Trzymam kciuki. Dawno już nie grałem w ścigałkę, która ma immersyjny, złożony, przemyślany i wymagający tryb kariery (love you TOCA).
Wg mnie recenzja jest napisana bardzo dobrze. Dowiedziałem się z niej mnóstwo rzeczy o grze w którą nie grałem. Mimo że ocena w recenzji jest bardzo pozytywna, to nie brakuje w niej uzasadnień z jednej strony, jak i wskazania minusów z drugiej.
Ocenę 8/10 również uważam za uzasadnioną w tekście (mimo shitu z mikropłatnościami).
Inną sprawą jest, że jestem graczem głównie "switchowym" i bardzo brakuje mi na golu recenzji dużych tytułów (nieeksluzywnych) w wersji na switcha właśnie. Niestety nie pomaga mi to w podjęciu decyzji o kupnie gry na tę platformę.
W BoJacku Horsemanie jest fragment, w którym występuje dwóch chłopców (jeden na drugim) ubranych w zbyt duży płaszcz, udających dorosłego mężczyznę. BoJack pyta o co w tym chodzi i zostaje zeszkalowany za brak tolerancji, wymyślanie bzdurnych problemów i ogólne negatywe podejście. Często czuję się niestety jak BoJack, ale są również momenty, w których coś (odbyta rozmowa, przeczytany artykuł czy komentarz) sprawia, że jednak mogę poczuć, że to nie ja oderwałem się od rzeczywistości, a przebieraniec, którego widzę przed sobą jest faktycznie przebierańcem. Takim momentem było również czytanie Twojego komentarza, za co Ci dziękuję.
Odnośnie recenzji. Cały czas czekałem na jakiekolwiek poparcie tezy, zgodnie z którą serial jest hejtowany przez ludzi, którzy go nie oglądali. Nie doczekałem się. W mojej opinii stanowi to główny i niepodważalny dowód na brak profesjonalizmu autora, któremu udało się napisać tekst stojący na równym poziomie z najgorszym internetowym trollingiem. Tak po ludzku mi przykro.
Klimat trailera nie jest zły, natomiast dobór i sposób pokazania materiału z gry tragiczny. Oby deweloperzy przykładali się do projektu bardziej niż osoby odpowiedziane za marketing do powyższego materiału. Duży minus, lepiej było nie wypuszczać. Mimo wszystko kibicuję.
Oczywiście esport ma swoje bolączki i tak jak piszesz w FIFA wiele zależy od umiejętności wirtualnych zawodników. Natomiast są przykłady gier/dyscyplin gdzie liczą się wyłącznie umiejętności graczy - np. LoL i CS GO. Są to jednoczesnie gry, które najlepiej rozwijają się pod kątem esportowym (ogromne turnieje, wiele drużyn, wysokie nagrody, wielu fanów). Tak jak w sporcie, są tu zatem dyscypliny mniej i bardziej sprawiedliwe, popularne, niszowe, udziwnione.
A jakim prawem Zygmunciak wygrywa z Lewandowskim?! Ano prawem internetu, bo przy innej formie głosowania oczywiście nie miałby szans - i dobrze, takie mamy zasady. Uważam, że wrzucenie przez kogoś gracza LoLa do takiego konkursu było bardzo odważnym i ciekawym posunięciem. Pojawiła się doskonała okazja do dyskusji na temat esportu i tego czy jest i powinien być traktowany tak samo jak sport. Proponuję zastanowić się chwilę nad tematem i nawet jeśli ktoś dojdzie do wniosku, że odpowiedzi brzmią "nie" i "nie", to niech postara się użyć jednak jakichś argumentów i konstruować wypowiedź w sposób cywilizowany.
W mojej opinii esport stopniowo zbliża się pod względem popularności i znaczenia do "zwykłego" sportu. Jest tak, ponieważ ze swej natury esport w wydaniu, jakie widzimy już dzisiaj, jest faktycznie pełnoprawnym sportem i za taki powinien być uznawany. Ma wszystkie cechy właściwe dla sportu: element rywalizacji, konieczność długich i zaawansowanych treningów (najlepiej z trenerem), jasno określone zasady, wprowadzenie zasad fair play. Nie ma sensu odmawiać statusu sportowca profesjonalnemu szachiście lub graczowi kabaddi, nie ma sensu odmawiać go i graczowi LoLa. Uważam też, że nie jest to żadna ujma dla "zwykłych" sportowców, których bardzo szanuję za wysiłek jaki wkładają w swój rozwój i osiągane wyniki. Osobiście bardzo mocno kibicuję zawsze graczom esportowym i rozwojowi całego esportu.
Panie Redaktorze,
w ośmioodcinkowym serialu wytyka Pan 10 błędów wielkich jak dziura ozonowa i jeszcze gdzieś w tym samym tekście stwierdza, że jest to dobry serial. Trochę to niespójne. Sam serial oceniam najniżej jak można z wielu powodów, o których można poczytać także na GOLu. Żałuję, że obejrzałem 6 odcinków. Do reszty się nie zmuszę. Głupota bijąca z ekranu przy oglądaniu tej produkcji przyprawia mnie o dreszcze.