Zwracam uwagę szanownego newsmana, że przytoczony tekst źródłowy wprawdzie wspomina System Shocka 1, ale nie mówi nic na temat jego reedycji. I nie bez powodu. Czytanie tekstu ze zrozumieniem się kłania.
Pozdrawiam kolegów :-)
No widzisz Mercc, szkoda może, że nie przeczytałeś tekstu, bo miał szansę poprawić Ci humor, mówiąc o tym, że nie zależnie od platformy i tak największą radość zawsze sprawia wspólna zabawa z przyjaciółmi. A tak - wychodzisz na malkontenta, smutasa i hejtera.
A ja z trochę innej beczki: polecam wszystkim młodym mamom, które chciałyby dowiedzieć się, jak funkcjonuje umysł ich potomków płci męskiej. Bo jak to jest być małą dziewczynką na pewno pamiętają, a lepszego opisu tego, co dzieje się w głowie chłopca ze świecą szukać :-)
@Kane: Cóż - recenzja i tak przybrała już rozmiar niepokojąco kojarzący się z hipopotamem :-) a takie niuanse jak równowaga sił między klasami w instancjach to już bardziej materiał na poradnik. Zresztą grałeś i wiesz jak to wygląda - trudno nawet jednoznacznie powiedzieć, że ta czy inna klasa się do czegoś nie nadaje. W obiegowej opinii nie da się tankować wojownikiem. Tymczasem sprawny i wytrenowany gracz łatwo zastosuje go w roli tzw. "evasion tank" - czyli postaci, która ściąga na siebie ciosy, ale unika trafienia. To już naprawdę szczegóły, które trudno upchnąć w recenzji :-)
Darmowe konto w mBanku + darmowa karta VISA Virtual do niego. Karta działa jak kredytowa - tzn. można jej używać wszędzie tam, gdzie płacimy kartą kredytową: Steam, Xbox Live, Amazon, iTunes, linie lotnicze itp. Można też bez problemu sprząc ją z kontem PayPal czy Google Wallet. Sami w dowolnym momencie zasilamy ją pieniędzmi z głównego konta mBankowego, w takiej ilości, jaka potrzebna nam będzie do płatności. Czyli np. jeśli chcemy kupić grę na Steam-ie za 2,99€ to wpłacamy ok. 12zł na VISĘ Virtual, dokonujemy nią płatności jak zwykłą kartą kredytową, resztę - jeśli nam zostanie - możemy sobie natychmiast zwrócić na konto główne. Opłaty dodatkowe - nie pamiętam, więc jeśli w ogóle są, to niewielkie. Chyba koło 20zł za samo wydanie karty (przychodzi pocztą, czeka się na nią ok. tygodnia-dwóch).
To właśnie rozwiązanie z powodzeniem stosuję już od 1,5 roku.
Ohoho... Kamil znów uderza w kontrowersję ;-) Prawda. Wielu gier nie kończymy. Bo pojawia się coś nowego. Albo żal się rozstawać z uniwersum. Albo wygasło nasze zainteresowanie fabułą. Ja ostatnio podbiłem sobie statystykę ukończeń, bo z racji pracy przy recenzjach dla GOL-a byłem zmuszony kilka gier ograć od A do Z. I... zrobiłem to z wielką przyjemnością. Zwłaszcza The Darkness 2 dał mi wiele radochy i zapewnił świetne wrażenia. Ale wiem doskonale, że to głównie wiszący mi nad głową bat recenzji do napisania, skłonił mnie do wystarczającego skupienia się nad rozgrywką.
Grając dla przyjemności, rzadko bywam aż tak zmotywowany. Fable III ledwie nadgryzłem, Gears of War leżą odłogiem, nawet wymarzone Red Dead Redemption, które fundnęła mi żona na święta odłożyłem na później po pierwszym akcie. Tylko Mass Effect przeszedłem do samego końca, ale to dlatego, że chcę już pograć w "dwójkę" i "trójkę". I co? ME okazał się cudowny od ekranu tytułowego do napisów końcowych! Cieszę się, że skupiłem się nad nim i poświęciłem wystarczająco dużo uwagi. Chciałbym podchodzić tak do każdej gry... problem w tym, że jest ich za dużo!
W tej chwili na X360 na ukończenie czeka 8 gier. Co najmniej 20 kolejnych obrasta w pajęczyny na dysku laptopa (głównie za sprawą promocji na GOG.com, Steamie i wszelkich Humble Bundle). A doba nieubłaganie kończy się zawsze po 24 godzinach... Na własnym przykładzie widzę więc, że niekończenie gier może być związane przede wszystkim z ich ogromnym urodzajem. Tyle ich walczy o naszą uwagę, że aż trudno wejść z którąś w poważny związek na wyłączność.
A swoją drogą - Kamilu, czy powiedziałbyś, że przeszedłeś Skyrim? :-) Wiem, że rozwaliłeś szybciutko główny wątek. Ja póki co nim się nawet nie zająłem. Mam 36 poziom postaci i kończę wątek Gildii Złodziei. Wiem, że z tą akurat grą spędzę jeszcze długie miesiące (a uznam ją za skończoną, po wbiciu 81 poziomu i zdobyciu ostatniego aczika). Ale zrozumiałbym też kogoś, kto uzna Skyrim za "zaliczony" po zakończeniu głównej ścieżki fabularnej.
PS. Ukończyłem 5 z wymienionych na liście tytułów.
@Kamilp5: Szef Origin krytykował promocje na Steam-ie, a dziś http://bit.ly/PbGES9 - przeceny sięgające prawie 90%. Tyle w temacie :-)
No tak - średniak. Czuło się to już na pokazie prasowym. Szkoda, bo to uniwersum naprawdę zasługuje na lepsze gry. Ale skoro konsensus krytyczny jest taki, że dla fabuły mimo wszystko warto zagrać, to przynajmniej część nadziei zostało spełnionych.
W ofercie Focus Home czarnym koniem pozostaje dla mnie Testament Sherlocka Holmesa. Szkoda, że trzeba na niego czekać jeszcze do września...
THQ zamknęło dziś interes. Upadek wydawcy nie zagroził jednak produkcji The Stick of Truth i na E3 pokazano dziś pierwszy trailer gry. http://www.youtube.com/watch?v=bkZHv-9e2ro
Na konferencji Microsoft pojawili się też twórcy serialu. Trey Parker nie powstrzymał się od uszczypliwego komentarza, nawiązującego do prezentowanej przez MS technologii SmartGlass.
Ileż to razy oglądaliście odcinek South Park myśląc sobie "Chciałbym móc oglądać to na swoim telewizorze, podłączonym do mojego urządzenia przenośnego, kontrolowanego moim tabletem, który ma połączenie z moim piekarnikiem" - a wszystko to robiliście, siedząc w lodówce?
@Stalin_SAN: Na facebookowej stronie Geekoskopu możesz spróbować zdobyć brakujący Bastion :-)
@keeveek: Rozwiń proszę myśl, bo "humble" jakoś mi się bezpośrednio z charytatywnością nie kojarzy. Może coś mi umyka.
