Chciałem bardzo kupić sobie sprzęt do VR i przeżywać podróże w świecie SF. Jestem wielkim fanem gry Frontier (seria Elite), tak... to czasy Amigi, jestem starym człowiekiem ;) Ale wtedy byłem młody i miałem gruby zeszyt z cenami w różnych zakątkach galaktyki, posługiwałem się wormholami itp. i co mogę powiedzieć o kontynuacji? Davidzie Brabenie, cieszę się z promocji 0zł, bo tyle jest to warte. Ta jedno dyskietkowa (880kb) gra dawała mi więcej realizmu niż Elite Dangerous + jakiśtam dodatek. Przeniesienie w kosmos Karataczownicy Gotlienga to... nie wiem jak to nazwać. Walki w stylu I WWŚ w grze kosmicznej? Dlatego właśnie nie lubiłem Wing Commandera. Ktokolwiek myśli o walkach SF w roku 3000+ w kosmosie powinien zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli musi użyć wzroku i samodzielnej oceny celu i odległości to znaczy, że druga strona nie ma jakiejkolwiek zdolności bojowej. Nawet we Frontierze na Amidze uciekałem jak nie miałem rakiet. Laserem to się asteroidy rozbijało. I te sprężynujące działka gatlinga... Zawiodłeś mnie David ogromnie.