Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale jak oglądam film akcji, to lubię się utożsamiać z główną postacią. A jako że jestem facetem, wolę utożsamiać się w sytuacjach, które na ekranie przydarzają się innym facetom. Więc siłą rzeczy kino akcji wolę w formie męskiej głównej postaci, choć zdarza mi się też obejrzeć coś z kobietami w roli głównej. Kobiety też mają coś takiego, ale wybierają przeważnie kino obyczajowe, przez swoistą "inność" w postrzeganiu świata, co jest w pełni dla mnie zrozumiałe. Co jest niezrozumiałe to jęczenie po zrobieniu filmu dosłownie z myślą mniejszości, że większość go olała, bo po prostu od samego początku wiedziała, że to nie jest kino powstałe z myślą o nich. Mam wrażenie, że to całe Hollywood zostało opanowane przez osoby totalnie upośledzone