Bah! No jasne, że nie 18zł :-) Tyle mi ściągnęło z konta, bo płaciłem PayPalem, na którym miałem jeszcze parę dolców. Odliczyły się od kwoty. Już poprawiam, wg. kursu na dziś ;-)
Ja z zestawu miałem już LIMBO (PC i X360) i Bastion (X360). Ale pozostałe tytuły są warte tych 26 PLN ;-)
Widzę, że niektórzy nie rozpoznaliby satyry, choćby się z nią zderzyli na ulicy i nabili guza na poważnych czołach :-P
Sympatyczny, fajnie napisany tekst - po co ta spina? A po relację zapraszamy na GOL-a: https://www.gry-online.pl/opinie/wrota-piekiel-premiera-diablo-iii-na-gry-onlinepl/ze329
Też nie znam oryginału. Azjatyckie horrory trawię jakoś ciężko. Zawsze niepomiernie dziwi mnie fakt, że najbardziej przerażające dla Azjatów są długie, mokre, czarne włosy ;-) Jest kilka fajnych tytułów, ale zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie straszydła bardziej zbliżone do naszego kręgu kulturowego. To o jednym nakręcono film, który będzie tematem kolejnych Upiorów z lamusa. Tym razem coś z folkloru żydowskiego. Może ktoś pokusi się o odgadnięcie straszydła (łatwe) lub nawet tytułu filmu (chyba dość trudne)?
@kong123: Ha! Bylibyśmy o mały włos sąsiadami, bo kupowałem działkę w pobliskiej Czechówce (chyba bliżej Grabowca niż Wojsławic, ale zawsze...). Jednak ostatecznie do budowy domu i przeprowadzki nie doszło, a z działką nie mam już nic wspólnego.
Podobno Andrzej Pilipiuk ma na drzwiach do mieszkania tabliczkę z napisem "Grafoman do wynajęcia" (sam tak twierdził na jednym z konwentów fantastycznych). Jeśli to prawda, to seria o Wędrowyczu jest najlepszym przykładem na poparcie tej autodiagnozy autora :-) Co nie zmienia faktu, że postać egzorcysty-amatora budzi wielką sympatię.
PS. Byłem w Wojsławicach! TYCH Wojsławicach :-)

To będzie bardziej refleksja na temat komentarza mojego przedmówcy Sethlana ("Znajdz w TV jakies pozytywne informacje...") niż samego wpisu. Taka anegdotka, którą lubię się dzielić, bo dotyczy momentu, który znacząco wpłynął na mój ogląd świata. Byłem studentem dziennikarstwa i na warsztat telewizyjny przyszedł do nas w zastępstwie pan Grzegorz Miecugow. Od wejścia przeprosił, że nie przygotował się do poprowadzenia planowych zajęć, za to chciałby nam zaproponować taką ogólną rozmowę o mediach i dziennikarstwie. Zaczął od pytania do sali. Brzmiało ono: "Jak się państwu wydaje, jaki procent ludzkości jest w tej chwili uwikłany w konflikty zbrojne. Wliczając w to wojny domowe, terroryzm i prywatne wojny karteli". Tu warto nadmienić, że był to rok 2003. George Bush Junior na dobre rozpętał już "wojnę z terrorem", którą z Afganistanu przeniósł na bardziej roponośne ziemie Iraku. A i z innych zakątków świata docierały wieści i obrazy, których nie powstydziłby się Goya. Cóż więc dziwnego, że z sali padły odpowiedzi: "20 procent!", "30!", "eee... pewnie koło 10?". Pan Grzegorz uśmiechnął się smutno, pokiwał głową i powiedział "Nie, proszę państwa. Nie 30, nie 20 ani nawet nie 5 procent. W tej chwili jest to około 1,5 procenta. A państwo zwyczajnie uwierzyli telewizji".
Przez kolejne półtorej godziny słuchaliśmy jak zaklęci tego, co pan Grzegorz miał nam do powiedzenia. Byliśmy studentami dziennikarstwa, sami mieliśmy stać się częścią tej właśnie medialnej machiny, która już od dawna nie obrazuje rzeczywistości, lecz bezpardonowo ją kreuje. Wykład "starszego kolegi po fachu", jak określił siebie wówczas pan Grzegorz, otworzył oczy wielu z nas na obrzydliwość i głupotę tej sytuacji (ale nie wszystkim, oj... nie wszystkim). Od tamtej pory powtarzam z uporem maniaka wszystkim, którzy chcą mnie słuchać - telewizja kłamie, bo "good news is no news".
A na zakończenie bardzo adekwatny obrazek niezrównanego pana Raczkowskiego.
PS. Z kwestią tego ile można "zarobić" u Drzyzgi K.Skuza trafił w dziesiątkę. No - prawie. Z dobrze poinformowanego źródła wiem, że ostatnio było to 400zł za uczestnictwo. Jeszcze mniej TVN płacił na przykład za udział w "Annie Marii Wesołowskiej" czy "Sądzie Rodzinnym". "Świadek" z dwiema stronami mówionego tekstu dostawał gażę rzędu 300zł. TVN świetnie umie wykorzystać ludzkie parcie na szkło, zarobić na nim i oszczędzić na statystach. I psuje rynek aż miło...
To nie do końca tak, że nie korzystał z lunet. Po prostu preferował celowniki tradycyjne, które po pierwsze nie wiążą się z ryzykiem rzucania refleksów, po drugie zaś pozwalają na przyjęcie postawy utrudniającej trafienie (głowa niżej niż do lunety). W sprzyjających okolicznościach Fin z pewnością nie miał nic przeciwko ułatwiającej zadanie lunecie. Warto o tym wspomnieć, bo w przeciwnym wypadku mit Białej Śmierci wydaje się mniej wiarygodny. Ale i tak - facet był niesamowity. Jednak to o Zajcewie robi się filmy ;-)
No to życzę dobrej zabawy. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :-) Ja jestem fanem poprzedniej odsłony i trochę trudno mi się pogodzić ze zmianą formuły. Ale od oceny się powstrzymam.
Wydaje mi się, że GOG.com zbytnio się nie przejął. Wpłacił nawet 300$ na Humble Botanicula Debut.
Pocieszam: Autor gry mówi, że jak najbardziej ma w planach Fez-a na PC i PS3. Wyklucza jedynie platformy Nintendo, bo - delikatnie mówiąc - nie zgadza się z polityką wydawniczą japońskiego potentata.
Namawiam gorąco do lektury recenzji, a nie samej tylko notki z oceną ;-) I jeszcze oficjalne oświadczenie: uwielbiam Channel Awesome. Douga Walkera najbardziej. Facet ma nie tylko łeb nie od parady, ale i masę prawdziwego aktorskiego talentu. Ale nawet smutasa Linkarę darzę sporą sympatią.
A Kinect - nie ma sensu wieszać na nim psów. Osobiście uwielbiam tę zabawkę - Kinect Adventures mam prawie wymaksowane i schudłem przy tym z pięć kilo ;-) Dobrze też wypada Fitness Evolved. Rewlacyjną zabawką jest też Gunstringer. Fruit Ninja - świetne (twórcy modelu walki w Kinect Star Wars powinni pójść do autorów tej gry na korepetycje). Tyle tylko, że nie są to poważne gry, ale właśnie zabawki, dobre na chwilę relaksu lub imprezę. Można się nimi naprawdę fajnie bawić (a mówię to z perspektywy gracza z 25-letnim stażem ;-)). Wszystko jest OK i nie ma co wydziwiać, dopóki deweloperzy nie wpadną na kretyński pomysł stosowania kinecta jako przewodniego kontrolera w grach głównego nurtu. Co nie oznacza, że nie ma w nich zastosowania - w końcu kinect to także rozpoznawanie mowy... (I mikrofon w ogóle - od kiedy mam kinecta nie używam w ogóle headseta, a mój głos brzmi wyraźniej u kolegów).
