No ja mam właśnie mieszane uczucia - po 10 godzinnach ciągle nie umiem znaleźć w sekwencjach walki płynności. Nie wiem czy to tylko moje odczucie, ale w Odysei jakoś to wszystko zgrabniej działało a tutaj mnie to trochę męczy i zamiast z przeciwnikami walczę głównie z kulejącym sterowaniem (gram na padzie).
A już myślałem że tylko ja tak mam. Pierwsze dwie lokacje są małe, raz dwa się je robi i idzie dalej, jest utrzymane zainteresowanie co będzie potem. Ale Monarch to jest duża lokacja gdzie dopada znużenie jak latasz w te i wewte, a zabawa grzęźnie w jakichś nużących wątkach pobocznych.
Styl graficzny piękny i oryginalny, mechaniki w porządku (walka umówmy się nie jest powalająca, ale też nie jest zła), klimat fajny. Natomiast scenariusz mimo faktu że napisany bardzo dobrze traci pęd. Aha i polskie tłumaczenie zasługuje na najwyższe uznanie - naprawdę jestem pod wrażeniem.
Generalnie warto zagrać, ale czy zdołacie ukończyć? Ja chyba się poddam bo chyba warto, żebym wspominał tę grę z momentów, które autentycznie mnie rozbawiły i zaintrygowały.
W okresie świąteczno-noworocznym jest bardzo duży ruch w przesyłkach, więc musisz uzbroić się w cierpliwość - w końcu wyjdą na prostą z dostarczaniem.