nie wolno kopiować", więcej reklam i dopiero film. W pirackim filmie klikasz, i możesz oglądać film.
Unia jest bardzo kiepskim tworem, ale jakiekolwiek inne rozwiązanie w Europie byłoby albo jeszcze gorsze, albo doprowadziło do dużych protestów społecznych.
To ciekawych masz znajomych... Moi z reguły robią, "o gra wychodzi na GOGu, można sprawdzić, czy warto wesprzeć tego developera, czy zrobił barachło".
Zresztą, gdyby wszyscy tak działali to cedep by dawno splajtował, a żaden wydawca nie chciałby umieszczać na GOGu swoich gier.
Rany, to jest postawa jak tych, którzy się bulwersują, że jak jest darmowy dzień w komunikacji miejskiej, to im się należy zwrot za miesięczny. "Hurr durr dostajo za darmo na koszt tych co kupili". Na tej zasadzie, osoba która kupuje grę 5 lat po premierze na 90% przecenie, albo dostaje za darmo w jakimś bonusie, też dostaje za darmo "na koszt tych co kupili".
Piractwo, było jest i będzie. Piraci będą się dzielić na tych co mają wszystko gdzieś i na tych co jak im się spodoba to kupią. A taką postawą studio tylko zwiększa swoje szanse na dotarcie do tej drugiej grupy.
Gdyby gracze w końcu nie kupowali gier, które można łatwo zdobyć, to gog by dawno upadł.
Nie widzę w takim zachowaniu nic złego. Odsprzedaż kluczy jest jak kupno książek z drugiej ręki. Autorzy na tym nie zyskują ani złotówki.
To trochę tak jak z hardcore'owymi antypiratami, którzy uważają, że książkę/grę/podręcznik niedostępny lepiej od kogoś odkupić niż spiracić? Z jakiej paki. Zyskuje na tym tylko ktoś, kto odsprzeda rzecz z zyskiem. Już więcej sensu ma znalezienie autora i zrobienie mu przelewu.
Dokładnie. 140 tys. egzemplarzy na steamie, a dodajmy do tego jeszcze bliżej nieokreśloną (pewnie w granicach 20k z danych do których docierałem) ilość na konsole i pewną ilość na gogu (pewnie nie taką małą, bo sporo fanów klasycznych RPGów nie lubi steama).
Torment jest świetną grą (choć fabularnie słabszą od starego tormenta), niestety nie ma szans zostać doceniony w dzisiejszym świecie, w którym czytanie i myślenie jest raczej w odwrocie.
Ocena jest na podstawie moich ostatnich rozgrywek, które miały miejsce przed 2007 rokiem.
Mam problem z tym rozszerzeniem - opowiada świetną historię, która do wiedźmińskiego świata pasuje jak pięść do nosa...
@str1111
Nie chodzi o platformę - chodzi o styl rozgrywki: QTA, nastawiona na zręczność walka, brak aktywnej pauzy, uproszczone drzewka dialogowe.
Ta gra nie miała nic wspólnego z PCetowym cRPG z prawdziwego zdarzenia.
No to w kwestii Siege of Dragonspear mamy skrajnie odmienne poglądy ;)
A co do Pani. W sumie w Tormencie można ją spotkać - jak dla mnie w jedyny zgodny z Planescape'owym lorem sposób ;)
Niestety Toussaint sprawiło, że z dodatku zrobił się trochę taki Assassin's Creed: Wiedźmin. Kiepsko się w to gra, zadania poboczne są słabiutkie. Tylko główny wątek fabularny jakoś się trzyma.
Szkoda tego Brokilionu, bo można by zrobić bardzo ciekawą przygodę o tym jako bardzo ludzie starają się za wszelką cenę zniszczyć wszelką dziką przyrodę.
Trudno się zgodzić z niektórymi stwierdzeniami recenzenta.
Po pierwsze niestety na modach nie dało się grać, bo przy dużych rozdzielczościach postacie były tak maciupkie, że oczy bolały. Opcja przybliżania jest tu naprawdę pomocna.
Po drugie naprawdę bardzo dobrze, że nic nie modyfikowali przy fabule. Pod opieką, czy bez opieki Avallone'a Beamdog już pokazał, że się do tego nie nadają..
A rzucając tekstami "chciałby spotkać Panią Bólu" autor pokazuje absolutny brak wiedzy o multiwersum. Pani się nie spotyka. Pani można się co najwyżej obawiać.
Zgodzę się, że w ramach tego remastera można było zrobić więcej, ale wciąż jest przydatny i wygodny.
Fabularnie całkowita porażka. Nudny bohater, nieciekawa opowieść.
Mechanicznie spartaczona rozbudowa siedziby, najnudniejsza minigra w historii serii i nudne pływanie statkami.
Słabo i nudno.
Gra, która balansuje na cienkiej granicy pomiędzy "Najlepsza strategia turowa ever" a "wyłączyć, odinstalować nigdy nie wracać".
Bez save scumingu wręcz nieprzyjemnie karząca za każdy błąd 0 jednocześnie niesamowicie wciągająca.
No właśnie należą - od samego początku. Po W1 obiecywali, że chcą dalej robić dobre pecetowe RPGi, a W2 było typowym konsolowym aRPG. I przy aRPG już zostali.