A co do oceny - powtórzę: gdyby gra nie była oparta na SW, dostałaby 5/10. Dodatkowe 1,5 punktu to zasługa tego, że jako fan Gwiezdnych Wojen znalazłem w niej masę fajnych smaczków i pomysłów. A także tego, że tryb fabularny bardzo ładnie trzyma się w konwencji filmów Lucasa. Te sceny, w których coś się dzieje na drugim planie - jakiś szczególik... na przykład dwóch Wookie przenoszących ciało zabitego towarzysza... Zrobiło to na mnie wrażenie, na tyle duże, że poczułem się w kilku momentach jakbym rzeczywiście wszedł do tego świata. Oczywiście zaraz potem dostawałem bitchslapa w postaci debilnego sterowania mieczem i turowych walk. Jednak w kategorii kinectowych zabawek - to naprawdę jest jedna z najlepszych gier.
Jeszcze
@Lothers & Sasori666: Zazwyczaj zgadzam się z Angry Joe'm, ale tym razem mam wrażenie, że trochę go poniosło. Oglądałem recenzję i muszę powiedzieć, że Joe naprawde kiepsko radził sobie z grą. Może źle ustawił kinecta, może po prostu irytowało go sterowanie - grunt powiedzieć, że w tę grę naprawdę da się grać o wiele lepiej. Fakt - walka na miecze wypada słabo, ale to raczej wina durnej koncepcji tego modułu, a nie sprzętu. To, że w różnych trybach kinect działa raz lepiej, raz gorzej obrazuje tylko fakt, że gra, nad którą pracowało tak wiele różnych studiów zwyczajnie stała się niespójna i nierówna. A wyścigi, wbrew temu, co mówi Joe, nie tylko są grywalne ale też bardzo solidnie zrobione. Tu kinect spisuje się lepiej niż w głównym trybie.
Ogólnie - to na prawdę nie jest zła gra. Po kinectówce nie należy się spodziewać wiele więcej niż minigierek. A do tego fani SW wyłapią tu naprawdę masę fajnych smaczków. Bez nich - gra wyciągnęłaby najwyżej 5/10.
PS. Na stronie http://facebook.com/geekoskop podaję sposób na odblokowanie dodatkowej zawartości. Okazuje się, że brak promocyjnych opakowań Liptona da się obejść.
@Ogarniacz: Przepraszam, ale czegoś chyba nie rozumiem. Dlaczego "liczysz, że Blizzard nie będzie robił"? Będzie przeszkadzać Ci świadomość, że ktoś bawi się w tę grę na konsoli? Mam PC, który bez trudu udźwignie D3 w wysokich ustawieniach, ale generalnie wolę grać na konsoli. A że mi się nie spieszy - mogę sobie poczekać do 2015. Jaki masz z tym problem?
Witam nowego kolegę :-)
Nie miałem okazji zagrać w betę, więc z zainteresowaniem przeczytałem o twoich wrażeniach. Cieszę, się, że w dużej mierze na pytanie postawione przez Ciebie w temacie wpisu, odpowiadasz "tak". W Diablo III na pewno zagram z przyjemnością - ale dopiero w dalszej perspektywie. Czekam na wersję X360 :-)
Taaak... Cholerny Wizorb. Ujął mnie oprawą graficzną i do dziś, kiedy go włączam to oczy mi się cieszą. Ale grać jakoś nie specjalnie mam w niego przyjemność... Zwłaszcza, że na konsoli walczy o mój czas z masą ciekawszych konkurentów.
Wszystkie gry tego typu znajdują sobie grono zagorzałych fanów, gotowych bronić ulubionego tytułu na ubitej ziemi. Pod moją recenzją Agrar Symulator 2012 (ocena 5/10) szybko pojawił się głos oburzonego czytelnika, który miał do mnie żal, że tak "nierzetelnie" zrecenzowałem jego faworyta. Są ludzie, którzy chcą się bawić w rolników, strażaków, operatorów koparki czy pracowników tartaku. Rynek ich niestety nie rozpieszcza, a oni siłą rzeczy, obniżają standard swoich oczekiwań. A ja osobiście naprawdę wierzę, że dałoby się zrobić ciekawą, solidną grę na każdy z tych tematów. Czy takie na przykład wyścigi gokartów są faktycznie bardziej emocjonujące niż gaszenie pożarów?
@[12] O tak, posolili nam tak bardzo, że jak widzisz piszemy o nich hiper-entuzjastycznie i wystawiamy same dychy. Ogarnij się, facet. Poszukaj sobie na przykład ile jest forów w sieci na temat Symulatora Farmy 2011, ilu mają one użytkowników. Z jakiej racji mielibyśmy olać duży segment rynku? Jeśli ktoś w to gra, to kto inny będzie o tym pisał. Prawo popytu i podaży.
@Yasiu: trzymam kciuki za to, by trafił Ci się jakiś wolny, spokojny wieczór, który będziesz mógł spędzić z tą fenomenalną grą :-) Dzięki!
@Kono: Z Braidem sprawa jest prosta. Gdy wyszedł na XBLA nie miałem jeszcze konsoli. Potem pojawił się też na PC. Nie ma chciałem wydawać 1200 punktów na grę, którą dało się zdobyć za ułamek tej ceny (ja swoją kopię na Steam-ie nabyłem w ramach któregoś Humble Indie Bundle). Z perspektywy czasu stwierdzam, że był to błąd, bo na PC gra nie była w stanie mnie wciągnąć i wreszcie jej nie skończyłem. Będę polował na nią w jakiejś promocji na XBLA. Ale w efekcie - nie zmieściła mi się w zestawieniu ;-)
@Hed: Hmmm... ciekawe. Moje wrażenie jest dokładnie przeciwne. Czuję, że mam pełną i precyzyjną kontrolę nad ruchami Gomeza. Wolne tempo poruszania postaci mi odpowiada, bo Fez dzięki temu staje się bardziej grą logiczną niż zręcznościową. Zresztą - kiedy lokacje są tak śliczne, to spacerowy krok tylko sprzyja zwiedzaniu ;-) Przycięć osobiście nie zauważyłem (może to kwestia młodej, jurnej konsoli ;-)), ale nie jesteś pierwszą osobą, która zgłasza ten problem.
Vita nową konsolą? Phi! Przecież ma już dobrych parę miesięcy ;-) A tak na serio - myślę, że Falcom wyczuł pismo nosem - w tej chwili staruszka PSP sprzedaje się w Japonii lepiej niż PSV. Produkcja gier dedykowanych PSV może okazać się dla dewelopera strzałem w kolano. Bezpieczniej wydawać tytuły, które działają na obu platformach - mają więc szansę trafienia do szerokiego grona odbiorców.
