Sam się z tego zawsze śmiałem...do czasu. Pewnego zimowego wieczoru ogarnąłem sobie spacer żeby ochłonąć po kłótni, stanąłem i zacząłem jarać fajkę. I nagle usłyszałam alarm z pobliskiego warsztatu samochodowego i zamiast spierniczać w podskokach postanowiłem to sprawdzić. Kiedy zza winkla wyszedł barczysty typ wiedziałem że popełniłem błąd, i wtedy zacząłem biec. Zgubiłem go w jednej z uliczek i wróciłem do domu. Potem przez kilka dobrych dni oglądałem się za siebie. Także ten no nie róbcie tak jak w horrorach, bądźcie mądrzejsi.
Podsyłał link do Reddita. W komentarzu ktoś zamieścił rozwiązanie wraz z niezbędnym plikiem
[link]