Cieszę się, że gra, która zrobiła na mnie takie wrażenie podczas pokazu prasowego (https://www.gry-online.pl/opinie/gralismy-w-konsolowego-wiedzmina-2-nadchodzi-zabojca-xboksowych-h/zc2c61), spełniła pokładane w niej nadzieje. :-)
@Karule: Pięknie kolego, jednym pociągnięciem mieszasz z błotem i mnie i mojego tyrającego na dwóch nauczycielskich etatach tatę a jednocześnie usprawiedliwiasz swoje własne piracenie "biedą całego społeczeństwa". Nie pisałem nigdzie, że miałem same oryginalne gry. Przeciwnie - przeczytaj sobie - miałem dużo kopiowanych nielegalnie. Ale swoje skromne kieszonkowe wolałem odkładać jakiś czas i kupić sobie UFO: Enemy Unknown, albo co miesiąc kupić sobie tańszą grę - choćby była niesamowitym shitem. Inni kupowali pierwsze fajki, chodzili do kina albo wydawali na "Bravo" i muzykę czy też deskorolkę - ja kupowałem gry. W ten sposób, obok znacznej liczby pirackich kopii, które miał wtedy każdy, narosła mi skromna kolekcja oryginałów, którymi się szczycę. A kiedy na rynku pojawiły się czasopisma z "pełniakami", przestałem piracić całkowicie. A Ty, kolego, reprezentujesz obrzydliwy rodzaj mentalności, który każe Ci w każdym, ktomu powodzi się nieźle dostrzegać złodzieja lub szuję a jednocześnie własnego złodziejstwa i bycia szują nie widzieć.
@Kazioo: Tych pięciocalowych też miałem sporo, ale niestety się nie zachowały. Z prostej przyczyny - w pudełku na nie świetnie mieściły się płyty CD. Kiedy więc - bardzo późno - przesiadłem się na "laserowe dyski", pudełko zostało opróżnione, zawartość powędrowała... ha! chciałbym pamiętać gdzie... a miejsce dyskietek zajęły płyty. Ale owszem, dużych dyskietek używałem długo. I to przez wiele lat tylko tych niskiej gęstości (360kb), bo tylko takie czytała stacja w moim 286 AT, które dostałem od wujka - pasjonata elektroniki w dziewiątej wiośnie mojego życia.
Fajnie, że ktoś nazywa go "polskim FPS-em". City Interactive to wprawdzie polska spółka, ale gra powstaje w Bukareszcie. Jeśli więc wyjdzie kiepska, zawsze będzie można umyć ręce. Jeśli będzie hit - powiemy, że to nasze rodzime dzieło ;-)))
@Absenai: Bogdan Oprescu wyjaśnił mi, że wśród udogodnień dla kont VIP znajdzie się na pewno priorytetowy dostęp do serwerów. Nie podał jednak szczegółów, jak takowy miałby działać. Będą też dodatki pomagające spersonalizować wygląd postaci i broń (choć jak zarzekają się twórcy, wśród tych ostatnich nie znajdzie się nic, co mogłoby zagrozić równowadze rozgrywki). Padła też gdzieś sugestia, o wcześniejszym dostępie do nowych map i trybów rozgrywki - bo takie mają się cały czas pojawiać.
Filmiku - niestety - nie udało nam się uzyskać. Musicie uwierzyć mi na słowo, że gra wygląda bardzo przyzwoicie, choć może nie rewelacyjnie. Ostateczne wersje tekstur poprawią jeszcze pewnie ten stan rzeczy.
Niestety - mam problem zarówno z "wniknięciem" jak i "wciągnięciem". "Wnikanie" sugeruje czynność wykonywaną aktywnie przez gracza. Tak jakby to ode mnie zależało, czy wejdę w świat gry na tyle głęboko, żeby się w nim zapomnieć. "Wciągać" może natomiast również taka gra jak Tetris czy Bejeweled - przyjęło się tym terminem określać trochę inny efekt. W dalszym ciągu czuję więc potrzebę stosowania słowa "immersja" tam, gdzie najprecyzyjniej oddaje to, co chcę przekazać. Jednak, tak jak to ładnie ujął TNR, wszędzie tam, gdzie "immersja" nie jest konieczna, wolę stosować wyrazy lepiej zakorzenione w języku polskim, a przez to bardzo zrozumiałe.
Na koniec - anegdotka. Mam wśród facebookowych znajomych swoją kochaną panią polonistkę, jeszcze z podstawówki. Osoba to światła, młoda duchem, o umyśle ostrym jak brzytwa. Kiedy wrzuciłem na swój profil link to debiutanckiego tekstu (http://gameplay.pl/news.asp?ID=65661), traktującego w dużym stopniu właśnie o zjawisku immersji, odezwała się w komentarzu (co czyni niezwykle rzadko), by pochwalić mnie za takie wykorzystanie tego słowa :-) Może to i nie za wiele, ale dla mnie jest to największy argument "za".
PS. "Content"... nienawidzę. Osobę, która wprowadziła to słowo do powszechnego obiegu, najchętniej wywiesiłbym na drzewie za "content" jej brzucha. :-P
EDIT: Właśnie spojrzałem na post wyżej. "Zatracenie" - o! to mi się podoba, to mi pasuje o wiele bardziej niż "wciąganie" i "wnikanie" razem wzięte ;-)
Masz całkowitą rację z "demiurgiem" ;-) (taki błąd wkradł się do jednego z moich ostatnich tekstów na GOL-u, ale w pierś się nie biję, bo nie była to do końca moja wina) , ale "immersji" broniłbym do upadłego. To słowo jest najzwyczajniej w świecie potrzebne. I to właśnie w znaczeniu "wrażenia osobistego wejścia w świat gry". Jeśli mielibyśmy czekać z używaniem tego słowa w tym znaczeniu, aż pojawi się ono w słownikach - to nigdy tam o no nie trafi. Słowniki opisują językową rzeczywistość, a nie kreują ją ślepo. Jak demiurg ;-)
Z rozkoszą pozbyłbym się słowa "growy", ale jedyną jego zwięzłą alternatywą jest "gamingowy", czyli ohyda podwójna. Propozycja zastępowania go opisowym "poświęcony grom" lub "nawiązujący do tematyki gier" miałaby sens, gdybyśmy pisali na ten temat wyłącznie rozwlekłe elaboraty. Ale realia są takie, że czasem trzeba napisać wprowadzenie do tekstu na 250 znaków i pięcioliterowy "growy" wygrywa w cuglach.
Wpis ciekawy i w pewnym sensie potrzebny, ale o wiele poruszanych tu kwestii nie ma sensu kruszyć kopii.
Pozdrawiam!
Deck 13 ma gotowy silnik do gier RPG, który wykorzystał już w Venetice. Obłożenie go nową grafiką, konstrukcja świata, składanie questów itd. itp... może na grudzień 2013 się wyrobią :-)
Mam podobnie jak FSM. W Outcast zakochałem się od pierwszego screena, który zobaczyłem w którymś z growych magazynów. Zawsze jakoś krążyłem wokół niego, ale nie miałem okazji dorwać. Marzyłem sobie, że to taka gra-ideał i może trochę bałem się zweryfikować tę wizję. Po latach, kiedy gra weszła na GOG-a, kupiłem ją natychmiast... i nie zainstalowałem do dziś. Twój tekst mnie do tego silnie motywuje... tyle, że - cholera - zero czasu.
@NoBrain: tak z ciekawości, co jest Twoim #1? :-)
Uwielbiałem Dragon Balla! Z tym, że kiedy wszedł do ramówki RTL7, byłem już chyba w klasie maturalnej. Oglądałem go też namiętnie i na studiach - a jakże! Jednak na kolekcjonowanie kart (a tym bardziej naklejek) byłem już trochę za duży ;-) Na moim biurku do dziś stoi jednak (nie licencjonowana, ale całkiem ładnie zrobiona) figurka Vegety. Kurcze... czasem troszkę zazdroszczę Wam - trochę młodszym geekom - dzieciństwa.
@morvudd: Akurat nastrój udało się moim zdaniem oddać nieźle. Bohaterowie też są bardzo "martinowscy" - zdecydowanie nie są rycerzykami-harcerzykami w lśniących zbrojach. Trudno niestety przewidzieć jak potoczy się fabuła i czy w którymś momencie nie uczyni z nich nadludzkich herosów. Mam nadzieję, że nie - a fakt, że nad historią w jakimś sensie czuwał sam Martin, dodaje mi otuchy. Nie da się też zarzucić Cyanide próby skoku na kasę i próby zarobienia na popularności serialu - pracę nad grą zaczęli już 4 lata temu, kiedy to o serialu nikt jeszcze nie słyszał. Jak łatwo się domyślić, sami są fanami powieści, nie ekranizacji.
@victripius: Z grafiką raczej nie da się już nic zrobić. Biorąc pod uwagę datę premiery, trzeba przyjąć, że gra lada dzień trafia do tłoczni. To co widziałem i prezentuję Wam tutaj, jest więc już raczej wersją bardzo zbliżoną do ostatecznej.
I jeszcze komentarz w kwestii tego nieszczęsnego czworonoga. To nie jest wilkor. To najwyżej owoc szalonej nocy wilkora i wielkiej, bagiennej ropuchy-albinoski ;-) A tak poważnie - autorzy gry konsekwentnie towarzysza Morsa nazywają psem. Myślę, że oni wiedzą najlepiej ;-)
Możesz mi uwierzyć, przyjacielu, że usiadłem do recenzowania Agrar Symulator 2012 z jak najlepszym nastawieniem. Dostrzegam w nim tylko jeden pozytyw - istnieje i wypełnia lukę w rynku. I zgadzam się - jest rzeczywiście lepszy ( (i ładniejszy) od LS-a, który otrzymał 7-kę. Trudno jednak, bym to ja odpowiadał za stanowczo zawyżoną ocenę tamtej gry, lub sam zawyżał ocenę tej, by oddać proporcję między nimi.
Rozumiem Twoją sympatię dla Agrara. Sam też byłbym w stanie go polubić, gdyby nie rażące niedociągnięcia (które znajdowały się w ocenianej wersji - właśnie tej najnowszej, o której piszesz). Ocena jest taka a nie inna, bo ten sympatyczny temat zasługuje na wiele, wiele więcej! I Ty - jako fan - zasługujesz na dużo lepszą grę. Skoro dało się zrobić wiele świetnych symulatorów kolejnictwa, to czemu nikt nie kwapi się zrobić gry rolniczej na równie wysokim poziomie?
Szczerze? Ja też mam taką nadzieję. Zbierając materiały do zapowiedzi naprawdę zacząłem się tym tytułem ekscytować. Nie dlatego, że zachwycił mnie trailer czy to, co już wiadomo o rozgrywce, ale właśnie dlatego, że przypomniało mi się jak bardzo kiedyś lubiłem grać w SimCity. To właśnie z tej tęsknoty wynika głównie moje dobre nastawienie do nowej odsłony. Ale też i to, co o grze ujawniono, wygląda obiecująco.
@Chudy The Barbarian: Może niedługo będziemy się mieli okazję przekonać. Studio Beamdog, które teraz realizuje remake Baldur's Gate 1&2, zapowiada możliwość stworzenia kontynuacji. A funduszy na projekt, chcą szukać właśnie na Kickstarterze. Sęk w tym, że prawa do marki Baldur's Gate ma Atari, które na pewno na takiej kontynuacji sporo by zarobiło.
Pattison. Przed Cronenbergiem w napisach. Oto jakich czasów dożyłem. Epoka mięsnego jeża, psia mać.
Z tego co mi wiadomo - nie obsługuje. Wersja X360 ma całkowicie zmieniony, przystosowany do pada interfejs.
@Mastyl: "nic na tym trailerze nie zapowiada obecności najważniejszego dla sagi "Obcy" elementu - samych ksenomorfów." Przeczytałeś wpis na blogu, czy tylko posty na forum? Jest kilka elementów, które mogą sugerować, że ksenomorfy jednak się w filmie pojawiają. Na innych forach dopatrzono się ich nawet trochę więcej niż tu.
@Likfidator: Otóż to! Skoro już rozprawiamy o realiach, to warto pamiętać o takich prostych faktach. Zresztą - moc obliczeniowa potrzebna na wahadłowcu jest AFAIK sporo mniejsza niż ta, którą dysponują współczesne komputery osobiste.
a w grze, konkretnie AvP2 był fragment w którym pisało, że się żywią kotami
To nie ten Alien. Ewidentnie pomylili ksenomorfa z A(lien)L(ife)F(orm) z planety Melmak :-P
No nie wiem... Według mnie, nawet w "dwójce" widać, że xenomorphy wciąż stanowią przedmiot pożądania. O "trójce" i "czwórce" nie wspomnę, bo tam jest to ewidentne - ale jak rozumiem trzymamy się kanonu Scotta (Ridleya, a nie P. ;-)).
Zgadzam się natomiast, że retro-futurystyczny sprzęt to fajny akcent. Ale może nie koniecznie do takiego filmu.
Chętnie za to dowiem się co konkretnie masz przeciwko "trójce".
Nie wyraziłem się jasno. To nie ujęcie jest odwrócone, co raczej model statku. Ten czubek "rogala", który w pierwszym kadrze jest bliżej nas - w drugim jest dalej. Oba końce różnią się od siebie. Wygląda to tak, jakby ta sama scena została wyrenderowana od początku, ale z odwróconym pojazdem.
EDIT: Ale to już takie mało znaczące grzebanie się w szczegółach. Tymczasem kolega powyżej wpadł i zdruzgotał temat :-/ Kurcze... przeczytałem gdzieś, że premiera w Polsce ma być 8 czerwca i nawet się zdziwiłem, że to szybko...
Nie tyle chyba różny wygląd, co różne ujęcia. Jedno o 180 stopni odwrócone względem drugiego...
@Kazioo: Pomijając kwestię związków Prometeusza z Obcym - dlaczego uważasz koncepcję królowej za durną. To nie zaczepka - pytam z ciekawości. Do tego elementu zastrzeżenia ma wielu fanów - każdy z innej przyczyny. Chciałbym poznac kolejną :-)
@tmk13: Ze zwiastunu wynikać może, że związki między filmami są większe niż zbieżność miejsca akcji :-) Stąd ekscytacja fanów.
Bardzo ciekawy styl graficzny! Przywodzi na myśl sagi północy i księgę z Kells. Zdecydowanie grafikom udało się sprostać tematyce. Tylko twarze zbyt cukierkowate na mój smak.
$10 za pierwszy rozdział i przyszłe rozszerzenia? Sądzę, że warto.
@Snakepit: Dobrze widzisz :-)
@FSM: Dzięki za trailer. Pozwoliłem sobie dokleić go do posta.
Jest jeszcze jedna możliwość, której nie bierzemy tu pod uwagę. Może "trójka" nie kłóci się z uznawanym przez Scotta kanonem wiedzy o xenomorphach, ale wchodzi mu w paradę w związku z tym, co chce nam opowiedzieć o korporacji Weyland-Yutani i androidach? Wygląda na to, że właśnie te wątki odegrają w Prometeuszu znamienitą rolę.
@Scott P.: Z jednej strony to dobrze, że Scott odrzuca 3 i 4 część serii. Z drugiej... oba filmy miały swój unikalny urok i wymazanie ich z kanonu jest trochę krzywdzące. Prawda, że mieszały koszmarnie w mitologii xenomorphów, ale też pełne były zapadających w pamięć scen (Obcy 3) i barwnych postaci (Obcy: Przebudzenie). Lubiłem zwłaszcza wizję Jean Pierre'a Junet'a - mam wyjątkowo solidny kołek do zawieszania niewiary. Oglądałem "czwórkę" z wielką przyjemnością... tyle, że starałem się nie wiązać jej w głowie z poprzednimi częściami. Postrzegam ją raczej jako "alternatywną historię". Nie dziwię się więc, że Scott nie miał ochoty bawić się w spinanie wszystkiego w całość, ale nostalgia pozostaje...
A tak na marginesie - czy tylko mi zwiastun skojarzył się ze świetnym, choć często niedocenianym, Event Horizon?
Mi przepaść technologiczna zupełnie nie przeszkadza. Tłumaczę to sobie tak: Prometeusz to jednostka badawcza realizująca flagowy projekt korporacji Weylanda, który jej szef traktuje absolutnie priorytetowo - to sprawa honoru jego, i - w jego mniemaniu - całej ludzkości. Nic więc dziwnego, że statek wypchany będzie po brzegi sprzętem z najwyższej półki. Nostromo za to... cóż - frachtowiec przerobiony na holownik. Montowany po kosztach. Dobrze, że nie używa się na nim kart perforowanych ;-)
Hej! Dzięki serdeczne za podlinkowanie :-) A on-topic: Journey jest jednym z tych tytułów, które sprawiają, że naprawdę żałuję, że nie mam PS3. Uwielbiam produkcje tego rodzaju. Nazywam je sobie prywatnie "grami Zen", bo stan w jaki mnie wprawiają można porównać z medytacyjną relaksacją. Człowiek siedzi i spokojnie chłonie. ThatGameCompany zdecydowanie przoduje w tej konkurencji.
@Kazioo: Autor może i pominął kwestię finansową, ale GOL pisał o niej nie tak dawno: https://www.gry-online.pl/newsroom/sukces-dwoch-wiedzminow-liczby-nie-klamia/z410289 - wygląda to całkiem nieźle. Kolega "Fan Realu Madryt i Raula" też rzuca konkretami. Zresztą CDP nie zapowiadałby produkcji pięciu nowych tytułów (https://www.gry-online.pl/newsroom/cd-projekt-red-potwierdza-ze-prowadzi-prace-nad-piecioma-tytulami-oraz-nowym-silnikiem-graficznym/z910251), gdyby ostatnia gra się nie zwróciła. Jeden tytuł - na pewno, bo musieliby się "odkuć". Ale pięć - to już świadczy o dobrej kondycji finansowej studia, która pozwala na inwestycje.
@Rick24: "Za granicami o Wiedźminie nikt już nie pamięta. Takie są fakty[...]". Dodanie zdania "takie są fakty" do dowolnej wypowiedzi, nie czyni jej prawdziwą ;-) Rankingi o których piszesz dobrze obrazują działanie rynku - fani ekscytują się najbardziej tymi grami, za którymi stoi machina marketingowa dbająca o ich przywiązanie do marki. Królują w nich więc iteracje znanych serii, których kolejne odsłony od lat wydeptują ścieżki w głowach konsumentów. Wiedźmin nie został może wypromowany na świecie na tyle skutecznie, by gracze pchali go na szczyty podobnych list przebojów, za to, kiedy tylko pojawia się wzmianka o kontynuacji lub wersji konsolowej, jest szeroko i entuzjastyczne komentowana na łamach wielu serwisów i forów.
Gry, które wyszły tylko na PC w ogóle mają problem z utrzymaniem rządu dusz graczy na świecie. USA i Europa zachodnia, bądź co bądź, konsolą stoi. O tym, czy Wiedźmin zaistniał na świecie jako rozpoznawalna, popularna marka, będziemy mogli obowiązująco rozprawiać tak gdzieś rok po premierze wersji X360. Osobiście - jestem dobrej myśli: http://gameplay.pl/news.asp?ID=66269
@Ghost: Z raportu wynika, że coraz więcej użytkowników, którzy nauczyli się grać w głupotki na FB, migruje ze swoim graniem na platformy do tego stworzone. USA jednak wciąż stoi facebookiem.
@djgromo: Obawiam się, że to "specjalne ogłoszenie" zostało już opublikowane i dotyczy... konkursu, w którym można zdobyć 100 000 dolarów odtwarzając grę "Pong" na iOS:
http://mashable.com/2012/02/28/atari-pong-contest
@Diabellus: Narracja to nie tylko tekst mówiony i pisany. To wszystkie środki, którymi gra wprowadza nas w opowieść. Porównaj z pierwszym znaczeniem:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Narracja
Pozdrawiam :-)
Osobiście liczę na remake HD. Będzie mi bardzo miło WRÓCIĆ do Baldur's Gate. Takiego, jakie pamiętam, a nie "nowej wizji" z wodotryskami.
PS. Dodane informacje w kodzie strony, które przytacza Keb, sugerują, że warto się przyjrzeć tłu strony jak i samemu logo. Próbowałem, ale nic nie znalazłem. Może ktoś będzie miał więcej szczęścia?
Uwielbiam pierwsze Borderlands - szczególnie w co-opie. Sam trailer niesamowicie podniósł mi ciśnienie i czekam z niecierpliwością na wrzesień. "Dwójka" jest najmocniejszą kandydatką do tytułu mojej osobistej gry roku. Mam nadzieję, że z wieloma z Was uda mi się wtedy spotkać na Xbox Live :-)
Poprzednim razem Pandorę przemierzałem najchętniej w skórze Mordehaia. Naturalnym wyborem wydaje mi się więc tym razem Zero. Ale ciężki, przysadzisty Salvador też ma swój urok. Na ogół gram "skradankowo" ale czasem, dla odmiany, lubię też wejść w tryb "berserk" :-D
EDIT:
WUB WUB WUB! :-D
@medyk18: Sam też bardzo chętnie zobaczyłbym gdzieś na piśmie wypowiedź dewelopera, że efektem jego wielomiesięcznej pracy nad konsolową adaptacją gry będzie grafika na poziomie tej, jaką generuje słaby PC. Byłby to ewenement na skalę światową - matka wszystkich strzałów w kolano. :-)
To jak? Może zechcesz jednak poszukać linka? Bardzo byśmy chcieli zobaczyć, kto sabotował cały dział PR CD Projektu! A może to Ty sam jesteś tym tajemniczym źródłem? Przyznaj się - pracujesz w CDP? To wyjaśniałoby skąd miałeś dostęp do obu wersji gry.
A ja pisząc tego newsa wyobrażałem sobie jak dobra gra mogłaby z tego wyjść, gdyby produkcję powierzono na przykład 2K Boston, który w estetyce steampunku (dieselpunku, dla ścisłości, ale mniejsza o szczegóły) czuje się jak ryba w wodzie. Komiks był bardzo dobry i wyjątkowo oryginalny. A że dziwny i daleki od batmanowego kanonu? Cóż z tego! Skoro można wydać Gotham City Impostors, to można też zrobić XIX-wiecznego Batmana.
@Ferrou - dobrze rozumiesz. Warstwa zarządzania syndykatem występuje tylko w trybie kooperacji. W trybie jednoosobowym nie ma żadnego oddziału. Teoretycznie w jednej czy dwóch misjach mamy wsparcie drugiego agenta, ale zajmuje się on swoją częścią planu, podczas gdy my staramy się wypełnić swoją. Interakcja między naszym bohaterem a nim - nie występuje.
Walk z bossami nie da się porównać do tych z Duke Nukem Forever - z prostej przyczyny. Tu bossami są każdorazowo ludzie. Owszem, wyposażeni w szczególny sprzęt i umiejętności dające każdemu z nich indywidualny rys i wymuszające odmienną strategię dla każdego ze starć - ale to ludzie. Co nie zmienia faktu, że trzeba się napocić nad ich eliminacją.
Nasz agent wyposażony jest w sprzęt umożliwiający interakcję z wrogiem na odległość, który pozwala skłonić go do obrócenia się przeciw towarzyszom lub popełnienia samobójstwa. Można też sprawić, by broń w jego ręku "wybuchła", obezwładniając go na chwilę - piszę o tym w recenzji. Nie ma natomiast żadnego "werbowania" bo nie ma i oddziału.
Mapy - ha! Mi się podobają. Budzą wiele skojarzeń, ale to zupełnie nowa perspektywa. Ocenisz sam :-)
@MoC_Elninio: Jeśli szukasz gry do wyżycia się po pracy i cenisz cyberpunkowy klimat, to spróbuj zagrać w polską produkcję Hard Reset. To również cyberpunk - może się podobać, jeśli nie szuka się głębi fabularnej.
Zaraz... moment... Ja podczas godzinnego testu nie zauważyłem spadków płynności A TY TAK? Podczas własnego godzinnego testu, czy podczas oglądania minutowego filmiku?
Zapraszam na bloga - link post wyżej. Wyjaśniam tam, że przycięcia to kwestia filmu, a nie gry. Nie było ich zresztą widać w oryginalnym materiale. Pojawiły się dopiero po przemontowaniu z komentarzem.
@Azerath: Tak, chodzi o Polskę. Nie mamy informacji, które wskazywały by na to, że podobne zestawy pojawią się też za granicą. Choć - kto wie? Mam głębokie przekonanie, że wszelkie tego typu decyzje zapadają na szczeblu wyższym niż Microsoft Polska. Krajowy oddział ma - jak sądzę - wyjątkowo małą autonomię (nawiążę wkrótce do tego tematu). Projekt musiał więc oprzeć się o "centralę". Myślę, że jeśli akcja wpłynie pozytywnie na sprzedaż konsoli w naszym kraju, to podobne działania w szerszej skali są realnym scenariuszem. Jeśli nie z W2 to z którąś z kolejnych gier.
Coś jest na rzeczy - gdyby CDP nie liczył na szczególne względy Microsoftu, to nie wspominałby nawet, że stara się przeforsować darmowe DLC do Wiedźmina. Też bym się cieszył :-)
@Sztu3: No ba! Jasne, że tak :-) Staram się jak mogę włączać ją do swojego geekowego świata. To dla niej wciąż terra incognita, ale przynajmniej podchodzi już do tych "moich spraw" z sympatią, a nie pobłażliwością ;-)
@Raziel88ck: Hehe... nie no, to nie kwestia chodów, tylko logistyki. Mieszkam 10 minut drogi od siedziby CD Projektu, o czym nie omieszkałem wspomnieć w liście motywacyjnym, gdy starałem się o fuchę w Grach-Online ;-)
@Bazylisheq & Marcus Alex Fenix: Otóż to! Za granicą zdają się dobrze wiedzieć, że Wiedźmin to "the next BIG thing", wie też o tym Microsoft, decydując się promować tym tytułem swoją konsolę, tylko polskim graczom trudno się jakoś z tą koncepcją oswoić.
@Revnan: Wyraźnie widziałem, że twórcy dobrze przemyśleli sobie od podstaw interfejs. Ale i tym razem nie ustrzegli się pewnych niedociągnięć. Przewijanie kategorii ekwipunku odbywa się za pomocą [RB]/[LB] i zwyczajnie trwa za długo, ale to drobiazg. Niepodpisane checkpointy na mapie to już poważne niedopatrzenie, utrudniające grę. Jest więc lepiej, ale nie idealnie. Może w W3 doprowadzą wreszcie ten element całkiem do ładu ;-) I masz rację, ze starym interfejsem nie mieliby się co na konsoli pokazywać. Mój ulubiony wideo-recenzent, Angry Joe PC-tową wersję ostro obsobaczył za ten element :-)
@Damian1539 & Fett & McDi: Tak to już się jakoś dziwnie składa, że posiadacze jednej platformy lubią sobie podrażnić się z posiadaczami innej. Pamiętam, jak dokuczałem w podstawówce koledze, że na jego Amidze nie ma Dooma. Exclusivy dają złudne poczucie wyższości. Wielu graczy wyrasta z "platformowych wojen". Ale nie wszyscy, niestety...
@Vaultboy: Zelda - świetny przykład! W ogóle, wiele gier na Wii ma grafikę z duszą i potrafi zachwycić. A ileż gier z PS2 wciąż potrafi wzbudzić zachwyt!
@Sebogothic: Jeśli chodzi o odległość między Minecraftem a Skyrimem, to jest ona podyktowana ograniczoną szerokością kolumny na blogu ;-) Jeśli zaś chodzi o Wiedźmina i polanę - odległość jest duża, bo tak już mam, że natura dostarcza mi o wiele więcej satysfakcji estetycznej niż jakiekolwiek wytwory ludzkie. Myślę, że możesz mieć trochę racji - wielu PC-towców zmaga się z uruchomieniem Wiedźmina w ogóle. Myśl, że na Xboksie będzie działał bez najmniejszych problemów i jeszcze wyglądał wcale nie wiele gorzej, może być trudna do zniesienia. No i serdeczne dzięki za wyłapanie błędu - poprawiłem!
@Tommik85: Polityka wydawnicza CDP to coś, co doceniać po prostu należy! Jeśli rynek dobrze reaguje na jakieś rozwiązania, to (jak pisał już Kwiść w komentarzu do Twojego tekstu) będą się one upowszechniać. Dziś CDP stara się o darmowe DLC na Xboksie do Wiedźmina, jutro może się okazać, że ten trend się upowszechnia i podobnie zaczyna traktować graczy EA albo Activision. Nierealne? Moim zdaniem możliwe - w końcu rynkiem rządzą klienci, nie sprzedawcy.
@Endex: Już wyjaśniam, bo mam na ten temat teorię. Doombeck i Boromi przyszli we dwóch i zmuszeni byli dzielić się konsolą, bo przewidziano po jednej na redakcję (a nie po jednej na osobę). Grali więc we dwóch i żadnemu nie wypadało się zachwycać. Bo jak tu się ekscytować, kiedy kolega patrzy? Jeszcze pomyśli, że jesteś jakimś noobem. Nie, nie - w takiej sytuacji trzeba zachować blazę i pokazać, że wszystko już widziałeś i nic nie jest w stanie zrobić na tobie wrażenia. Entuzjazm psuje imidż badboya. Ja miałem to szczęście, że swoją godzinę spędziłem z Wiedźminem sam na sam i żadne takie dodatkowe okoliczności nie zmąciły mojego odbioru gry. Mi wypadało się ekscytować, kolegom z Gaminatora byłoby głupio. ;-) (Doombeck? Zaglądasz tu czasem? Pozdrawiam!)
@Aope: Myślę, że cały ambaras właśnie w tym, że CD Projekt ze swoim RED Engine zdołał pokazać, że 6-letni już sprzęt wprawdzie ma nieprzekraczalne granice możliwości, ale w ich ramach można jeszcze wiele zrobić. Nie zdziwię się ani trochę, jeśli po premierze Wiedźmin 2 zostanie okrzyczany najlepiej prezentującą się grą na X360. Myślę, że tego również spodziewa się sam producent konsoli, decydując się na promowanie jej za pomocą tego tytułu. Myślę też, że Microsoft obdarza CDP szczególnymi względami, spodziewając się kolejnych, opartych na RED Engine gier na swoją platformę. Nic nie dzieje się bez powodu.
@Morgul Maugoth: W tym widzisz problem? Ja widzę problem dokładnie przeciwny. To, że entuzjazm nie przystoi autorowi relacji, to jakiś głupi mit, który trzeba obalić. O swoich wrażeniach dobrze jest pisać bez filtra pod tytułem "czytelnicy oczekują zblazowania" w głowie. Zblazowanie to nie to samo co obiektywizm. Ukrywanie entuzjazmu to z kolei brak szczerości z czytelnikiem.
@Wszyscy: Dzięki za miłe słowa. Cieszę się, że lektura moich wywnętrzeń sprawia komuś frajdę :-D
Więcej na temat od autora powyższej relacji: http://gameplay.pl/news.asp?ID=66269
Pozdrawiam :-)
Ja też pozwoliłbym sobie na ostrożny entuzjazm. Powodzenie całego przedsięwzięcia zależy od tego, jacy deweloperzy zaangażują się w platformę. Miejmy nadzieję, że trafią się młodzi zdolni i ambitni, bo weterani rynku indie games - Ci, którzy sprawdzili się już jako solidni twórcy dobrych gier - opanowali już nieźle stronę finansową swojego rzemiosła i mogą nie być zainteresowani nowościami.
Do tej pory osoby fundujące grę były jednocześnie klientami producenta. Tu będą inwestorami, a nie fanami kupującymi grę w przedsprzedaży. Zysku, którym się trzeba będzie z nimi podzielić, producent będzie musiał szukać gdzie indziej.
Sporo szczegółów pomysłu z pewnością trzeba będzie dopracować, ale sama idea takich inwestycji jest obiecująca i może z czasem nieźle namieszać na rynku.
Klnę się na wszystkich bogów w pikselowym niebie, że dużych i ciężkich obrazków nie wstawiałem. Zepsuło się i tyle (przy wstawianiu obrazka 56kb). G40st próbował pomóc, ale nie zdołał. Zmotywował mnie za to do obejścia problemu, co też uczyniłem :-) Nowy wpis wisi.
Ależ dociekliwi ci Czytelnicy. Jedno słówko wystarczy, by sprowokować pytanie "skąd ty mieszkasz" ;-)
A już w temacie: bardzo się cieszę, że ta niszowa produkcja znajduje sobie odbiorców i u nas.
Dzięki :-)
Mój drugi, dość długi ;-) wpis, czeka na wrzucenie już od wtorku. Niestety coś się schrzaniło i nie mogę weń powstawiać ilustracji. Bez nich, obawiam się, trudno będzie przebrnąć przez ciężkawy tekst. Muszę więc zaczekać, aż blog mi się naprawi co może nastąpić równie dobrze za moment jak i za tydzień (wg. g40osta). Czekam cierpliwie - nie specjalnie mam inne wyjście ;-)
Warto zaznaczyć, że Timowi i Double Fine udało się już zebrać przewidywane fundusze. Brakującą w momencie pisania tej wiadomości kwotę 200 000 dolarów, fundujący grę użytkownicy zgromadzili w ciągu kolejnych paru godzin. To rzadkość, by na Kickstarterze całą kwotę dla projektu udało się zgromadzić w jeden dzień - Timowi się udało!
Oj tam, oj tam... Z tą długością wpisu to przesada. Pita wysmażył ostatnio tekst jeszcze dłuższy a przy tym bardzo interesujący i treściwy http://gameplay.pl/news.asp?ID=65140 - rzecz jest o steampunku w grach.
Krótkie teksty i lżejsza tematyka to moim zdaniem nieodłączna część blogowej poetyki. Jeśli tylko małe wpisy, tworzone pod wpływem chwili przeplatają się na blogu z tekstami dłuższymi, niosącymi ze sobą jakąś myśl, to myślę, że nie ma co bić na alarm.
Jest jeszcze jedna strona medalu. Prowadziłem kiedyś dość popularnego bloga niezwiązanego z grami. Dość szybko zacząłem czuć presję - "bo czytelnicy czekają na kolejny wpis". Zdarzało mi się więc dość często siadać do pisania posta nie dlatego, że miałem dobrą koncepcję, ale dlatego, że "wypadało już coś wrzucić". Wydaje mi się, że taki schemat dopada wcześniej czy później większość blogerów. Nie chcemy za nic w świecie tracić kontaktu z czytelnikiem, próbujemy więc jak najczęściej przypominać mu o swoim istnieniu :-)
Rety... nie spodziewałem się tak entuzjastycznego odzewu na swój długawy wywód. Szczerze mówiąc, jestem zaskoczony, że znalazło się aż tyle osób gotowych przeczytać te pomruki nostalgii. Dziękuję wszystkim za miłe słowa powitania!
@AntaresHellscream: Cieszę się, że podniosłeś kwestię podobnych wrażeń przy lekturze i przy grze. Na pewno wrócę jeszcze kiedyś do motywu immersji w tym kontekście. JawneSny znam, ale nie czytuję regularnie.
@Maciek16180: High five! :-) Wiedziałem, że nie jestem sam!
@Yasiu: Miło mi... ale w tramwaju? Stracisz w ten sposób możliwośc pogrania w Kokotoniego ;-)
@Lordareon & ROJO: Dzięki! Bardzo cenię sobie Waszą twórczość, więc dobre słowo od Was bardzo mnie motywuje :-)
@Sebogothic: Gothica znam i uwielbiam, jednak nie za bardzo pasował mi to kontekstu - jest to bowiem jedna z gier, w których fabuła wciągnęła mnie tak bardzo, że nie miałem specjalnie czasu na swobodne zwiedzanie. No i ukończyłem ją dwa razy. Nie zmienia to faktu, że immersja w tym tytule osiąga poziom nieosiągalny dla większości innych gier!
@Arrazul: Jakoś się od tego tytułu odbiłem... Pamiętam, że miało to związek z problemami sprzętowymi (brak dźwięku w grze, częste zwisy systemu). Potem już do niego nie wróciłem. Ale jest zdaje się na Steam-ie w jakiejś śmiesznej cenie. W wolnej chwili chętnie nadrobię. Dzięki za rekomendację!